Crohn-jak sobie to wszystko poukladac by zyc normalnie

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
waldoch
Debiutant ✽
Posty: 5
Rejestracja: 24 kwie 2010, 17:00
Choroba: CD
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Crohn-jak sobie to wszystko poukladac by zyc normalnie

Post autor: waldoch » 24 kwie 2010, 17:22

witam,jestem tu pierwszy raz,3 m-ce temu dowiedzialem sie ze mam Crohna,mysle ze duzo wczesniej go mialem tylko niegdy nie zastanawialem sie dlaczego czesto latam do WC jak tytlko popuszcze diety,od 16 lat cwicze kulturystyke,tzn od 10m-cy mam przerwe,przeszedlem 3 operacje,wycieli mi czesc jelit,obecnie jestem 3m-ce po operacji.
A wszystko zaczelo sie od zwyklego wyrostka i bledu lekarza,ktory rozcial brzuch nie wyjal wyrostka i zaszyl,spowodowalo to liczne ropnie,dziure w jelicie i po wielu badaniach lekarze stwierdzili ze to Crohn(pewnie sie uaktywnil podczas osl;abienia organizmu,licznych terapaich antybiotykami.

stracilem 45kg wagi.teraz waze 79kg a bylo juz 69kg.10 m-cy temu wazylem 117kg i bylem okazem zdrowia,teraz czuje sie jak wrak psychicznie i fizycznie.
Obecnie biore Pentase 3 razy dziennie po 2tabl i pytanie mam czy brac po jedzniu/przed lub w trakcie czy jest jakas roznica?

zamierzam wybrac sie do psychologa bo dopadaja mnie jakies dziwne stany,leki,depresje,ogolne rozdraznienie czuje sie jak by we mnie siedzial inny czlowiek (czyt.Crohn) i wiem ze bedzie ze mna do konca zycia i tylko jak mu sie nie dac bo czasamni mam dosc i jak p[omysle ze nic nie moge zrobic to jest jeszcze gorzej,nie moge przestac myslec o tym .

Fajnie ze znalazlem to forum,jak narazie nie spotkalem nikogo innego z CD i nie mialem okazji zapyatc.porozmawiac,jak zyc,jak sie odzywiac ze by nie zaklucac spokoju pana Crohna hehe
Mysle ze tu znajde odpowiedzi na dreczace mnie pytania.

Mieszkam w Anglii i jak narazie moj lekarz powiedziall ze moge jesc wszystko i co tylko mi sie podoba,nawet jak bylem po operacji 3 dni,jakis absurd,ale niekltorzy lekarze to tu jakas pomylka,ale to inny temat :)

[ Dodano: 24-04-2010 ]
w tej chwili mam potworne mdlosci i nie wiem czy to przez tablety czy CD sie uaktywnia.nerwy mam na caly swiat,chcialbym zaczac znowu cwiczyc,jezdze na rowerku stacjionarnym i to jest jedyna rzecz co sprawia mi przyjemnosc,cale 20min w dniu jestem zadowolony reszta dnia to glupie mysli co zjesc ze by nie wyladowac w WC,co za zycie ehhhhh

poprawiłam nazwę choroby
Ostatnio zmieniony 24 kwie 2010, 19:07 przez waldoch, łącznie zmieniany 1 raz.

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Crohn-jak sobie to wszystko poukladac by zyc normalnie

Post autor: exa » 24 kwie 2010, 18:28

witaj zatem na forum...

