Wysiadłam psychicznie :(

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
MałaMi
Początkujący ✽✽
Posty: 203
Rejestracja: 04 lut 2009, 23:24
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków/Tarnów
Kontakt:

Re: Wysiadłam psychicznie :(

Post autor: MałaMi » 23 lut 2009, 22:36

ja to bym chciała zarobić tyle kasy, żeby rzucić robotę na kilka miesięcy, kupić samochód i pojechać w świat, przed siebie. Przeżyć co się da i gdzie się da, pełen spontan. No a później powrócić i po iluś latach opowiadać wnukom o mojej przygodzie.
Rise. Life is in motion. I'm stuck in line.
Rise. You can't be neutral on a moving train.
One day the symptoms fade. Think I'll throw these pills away.
And if hope could grow from dirt like me. It can be done.

Won't let the light escape from me.
Won't let the darkness swallow me.

So long.
http://www.youtube.com/watch?v=UN-MwovMrbI
_________________

NIC nie zażywam poza SANROBI

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Wysiadłam psychicznie :(

Post autor: exa » 23 lut 2009, 22:44

MałaMi pisze:ja to bym chciała zarobić tyle kasy, żeby rzucić robotę na kilka miesięcy, kupić samochód i pojechać w świat, przed siebie. Przeżyć co się da i gdzie się da, pełen spontan.
MałaMi...wierz mi lub nie, ale pełen spontan i przygoda życia, to nie musi być akurat latanie po świecie...jakoś tak się to utarło...bo kiedy jesteśmy daleko od domu, puszczają nam hamulce i się nam wydaje, że świat będzie nasz...a sztuka w tym by z życia na codzień choć w części przygodę życia uczynić... :wink:

[ Dodano: 23-02-2009 ]
małe przyjemności i pierdółki, które nam radość przynoszą...lepiej kochana nie będzie :wink:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7786
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Wysiadłam psychicznie :(

Post autor: obyty.z.cu » 23 lut 2009, 22:47

MałaMi,...
MałaMi pisze:kupić samochód i pojechać w świat, przed siebie. Przeżyć co się da i gdzie się da, pełen spontan. No a później powrócić i po iluś latach opowiadać wnukom o mojej przygodzie.
spotkalem kiedys ten nick w onet czacie, to bylo mile wspomnienie.

wiec w czym problem?
kasa to rzecz nabyta, nie tu to tam,niema kasy to idzie zarobic na jedzenie w drodze, nawet paliwo sie da zalatwic, myjac np. szyby samochodom na stacjach...
Wg mnie, trzeba podjac decyzje i starac sie ja zrealizowac, wtedy latwiej, zamiast pisac- chcialabym zarobic....mysl..musze pojechac i zwiedzac, dokonam tego !!

wogole to sie kiedys autostop nazywalo....ale wiecie, ja z i innej epoki...
Tak kiedys kraj zwiedzalem,poznawalem rozne rejony kraju,tak dorobilem sie przyjaciol Łemkow, Ślazakow, Kaszubow...ech dlugo by wspominac, ale wtedy granice kraju byly zamkniete.Choc po namysle, musze przyznac, ze Rosanie tez byli bardzo przyjazni, niestety kontakt sie urwal.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

MałaMi
Początkujący ✽✽
Posty: 203
Rejestracja: 04 lut 2009, 23:24
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków/Tarnów
Kontakt:

Re: Wysiadłam psychicznie :(

Post autor: MałaMi » 24 lut 2009, 00:53

No wiem, życie składa się z chwil, mniejszych lub większych wydarzeń itd. Ja mam akurat takie marzenie, żeby wyruszyć. Póki co zostało mi jeszcze kilka ms. do końca studiów no a później nastaną ciężkie czasy przejściowe, sytuacja nienajlepsza na zdrowie. Dziś chcę żyć., ale jak do tej pory nie za bardzo mi wychodziło. Może dlatego, że pojawiła się nowa, nieoczekiwana sytuacja z tym Crohnem i poprzednie plany poszły gdzieś. Nie potrafię się na razie przestawić - była istna trauma i jeszcze mi nie przeszedł strach. Ponad to to choróbsko pojawiło się (znowu) w momencie, kiedy w moim życiu zaszły drastyczne zmiany i każdego dnia żyłam w niepewności, co będzie. Byłam sobie kłębkiem nerwów, który spalał paczkę papierosów dziennie, chodził zmulony i kłębił w sobie dym razem z nerwami. I tam mu się stało źle, temu kłębkowi. Razem z przeszłością odeszło zdrowie, razem ze zdrowiem przeszłość i zaczynam od zera, prawie.
Rise. Life is in motion. I'm stuck in line.
Rise. You can't be neutral on a moving train.
One day the symptoms fade. Think I'll throw these pills away.
And if hope could grow from dirt like me. It can be done.

Won't let the light escape from me.
Won't let the darkness swallow me.

