Pomaganie czy meczenie?

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
ESka

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: ESka » 25 lip 2007, 16:44

Dzisiaj zobaczyłam sprawę zadawania pytań o zdrowie z trochę innej strony. Wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że osobie zdrowej te pytania jakoś pomagają i przestaje się ona tak strasznie denerwować. Nie zmienia to jednak faktu, że nie lubię tych pytań i jak mi je ktoś zadaje denerwuję się. Oczywiście wszystko zależy od podejścia osoby chorej ja jestem akurat taka i nic tego nie zmieni. Mój były chłopak wiedział o tym bo nieraz rozmawialiśmy na ten temat, były obietnice a na drugi dzień znów to samo.
Kleopatra pisze:Czy to na prawdę tak dużo jeśli zapyta się osobę chorą 2 może 3 razy dziennie jak się czuje i czy wszystko wporządku ?
Dla mnie to dużo chociaż ja byłam pytana nawet 15 razy dziennie. Może jeden raz by wystarczył żeby osoba zdrowa trochę się uspokoiła chociaż ja wolę żeby wogóle mnie nie pytać.
beatrisaD pisze:Nie rozmawialam z nim o tym, ale wiadomo, ze wolalby miec zdrowa dziewczyne.
a Tobie nie wolno tak myśleć on napewno chciałby żebyś Ty była zdrowa, a nie mieć inną zdrową dziewczynę o czym świadczy fakt, że jest z Tobą pomimo twojej choroby bo kocha Ciebie i pewnie nie zamieniłby Cię na żadną inną nawet 100% zdrową.

Awatar użytkownika
megi_25
Aktywny ✽✽✽
Posty: 640
Rejestracja: 17 lut 2007, 13:11
Choroba: CD u partnera
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: megi_25 » 25 lip 2007, 17:03

Zaraz wraca mój mąż z pracy....... to chyba go nie zapytam jak się czuje :wink:

Ale jeszcze coś mi teraz przyszło do głowy. Ostatnio miałam trochę problemów zdrowotnych i chodziłam po lekarzach. Gdy wracałam do domu było mi przykro,gdy mój mąż nie pytał mnie jak tam u lekarza, jak wyszły moje wyniki. Ja naprawdę odbieram takie pytania jako troskę i okazywanie miłości.

Ale teraz go nie zapytam i zobaczę czy się zdziwi.

Pozdrawiam
Megi
Żona Crohnowca mama urwisów Wiktora i Wojtka :-)))
Mąż: Leki: BRAK,po humirze dwa lata remisji endoskopowej teraz nawrót !!!!!

Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: Patryśka » 25 lip 2007, 17:04

Kleopatra pisze:Czy to na prawdę tak dużo jeśli zapyta się osobę chorą 2 może 3 razy dziennie jak się czuje i czy wszystko wporządku ?
Dla mnie byloby duzo..To tez zalezy..Bo jesli jest zaostrzenie to jakos to wyglada ale jesli jest remisja to naprawde nie jest to potrzebne a nawet jest zbedne.

fiesta
Początkujący ✽✽
Posty: 104
Rejestracja: 18 maja 2007, 10:49
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Chełm Śl.

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: fiesta » 25 lip 2007, 17:28

A może po prostu spytać tej drugiej strony , czy takie pytania ją drażnią? wyjaśnić dlaczego je zadajemy i co dają nam odpowiedzi..Może sama powie np że raz dziennie starczy ?:) albo uzgodnić, że się pytać nie będzie, ale jak tylko poczuje sie gorzej, to ta osoba sama powie.. Obie strony powinny coś uzgodnić, bo zarówno uporczywe pytania, jak ich brak powodują nieklarowną sytuacje, a nerwy nie są nam potrzebne.
Mój chłopak pyta co dzień rano jak sie czuje i jest to pytanie ogólnikowe.." jak sie czujesz?" mowie "ok! " albo "no wiesz , bywało lepiej" albo " chyba dobrze" co oznacza że jako tako..i albo sama ciągnę watek albo nie..on wie, że jak powiem że jest źle i nic nie mówię dalej, to chcę spokoju i on to szanuje.Zapyta mnie, czy ma coś pomóc i koniec. to chyba zdrowe podejście ..
Nie można przesadzać w żadną stronę.

zaba
Debiutant ✽
Posty: 11
Rejestracja: 10 sty 2007, 17:45
Choroba: nie ustalono
Lokalizacja: Olsztyn
Kontakt:

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: zaba » 07 sie 2007, 19:15

Ja nie mam tego problemu z moim chłopakiem. Pytania go nie denerują a jak cos sie dzieje nie tak to sam mi mówi o tym. To naturalne, że sie martwimy o swoich bliskich i często dreczymy pytaniami.

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: tom-as » 07 sie 2007, 19:41

Zenobius pisze:Takie spostrzezenie z Wladyslawowa, magdalene mi to wczoraj uswiadomila, ze my sie wszyscy w ogole siebie nie pytalismy o takie rzeczy :-)
Jezeli juz to bylo "O, to Ty to mozesz jesc?", a nie "Nie jedz tego, bo Ci zaszkodzi!".

