Życie

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
madziunkaa
Debiutant ✽
Posty: 46
Rejestracja: 30 sty 2008, 14:57
Choroba: CD u partnera
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Bolesławiec/UK
Kontakt:

Re: Życie

Post autor: madziunkaa » 15 mar 2008, 20:00

Nieprzespane noce i wycie z bolu i niemocy tez mnie dotycza. Ale jakos trzeba do przodu isc i walczy o ile beda sily na to :smutny:
Nie rezygnuj z marzeń w obawie przed przegraną.....

Awatar użytkownika
Jolcia
Początkujący ✽✽
Posty: 139
Rejestracja: 18 paź 2006, 19:26
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Bieruń
Kontakt:

Re: Życie

Post autor: Jolcia » 10 kwie 2008, 22:37

no tak..... ja pierwszy rok po diagnozie miałam taki "szalony"; wydawało mi się wtedy, że muszę żyć na maksa; wydawało mi się, że "nie zdążę" :( chciałam mieć wszystko tu i teraz, chciałam się zachłystnąć zyciem poza moje fizyczne siły; oczywiście kończyły się te moje ekscesy potwornymi bólami i strachem, że kolejnego ataku już nie przeżyje .... było strasznie

na nogi (co dziwne) postawiło mnie rozstanie z facetem, moje życiowe plany i nadzieje legły w gruzach; pierwsze tygodnie po rozstaniu to fatalne samopoczucie i jescze gorsze wyniki badań; wtedy powiedziałam sobie, że ani Crohn ani facet nie zniszczy mojego życia, nie zabije we mnie tego co jeszcze tli się jako maleńka wręcz niedostrzegalna nadzieja na lepsze jutro..... obiecałam sobie, ze Crohn nie pozbawi mnie radosci życia..... wbrew lekarzom wróciłam do pracy na jak to okreslił lekarz medycyny pracy "na własną odpowiedzialność"; poranki, kiedy musiałam wstawać do pracy kończyły się przede wszystki płaczem bo byłam wiecznie zmęczona i obolała... ale warto było zmierzyć się z tym wszystkim.....
teraz ...... teraz też miewam chwile załamania, zwątpienia i rezygnacji ale nie są one stanami dominującymi w codzienności....

nie pozwolę na to by Crohn zniszczył doszczętnie moje życie, by on warunkował jak mam żyć .......

życzę zatem wszystkim CuDaczkom oraz sobie przede wszystkim ZDRÓWKA ale nade wszystko optymizmu, śmiechu przez łzy :)

dzis dostałam taką wiadomość :Kobieta ma tyle siły, że zadziwia mężczyzn..Dzwiga ciężary losu, rozwiązuje problemy, jest pełna miłości, radości i mądrości. Usmiecha się gdy chce krzyczeć, śpiewa gdy chce się jej płakać, płacze gdy się cieszy i smieje gdy sie boi. Jej miłośc jest potężna. jedyna niesłuszna w Niej rzecz to to, że często zapomina ile jest warta.

tak więc kobiety głowa do góry!!!!

a mężczyźni?! ... no cóż...... bez Was życie byłoby nudne.... a my kobietki (wbrew rozpowszechnianym feministycznym poglądom) nie potrafimy a przede wszystkim nie chcemy bez Was żyć ;p

pozdrawiam
Każdy może być szczęśliwy, tylko od niego to zależy

Awatar użytkownika
milko
Początkujący ✽✽
Posty: 229
Rejestracja: 21 lut 2008, 12:56
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Leszno
Kontakt:

Re: Życie

Post autor: milko » 11 kwie 2008, 19:45

U mnie właściwie zmieniło się niewiele. Nadal nie śpię wyjąc z bólu po nocach, próbuję znaleźć lekarza który w końcu postawi mnie na nogi i na siłę staram się zaakceptować sama siebie...
Ale podobnie jak moja przedmówczyni
nie pozwolę na to by Crohn zniszczył doszczętnie moje życie, by on warunkował jak mam żyć...
"Aby zrozumieć ludzi trzeba starać się usłyszeć to, czego nigdy nie mówią i być może nigdy nie powiedzieliby"

Awatar użytkownika
Yaseck
Początkujący ✽✽
Posty: 109
Rejestracja: 02 kwie 2008, 10:05
Choroba: CU
województwo: warmińsko-mazurskie
Lokalizacja: Olsztyn
Kontakt:

Re: Życie

Post autor: Yaseck » 14 kwie 2008, 10:26

Dużo sensu ma to co powiedziała Linda123. Kiedyś ktoś mądry powiedział mi, że jeżeli chcemy być silni i dawać innym to najpierw sami musimy brać, żeby tą siłę zyskać. I stad może się brać częściowy egoizm.

Moje życie zmieniło się pod jednym właściwie tylko względem. Nie mogę wyjeżdżać tak często jakbym chciał, czuję się niewolnikiem swojego domu. Czasami jak jest gorzej i i nie mam siły na nic to leżę i się gapię bez sensu w sufit myśląc, że tak sie nie da żyć, ale te stany trwają krótko, bo wierzę w całkowite uleczenie.

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”