i po pierwsze - spokój:)
po drugie - spokój:)
po trzecie - spokój:)

kiedy poczytasz forum, przekonasz się, że choroba nie musi oznaczać końca naszego świata, być może trzeba będzie tylko ten świat nieco przemeblować:)
waldoch pisze:zamierzam wybrac sie do psychologa bo dopadaja mnie jakies dziwne stany,leki,depresje,ogolne rozdraznienie czuje sie jak by we mnie siedzial inny czlowiek (czyt.Crovn) i wiem ze bedzie ze mna do konca zycia i tylko jak mu sie nie dac bo czasamni mam dosc i jak p[omysle ze nic nie moge zrobic to jest jeszcze gorzej,nie moge przestac myslec o tym .
psycholog to dobry pomysł, jeśli trudno ci złapać teraz równowagę i odnaleźć się...
nieprawdą jest, że nie możesz nic zrobić.....możesz zająć się życiem, oprócz kulturystyki jest jeszcze tyle rzeczy do robienia na tym świecie:)....nie znaczy żeby ze sportu rezygnować, ale czasem warto zająć się czymś innym, czyli zrobić dwa kroki w tył, aby dojść do upragnionego celu:)
bo bardzo wiele zależy od twojego samopoczucia....dlatego warto się cieszyć życiem i sprawiać sobie drobne przyjemności i widzieć szklankę do połowy pełną:)...a jednocześnie być szczerym wobec siebie, to boli raz:)

zajmij myśli czymś innym, stań trochę z boku i mimo wszystko uważaj co jesz - ale bez przesady:)...
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
CatAnn
Znawca ❃❃
Posty: 2318
Rejestracja: 20 sty 2009, 19:24
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Wejherowo
Kontakt:

Re: Crohn-jak sobie to wszystko poukladac by zyc normalnie

Post autor: CatAnn » 24 kwie 2010, 18:32

Prosiłabym jakiegoś moderatora, żeby Crovn poprawił na Crohn, bo się dziwnie czyta... A chyba o CD chodziło waldochowi...

Dasz radę. Zainteresowania to coś, co naprawdę pomaga. Szukaj różnych hobby, jeśli sport nie zawsze jest wskazany. Im więcej fajnych rzeczy będziesz miał na głowie, tym lepiej. A jeśli sport koniecznie - poznawaj nowe dyscypliny, może coś Ci przypadnie do gustu, coś, co nie będzie na Ciebie źle wpływało.
A przede wszystkim ciesz się życiem kiedy jest fajne, a nie zamartwiaj się kiedy zacznie się robić niefajnie.
My wszyscy też to przechodziliśmy! Wierzę, że wszystko będzie ok :)
Ulepimy dziś bałwana, Cudusiu...?
Rozpoznanie: czerwiec 2003 - CD. Stan: remisja, anemia, depresja, zab. adaptacyjne. Wzrost, waga: 166 cm, 52 kg. Leczenie: CSK MSW. Leki: adalimumab, mesalazyna, wenlafaksyna, lamotrygina.

waldoch
Debiutant ✽
Posty: 5
Rejestracja: 24 kwie 2010, 17:00
Choroba: CD
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Re: Crohn-jak sobie to wszystko poukladac by zyc normalnie

Post autor: waldoch » 24 kwie 2010, 22:16

dziekuje za wsparcie,naprawde potrzebne jest z kims porozmawiac,powiedziec co siedzi w glowie a tu nie mam za bardzo z kim,tylko zona,ona rozumie ta chorobe i dla niej tez jest ciezko ale nic nie moze poradzic. mam 9letniego syna i mam nadzieje ze on nie dostal w genach tego paskudzctwa :(

za 2 tygodnie mam wizyte u gastrologa,pewnie bedzie kolejna kolonoskopia,musze sprawdzic czy wszystko sie goi po operacji dobrze i wogule czy jest w miare wpozadku.
po tylu m-cach na lekach czuje ze moja watroba i nerki ledwo zipia a tu ta pentasa tez mi sie daje we znaki,zreszta juz nie wiem czy po tabletach sie czuje lipnie czy od CD,za duzo tego naraz sie zebralo a mial byc tylko prosty zabieg wyciecia wyrostka ............:(

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Crohn-jak sobie to wszystko poukladac by zyc normalnie

