stosunek szefow,wspolpracownikow do osob z NZJ

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
YETI
Debiutant ✽
Posty: 46
Rejestracja: 20 maja 2004, 23:11
Choroba: CU
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: stosunek szefow,wspolpracownikow do osob z NZJ

Post autor: YETI » 17 gru 2004, 23:49

Tolerancja i zrozumienie to tego chyba najbardziej brakuje wszystkim "dziwakom" do których i my sie zaliczamy :wink: bo jak wiadomo w spo3eczenstwie to ogó3 narzuca zasady, a nie jednostki.

Ja jeszcze nie pracuje tylko staram sie studiowaa, ale czasami bywa cie?ko-stres zwi?zany z ko3ami i sesja czasami mnie blokuje, a raczej rozlu?nia wszystko p3ynie :oops: Przypomina mi sie sytuacja z matury, kiedy ?eby wyj?a przed up3ynieciem pierwszych 3 godz nale?a3o miea za?wiadczenie o chorobie pencherza (wtedy jeszcze nie by3em chory na Cu tzn wtedy mi sie uaktywni3o chorubsko :twisted: pod wp3ywem stresu) a ja nie mia3em takiego papierka i chcia3em skorzystaa z wc na szcze?cie tylko siusiu :oops: i nie mog3em bo by bylo po maturze, ale wytrzyma3em 8O cie?ko by3o :cry: DYSKRYMINACJA Podobnie jest teraz na studiach z zajeciami kiedy zbyt czesto wychodzisz lub egzaminami nie mo?na sobie wyj?a, a jak masz ju? jakie? za?wiadczenie to podej?ewaj? ?e symulujesz, a czas p3ynie i nie tylko czas: jedna wizyta, druga, trzecia ob3ed, Czasem ?artuje sobie ?e czas zainwestowaa w pieluch, mam nadzieje ?e nigdy ?art nie obruci sie w rzeczywisto?a. :?
Co do sta3ych znajomych to przyzwyczaili sie, ?e jestem abstynetem na diecie i tylko mi jest g3upio troche jak idziemy do jakiego? lokalu. Wszyscy jedz? i pij? dobre rzeczy :wink: a ja zamawiam co? ?eby chocia? sta3o i s?cze np: soczek bez lodu w tem. pokojowej lub herbatke bez cukru no chyba, ?e mam remisje to sobie pou?ywam :P pos3odze herbate :lol: Jedyna strata to taka, ?e nie zapraszaj? mnie znajomi na popijawy. Tylko dla kogo ta strata.
Natomiast co do osób nowo poznanych to...abstynecja jest teraz w modzie zawsze im tak wmawiam :twisted: i czasami dzia3a

W te ?wieta pomimo, ?e rodzina bedzie nas atakowa? a nasze kupki smakowe skrecaa sie z jekiem to pamietajcie b?d?my ASERTYWNI
Jesteśmy tym czym jesteśmy, zły los, a może zły czas osłabił w sercu ogień(...) lecz wzmocnił naszą wolę,teraz dobrze wiem, że trzeba szukać, szukać(...) bez wzgledu na to co znajdziemy i walczyć?!!!
gg 4002064

agnieszka
Początkujący ✽✽
Posty: 210
Rejestracja: 12 lut 2004, 11:48
Choroba: CD
województwo: lubuskie
Lokalizacja: ...

