Strona 4 z 4

Re: Fobia społeczna.

: 09 sty 2009, 19:58
autor: tom-as
Angelo pisze:Powiedzmy - chciałbym wybrać się z kimś do kina, na kawę czy cokolwiek.. I teraz - zamiast o tym myśleć to po prostu podejść do kogoś i to zaproponować niewiele myśląc co będzie potem i "o matko - jak ja z tym wszystkim dam radę" ?
wg mnie pomoże. bo byś zaczął wychodzić ze swej strefy komfortu. I to generalnie jest sposób by się przełamywać na różnych płaszczyznach. Zacząć powoli robić coś co nas do tej pory ograniczało.
Teraz to wygląda tak, że masz myśl typu 'oo.. do kina bym sobie poszedł' ale po króciutkiej chwili mózg zaczyna Ci podsuwać 'wytłumaczenia' by tam nie iść. Czemu? Jest przyzwyczajony do tego, że dobrze mu w domu a na zewnątrz już nie. Dołóż do tego to że mózg lubi to co już zna.
Wyjście do kina (czy tak zrobienie czegokolwiek innego) do czego umysł nie jest 'nauczony' będzie powodował że właśnie zacznie się taka wojna w głowie.... iść, nie iść - oto jest pytanie. Zazwyczaj pada na nie iść bo tak jest 'bezpieczniej'.

Rada taka byś zaczął wychodzić z tej Twojej strefy komfortu. Pogadaj sam ze sobą, że dziękujesz za te sygnały które Ci mówią, że może coś być nie tak, ale jednak one Ci przeszkadzają. Obiecaj sobie (swojemu mózgowi), że będziesz uważał na siebie i ma być o Ciebie spokojny ;-)
Angelo pisze:"o matko - jak ja z tym wszystkim dam radę" ?
dasz bez problemu rade.

jeszcze jedna wskazówka, którą już stosowałem wcześniej, ale w książce którą Ci poleciłem jest też ładnie opisana.
Coś w stylu... jeśli myślisz że się coś nie uda to się nie uda. Więc myśl pozytywne, że będzie wszystko OK i sobie poradzisz. Jeśli będziesz myślał że dasz rade to... tak.. dasz rade ;-)

Re: Fobia społeczna.

: 09 sty 2009, 23:34
autor: Angelo
Wygląda na to, że sporo można zmienić samym takim pozytywnym myśleniem ;-) Cieszę się, że w ogóle zacząłem na ten temat rozmawiać bo dręczyło mnie to od dłuższego czasu. Zamiast rozwiązywać problemy zacząłem je nawarstwiać, zadręczać się pytaniami z serii "a co by było gdyby" w efekcie czego mam problemy ze snem..

I pomyśleć, że gdybym nie był chory nawet nie wiedziałbym przez co przechodzą ludzie których dotykają tego typu problemy.. Trochę dołuje mnie fakt, że to co najważniejsze w życiu to zdrowie.. Skoro go nie mam to co innego mi pozostaje? ;)


Oprócz takich filozoficznych dywagacji jest jeszcze masa problemów bardziej praktycznych z którymi chciałbym się uporać a nie bardzo mam pomysł jak to zrobić w pojedynkę.. Np. Jakie studia warto podjąć z taką chorobą by w przyszłości nie mieć problemów z pracą i czerpać z tego satysfakcje? Jak to wszystko pogodzić?

To także sprawa do obgadania z psychologiem?

Re: Fobia społeczna.

: 10 sty 2009, 00:21
autor: michael
Nieśmiały to ja zawsze byłem ,ale żeby od razu fobia ? :neutral: Nigdy się z tym nie zastanawiałem. :lol: Cóż od dziś z tym będę walczył :lol:

Re: Fobia społeczna.

: 20 lut 2009, 19:27
autor: Heidi
tom-as pisze:
Angelo pisze:Powiedzmy - chciałbym wybrać się z kimś do kina, na kawę czy cokolwiek.. I teraz - zamiast o tym myśleć to po prostu podejść do kogoś i to zaproponować niewiele myśląc co będzie potem i "o matko - jak ja z tym wszystkim dam radę" ?
Konfrontacja ze swoim strachem jest uznaną metodą leczenia każdej fobii. Niemniej dochodzi się do takiej konfrontacji stopniowo. Najpierw rozmowa o swoim strachu, wyobrażanie go sobie, oglądanie ilustracji itp, a dopiero później dochodzi do prawdziwej, żywej konfrontacji.
Ja osobiście w sytuacjach społecznych zachowuję się normalnie, ale mam bardzo zaawansowaną arachnofobię, która nie pomaga mi absolutnie w leczeniu bo do każdej ubikacji wchodze zestresowana - nie siądę na kibelku jeśli nie sprawdzę każdego kąta czy nie ma tam pająka. Ba, nawet nogi w łazience żadnej nie postawię jeśli się odpowiednio wszystkiemu nie przyjrzę. Przy biegunkach stres oczywiście tym większy im więcej kątów do sprawdzenia :razz:
Nie wyobrażam sobie terapii w której miałabym dotknąć pająka (aż mną wstrząsnęło jak to napisałam! ;P)
Ale ponoć jest to skuteczna metoda.

Re: Fobia społeczna.

: 20 lut 2009, 19:42
autor: tom-as
Heidi pisze:ale mam bardzo zaawansowaną arachnofobię,
rachu ciachu i po strachu.. takie rzeczy to się likwiduje w kilkanaście minut ;-) ale to tak jako OT tylko pisze.
Heidi pisze:Nie wyobrażam sobie terapii w której miałabym dotknąć pająka (aż mną wstrząsnęło jak to napisałam! ;P )
Ale ponoć jest to skuteczna metoda.
ano.. są takie, ale myślę, że ie trzeba się uciekać do takich metod leczniczych ;-)