Post autor: exa » 24 kwie 2010, 23:08

waldoch, nikt nie mówił, że będzie lekko.....:)
ważne żeby wiedzieć gdzie szukać i jak regenerować swoje siły...żeby mieć świadomość, że raz na wozie raz pod nim.....ważne żeby wierzyć, że przyjdzie dzień kiedy będzie lepiej...bo zawsze przychodzi...:)
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
ewelina1011
Debiutant ✽
Posty: 41
Rejestracja: 27 sie 2006, 14:07
Choroba: CD
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
Kontakt:

Re: Crohn-jak sobie to wszystko poukladac by zyc normalnie

Post autor: ewelina1011 » 10 maja 2010, 22:58

Bardzo dobrze rozumiem przez co przechodzisz. Ale zobaczysz, że będzie jeszcze pięknie i to szybciej niż się spodziewasz. Leki zaczną działać, podleczysz to, co chore, psychika też zacznie prawidłowo pracować. Ja pamiętam siebie na początku, czułam żal, lęk, panikowałam że znów wyląduję z bólem z szpitalu. Jednak z dnia na dzień było lepiej i lepiej, czułam się lepiej. Ważne, aby koncentrować się na innych rzeczach, mieć jakieś cele. Choroby nie nawidziałam, ale już ją zaakceptowałam, bo mimo że to nic przyjemnego, to wniosła w moje życie wiele pozytywnego (wiem, że trudno ci w to uwierzyć, jeśli ciągle daje w kość). W końcu to część moja i Twoja, którą trzeba oswoić. Ale daj sobie czasu (nabierzesz zdrowego dystans), dbaj o siebie, oszczędzaj nerwy. Próbuj żyć normalnie, a wszystko się samo ułoży, zupełnie spontanicznie. Pozdrawiam Ciebie i życzę powodzenia :roll:

Awatar użytkownika
alla84
Początkujący ✽✽
Posty: 84
Rejestracja: 22 cze 2009, 23:00
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Re: Crohn-jak sobie to wszystko poukladac by zyc normalnie

Post autor: alla84 » 11 maja 2010, 17:14

Witam,
piszę dzisiaj po raz pierwszy, choć na forum jestem od dawna... Chcialam napisac jakis post, bo chyba potrzebuje wsparcia od kogos, kto mnie zrozumie... i znalazlam ( jako pierwszy zresztą) ten post, w którym waldoch pisze to, co ja chcialabym napisac... Choruję od dawna na CU, chyba od dziecka, choć diagnozę postawiono mi dopiero dwa lata temu. Początkowo myslalam,ze jakos to bedzie, cieszylam sie,ze to nie rak i ze bede zyc. Zawsze bylam bardzo ambitna, myslalam,ze przyczynie sie do WIELKICH rzeczy... Po studiach poszłam na doktorat, byłam juz swiadoma mojej choroby i jej skutkow... Niestetynie moglam robic doktoratu, bo siedzenie w laboratorium przez 10-12 godzin okazalo sie dla mnie mordercze. Dostalam krwawien, wiec postanowilam pojsc do pracy. Zaczelam uczyc w szkole, pewna, ze 20 godzinny etat nie bedzie mnie eksploatowal do tego stopnia, co doktorat... Ale ta zmiana, nerwy z nia zwiazane i nerwy zwiazane z rozmowami kwalifikacyjnymi odbily sie na mnie tak,ze dostalam zaostrzenia takiego, jakiego jeszcze w zyciu nie mialam... Przed pierwszym poważnym rzutem wazylam 62kg, dzis waze 5Okg. Jestem szczupła, ale wiem i widzę na forum,że niektórzy waża po 35kg... wiec moja sytuacja i tak nie jest najgorsza... Za to to, co dzieje sie w mojej glowie jest przerazajace. Od grudnia ( czyli od mojego ostatniego zaostrzenia, które skończyło się szpitalem) dostawałam sterydy... Nic nie przytyłam,ale może dlatego,że panicznie boję się jeść rzeczy, które nie są gotowane... Co rano modle sie, zebym w toalecie nie miala biegunki, a jak ja dostaje to nie moge o niczym innym myslec. Juz wieczorem boje sie, co bedzie rano, przez to nie moge zasnac. Ciagle mysle o smierci, bo wiecznie jestem zmeczona. Dwa tygodnie temu mialam kontrolna anoskopie, ktora wyszla super, zadnych zmian i wszystko jest ok... Ale ja nie poczulam ulgi. Dzisiaj rano dostalam biegunke i mialam ja 2 razy... Nie moge sie na niczym skupic i mysle, ze znow skoncze w szpitalu, ze znow bede miala anemie i ze umre. Wiem,ze to okropne co pisze,bo wielu z Was jest w o wiele gorszej sytuacji niz ja, ale nie wiem jak sobie z tym radzic. Boje sie,ze znow bedzie to samo. Że bede myslala tylko o tym,ze musze isc do toalety. ze w pracy bede liczyla minuty do przerwy,a potem bede biegala do wc. Ze przez zwolnienia lekarskie wyleja mnie i nie bede miala nawet na leki... Wiem,ze u wszystkich remisje wystepuja inaczej... Ale moje nie trwaja za dlugo , pomimo scislej diety, przyjmowania lekow, wysypiania sie... Nie wiem co robic... W rodzinie wole na ten temat nie rozmawiac, bo staje sie nudna... Nie sadzilam,ze jestem tak slaba psychicznie i ze mam takie sklonnosci do rozczulania sie nad soba. Niedlugo biore slub i wyjatkowo wazne jest dla mnie,zebym byla zdrowa, nie wyobrazam sobie siebie w bialej suknie na kibelku, w ktorym zostawie mase krwi.
Chcialabym zyc normalniej, moc wyjechac na wakacje, raz na jakis czas zjesc pizze i nie czuc sie senna przez caly dzien...
Nie wiem nawet czy ktos jest w stanie mi pomoc, ale przynajmniej piszac to poczulam sie troche lepiej...
Pozdrawiam Was,
Ala