Re: stosunek szefow,wspolpracownikow do osob z NZJ

Post autor: agnieszka » 18 gru 2004, 13:41

Witam! Gdy tak zytam wasze posty przypomina mi sie poczatek mojej choroby. Po powrocie z trzech wizyt w szpitalu dowiedzialam sie co o mnie mowiono w szkole! :( Mowiono ze jestem anorektyczka (zreszta to samo powiedziala mi moja pani dr - lekarz rodzinny gdy poszlam do niej z moja mamma jak juz schudlam), ze probowalam popelnic smaobojstwo, ze jestem narkomanka-tak mowili gdy zobaczyli moje since na rekach po wenflonach itd. Kurcze ja wtedy nie moglam uwierzyc w to, ze nie maja pojecia co mi jest a gadaja takie pierdoly. Brak slow!!! Pozniej jakos to minelo wiadomo skonczyli gadac ale i tak troche czasu minelo zanim doszlo do mnie co o mnie mowia! Wiadomo to jest urok malych miasteczek. Obecnie studiuje na trzecim roku, aktualnie mam rzut choroby opuscilam wiele zajec od poczatku roku akademickiego i mam juz pewne nie przyjemnosci z tego powodu ale kto sie tym przejmuje nikt, niedawno przekonalam sie, ze jezeli na studiach sama nie zadbam o swoj tylke nikt tego nie zrobi ( przykra sprawa zwiazana z moim warunkiem) :( ale coz przynajmniej wiem juz jak jest chodz musze przyznac, ze to mnie bardzo zabolalo. Aktualnie szukam pracy i powiem szczerze, ze mam problem obie teraz kurs, pozniej egzamin i jak wszytsko pojdzie ok to zaczynam prace! Tylko co bedzie jak na poczatku pracy wyladuje w szpitalu? Bo wiem, ze aktualnie wszystko sie moze zdarzyc! Boje sie powiedziec, ze choruje bo moze sie tak zdarzyc, ze mnie wogole nie beda chciali zatrudnic nawet gdy dobrze zdam egzaminy - i co ja wtedy zrobie teraz bardzo potrzebuje tej pracy poniewaz potrzebuje pieniedzy i az boje sie myslec co bedzie gdy powiem jak jest!!! I jeszcze moje aktualne zaostrzenie to ma duzy wplyw na ta cala sytaucje :( nie wiem co robic pomozcie mi rozwiazac ten problem czekam na odp Agnieszka buziaki dla Was wszystkich i zycze samych REMISJI!!!
Gabi

Awatar użytkownika
Doris
Początkujący ✽✽
Posty: 253
Rejestracja: 27 lip 2004, 18:17
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznan

Re: stosunek szefow,wspolpracownikow do osob z NZJ

Post autor: Doris » 18 gru 2004, 17:51

Aga ja wiem z doswiadczenia ze ludzie (a tymbardziej szfowie) to swinie dlatego ja bede miala nauczke na przyszlosc i nigdy sie nie wygadam ze jestem chora ani nie dam po sobie odczuc tego. ja ostatni rzut powazny mialam w sierpniu i................ normalnie chodzilam do pracy :( gdy mialam chwilke czasu to kladlam sie. powiem szczerze ze pomimo tego ze bylam bardzo slaba to praca pozwalala mi zapomniec ze sie zle czuje :) pozdrawiam

Awatar użytkownika
kilo9
Początkujący ✽✽
Posty: 94
Rejestracja: 25 kwie 2004, 11:54
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: a z krakowa

Re: stosunek szefow,wspolpracownikow do osob z NZJ

Post autor: kilo9 » 14 lut 2005, 18:31

Hmm...
u mnie te? wiedz? ze jestem chory, ale czasami to widze w ich oczach ?e nie wierza w t? moj? chorobe a pewnie my?l? ?e ja tak mówie bo zamiast siedziea przy biurku to non stop do po3udnia chodze do WC.
moi drodzy prawda jest taka ?e zdrowy chorego nigdy nnie zrozumie, a reszta to tylko od kultury osobistej zale?y

kilo9

Magdula
Początkujący ✽✽
Posty: 68
Rejestracja: 10 mar 2005, 11:35
Choroba: CU
Lokalizacja: Wrocław

