Nikt mnie kurczaczek nie chce zrozumieć !!!

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
przemekg
Początkujący ✽✽
Posty: 146
Rejestracja: 29 lip 2009, 12:27
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Jarocin
Kontakt:

Re: Nikt mnie kurczaczek nie chce zrozumieć !!!

Post autor: przemekg » 29 gru 2010, 21:32

CatAnn pisze: We mnie też rodzice wmuszają jedzenie.
Skąd ja to znam, u mnie po półroku sprzeczek i kłótni nad opiekuńcza mamusia skończyła temat, ale walka była ostra.

Awatar użytkownika
Coralie
Aktywny ✽✽✽
Posty: 535
Rejestracja: 12 lip 2010, 16:23
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z piekła

Re: Nikt mnie kurczaczek nie chce zrozumieć !!!

Post autor: Coralie » 29 gru 2010, 21:46

Natuśka jak ja się obawiałam wigilii przez to! :D

W tym roku nie miałam nerwów na milczące olewanie tego typu zaczepek i przyjęłam podwójną taktykę:

Taktyka nr 1 - zwalczanie głupich komentarzy:
-a co ty nic nie jesz?
-spokojnie, jeszcze zjem.
-ooj znowu nie chcesz jeść a taka chuda, może sałatka za grubo pokrojona jak dla ciebie? (i ogólnie radość, że się żart udał)
Ja z poważną miną:
-tak.
CISZA :D

I na każde takie zaczepki "oj bo dla ciebie to karp ma za dużo ości biedactwo, nie?" odpowiadałam bez uśmiechu "TAK."

Taktyka nr 2, schemat:
1) Następuje zachęcanie mnie do zjedzenia czegoś (no spróbuj galaretki, pyszna jest)
2) Moja kulturalna odmowa z uśmiechem (na razie dziękuję)
3) Nieustępliwość (no ale spróbuj, skąd możesz wiedzieć, że ci nie smakuje, jak nie spróbowałaś)
4) Odwrócenie kota ogonem - biorę pierwszy lepszy półmisek i teatralnie wciskam danej cioci (a może ciocia spróbuje śledzia, bo widzę, że ciocia jeszcze nie jadła? Nie? To może bigosu trochę?)
5) Konsternacja i zakończenie tematu.

Przez wiele lat z pokorą znosiłam wmuszanie we mnie jedzenia przy oficjalnych okazjach (bo w domu to mówię nie i koniec) i męczenie mnie wiecznym "a spróbuj to a tamto a chociaż trochę" a ja tylko uśmiech i "nie dziękuję" i uśmiechanie się do głupich żartów właśnie w stylu "sałatka dla ciebie za grubo pokrojona". Uważałam bardziej stanowcze reakcje za niekulturalne. Ale w tym roku szlag już mnie trafił i zrozumiałam, że takie wciskanie żarcia to jest dopiero niekulturalne :mad: I pomogło! Pół wigilii jeszcze walczyłam ale później miałam święty spokój. Polecam :)
New beginning :)

Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: Nikt mnie kurczaczek nie chce zrozumieć !!!

Post autor: Ania406 » 29 gru 2010, 22:18

Kurcze, ja to mam wręcz odwrotną sytuację, bo moja rodzina tylko łypie czy aby nie za dużo zjadłam, czy może nie za ciężka potrawa. Tzn robią to z troską i bez jakieś kosmicznej przesady, ale czuje, że próbują. Moje przyjaciólki to samo - nie pozwalają mi pić piwa, jeśc frytek itp :P
Współczuje Wam tego wciskania żarcia, ja bym się ostro wkurzyła - zrobiłabym seans edukacyjny dla całej rodziny- ze zdjęciami, opisem powikłań i wszelkim paskudztwem, które chorobie może towarzyszyć, żeby zobaczyli czym grozi taka głupota.
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

Awatar użytkownika
Natuśka
Ekspert ✿✿
Posty: 5134
Rejestracja: 29 kwie 2009, 12:58
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Nikt mnie kurczaczek nie chce zrozumieć !!!