Awatar użytkownika
leila
Doświadczony ❃
Posty: 1215
Rejestracja: 18 mar 2008, 18:24
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: ....

Re: Crohn-jak sobie to wszystko poukladac by zyc normalnie

Post autor: leila » 11 maja 2010, 17:58

masz sie czym cieszyc ,bierzesz slub a nie wszyscy z chorobą maja przy sobie bliskie osoby
protokół immunologiczny,5 praw natury ,dieta antyhistaminowa i przeciw grzybiczna :roll:
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Marekk
Początkujący ✽✽
Posty: 257
Rejestracja: 28 kwie 2009, 21:55
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Crohn-jak sobie to wszystko poukladac by zyc normalnie

Post autor: Marekk » 12 maja 2010, 00:07

Całkowicie podpisuje się pod tym co napisała leila, pomyśl, że masz kogoś kogo kochasz i kto Ciebie kocha i jest dla Ciebie wsparciem w trudnych chwilach, pewnie nie trzeba Ci mówić jakie to jest ważne ;)

Moim zdaniem najważniejsze to może nie tyle co pogodzić się z chorobą co zaakceptować to że jest razem z nami. Jasne nie zawsze można pozwolić sobie na to co osoby bez tego schorzenia, ale nie ma najmniejszego powodu żeby załamywać się nad sobą, wiele osób na tym forum jest tego przykładem :) Dodatkowe zamartwianie się, niczemu dobremu nie służy, lepiej myśleć pozytywnie nawet trochę może na wyrost niż przytłaczać się każdą kolejną myślą, z mojego doświadczenia wiem, że tak jest mimo wszystko o wiele lepiej.