Re: stosunek szefow,wspolpracownikow do osob z NZJ

Post autor: Magdula » 21 mar 2005, 21:34

Przyznam, ?e niektóre opowie?ci s? koszmarne - wspó3czuje. Ja mam komfortow? sytuacje szefowa - anio3, znajomi - wyrozumiali i troskliwi. Nawet je?li czuje sie gorzej to zazwyczaj nie biore zwolnienia, ale nie dlatego ?e boje sie utracia prace, ale praca stawia mnie na nogi, a je?li 1le sie poczuje zawsze mnie kto? zast?pi. Zawsze wszyscy wypytuj? sie jak sie czuje, w3aszcza je?li widz?, ?e kuleje (ach te stawy) czy, ?e mam gorszy nastrój. Oczywi?cie zdarzaj? sie ignoranci - kiedy? kiedy ju? by3am w bardzo z3ym stanie i ledwo chodzi3am kto? w pracy t3umaczy3 mi ?e co? tam zawali3 bo powa?nie choruje bo ma prawie anemie. 8O Tak te? bywa :wink: —ycze ?eby ka?dy z Was znalaz3 takie ?rodowisko pracy wktórym bedzie móg3 spokojnie funkcjonowaa.

Aska_74
Debiutant ✽
Posty: 18
Rejestracja: 10 paź 2006, 07:56
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: śląsk
Kontakt:

Re: stosunek szefow,wspolpracownikow do osob z NZJ

Post autor: Aska_74 » 12 paź 2006, 08:40

Shima pisze:"moje dziwactwa" ludzie b.czesto odbierają jako przejaw złośliwości skierowany w ich strone

Ja mam niestety to samo, ale u mnie to normalka, bo pracuję w urzędzie - a urzędnicy nie są lubiani bez względu na "dziwactwa". Moje wędrówki po korytarzu (do kibelka) spotykają komentarze w stylu: "nic nie robią tylko chodzą i kawę piją". A mnie i tak jest wystarczająco głupio, że (bywały taki chwile) bezustannie blokowałam toaletę. Mam jednak ogromne szczęście, bo moja szefowa jest nieprawdopodobnie dobrym człowiekiem - sama wygania mnie do lekarza, dzielnie znosi moje nieobecności, wspiera na każdym kroku. Koleżanka z pracy znalazła dla mnie TO FORUM, a kolega odwozi do domu - jeśli muszę tam szybko trafić.
Ostatnio zmieniony 12 paź 2006, 10:21 przez Aska_74, łącznie zmieniany 1 raz.

Maciek
Aktywny ✽✽✽
Posty: 500
Rejestracja: 07 lut 2006, 20:16
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: stosunek szefow,wspolpracownikow do osob z NZJ

Post autor: Maciek » 12 paź 2006, 14:11

Tylko pozazdrościć tak wspaniałych kolegów w pracy.
Aska_74 trzymaj się remisji! Pozdrawiam.
czasowa kolostomia - 22.12.06-29.03.07, 8.05.07-23.01.08

Aska_74
Debiutant ✽
Posty: 18
Rejestracja: 10 paź 2006, 07:56
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: śląsk
Kontakt:

Re: stosunek szefow,wspolpracownikow do osob z NZJ

Post autor: Aska_74 » 12 paź 2006, 14:58

Dzięki Maćku, koledzy są wspaniali, ale szef główny może mi się zmienić (niedługo).

Awatar użytkownika
niunia
Początkujący ✽✽
Posty: 366
Rejestracja: 27 cze 2006, 21:12
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Gostyń (Poznan)
Kontakt:

Re: stosunek szefow,wspolpracownikow do osob z NZJ

Post autor: niunia » 12 paź 2006, 18:59

a ja mam kolegów spoko, nie wiedzą dokładnie co mi jest ale martwią się o mnie i wspierają!! nikt oprócz nich nic nie wie bo boje się że stracę pracę!! narazie nikt nie doczepił się do częstych wizyt w wc, więc nikt nie domyślił się że coś ze mną nie tak. Teraz czekam na remisję :D

doem76
Początkujący ✽✽
Posty: 206
Rejestracja: 26 paź 2005, 21:03
Choroba: CU
Lokalizacja: Inowrocław
Kontakt:

Re: stosunek szefow,wspolpracownikow do osob z NZJ

Post autor: doem76 » 12 paź 2006, 20:27

Wygląda na to, że ze swoją chorobą wpisałam się idealnie w światek dyrektorski :lol: . Po jakimś czasie okazało się, że obaj (poprzedni i obecny) dyrektorzy mojej szkoły cierpią na podobne przypadłości (1-CD, 2-CU). W pracy mam pełne zrozumienie z ich strony :-)
CU: Lepiej być nie może :-)

Awatar użytkownika
Shima
Doświadczony ❃
Posty: 1262
Rejestracja: 29 lis 2004, 20:10
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Zdunska Wola
Kontakt:

Re: stosunek szefow,wspolpracownikow do osob z NZJ

Post autor: Shima » 13 paź 2006, 02:25

Aska_74 pisze:
Shima pisze:"moje dziwactwa" ludzie b.czesto odbierają jako przejaw złośliwości skierowany w ich strone

Ja mam niestety to samo, ale u mnie to normalka, bo pracuję w urzędzie - a urzędnicy nie są lubiani bez względu na "dziwactwa". Moje wędrówki po korytarzu (do kibelka) spotykają komentarze w stylu: "nic nie robią tylko chodzą i kawę piją". A mnie i tak jest wystarczająco głupio, że (bywały taki chwile) bezustannie blokowałam toaletę. Mam jednak ogromne szczęście, bo moja szefowa jest nieprawdopodobnie dobrym człowiekiem - sama wygania mnie do lekarza, dzielnie znosi moje nieobecności, wspiera na każdym kroku. Koleżanka z pracy znalazła dla mnie TO FORUM, a kolega odwozi do domu - jeśli muszę tam szybko trafić.
Nie tylko w urzędzie takie dziwactwa nie są lubiane
tyle tylko ze u mnie w pracy sa określene nieparlamentarnie
Ja tez blokukje Wc ale to znaczy u mnie ze sie op........

Znajomych masz cudownych ...gratuluje...pozdrow ich ode mnie
Ostatnio zmieniony 13 paź 2006, 10:53 przez Shima, łącznie zmieniany 1 raz.
Zawsze służę rozmową [you] :)
Choroba:CD, astma, alergia, łuszczyca, ginekologiczne powikłania w trakcie leczenia immunosupresyjnego, podobno przebyta gruźlica jelit Stan:Lewostronna hemikolektomia,resekcja zwężenia w miejscu zespolenia i jeszcze dodatkowych kawałków jelit, zaostrzenie Leki:asamax3x1000mg,helicid2x1, metotreksat i parę innych paskudztw Waga/wzrost 99/173

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: stosunek szefow,wspolpracownikow do osob z NZJ

Post autor: Mamcia » 13 paź 2006, 21:29

Ja mam niezykłe szczęście. Nie dośc, że w okresach, gdy z Myszą było gorzej mogłam poświęcić jej tyle czasu ile było potrzeba, to moje szefostwo zgodziło się, aby siedziba J-elity była u naszym miejscu pracy. Mamy nie tylko siedzibę, ale także sale na spotkania i wiele innych udogodnień. Taki stosunek szefów i współpracowników zobowiązuje do wytężonej pracy. A sama praca to czysta przyjemność.
mamcia
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

Awatar użytkownika
Jolcia
Początkujący ✽✽
Posty: 139
Rejestracja: 18 paź 2006, 19:26
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Bieruń
Kontakt:

Re: stosunek szefow,wspolpracownikow do osob z NZJ

Post autor: Jolcia » 03 lut 2007, 12:57

u mnie gdy szefowa dowiedziała się że choruję (choć nie wie na co!!! ale wie że często musze bywac w szpitalach) powiedziała, że może orzekłabym sobie stopień niepełnosprawności; to mnie bardzo zdenerwowało bo oprócz bóli nie mam żadnych z standardowych objawów choroby; ponieważ pracuję w PCPR więc dobrze wiedziała jakie miałaby z tego korzyści, choć musiałabym zmienić stanowisko pracy a to mi się niespodobało; powiedziałam jej, że pewnie kiedyś nadejdzie taki czas, że będę musiała to zrobić, ale jeszcze nie teraz; dała mi spokój i jakoś współegzystujemy :wink: zobaczymy jak będzie dalej??!!
Każdy może być szczęśliwy, tylko od niego to zależy