Tak samo jak czestowalismy kogos np. chipsami [ :oops: ] to osoba ktora nie mogla odmawiala i sie do tematu nie wracalo - i nikomu z tego powodu nie bylo glupio :-)
ano... każdy jest świadom tego co może a czego nie, ale tu widać też, że każdy jest świadom tego, że każdy jest inny i inaczej toleruje pokarmy.. więc po prostu zachowywaliśmy się tak jakbyśmy nie byli chorzy... jak ktoś wiedział, że coś mu szkodzi to powiedział, ze nie chce/nie może i spoko.. reszta przyjęła.. "aha.. ok :) " i było miło i sympatycznie :)
szkoda, że tak nie ma na co dzień

--
Zenobius pisze:Jestem swiadom najbardziej ze wszystkich mnie otaczajacych zdrowych ludzi, co moge a co nie, jestem za siebie odpowiedzialny i robie tak jak czuje ze moge.
hehe.. fajne przesłanie dla świata.. poważnie mówie.. bo jest to bardzo trafnie napisane :)

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: ranka » 07 sie 2007, 20:12

ja osobiscie sama pamietam lub nie pamietam o lekach.kiedy jest moj chlopak on pamieta ale prawde mowiac jestem nauczona samodzielnosci praktycznie od dziecka i to przypominanie mnie denerwuje.jestem okropna indywidualistka i wszelkie przypominanie dziala mi na nerwy.ale niestety taka juz jestem.najczesciej sama sobie reguluje dawki,to znaczy kiedy jest lepiej nie biore codziennie czopkow,tak samo z Asamaxem.czasem rodzina pyta sie jak sie czuje ale kiedy zle sie czuje po prostu to widac - rozdraznienie daje sie we znaki w czasie zaostrzenia mojej rodzince.
ogolnie z pamietanime jest teraz lepiej bo biore jeszcze inne leki. :mrgreen:
Obrazek

tysia
Początkujący ✽✽
Posty: 79
Rejestracja: 16 maja 2007, 16:26
Choroba: nie ustalono
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: tysia » 07 sie 2007, 21:15

ranka pisze:kiedy zle sie czuje po prostu to widac - rozdraznienie daje sie we znaki w czasie zaostrzenia mojej rodzince.
Racja :smile: Jak jest z nami trochę gorzej to najbliżsi poprostu to zauważają.
Mnie takie ciągłe wypytywanie o samopoczucie chyba jeszcze bardziej wykańcza niż jelito :razz: Czasami zastanawiam się dlaczego taka troska o mnie ( bo jakby na to nie spojrzeć to dowodzi, że jednak ktoś się o mnie martwi :wink: ) zamiast podnieść mnie na duchu powoduje że od razu "wyskakuje z hasłem": Uwaga gryzę, nie zbliżać się do mnie :oops:

Mutti
Początkujący ✽✽
Posty: 257
Rejestracja: 25 paź 2005, 18:33
Choroba: CD u rodzica
Lokalizacja: okolice Krakowa

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: Mutti » 07 sie 2007, 23:06

Moje dorosłe dziecko tez gryzie, gdy pytam o leki .
Zapomina nich, niestey, co mnie martwi a nawet wkurza, gdyz sama, będąc "na lekach" od 15 lat nauczyłam sie dyscypliny wewnętrznej i nie ma mowy abym wyszła z domu ( albo wyjechała gdziekolwiek) bez zapasu w torebce.
Tej dyscypliny nauczyłam się stosunkowo szybko ale może dlatego, że u mnie brak leków daje szybkie objawy negatywne. W waszych chorobach nie ma takiej czasowej zalezności i chyba dlatego zdarza sie wam nie pamietać.

A jesli chodzi o pytanie o samopoczucie to spróbujcie postawić sie w sytuacji swoich najbliższych.
Oni nie pytają dla zaspokojenia ciekawości tylko dlatego, że ewentualnie chcieliby jakoś pomóc. Zrobic okład, podać ciepły napój... a jesli trzeba to i wezwać taksówkę żeby jechać do szpitala ( przerabiałam to co najmniej kilka razy i gdyby nie mój upór w kwestii szpitala to nie wiem jak skończyłyby sie kolejne zaostrzenia, zwłaszcza te z
komplikacjami).

Więc wybaczcie najbliższym ich pytania. A jesli te pytania denerwuja to sami sygnalizujcie, że czujecie się gorzej i np. prosicie aby przez jakiś czas zostawic was w spokoju.

My, najbliżsi osób chorych na NZJ, jesteśmy, tak jak rodziny alkoholików, "współuzaleznieni" od waszej choroby. Sami nie chorujemy ale choroba ta dotyka nas pośrednio. Cierpimy wraz z wami chociaż nie fizycznie. Bedąc jednoczesnie sprawni w sensie fizycznym chcemy wam pomagać a przynajmniej byc z wami w tych trudnych chwilach.
Pamietajcie: najbliżsi was kochają i wasze "odwarkiwania" na pytanie o samopoczucie odczuwają jak niezasłużoną karę. Karę za to,że kochają.