Postaraj się odnaleźć radość w życiu, nie musi to być nic wielkiego ale ważne żeby mieć przy sobie coś co nam przynosi radość, mam nadzieję, że szybko poczujesz się lepiej i że ślub będzie taki jaki sobie wymarzyłaś :)

genus
Początkujący ✽✽
Posty: 378
Rejestracja: 26 lis 2007, 10:04
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Poznan

Re: Crohn-jak sobie to wszystko poukladac by zyc normalnie

Post autor: genus » 12 maja 2010, 15:25

alla84, wiele z tego, co piszesz, tez doswiadczylam,i wiem, ze jak takie strachy siedza w glowie, to dobre rady niewiele pomagaja, a nawet potrafia niezle wkurzyc.

ale pomysl sobie, tak na spokojnie: masz to zycie, to jedno, czy warto je zmarnowac tylko na strach i zamartwianie sie? jasne, ze nie jest latwo zyc z taka choroba, z ciaglymi biegunkami, wiele osob nie rozumie na przyklad, ze mozna bac sie jesc, wlasnie ze wzgledu na bol czy biegunke. szczerze, czasem choroba to istny koszmar. ja swego czasu nawet balam sie spac, bo bol mnie budzil w nocy, i do dzis nie zmieniam pozycji we snie, tylk budze sie, i dopiero wtedy sie przewracam na drugi bok:-)
gdyby istnial wybor, lepiej byloby byc zdrowym, ale tak sie stalo i niestety tak bedzie, raz lepiej a raz gorzej. ale na czesc rzeczy mam jednak wplyw, i tego staram sie trzymac.
sprobuj, jak radzi Marekk, skupic na tym, co w zyciu piekne. bo kazde zycie ma w sobie wiele wartosci, nawet jesli jestesmy chorzy, to sa rzeczy ktore ciesza, daja satysfakcje. trzeba tylko troche wysilku, by to w sobie odnalezc. a juz majac ukochana, wspierajaca Cie osobe, pol drogi za Toba!

gdy jest naprawde zle, staram sie stosowac taktyke malych krokow - byle do jutra, bedzie lepiej, i przede wszystkim skupiac sie na zmianach pozytywnych, chocby te negatywne zaslanialy cala reszte! ale tez w krytycznych chwilach jestem wyrozumiala dla samej siebie, wiem, ze nic na sile.

co do obaw, co to bedzie, to ja, jak sie boje jakichs sytuacji, staram sie sama znalezc moment na prowokacje - swiadomie w taka sytuacje sie wprowadzam, ale tylko w chwili, gdy tego chce, to pozwala mi lepiej ogarnac cala sprawe. uwierz mi, wiekszosc sytuacji w praktyce wcale nie jest taka straszna, wiele da sie przezyc, a nawet okazuje sie, ze to calkiem fajne!

wiem, ze to trudne, ale uwierz, trzeba sie wziac za siebie, trenowac wlasny umysl, bo inaczej osiadziesz na mieliznie, pamietaj tez, ze psychika ma bardzo duze znaczenie, zamartwianie sie sprawia, ze fizyczny stan tez sie pogarsza.
a gdy zaangazujesz sie w cos fajnego, po jakims czasie NA PEWNO spostrzezesz pozytywne zmiany takze tej fizycznej stronie calej lamiglowki.

to trudne, ale mozliwe, sama tez naprawde balam sie wyjsc z domu i nie wyobrazalam sobie normalnego zycia, a teraz pracuje, i to praca zwiazana z duza iloscia podrozy, ciagle sie cos zmienia w moim zyciu, ale to juz nie wywoluje u mnie paniki. nie zapominam o chorobie, bo sie nie da, ale tez nie walcze z wiatrakami.
powodzenia!

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Crohn-jak sobie to wszystko poukladac by zyc normalnie