Maciek
Aktywny ✽✽✽
Posty: 500
Rejestracja: 07 lut 2006, 20:16
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: stosunek szefow,wspolpracownikow do osob z NZJ

Post autor: Maciek » 04 lut 2007, 04:01

Moja szefowa (bezpośrednia), bo głównym bossem jest rektor uczelni, wie wszystko o moich dolegliwościach i, póki co, jest współpracująca. Wiem niestety, że nie każdy z nas tak ma.
czasowa kolostomia - 22.12.06-29.03.07, 8.05.07-23.01.08

Awatar użytkownika
greeg
Początkujący ✽✽
Posty: 98
Rejestracja: 20 sty 2007, 22:12
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: South Yorkshire
Kontakt:

Re: stosunek szefow,wspolpracownikow do osob z NZJ

Post autor: greeg » 04 lut 2007, 05:30

Jeżeli chodzi o mnie to moja psychika kuleje pod naporem stosunku pracodawcy do mojej osoby oj kuleje mocno.Mój wcześniejszy pracodawca a było ich 3 braci ..szczerze powiedziawszy stosunki przyjacielskie pod każdym względem ciekawa firma odziałPSB na wscodzie.nocóż.moja choroba pojawiła się w chwili kiedy jóż byłem raczej doświadczonym pracownikiem więc niebyło nwet mowy o jakimś zatajaniu tego faktu.często rozmwiałem o tym z moim tzw,bosem,no i dobrze to wspominam on zawsze chciał mi jakoś pomóc,często się martwił,dopytywł i interesował jak to się wszystko rozwija.aaa teraz Boże uchowaj co ja tu czasem przechodzę ztego powodu to głowa mała.naściemniałem strasznie w ankietach zdrowotnych , kiedy sie starałem o pracę było sporo pytań a ja na wszystkie dawałem odpowiedzi pozytwne zdrowy w 100%.nawet narozmowie kwalifikacyjnej starając się ostały etat na pytanie co jest przyczyną czerwonych śladów na nadgarstku ja kwitując to bezpośrednio raczej bezczelnie stwierdziłem że to chyba nic ważnego(a mam tradycyjne zmiany łuszczycowe które chyba powinienem opisać w chorobach towarzyszących)to była moja 1choroba przewlekła.pracuję w Christian Salwesen,firma jóż jest teraz troszkę przereklamowana.sporo nas tu pracuje bo około 500 osób a w sezonie przed świątecznym to około800osób.większa cześć to my polacy(studenciteż)słowacja,łotwa.fajnie,miło,ja też tak zaczynałem.moim menadżerem jest kobieta którą wyróżnia to spośród innych menadżerów że przeważnie wszystkie akcje jakie się dzieją to ona prowadzi(np jakieś harytatywne lub integracyjne)kiedy rozmawia ze mną odnoszę wrażenie że ona wszystko wie,często się pyta jak się czuję :neutral: albo mi np mówi że zrobi wszystko aby otworzyć przedemną wszystkie drzwi bo ja to wszystko rozumiem,i planuje mój rozwój zawodowy w tej firmie,mówiąc że to ja marnuję czas w niektórych sprawach czasem to jest takie trudne iłatwe jednocześnie.,kiedy na początku pracowałem jako pracownik sezonowy łykałem jakieś np tabletki w pracy teraz staram sie tego nierobić.generalnie niemartwię się tym bo chyba jóż niewiem kto wie a kto niewie,jak coś to ja jóż się z tego napewno odpowiednio wytłumaczę. no bo tak mówiąc na starcie o tych wszystkich bólach to ten pracodawca chyba też niebył by ztego zadowolony,jeżęli wymaga od nas podejmowania szybkich decyzji i coraz to większej elastyczności.pozdrawiam gorąco.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”