Stres mnie chyba wykończy

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
slonko
Początkujący ✽✽
Posty: 123
Rejestracja: 08 lut 2008, 08:13
Choroba: CD
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Stres mnie chyba wykończy

Post autor: slonko » 06 cze 2008, 10:09

Wiecie co, zrobiłam się strasznie nerwowa, nie mam pojęcia, czy może mieć wpływ encortonu, w końcu przestałam go brać miesiąc temu, ale mam wrażenie że jest coraz gorzej :smutny:

Zresztą mam dołka psychicznego już od kilku miesięcy, nie radze sobie ze stresem, życie przestało mieć kolory, jestem totalną fajtłapą, bo nie umiem sobie znaleźć normalnej pracy :smutny: Albo nie umiem reagować normalnie na to, że szef na mnie wrzeszczy, wyzywa, zaraz muszę się rozpłakać :oops: :cenzura: totalna :smutny: Po co w ogóle człowiek żyje, po jakiego gro.... :smutny: Nic tylko praca, dom, praca, dom, nic nie ma radości. Nie mam sił wstać rano z łóżka i zacząć dzień. Żyje tylko od piątku po południu do niedzieli wieczorem. Tomek ( mój mąż) mówi często, że jesteśmy małżeństwem 12 lat i czego się dorobiliśmy? Dwa mieszkania, w tym jedno na kredyt, córka chora, ale da się żyć, mieszkanie w bloku, a zawsze chciał miec domek, pracujemy oboje i tylko tyle mamy? :smutny: Żadnych wakacji, samochód 18-letni, ogródka brak i z czego tu się cieszyć.To słowa mojego męża. Jak mi smutno gdy tak mówi. Naprawdę się staram, ale więcej nie potrafię zarobić, by miał ten swój domek, wakacje w Australii, mógł kupowac ciuchy w markowych sklepach itp :smutny: Niby mówi, że jest szczęśliwy, ale czy szczęśliwa osoba mówi takie rzeczy :smutny: Pracuję jako księgowa, on jest informatykiem i to za mało :smutny: Żyć się już nie chce. Nie piszcie tylko, że użalam się nad sobą. Pewnie się użalam, ale gdzieś to muszę napisać.
Ważę: 50kg
Mierzę: 164 cm
Stan: remisja?
Biorę: asamax 500mg 3x2, azatiopryna 50mg 1x2

Kocham Was za to, że jesteście, dajecie mi siłę...

Wiola.

Awatar użytkownika
-Ania-
Admin
Posty: 4323
Rejestracja: 06 lis 2003, 15:04
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno

Re: Stres mnie chyba wykończy

Post autor: -Ania- » 06 cze 2008, 10:17

moim zdaniem mozesz miec tzw depresje posterydową...
proponuje udac sie do Poradni Psychiatrycznej

w razie pytan jestem na gg, pw

ania
Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą !

Obrazek

Awatar użytkownika
misiek1
Aktywny ✽✽✽
Posty: 889
Rejestracja: 09 gru 2006, 19:43
Choroba: CD
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Zielona Góra
Kontakt:

Re: Stres mnie chyba wykończy

Post autor: misiek1 » 06 cze 2008, 14:57

slonko,
Masz dwa mieszkania a ja jedno i jeszcze 28 lat spłacania, nie pracuje bo jak zachorowałem to mi podziękowali i jeszcze nic nie znalazłem.Z tego co piszesz wnioskuję że powinnaś się udać do lekarza niekoniecznie jak Ania pisze do psychiatry ale nawet do lekarza pierwszego kontaktu który może zapisać Tobie np Cilon albo inny antydepresant który nie powoduje skutków ubocznych a zmieni Twoje nastawienie do życia.
Masz męża , dziecko i tworzycie razem rodzinę, macie prace i spędzacie ze sobą weekendy, czy na prawdę ten ogródek to powód Twoich smutków , nie sądzę.
Żyjesz w raju na ziemi bo takim jest Europa, ponad miliard ludzi na świecie nie ma dostępu do bieżącej wody ....
Moi rodzice mają ogródek po 30 latach małżeństwa i ciężkiej pracy i nadal bardzo ciężko pracują żeby spłacić ten ogródek przy domku, jak to obserwuje to dochodzę do wniosku że nie warto takim kosztem.
Martwisz się chorobą ? ale z Ciebie egoista, na tej samej ziemi umiera codziennie tysiące dzieci z głodu, to jest prawdziwa choroba.