Post autor: exa » 14 maja 2010, 18:46

alla84 pisze:Za to to, co dzieje sie w mojej glowie jest przerazajace.
to jest przerażające nawet u osób które są zdrowe, więc nie ma co się tym ekscytować...
alla84 pisze:Nic nie przytyłam,ale może dlatego,że panicznie boję się jeść rzeczy, które nie są gotowane.
chyba trzeba zapukać do psychologa...albo sobie kupić wielki młotek:)
alla84 pisze:Co rano modle sie, zebym w toalecie nie miala biegunki, a jak ja dostaje to nie moge o niczym innym myslec.
obsesja...czyli jak wyżej....
wiesz co to jest samospełniające się życzenia?
alla84 pisze:Juz wieczorem boje sie, co bedzie rano, przez to nie moge zasnac. Ciagle mysle o smierci, bo wiecznie jestem zmeczona.
a czemu nie zaczniesz myśleć o życiu..jesteś młoda i nakręcasz się tak cudownie, że aż dziw........
alla84 pisze:Dwa tygodnie temu mialam kontrolna anoskopie, ktora wyszla super, zadnych zmian i wszystko jest ok.
mało jeszcze, co?
alla84 pisze:Dzisiaj rano dostalam biegunke i mialam ja 2 razy.
straszne, a 2 na 10 minut fajniej by było..chyba szybciej by ci się zeszło...rany..
alla84 pisze:Nie moge sie na niczym skupic i mysle, ze znow skoncze w szpitalu, ze znow bede miala anemie i ze umre.
od anemii sie tak lekko i szybko nie umiera......trzeba jednak więcej wysiłku...
alla84 pisze:Wiem,ze to okropne co pisze
to nie jest okropne, tylko głupie......bo jeśli człowiek używa swoich szarych komórek, czyta, analizuje to wie, że nie jest to koniec świata....
alla84 pisze:Boje sie,ze znow bedzie to samo. Że bede myslala tylko o tym,ze musze isc do toalety.
już myślisz, już się boisz.........nie przestajesz........jeśli sama tak pięknie się nakręcasz to lepiej odwiedzić psychologa zamiast kręcić się w kółko...
alla84 pisze:Ze przez zwolnienia lekarskie wyleja mnie i nie bede miala nawet na leki...
i bez choroby mogą cię wylać z pracy...
alla84 pisze:Ale moje nie trwaja za dlugo , pomimo scislej diety, przyjmowania lekow, wysypiania sie...
nakręcaj się dalej, będą jeszcze krótsze..
alla84 pisze:W rodzinie wole na ten temat nie rozmawiac, bo staje sie nudna...
jeśli serwujesz im takie teksty to trudno sie dziwić, że głaskać cię nie maja zamiaru...
alla84 pisze:Chcialabym zyc normalniej, moc wyjechac na wakacje, raz na jakis czas zjesc pizze i nie czuc sie senna przez caly dzien...
to po prostu zacznij żyć!....
alla84 pisze:Nie wiem nawet czy ktos jest w stanie mi pomoc
nie jest, jeśli sama sobie nie pomożesz....

tak, wiem....zaraz zostanę posądzona, że jestem nieczuła i atakuje i takie tam inne....
niech i tak, ale napiszę wprost - nie mam litości.....mogę pogłaskać po głowie i poubolewać jaka to jesteś biedna, tylko to do niczego nie prowadzi...
nie znoszę bezproduktywnego stękania...

jeszcze jedno - choroba będzie ci towarzyszyła do końca życia...zaakceptuj to, z wrogiem lepiej się zaprzyjaźnić.....bo jeśli taką perspektywę jaką nam tutaj zaserwowałaś maja twoi bliscy, to ja już im serdecznie współczuję;)

najpierw maszeruj do psychologa, jeśli już byłaś - idź do innego, do skutku!....

nikt nie mówił, że będzie lekko......ale jakość twojego życia zależy głównie od ciebie...
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
Shima
Doświadczony ❃
Posty: 1262
Rejestracja: 29 lis 2004, 20:10
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Zdunska Wola
Kontakt:

Re: Crohn-jak sobie to wszystko poukladac by zyc normalnie

Post autor: Shima » 14 maja 2010, 23:44

exa...aleś pojechała po kaloszkach..uuuu

do alla84: wiem jak bardzo Ci ciężko...ale nie można tak...musisz za wszelką cenę wziąć się w garść...z chorobą trzeba się zaprzyjaźnić...uwierz mi - to jest możliwe.
Twoje samopoczucie wskazuje na jakis stan depresyjny co przy naszych chorobach nie jest rzadkością...jeśli sama nie dasz sobie rady z tym polecam jak najszybszą wizyte u psychiatry albo chociazby u dobrego lekarza rodzinnego.
I trzymaj się kobietko...wszystko jeszcze przed Tobą i świat mimo że teraz tego nie widzisz stoi otworem.
Zawsze służę rozmową [you] :)
Choroba:CD, astma, alergia, łuszczyca, ginekologiczne powikłania w trakcie leczenia immunosupresyjnego, podobno przebyta gruźlica jelit Stan:Lewostronna hemikolektomia,resekcja zwężenia w miejscu zespolenia i jeszcze dodatkowych kawałków jelit, zaostrzenie Leki:asamax3x1000mg,helicid2x1, metotreksat i parę innych paskudztw Waga/wzrost 99/173

waldoch
Debiutant ✽
Posty: 5
Rejestracja: 24 kwie 2010, 17:00
Choroba: CD
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Polska
Kontakt:

Crovn-jak sobie to wszystko poukladac by zyc normalnie

Post autor: waldoch » 15 maja 2010, 19:19

witam,troche mnie nie bylo na forum a tu temacik sie rozwinal.
Ostanio w pracy mialem wiecej pracy,zmneczenie mnie dopada duzo szybciej ale nie poddaje sie,nie ma ze boli,jesli sie poddam w psychice to i fizycznie nie bede wydalal,chce wrocic do zycia jak z przed 10m-cy temu,wiem ze nie bede dzwigal takich ciezarow jak kiedys,ale cwiczenia nie rzuce,teraz jezdze 3 razy ww tygodniu po 20min na rowerze i cwicze na atlasie domowym wszystkie partie ciala,od operacji przytylem 10-12kg (zmienia sie to codziennie hehe)

wiem ze na to nie ma lekarstwa ale mozna z tym zyc i w miare normalnie funkcjonowac,najwaniejsze to psycha,stres miesza strasznie (nawet u zdrowergo) wiec unikam sytuacji stresujacych i smieje sie nawet jak mnie cos wkurza,wiadomo jestesmy tylko ludzmi i ciezko czasami nie wkur........... sie ale zycie takie jest,nikt nie mowil ze bedzie kolorowo.

ciezko uwierzyc ze to pisze,ale 2m-ce temu mialem w glowie mlyn,teraz wszystko przemyslalem,w miare diete ustawilem,wiem co moge zjesc a co mi zaszkodzi,moge cwiczyc i to mi daje sile,pracuje ,wyniki krwi i ogolnie wszystko dobrze,kolejna kolonoskopia za 4 m-ce ,tablety lykam i sie zobaczy co bedzie.
Troche mne wkurzaja mdlosci,czuje sie jak kobieta w ciazy ale ludzie maja wieksze dramaty i wiem ze moglo by byc gorzej.

Wiem ze kazdy ma inna psychike,odpornosc na stres,ale nie ma co sie zalamywac,zyc trzeba ,moze znajda lekarstwo na Pana Crohna hehe i sie go pozbedziemy,narazie ucze sie z nim zyc i kazdy dzien to wyzwanie i poszukiwanie sposobu na lepsze jutro. :wink:

A teraaz ide ugotowac kasze manne i zobacze czy mnie zmieli po niej hehe moze bedzie kolejny produkt do listy dobrych rzeczy :roll:

Pozdro i nie dajemy sie!!!! Co nas nie zabije to nas wzmocni!!!!

Lorema

Re: Crohn-jak sobie to wszystko poukladac by zyc normalnie

Post autor: Lorema » 19 maja 2010, 11:50

zaranin pisze:To dobrze działało tylko na najlepszych, reszta odpadała nie wytrzymując obciążenia.
exa pisze:no cóż.....samo życie;)
exa najpierw zastanów się a później pisz, taka kolejność jest najlepsza. To co napisałaś można różnie zrozumieć.