Post autor: Natuśka » 29 gru 2010, 22:31

Coralie, taktyka nr 2... Jak dla mnie- BOSKA :lol:
Przy najbliższej okazji wypróbuję :razz:
Coralie pisze: Uważałam bardziej stanowcze reakcje za niekulturalne.
Ja się już chyba wyzbyłam tej "niekulturalności". Wciskanie mi żarcia działa na mnie jak czerwona płachta na byka :neutral: Tak mnie złość, wściekłość ogarnia, że aż rumieńców dostaję... O, o- właśnie takich :mad:
Ania406 pisze:Kurcze, ja to mam wręcz odwrotną sytuację, bo moja rodzina tylko łypie czy aby nie za dużo zjadłam, czy może nie za ciężka potrawa.
Mi mama potrafi czasem talerz sprzed nosa zabrać :wink:
Na zawsze razem... :*

Podpisano:Twój Crohn :flowers:

Aktualnie: Szczęśliwsza, bo krótsza :smile: + Methypred 32 mg, Metronidazol 3 x 1 tabl., Multilac 2x1 kaps., Magne B6, Elevit ProNatal i bla, bla, bla (...)
W planach : Realizacja punktu 2 :E

1. 19.11.2012- hemikolektomia prawostronna metodą laparoskopową :D
2. Normalne życie...
3. ZZSK mam, ale nikomu nie oddam :razz:

Awatar użytkownika
Coralie
Aktywny ✽✽✽
Posty: 535
Rejestracja: 12 lip 2010, 16:23
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z piekła

Re: Nikt mnie kurczaczek nie chce zrozumieć !!!

Post autor: Coralie » 29 gru 2010, 22:39

Natuśka pisze:Ja się już chyba wyzbyłam tej "niekulturalności". Wciskanie mi żarcia działa na mnie jak czerwona płachta na byka :neutral: Tak mnie złość, wściekłość ogarnia, że aż rumieńców dostaję... O, o- właśnie takich :mad:
Mnie najbardziej nosi jak jestem u rodziny mojego chłopaka i jest jakieś żarcie i wszyscy we mnie wciskają wszystko. Ja nie mam ochoty 20 obcym osobom mówić, że jestem chora i na co i doprowadza mnie do szału :mad: to wciskanie jedzenia. Ostatnio na jakichś imieninach wymiękłam i dałam w siebie wcisnąć różne przysmaki i skończyło się w szpitalu :evil: Tam wciąż mam skrupuły, bo nie chcę urazić gospodarzy ale jednocześnie wnerwia mnie to zachowanie, bo wciskanie komuś jedzenia jest CHAMSKIE! I zawsze uwaga całego stołu skupia się na scence, gdzie ktoś mi próbuje wcisnąć jakąś pyszność.
New beginning :)

Awatar użytkownika
Ala57
Aktywny ✽✽✽
Posty: 873
Rejestracja: 05 lis 2010, 20:19
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: Koszalin

Re: Nikt mnie kurczaczek nie chce zrozumieć !!!

Post autor: Ala57 » 29 gru 2010, 23:23

Ja to bym chciala zeby ktos mnie przyhamowal w jedzeniu,bo to moje CUdo jest dość lagodne i jak jestem naszpikowna sterydami i azą to jem i tyję bez opamietania,a gdy w zaostrzeniu spożywam kleik i sucha bułeczkę to wszyscy wiedzą ,ze chora jestem i bardzo mi współczują.Od mamy cały czas słyszę nie jedz nie pij kawy,karp to zabojstwo dla ciebie itp.na szczęście to tylko przez telefon :roll:
Tylko bol mnie hamuje niestety .Generalnie nie obzeram się szkodliwymi produktami tylko nadrabiam ilością i cały czas jestem głodna.
Zgadzam się jednak z Wami ,że wmuszanie jedzenia jest okropne tak samo jak i alkoholu.Okropne jest tłumaczenie każdemu z osobna ,ze to choroba a nie chęć odchudznia nie pozwala nam zjadać różnych pyszności.Nie zdaja sobie sprawy z tego jak jest nam przykro,nawet z tego powodu ,że musimy sie tłumaczyć i to nie pojęte ,ze od cudu kulinarnego cioci mozna dostać sraczki :mad: "se la wi jak ówili starozytni Rosjanie".
Dobra metodą jest usiąść przy stole obok kogoś kto zna sytuacje i rozumie.Staje sie naszym adwokatem to pomaga jak współbiesiadnik każe sie komus odczepic.