Zaglądam tu raz na jakiś czas ale nie są to godziny ani dni a nawet tygodnie :)

Awatar użytkownika
montan
Początkujący ✽✽
Posty: 187
Rejestracja: 30 sie 2007, 17:13
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Pozanń
Kontakt:

Re: Stres mnie chyba wykończy

Post autor: montan » 06 cze 2008, 15:12

slonko zawsze możesz kupić ogródek , taką działeczke i na weekendy tam jezdzić :D
Dolina . . .

fiesta
Początkujący ✽✽
Posty: 104
Rejestracja: 18 maja 2007, 10:49
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Chełm Śl.

Re: Stres mnie chyba wykończy

Post autor: fiesta » 06 cze 2008, 17:51

W ogródku jest masa pracy, wiem bo sama w swoim ganiam. I nikt mi nie pomaga, choć mieszkam z mężem i teściami w jednym domu. No mąż czasem ale generalnie sama w nim dłubię. I wiesz co? choć cieszy mnie widok kwiatów, to wieczorem jestem tak padnięta że nie mam czasu w tym ogródku posiedzieć. Ale wiem że człowiek zawsze chce tego czego sam nie ma w danej chwili. Mieszkałam tez w bloku więc mam skalę porównawcza. W mieszkaniu jest zdecydowanie mniej pracy!
Dlatego idź i zrób coś DLA SIEBIE. Kup sobie coś, jakiś ciuszek albo, spotkaj z koleżankami na ploty. Idź do kosmetyczki. Nie mówię że masz zaraz całą wypłatę stracić ale my kobiety często cieszymy się z drobiazgów. Twój mąż pewnie ma jakiś dołek. Może nie idzie mu w pracy? Albo ma inny kłopot?
Mężczyźni raczej nie otwierają się z problemami tak jak kobiety maja to w zwyczaju. Może np ostatnio częściej pije drineczki?
Zrób coś aby poprawić sobie nastrój a potem pomyśl, jak możesz poprawić go jemu :-) Jest prawie lato, wyjedźcie gdzieś na wycieczkę albo zabierz go na spacer.. W końcu wiesz co oboje lubicie.

Awatar użytkownika
Agata K.
Początkujący ✽✽
Posty: 182
Rejestracja: 19 lis 2007, 23:20
Choroba: CU
województwo: kujawsko-pomorskie
Lokalizacja: Nakło nad Notecią
Kontakt:

Re: Stres mnie chyba wykończy

Post autor: Agata K. » 06 cze 2008, 19:41

slonko moja droga a może poprostu potrzebna jest Wam szczera rozmowa o tym co was "gryzie",denerwuje,męczy i o tym co byście chcieli zmienic w swoim życiu aby bylo mniej monotonne.Warto tak sobie pogadac ,mi taka rozmowa bardzo pomogła z moim mężem i co najważniejsze pomogła naszemu związkowi.

A co do encortonu to ja po odstawieniu go też robię sie nerwowa i taka jakas zmęczona i codziennie ide spać z bólem glowy i z nim sie budzę więc może tenlek ma wpływ na nasze samo poczucie...
A wizyta u psychologa też nie jest zła i wstydliwa :roll:

PS.daj znać jak sobie poradziłaś ze stresem i tym wszystkim co cię przerasta,może komus Twoje rady sie przydadzą :roll:

PS.a tak wogóle mi też się marzy domek (nie wielki) z ogródkiem....ach te moje marzenia czasami dodają mi sił :roll:
CU znowu się odzywa....zresztą od dłuższego czasu...

