Bezradność.....

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Otacon
Debiutant ✽
Posty: 11
Rejestracja: 23 lis 2007, 10:41
Choroba: CD u partnera
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Bezradność.....

Post autor: Otacon » 25 lis 2007, 00:58

Nie wiem czy w dobrym dziale pisze ale ten właśnie wydał mi się odpowiedni.
Niby jest to dział dla "posiadaczy CU i CD" postanowiłem tu właśnie napisać pomimo tego, że nie jestem na to chory. Ale moja dziewczyna jest.

Dla mnie najgorsze jest to, że jestem bezradny.... Bezradny jestem wtedy gdy widzę, że moja dziewczyna dostaje ataku bólu a ja wtedy nic nie mogę zrobić aby jej ulżyć w cierpieniu. Bardzo trudne jest patrzenie na cierpienie ukochanej osoby.
Nie wiem jaki to jest rodzaj bólu ale patrząc na nią wiem, ze jest ogromny.
Wiem, że to jest niemożliwe ale chciałbym wziąć na siebie część tego bólu. Wszystko bym zrobił żeby tylko ją nie bolało.
Niestety nic nie mogę zrobić.

Nienawidzę bezradności.

KaSiA;)
Debiutant ✽
Posty: 38
Rejestracja: 06 gru 2006, 10:10
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Bezradność.....

Post autor: KaSiA;) » 25 lis 2007, 10:23

Każdemu jest bardzo ciężko kiedy patrzy na cierpienie a tym bardziej jak cierpi ukochana osoba i nic nie można zrobić...Możesz być przy niej, wspierać, kochać nie możesz zabrac od niej tej choroby ale dla niej świadomość, że jest ktoś obok kto bardzo kocha i wspiera jest bardzo pomocna w tych trudnych chwilach :)

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Bezradność.....

Post autor: Patryśka » 25 lis 2007, 12:07

Zgadzam sie z Toba Kasiu..Nawet gdy bardzo boli to jest to latwiej wytrzymac gdy widzimy ze komus bardzo zalezy ze ktos jest obok ;)

Awatar użytkownika
misiek1
Aktywny ✽✽✽
Posty: 889
Rejestracja: 09 gru 2006, 19:43
Choroba: CD
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Zielona Góra
Kontakt:

Re: Bezradność.....

Post autor: misiek1 » 25 lis 2007, 16:40

Zenobius pisze:om, tak naprawde nie jestes bezradny. Bo to ze jestes to juz duzo
Tak jak napisał Zeno, liczy sie ze jestes i rozumiesz swoja kochaną połówke.
Badania pokazują że osoby chore mające dobre wsparcie w rodzinie dużo szybciej powracają do zdrowia, lżej przechodzą choroby.
Działasz antystresowo a to czasem dużo więcej niż chemia :)
Nie wszyscy lekarze jeszcze godzą się z tym że stres i emocje mają ogromny wpływ na przebieg , rozwój chorób o podłożu autoimmunologicznym, naszczęscie zwolenników jest coraz więcej.
Masz podnosić na duchu i pomagać ale nigdy nie okazuj za dużo współczucia( to taka moja prywatna rada).
pozdrawiam
Martwisz się chorobą ? ale z Ciebie egoista, na tej samej ziemi umiera codziennie tysiące dzieci z głodu, to jest prawdziwa choroba.

Zaglądam tu raz na jakiś czas ale nie są to godziny ani dni a nawet tygodnie :)

Krzycho
Początkujący ✽✽
Posty: 131
Rejestracja: 23 sty 2007, 21:55
Choroba: CU
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

Re: Bezradność.....

Post autor: Krzycho » 25 lis 2007, 16:45

Wierz mi, najgorzej boli cierpienie w samotności. Będąc z kimś razem w trudnych chwilach właśnie przejmujemy od niego trochę tego bólu. Dlatego tak się cieszymy jak nas ktoś odwiedzi w szpitalu, albo napisze: " trzymaj się " na forum, bo wtedy wiemy, że nie jesteśmy sami. Nie wiem czy inni się ze mną zgodzą, ale dla mnie ten ból fizyczny, to jeszcze nie jest taki najgorszy rodzaj bólu, bo właśnie wydaje mi się, że ten psychiczny jest dużo bardziej uciążliwy. Bywało już na przykład, że przez całą noc bolał mnie ząb i to tak potwornie, że trudno sobie to wyobrazić. Dzisiaj się z tego śmieję. Zdarzyło się także, że ktoś mnie mocno zranił i z niektórymi sprawami do dzisiaj nie mogę sobie dać rady. Nie mogę się z Tobą zgodzić, że jesteś bezradny, bo robisz dużo, właściwie wszystko co jest możliwe w tych okolicznościach, a przede wszystkim dajesz dużo ciepła, a wyobraź sobie, że niektóre panie takiego ciepła przez całe życie szukają.
Jeżeli to jednak dla Ciebie za mało, to chciałem jeszcze dodać, że na turnusie we Władysławowie mieliśmy cykl wykładów na ten temat z panią psycholog Alicją Widerą http://crohn.home.pl/forum/viewtopic.php?t=3709 . Magdalene bardzo fajnie to opracowała i jeżeli sobie poczytasz, to z pewnością Ci się przyda. Pozdrawiam.
Boże spraw żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce.

Awatar użytkownika
morfi
Początkujący ✽✽
Posty: 204
Rejestracja: 20 cze 2007, 23:35
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Kalisz
Kontakt:

Re: Bezradność.....

Post autor: morfi » 25 lis 2007, 20:12

Oddałabym wszystko,żeby mój facet był przy mnie ... Zdecydowanie mógłby mnie nawet bardziej boleć brzuch ... Nienawidzę odległości ... :smutny:
Biorę: Pentasa 500mg (2/0/2)-zmniejszona z 6 tabletek od 13.12.08r.; 50mg Azathioprine (2/0/0), Trilac (1/0/0), Biofer (1/0/0), kwas foliowy 15mg (1/0/0), Omega3 (1/0/0)

Otacon
Debiutant ✽
Posty: 11
Rejestracja: 23 lis 2007, 10:41
Choroba: CD u partnera
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Bezradność.....

Post autor: Otacon » 25 lis 2007, 20:53

Dziękuje Wam wszystkim za słowa otuchy :)

Awatar użytkownika
Alishia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 728
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:34
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Re: Bezradność.....

Post autor: Alishia » 25 lis 2007, 23:04

Domyślam się jak się czujesz.Co prawda to ja jestem w swoim związku osobą chorą,ale widzę,że moja druga połówka chciałaby tak samo jak Ty odebrać mi cierpień.Obydwoje wiemy,że jest to nie możliwe.Wystarczają na szczęście słowa otuchy i w najtrudniejszych momentach trzymanie za rękę.Wytrwałości życzę:)

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”