Awatar użytkownika
Coralie
Aktywny ✽✽✽
Posty: 535
Rejestracja: 12 lip 2010, 16:23
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z piekła

Re: Nikt mnie kurczaczek nie chce zrozumieć !!!

Post autor: Coralie » 29 gru 2010, 23:57

No i jeszcze w przypadku okresowej niedowagi zawsze dochodzi kwestia publicznego rozpaczania, że popadam w anoreksję. W tym momencie ja mam już ochotę zabijać. :roll:
New beginning :)

Awatar użytkownika
ewkunia
Doświadczony ❃
Posty: 1030
Rejestracja: 05 kwie 2008, 12:53
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z Nibylandii:)

Re: Nikt mnie kurczaczek nie chce zrozumieć !!!

Post autor: ewkunia » 30 gru 2010, 08:43

Uwielbiam te historie ... Moja Mama już się trochę wyrobiła, ale nasłuchałam się 'zjedz kapustkę, zdrowo, nie może ci zaszkodzić' ;p Z kolei z pieczywem ziarnistym jest ciekawie: w zaostrzeniu, gdy nie chciałam jeść podrażniających ziaren, kupowano mi właśnie ziarniste pyszne bułeczki, a jak już było mi lepiej, kupowano mi pszenne 'dobre dla ciebie pieczywo ';p Tak samo jest z nabiałem. Jadłam, mówiono, że 'po co tyle jesz tego nabiału?!',a teraz jak mam zakaz 'może serniczka sobie zjesz?' :D

Przyznam, że 10kg temu Starsi szaleli, że jem dietetycznie i jestem chuda, teraz mogę sobie robić co chcę. Ewentualnie sugerują, żebym suplementy kupiła.
Ewkunia; biorę: nic; brałam :Asamax Imuran, Pentasę, Metronizadol, Encorton, Salofalk, Jucolon, wlewki z hydrokortyzonem,..., and many more ;p ważę 60kg/169cm, mam notorycznie stany podgorączkowe;/ Moje jelita źle znoszą mesalazynę.

Awatar użytkownika
Alishia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 728
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:34
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Re: Nikt mnie kurczaczek nie chce zrozumieć !!!

Post autor: Alishia » 30 gru 2010, 10:17

Jeju,jak to dobrze,że nie musiałam się ścierać z rodziną na temat co jem,czy jem i jak jem.Pomijam fakt,że ja jem wszystko na co mam tylko ochotę(najwyżej odkupię to biegunką w nocy)...Mnie raczej rodzina strofowała za to,że się diety nie trzymam.Ale jak zobaczyli,że wszystko jest okej...
Na Twoim miejscu ja bym się nie patyczkowała,skoro rozmowa nic nie daje.Kiedy by babcia,ciocia czy ktoś tam nakładały na talerz schabowego z kapuchą itp popatrzyłabym tylko,zapytała czy aż tak mnie nie lubi i chce mnie zabić,po czym albo bym to odłożyła...albo po prostu nie jadła.I w nosie miałabym ich utyskiwania,jakieś oburzenia czy jęki!
Tu chodzi o Twoje zdrówko!!!Nie płacz po kątach,nie ma co się stresować niepotrzebnie.

Awatar użytkownika
Natuśka
Ekspert ✿✿
Posty: 5134
Rejestracja: 29 kwie 2009, 12:58
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Nikt mnie kurczaczek nie chce zrozumieć !!!

Post autor: Natuśka » 30 gru 2010, 10:36

U mnie podejście rodziny jest ciężko zmienić... Nie wiem, czy to jest możliwe w ogóle ;/
Dziwni ludzie i Tyle. Co druga ciotka mądrzejsza od wszystkich lekarzy, jakby wszystkie rozumy pozjadały :mad:
Rodzice w sumie przywykli do różnych dietetycznych dziwactw- mama bardziej mi pomaga w trzymaniu diety, a tata... Hmm.. Tata nie może przeżyć, że jestem chora, ale daje radę- jeśli np. jesteśmy gdzieś u rodziny i zaczyna się gadka o żarciu to krótko skwituje: Ma chore jelita, lepiej, żeby tego nie jadła. Właściwie zawsze temat się urywa. :roll:
Na zawsze razem... :*

Podpisano:Twój Crohn :flowers:

Aktualnie: Szczęśliwsza, bo krótsza :smile: + Methypred 32 mg, Metronidazol 3 x 1 tabl., Multilac 2x1 kaps., Magne B6, Elevit ProNatal i bla, bla, bla (...)
W planach : Realizacja punktu 2 :E

1. 19.11.2012- hemikolektomia prawostronna metodą laparoskopową :D
2. Normalne życie...
3. ZZSK mam, ale nikomu nie oddam :razz:

Awatar użytkownika
Blue
Początkujący ✽✽
Posty: 188
Rejestracja: 14 gru 2005, 09:28
Choroba: CU u partnera
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Już nie Poznań

Re: Nikt mnie kurczaczek nie chce zrozumieć !!!

Post autor: Blue » 30 gru 2010, 11:12

A jakby tak powiedzieć, że jesteś w sekcie i Ci religia nie pozwala na spożywanie takich potraw :twisted:
Przykładny paw w talerz załatwił by sprawę, ale jak to w życiu bywa 'jak ma być to akurat nie ma'.

U nas szczęśliwie tego problemu mąż nie ma, za to walczymy by młodszej córce nie dawały babcie, ciotki... to czego nie może pod pretekstem, że ona taka biedna i niech sobie zje.
Pozdrawiam :grin:
*** myśl pozytywnie *** myśl pozytywnie ***

Awatar użytkownika
megi_25
Aktywny ✽✽✽
Posty: 640
Rejestracja: 17 lut 2007, 13:11
Choroba: CD u partnera
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Nikt mnie kurczaczek nie chce zrozumieć !!!

Post autor: megi_25 » 30 gru 2010, 11:36

Albo parówek i na okrągło wędlin :wink:
Żona Crohnowca mama urwisów Wiktora i Wojtka :-)))
Mąż: Leki: BRAK,po humirze dwa lata remisji endoskopowej teraz nawrót !!!!!

Obrazek

Obrazek

dethleffs

Re: Nikt mnie kurczaczek nie chce zrozumieć !!!

Post autor: dethleffs » 30 gru 2010, 11:44

martita pisze:a spróbujcie wytłumaczyć babciom, ciociom itp, że dziecko nie może jeść czekolady! to dopiero wyzwanie!!!!
eh.... to cala kampania edukacyjna - z tablicami, wykresami - wielogodzinnymi wykładami - i jaki mam zawsze rozwalający kontrargument ? dziecko, jest dziecko :D ...ała...

Awatar użytkownika
Alutka86
Doświadczony ❃
Posty: 1576
Rejestracja: 08 lip 2010, 09:46
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Tomaszów Mazowiecki
Kontakt:

Re: Nikt mnie kurczaczek nie chce zrozumieć !!!

Post autor: Alutka86 » 30 gru 2010, 11:49

Niestety muszę i ja się dopisać do tematu Natuśki.
Wczoraj był u mnie wujek. Jego córka ma Crohna. Wujek opowiadał mamie mojej, że julita to wszytko jadła i pochłaniała wielkie ilości. Nawet wypiła 3 dronki z mlekiem... itd itp..
Teraz mam dosłownie fiu fiu ****** Już wczoraj mama na kolacje wymyśliła, żebym zjadła naleśniki, że przesadzam z tym wszystkim.. A ja dosłownie od 2tyg czuje się wyśmienicie za sprawą Kreonu, bo część rzeczy się nie trawiła i drażniła jelita...
Wszystkie wędliny i kiełbasy sklepowe mi szkodzą. Wszystko gotuje, pieke sama.. Jem ze smakiem i największą nagrodą jest to, że czuje się super eksta dobrze :E Ale, żeby tak było muszę trzymać dietę..
Ciekawa jeatem co mama wymyśli jak przyjdzie z pracy :!: Aż się boję...
Nie marnuj uśmiechu dla siebie samego!!!

Awatar użytkownika
Coralie
Aktywny ✽✽✽
Posty: 535
Rejestracja: 12 lip 2010, 16:23
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z piekła

Re: Nikt mnie kurczaczek nie chce zrozumieć !!!

Post autor: Coralie » 30 gru 2010, 22:00

Blue pisze:A jakby tak powiedzieć, że jesteś w sekcie i Ci religia nie pozwala na spożywanie takich potraw :twisted:
:jupi: Mam tekst na następną uroczystość! :D
New beginning :)

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”