Awatar użytkownika
OLINA
Początkujący ✽✽
Posty: 56
Rejestracja: 03 kwie 2007, 19:09
Choroba: CU
województwo: kujawsko-pomorskie
Lokalizacja: Bydgoszcz
Kontakt:

Re: Stres mnie chyba wykończy

Post autor: OLINA » 06 cze 2008, 19:46

W bardzo sławnym i śmiesznym filmie pewna aktorka powiedziała tak: ,, Są takie dni w życiu kobiety, kiedy nawet kolejna para butów po przecenie nie pomaga" - dlatego ja na poprawę samopoczucia idę do fryzjera:P a teraz na serio- przechodziłam załamanie nerwowe i udałam się do psychologa. Zresztą był to nasz psycholog oddziałowy, działajacy w stowarzyszeniu. Bardzo mi pomógł. Oczywiście nie przepisał mi leków, co jest zrozumiałe, bo niby jak. Ale dał praktyczne wskazówki co zrobić, żeby każdy kolejny dzień był jasniejszy. Poskutkowało. Więc moze najpierw isc do psychologa i wypróbować metody. Jeżeli nie poskutkuje to wtedy sięgnąć po srodki farmakologiczne.

Jeszcze jedno- zagladaj na forum- to też pomaga- serio :wink:
Do CU- To już koniec bejbe, skończyło się love story, jestem już zmęczona, wracam dziś do zdrowia...

fiesta
Początkujący ✽✽
Posty: 104
Rejestracja: 18 maja 2007, 10:49
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Chełm Śl.

Re: Stres mnie chyba wykończy

Post autor: fiesta » 06 cze 2008, 20:25

Torvik, wspaniale to ująłeś ;-) A tak ogóleni w każdym poście jest sporo racji i porad, więc może slonko, znajdzie coś dla siebie.

Potfur

Re: Stres mnie chyba wykończy

Post autor: Potfur » 07 cze 2008, 13:05

zapytaj lekarza o leki o dzialaniu podobnym do oksazepamu (doraźnie!)

ema ema

slonko
Początkujący ✽✽
Posty: 123
Rejestracja: 08 lut 2008, 08:13
Choroba: CD
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Re: Stres mnie chyba wykończy

Post autor: slonko » 07 cze 2008, 15:31

Bardzo Wam dziękuję za rady. Z pomocy psychologa korzystałam trzykrotnie w swoim życiu: raz, gdy przez rok chodziłam na terapię indywidualną, potem chwilę z mężem, a potem przez kolejny rok na DDA-dorosłe dzieci alkoholików. Zawsze mi pomagało. Dzisiaj znowu szef na mnie nawrzeszczał. Źle wystawiłam faktury. Z nim uzgadniałam jak to zrobić, a on teraz twierdzi, że źle zrobiłam. Miałam zgadnąć, że na dokumencie , który jest podstawą do wystawienia faktury jest źle napisane i miałam sama chyba telepatią domyśleć się, że należy pomnożyć przez dwa :cry: Nawrzeszczał na mnie, spokojne tłumaczenia nie odnosiły skutku, w końcu ja podniosłam głos, bo wmawiał mi głupoty :cry: Zwyzywał mnie przez telefon :smutny: Nie umiem się bronić, do kitu. Tomek powiedział, żebym zostawiła tą pracę, nawet jakbym miała jakiś czas nie pracować, bo po tak olbrzymim stresie od razu będę miała zaostrzenie. I powiem Wam, że chyba ma rację.
Jeszcze raz dziękuję. Wiola.
Ważę: 50kg
Mierzę: 164 cm
Stan: remisja?
Biorę: asamax 500mg 3x2, azatiopryna 50mg 1x2

Kocham Was za to, że jesteście, dajecie mi siłę...

Wiola.

Awatar użytkownika
-Ania-
Admin
Posty: 4323
Rejestracja: 06 lis 2003, 15:04
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno

Re: Stres mnie chyba wykończy

Post autor: -Ania- » 07 cze 2008, 15:57

Moim zdaniem Tomek ma rację

otaczam Cie dobrymi myślami -
Ania
Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą !

Obrazek

Awatar użytkownika
misiek1
Aktywny ✽✽✽
Posty: 889
Rejestracja: 09 gru 2006, 19:43
Choroba: CD
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Zielona Góra
Kontakt:

Re: Stres mnie chyba wykończy

Post autor: misiek1 » 07 cze 2008, 16:08

slonko pisze:Tomek powiedział, żebym zostawiła tą pracę, nawet jakbym miała jakiś czas nie pracować, bo po tak olbrzymim stresie od razu będę miała zaostrzenie. I powiem Wam, że chyba ma rację.
Jestem przekonany o racji Tomka, możesz jeszcze dokopać szefowi za MOBBING , wystarczy go raz nagrać i już masz dowód a to będzie wspaniała zapłata za jego chamstwo w stosunku do pracowników, pamiętaj że możesz uchronić osobę która przyjdzie na twoje miejsce.
pozdrawiam misiek
Martwisz się chorobą ? ale z Ciebie egoista, na tej samej ziemi umiera codziennie tysiące dzieci z głodu, to jest prawdziwa choroba.

Zaglądam tu raz na jakiś czas ale nie są to godziny ani dni a nawet tygodnie :)

ESka

Re: Stres mnie chyba wykończy

Post autor: ESka » 07 cze 2008, 17:02

slonko pisze:Tomek powiedział, żebym zostawiła tą pracę, nawet jakbym miała jakiś czas nie pracować, bo po tak olbrzymim stresie od razu będę miała zaostrzenie
Zgadzam się z tym i doskonale Ciebie rozumiem gdyż znajduję się w podobnej sytuacji tylko tyle, że mnie wykańczają pracownicy a nie szef. Muszę wytrzymać jeszcze 3 miesiące, a potem znikam jak najdalej z tego miejsca. Cała ta sytuacja, stres niestety źle wpływa na nasze zdrowie przynajmniej ja odczuwam negatywne skutki tej atmosfery w pracy.
uszatek pisze:możesz jeszcze dokopać szefowi za MOBBING
Co do mobbingu podobno jest on ciężki do udowodnienia.

slonko
Początkujący ✽✽
Posty: 123
Rejestracja: 08 lut 2008, 08:13
Choroba: CD
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Re: Stres mnie chyba wykończy

Post autor: slonko » 07 cze 2008, 17:12

Poradźcie mi tylko jak znaleźć pracę, albo raczej jak nauczyć się reagować odpowiednio na coś takiego :?: Tego chyba nigdy się nie nauczę.
Dziękuję za dobre słowa.
Wiola.
Ważę: 50kg
Mierzę: 164 cm
Stan: remisja?
Biorę: asamax 500mg 3x2, azatiopryna 50mg 1x2

Kocham Was za to, że jesteście, dajecie mi siłę...

Wiola.

Awatar użytkownika
Alishia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 728
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:34
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Re: Stres mnie chyba wykończy

Post autor: Alishia » 08 cze 2008, 12:03

A moim zdaniem się użalasz.Hmm..ja mam dom,mam ogródek i wakacje w Anglii czy w Hiszpanii.I do tego jeszcze mam pod tym samym dachem mam moich rodziców,którzy nienawidzą się od około 10 lat,którzy są rok po rozwodzie,którzy suszą mi głowę swoimi problemami i muszę codziennie wysłuchiwać,że moja matka to pi***,a mój ojciec to ch**.I co mi z tego wymarzonego domku i ogródka?
Ale wróćmy do tematu!
Każdego człowieka i każde małżeństwo dopada czasem tak zwana rutyna.I myślę,że to jest jeden z powodów tych małżeńskich kłopotów.Twój mąż myśli o tym czego nie ma.A szkoda.Niech myśli o tym co ma.Macie chorą córkę(tak jak moi rodzice)...a napisałaś to tak jak by chora córka była grosza...Macie dwa mieszkania(może jedno wynająć by wpadło trochę kasy?).Może pomyśleć coś można o swojej własnej firmie?Początki są trudne,ale może to Was do siebie zbliżyć i podnieść status pieniężny.
Szef wrzeszczy,bo ma do tego prawo.Rób swoją robotę dobrze to nie będzie wrzeszczał,a jeśli nawet to miej go głęboko gdzieś.
Zacznij robić coś,co zawsze chciałaś robić.Może jakiś basen,a może tai chi,a może kurs języka?Zacznij żyć dla siebie,zacznij żyć dla rodziny.Nie myśl w poniedziałek o w piątku,tylko o tym jak fajnie spędzić poniedziałkowy wieczór w rodzinnym gronie(albo tylko z mężem we dwoje?)
Zacznij się cieszyć życiem.Naprawdę warto!

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”