Dlatego proponuję : spróbujcie ustalic z waszymi najbliższymi wasze oczekiwania wobec nich w sytuacjach gdy czujecie ie gorzej. Ustalcie sygnały, jakie mozecie i chcecie im przekazywac o swoim samopoczuciu. Może wtedy unikniecie niepotrzebnych pytań, które denerwują i rozdrażniają.

Awatar użytkownika
kasia88
Aktywny ✽✽✽
Posty: 602
Rejestracja: 16 mar 2006, 22:07
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: kasia88 » 08 sie 2007, 00:10

Czytając ten temat uświadomiłam sobie, że mnie rodzice od pewnego czasu nie pytają jak się czuje. Może dlatego, że zawsze odpowiadałam, że dobrze ;-) Zresztą kiedy jest gorzej i tak nie muszą pytać, od razu to widzą.. A leki to też był jeden z odwiecznych punktów awantur z moją mamą :wink: ale to nam przeszło, więc ten drażniący etap mam za sobą :mrgreen: Teraz codzienną porcje lekarstw traktuje jak rytułał. I taki układ mi bardziej pasuje :-)
W przypadku przyjaciół czy bliższych znajomych mi to jakoś nie przeszkadza, zwłaszcza jeśli przez dłuższy czas nie rozmawialiśmy, więc jak każdy temat poruszany jest także temat zdrowia, oczywiście wszystko z umiarem :-) No i najważniejsza zasada nie przypominać o chorobie na imprezach ;-)
"Kobieta nie słowami mówi prawdę, lecz ciałem."

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: tom-as » 08 sie 2007, 09:22

w moim przypadku przypominanie o lekach mnie w ogóle nie rusza... bo ogólnie takie przypomnienia są raczej sporadyczne... więc jak już padnie hasło "leki brałem" to po prostu bez emocji 'odpowiadam' że "mhm"... i nic poza tym.. pytanie/odpowiedź.. tyle :)

bardziej jestem 'uczulony' na pytania o samopoczucie.. zazwyczaj słowa te padają jak rodzice gdzieś wyjeżdżają... kiedyś to wyglądało jakoś tak:

- dobrze się czujesz
- tak
- na pewno ? ?
- taaak
<po 5minutach>
- na pewno się dobrze czujesz ? ? ? ? bo jak nie to zostane
- (^@%!#%$&)<w myślach> TAK! Jedź!

teraz już jest lepiej bo podobnie jak z lekami nie podchodzę do tego tak emocjonalnie po prostu włączam taki repeat i powtarzam... tak.. tak... ok... jedźcie.. tak... choć nie ukrywam, ze jeszcze trosze mnie to rusza... im więcej razy musze zapewniać o tym, ze jest OK tym bardziej mnie to wkurza... (czy ja niewyraźnie mówie czy co? )

Awatar użytkownika
goniusia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 650
Rejestracja: 10 cze 2007, 21:06
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: okolice Wrocławia

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: goniusia » 08 sie 2007, 11:41

Ja też sama wiem o tym że mam brać leki i nikt mi o tym nie przypomina.Tym bardziej że mój mąż ma straszną sklerozę :lol:

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: Patryśka » 08 sie 2007, 11:43

tom-as pisze:- na pewno się dobrze czujesz ? ? ? ? bo jak nie to zostane
- (^@%!#%$&)<w myślach> TAK! Jedź!
To jest przerazajaco wkurzajace...
Mnie generalnie denerwuje kazda przesada jesli chodzi o troske..Rozumiem ze kiedy widac ze cos jest zle wtedy jestem wdzieczna za pomoc..A co do lekow tez mialam pare awantur z mama :P Ale teraz to leki sa rytualem i nie ma sily zeby zapomniec ;P

Awatar użytkownika
japko
Początkujący ✽✽
Posty: 56
Rejestracja: 30 gru 2006, 21:04
Choroba: CU
województwo: lubuskie
Lokalizacja: zielona góra
Kontakt:

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: japko » 09 sie 2007, 22:23

mnie sie czesto pytają czy wziełam leki, czopki itd to ja zawsze ironicznie mówie, że nie i wszystko jasne ^^ już dzieciaczkiem nie jestem, zeby nie pamietać:P ale jakos mi wisi czy przypominają czy nie, fajnie że sie troszczą :mrgreen:

ESka

Re: Pomaganie czy meczenie?

Post autor: ESka » 13 sie 2007, 08:06

Ja po wypowiedzi Mutti i Żabusi trochę bardziej rozumiem rodziców, ale chcę żeby oni zrozumieli też mnie. Jednak po rozmowie z nimi wiem, że nie mogę na to liczyć bo uważają, że te ciągłe pytania są konieczne i to ich "obowiązek". :roll:

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”