So long.
http://www.youtube.com/watch?v=UN-MwovMrbI
_________________

NIC nie zażywam poza SANROBI

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Wysiadłam psychicznie :(

Post autor: exa » 24 lut 2009, 07:37

MałaMi pisze:No wiem, życie składa się z chwil, mniejszych lub większych wydarzeń itd. Ja mam akurat takie marzenie, żeby wyruszyć.
zacznij od mniejszych :wink:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
paubom
Początkujący ✽✽
Posty: 140
Rejestracja: 22 sty 2009, 06:35
Choroba: nie ustalono
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdynia

Re: Wysiadłam psychicznie :(

Post autor: paubom » 24 lut 2009, 09:54

Ostatnio byłam w dołku. Ostatnio trwało długo. Kilka miesięcy. :zalamany: Najchętniej leżałabym na kanapie, ale się nie da. W domu trzeba zrobić to i owo, czterolatek nie rozumie, jak można tak ciągle się źle czuć.
U mnie największym problemem jest brak komunikacji w domu. Mam dobrego męża, ale strasznie w sobie zamkniętego. Ja też nie jestem najbardziej otwarta. Jak mnie dusza boli, to raczej zamknę się w sobie, niż z kim o tym pogadam. No i to sie mści, bo nie potrafimy sobie pomóc nawzajem. :smutny:
Nie mam postawionej ostateczenej diagnozy, ale zmieniłam lekarza i ten włączył mi Asamax zamiast dawać tylko leki na IBS. Nie powiem, żeby od razu był efekt. Właściwie czuję się lepiej od jakiegoś czasu. Może tez dlatego, że zaczęłam pić mielony len przed posiłkami. Specjalnej diety nie stosuję, ale jak się gorzej czuję to gotowane wjeżdża na stół. Co prawda nie jest świetnie, bo przeszkadza mi pęcherz. czy co ta w tym rejonie. Badania ogólne mam dobre, posiew jałowy, usg jamy brzusznej i ginekologiczne nic nie wykazuje, a mi się chce ciągle sikać i gniecie mnie tam gdzieś w podbrzuszu. Ale jakoś to znoszę nawet...
Przestałam sie nad sobą użalać. Poczytałam tu na forum trochę i zobaczyłam, że nawet gdyby okazało się, że mam chore jelita na stałe, to da się z tym żyć, bo wiele osób daje temu dowód. Najgorzej jak "głowa" choruje, bo wtedy nie ma szansy na dobry nastrój. A w głowie też mam jakis nieporządek , bo już prawie rok będzie, jak mi w niej piszczy i też nie wiedzą lekarze od czego to. MR głowy było robione i nie wykazało zmian. Czasem myślę, że potrzebuję dr. Housa, żeby mnie zdiagnozował, może wtedy udałoby się części dolegliwości pozbyć, bo najgorsze jest to latanie po lekarzach, którzy ręce rozkładają... Ale swoją drogą ten serial też wykluczyłam, bo za bardzo mnie dołował...
Więc głowa do góry, bo może naprawdę będzie kiedyś lepiej :roll:
A dziś ubrałam do pracy golf tył na przód. Świadczyć to może o tym, ze się dziś upię, jeśli wierzyć zabobonom :mrgreen: Wkońcu dziś śledzik.... :wino:
"a nadzieja budzi się i zasypia..."

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7786
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Wysiadłam psychicznie :(

Post autor: obyty.z.cu » 24 lut 2009, 11:36

paubom pisze:U mnie największym problemem jest brak komunikacji w domu. Mam dobrego męża, ale strasznie w sobie zamkniętego. Ja też nie jestem najbardziej otwarta. Jak mnie dusza boli, to raczej zamknę się w sobie, niż z kim o tym pogadam. No i to sie mści, bo nie potrafimy sobie pomóc nawzajem.
faceci sa raczej "prosta maszyna",moze niemowi, zeby Ciebie nie martwic wiecej?
Takie przezywanie w osobnosci z czasem bedzie narastac i dom stanie sie muzeum, w ktorym cicho sza...Musicie ze soba rozmawiac, czasem do tego wystarczy sie przytulic,
jesli on taki niesmialy to probuj Ty,z takiej bliskosci latwiej powiedziec co ciebie gnebi, a jeszcze lepiej zaczac od takich zwyklych spraw, w zaleznosci od jego charakteru.
Moze przypomniec te mile Wasze chwile z przeszlosci,cos co Wam obu pozwoli znalezc temat na poczatek. Zawsze tez mozesz powiedziec wprost, ze potrzebujesz rozmowy, jego zainteresowania. Moze byc tez tak, ze i on czuje sie samotny niemogac sie wygadac w domu. Cos powinniscie z tym zrobic.Im pozniej tym trudniej.

A na szumy w glowie neurolog dala mi betaserc 24 i pomoglo, tyle, ze to trzeba brac kilka miesiecy.Badania "cos" tam wykazaly ,ale dopiero to lekarstwo sie sprawdzilo, niezaleznie od wynikow badan.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

irmina
Debiutant ✽
Posty: 7
Rejestracja: 24 lut 2009, 18:20
Choroba: CU u partnera
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Wysiadłam psychicznie :(

Post autor: irmina » 26 lut 2009, 09:47

czy znacie jakiegoś lekarza-psychologa w Krakowie? najlepiej taki, który znałby się na leczeniu stresu.