alla84, waldoch
Cztery lata temu dowiedziałam się, że mój syn jest chory na CD i już od czterech lat zapisuje wszystko co dzieje się z moim synem. Można to nazwać dziennikiem. Zapisuję jak się czuje, kiedy ma podwyższoną temperaturę, afty, biegunkę i inne objawy związane z tą chorobą. Zapisuje również co je, bo w ten sposób wiem co szkodzi i należy usunąć z jadłospisu. To zabiera trochę czasu ale dzięki temu wiem kiedy możemy spodziewać się jakichś objawów choroby. Uważam, że jest to jeden ze sposobów na to jak nauczyć się żyć z tą chorobą.
Mój syn nie zrezygnował ze swoich zainteresowań, nadal gra w tenisa stołowego, a niedawno powiedział mi, że zrobił 100 pompek, co mnie trochę zaniepokoiło ale wszystko jest w porządku. To również przykład na to, że należy próbować wielu rzeczy, żeby przekonać się co może zaszkodzić. Oczywiście należy robić to z umiarem. Nie rezygnować z tego co kiedyś robiliście.

Jedna poprawka do mojej wypowiedzi, mój syn zrobił 100 brzuszków.

Beata007
Debiutant ✽
Posty: 30
Rejestracja: 27 sty 2010, 17:59
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Lodz
Kontakt:

Re: Crohn-jak sobie to wszystko poukladac by zyc normalnie

Post autor: Beata007 » 19 maja 2010, 19:59

Sluchaj alla84 ! Kazdy z nas miewa takie czarne dni (tygodnie) i trudno wtedy sobie wyobrazic, ze kiedys bedzie dobrze, ze jeszcze bedziemy potrafili cieszyc sie zyciem. Ja tez mam takie gorki i doly, wzloty i upadki, ale staram sie jakos trzymac, bo wiem ze moje zle samopoczucie nie dodaje mi sil, a jedynie szkodzi mnie i mojemu malzenstwu. Ale zeby nauczyc sie z tym zyc trzeba wielu lat. Najlatwiej uczyc sie na swoich bledach. Teraz juz wiem, ze tak naprawde tylko nas samych obchodzi to co czujemy i co dzieje sie w naszej glowie. Nikt inny na dluzsza mete nie wytrzyma tego ciaglego uzalania sie na zly los, na to co nas dzis boli i jak nam niedobrze. Ani kochajaca siostra, ani nasza najlepsza przyjaciolka, ani nasz zyciowy partner. Moze tego wlasnie moj maz mial dosc, moze nie chcial tego ciagle sluchac i widziec mojej udreczonej miny. Wspolczul mi, ale kazdy ma tylko jedno zycie, wiec nie dziwie sie, ze wolal je spedzic z kims radosnym i pelnym energii. A ja teraz staram sie trzymac dzielniej, bo w koncu w czym to zalamywanie mi pomoze? Czy mozemy sobie cos zarzucic? Chodzimy do lekarzy, zazywamy przepisane leki, robimy konieczne badania. Jedyne co zalezy wylacznie od nas samych to nasze samopoczucie i nasz wizerunek, czyli to, jak nas odbieraja inni. I nad tym warto popracowac, choc wiem, ze lekko nie bedzie. Dobrze jest spojrzec w lustro i zastanowic sie, czy chcialbym dzielic zycie z takim smutasem. Przesylam buziaczki i trzymam kciuki, ze szybko nabierzesz sil i pozytywnej energii. alla84 i waldoch : Jeszcze bedzie dobrze:) i popieram: "nie dajemy sie!!!! Co nas nie zabije to nas wzmocni!!!!"

Do exa : Po to jest to forum i ten dzial, zeby kazdy mogl sie "wygadac", zrzucic z siebie troche swoich smutkow. W koncu gdzie jesli nie tu? Kazdy z nas mial w swoim zyciu takie chwile psychicznego zalamania i zwatpienia w to co bedzie jutro. U jednych trwalo to krocej, u innych dluzej. Jedni pozbierali sie sami, inni potrzebowali pomocy. Z doswiadczenia wiem, ze bardziej pomaga cieple slowo otuchy i wsparcia, niz takie stanie z batem.
Pozdrawiam cieplutko
Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasza Psychika”