Misia

Re: Wysiadłam psychicznie :(

Post autor: Misia » 26 lut 2009, 10:13

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

irmina
Debiutant ✽
Posty: 7
Rejestracja: 24 lut 2009, 18:20
Choroba: CU u partnera
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Wysiadłam psychicznie :(

Post autor: irmina » 26 lut 2009, 10:43

fakt, coś mi się pomyliło, przecież psycholog nie kończy studiów medycznych ;) nie wiem, co się ze mną dzieje :smutny: moja znajoma poleciła mi psychologa, który zajmuje się wpływem stresu na zdrowie, ale jest w innym mieście.
Jak się z panią Widerą można skontaktować?

Misia

Re: Wysiadłam psychicznie :(

Post autor: Misia » 26 lut 2009, 10:49

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

irmina
Debiutant ✽
Posty: 7
Rejestracja: 24 lut 2009, 18:20
Choroba: CU u partnera
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Wysiadłam psychicznie :(

Post autor: irmina » 26 lut 2009, 11:15

Ok, masz rację, to bardziej zlożone, ale dopóki samemu się o tym nie czyta, to człowiek nic nie wie. Tak, czy inaczej dziękuję.

Renata2
Początkujący ✽✽
Posty: 394
Rejestracja: 22 sty 2007, 21:36
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Wysiadłam psychicznie :(

Post autor: Renata2 » 26 lut 2009, 18:46

dopiero teraz trafiłam na ten temat. Przeczytałam i... trochę minie zasmuciło, młode osoby, a takie podłamane. Przed Wami jeszcze całe życie, i na pewno spotka Was jeszcze wiele dobrych chwil.A ograniczenia pojawiają się najpierw w psychice, trzeba z tym walczyć z całych sił. Wiem , że gdy boli, to nic się nie chce. Ale własnie trzeba się starać by się CHCIAŁO. Nikt za nas zycia nie przeżyje,. A potem będzie niedosyt ,że tyle się mogło, a się nie zrobiło. Mam 50 lat. choruję 10. momentami było bardzo źle. De facto nigdy nie miałam pełnej remisji, od 5 lat jestem na sterydach. było w tym czasie kilka pogorszeń. Fatalnie nie? Ale o bólu się zapomina. Trzeba się cieszyć każdym dniem, który nie jest bardzo "bolesny". A jeśli nauczycie się żyć z chorobą, bez pytań "dlaczego ja?" :cry: pogodzicie się z nią, to potem można już myśleć jak polepszyć swoje życie, by mnie nic nie ominęło. Jeżdżę na nartach, na rowerze, normalnie pracuję , chodzę po górach ( był rok w którym zaliczałam co drugi krzaczek przy szlaku). :cry: Po prostu- trzeba powiedzieć chorobie, że z nią też można czerpać dużo przyjemności z zycia. Dbam o leki i dietę , a reszta sama przyjdzie. Co ma być i tak mnie nie minie, więc po co martwić się na zapas :?:
Renata2
asamax 500g 2-0-2
vedolizumab- lek biologiczny, 3 stopień programu
controloc 1-0-1
rutinoscorbin 2-0-2
witaminy

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7786
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Wysiadłam psychicznie :(

Post autor: obyty.z.cu » 26 lut 2009, 19:25

Tylko pogratulowac odpowiedniego nastawienia !
Renata2 pisze:Dbam o leki i dietę , a reszta sama przyjdzie. Co ma być i tak mnie nie minie, więc po co martwić się na zapas
i wlasnie o to chodzi, tyle, ze do takiego podejscia trzeba dojrzec.
Niestety roznie ludzie to odbieraja, wiec zawsze warto o tym porozmawiac.
Jednym wystarczy pisanie tutaj i poznawanie swojej choroby przez forum,
inni potrzebuja rozmowy w cztery oczy, np. psychologa.
Nic w tym zlego, to tylko nastepna uzyskana pomoc.
Wiek raczej niema tu nic do sprawy, natomiast osobowosc tak.
Sa przebojowcy, sa tacy ktorzy nastawieni zyciowo na korzystanie z zycia biora co najlepsze, ale sa i tacy, ktorym ktos musi powiedziec , ze wszystko bedzie dobrze.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
elena
Początkujący ✽✽
Posty: 318
Rejestracja: 26 cze 2008, 18:40
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: śląskie
Lokalizacja: śląskie
Kontakt:

Re: Wysiadłam psychicznie :(

Post autor: elena » 26 lut 2009, 19:45

obyty.z.cu pisze:Sa przebojowcy, sa tacy ktorzy nastawieni zyciowo na korzystanie z zycia biora co najlepsze, ale sa i tacy, ktorym ktos musi powiedziec , ze wszystko bedzie dobrze.
oj tak ,czasami trzeba tego jak powietrza

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”