Strona 2 z 5

Re: Czy macie skłonności do wpadania w dołki psychiczne?

: 17 gru 2005, 19:27
autor: Handzia
Ale zadaniem tych antydepresantów ma być głównie wprowadzenie ludzi z nzj w stan remisji,który trudno było innymi metodami osiągnąć.
Lekarka tłumaczyła to tym ,że jelita mają jakby swój "mózg" odbierający emocje i te leki bardzo u nich pomagają.
Dawała przykłady wielu osób ,którym udało się wejść w remisje po uspokojeniu jelit.

A stosowane dawki są dużo niższe niż przy leczeniu depresji , ich skutki uboczne są znikome i nikogo nie ogłupiają.

Re: Czy macie skłonności do wpadania w dołki psychiczne?

: 18 gru 2005, 09:39
autor: Mutti
To co pisze handzia jest własnie dowodem na nierozerwalny związek soma i psyche. Jelita odbierają emocje, które przeżywamy i reagują zaostrzeniem. Z kolei dolegliwosci związane z zaostrzeniem choroby zdecydowanie negatywnie wpływają na stan naszej psychiki : mamy większy "dołek", boimy się co będzie dalej... A to pogarsza stan jelit.
I tak dookoła Wojek. Błędne koło , z którego trudno sie wyrwać. Antydepresanty mogą przełamać tą barierę niemożności wyrwania się, wewnętrznie wyciszyć a to sprzyjać będzie wyciszeniu jelit.

Re: Czy macie skłonności do wpadania w dołki psychiczne?

: 19 sty 2006, 20:31
autor: asienia ;)
ja też- z tego co pamiętam- robiłam z igły widły, wszystko musiałam robić najlepiej jak potrafie bo jesli nie to porazka życiowa; najwięcej, najlepiej, najszybciej..itd...nadambicja.... i mam za swoje. Na szczęście mam wyluzowanego męzusia;) i jest cacy. Ale faktem jest to że jednego dnia śmieję sie do rozpuku a drugiego dnia ten sam powód doprowadza mnie do lez... Już w liceum zdawałam sobie sprawe że to nie jest normalne...ale nie wiedziałam do czego to doprowadzi- a dokłdniej-z czym to sie wiąże.. Jednego dnia wstaję z rogalem a drugiego...modlę sie żeby z powrotem była noc i bym nie musiała wstawać złóżka- smutno mi niemiłosiernie.... a może powinniśmy brać deprim...?- to bez recepty... szprycowałam sie kiedyś czymś podobnym ale boje sie skutków ubocznych...

Re: Czy macie skłonności do wpadania w dołki psychiczne?

: 19 sty 2006, 22:13
autor: Shima
Zeno!!to wcale nie oglupiacze....czasem nie da sie inaczej...szczegolnie gdy wiesz ze przez ciebie cierpi cala twoja rodzina(maz,dzieci)
Co do lekow to to co bez recepty mozna sprobowac....ale nie zawsze dziala :(

Re: Czy macie skłonności do wpadania w dołki psychiczne?

: 19 sty 2006, 22:28
autor: Shima
Absolutnie sie z Toba nie zgadzam Zeno :? Wszystko zalezy od tego jakie leki sie bierze a antydepresantow jest mnostwo!!!Osobiscie przerobilam kilkadziesiat z nich i odstawialam kazdy ktory powodowal zmiane mojego zachowania na dziwne :D
Ten ostatni mam dobrany po wspolnej konsultacji mojego lek.prowadzacego i psychiatry.(lezalam wtedy na oddziale)

Re: Czy macie skłonności do wpadania w dołki psychiczne?

: 19 sty 2006, 22:43
autor: Shima
Nie sadze ze mialam szczescie.To w duzej mierze zalezy od cech charakteru danej osoby i jej podatnosci na sugestie :)
Kilka lat??...hmm...wcale nie
U mnie trwlo to rok apotem przerwalam wizyty u tego lekarza eksperymentatora.......
potem totalna zalamka iii...."kompleksowa"pomoc :)
nie ma to jak dobra konsultacja :D :D :D

Re: Czy macie skłonności do wpadania w dołki psychiczne?

: 19 sty 2006, 22:55
autor: Shima
wiem ze troche czasu mija ale ja dzialalam tak:mulil od poczatku-odstawiam,zakrecal-odstawiam.
Czasem bywalo ze byly 2lub3naraz.
Jeden z nich spowodowal toksyczne uszkodzenie watroby(w polaczeniu z azatiopryna)
CZasem bywa tak ze ludzie naprawde nie radza sobie inaczej wiec prosze nie obrazaj takich jak ja.I nie zlosc sie juz :)

hmm

: 20 sty 2006, 13:43
autor: Natanael
Ostatnio jeszcze przed zdiagnozowaniem u mnie CU miałem straszną depreche (tak myślałem przynajmniej obiawy sie zgadzały). Ten stan męczył mnie prawie trzy miesiące, zacząłem szukać pomocy (no bo jak tu mam żyć kiedy mi sie niechce,nieradze sobie i jeszcze to ciągłe sranie...) Wpadłem na wizyte do psychiatry i jakoś nie chciał mnie leczyć farmakologicznie i powiem wam szczerze ,ze jak zobaczyłem kto stoi w kolejce do niego to zaraz poczułem sie zdrowy. Psychiatra wysłał mnie na psychoterapie do jakiegoś psychologa a ,ze jednego znałem to sie do niego wybrałem. Facet mnie zobaczył pogadałem z nim troche,powiedziałem ,ze mam stany lękowe i ,ze sie nie moge odnaleźć. Zaniepokoiły go stany lękowe ale one przeszły. Wiecie co mi powiedział? Że dojżewam emocjonalnie i jestem książkowym przypadkiem takiej zmiany z załamaniami i wszystkimi ciężkimi przeżyciami.Zapytałem go ile potrwa ta przemiana a on ze stikim spokojem powiedział mi ,ze pół roku może rok :] Wyobrażacie sobie ja tu depresja nic mi sie nie chce a on roczek każe mi z tym żyć. Na szczęście naprawde mu ufam więc zapytałem sie jak mam z tym żyć. Moje emocje sterowały moim życiem a teraz taka pustka,ślepota wewnętrzna i niewiadomo jak co gdzie kiedy. Mój Psycholog powiedział mi najważniejszą wskazówke,którą stosuje w każdym momencie kiedy mi cieżko,zawodzą nadzieje i zaczynam sie łamać. Powiedział abym wszystkie te sytuacje przyjmował i dziękował za nie panu Bogu. Rozumiecie?! Wbym nie zmagał sie z poczuciem ,ze jestem chory,moja przyszłośc zawodowa jest w ciemnych barwach i nawet jak sie uda coś wyskrobać to będzie mi b.cieżko. Trzeba to przyjąć, podziękować za to. To trudne ale gdy będziesz siedzieć na stołku załamując ręce i powtażając sobie "moje życie to łajno chce zdechnąć" albo "czemu nie jestem zdrowy" i wkużał sie na to waląc pięściami to przecież nic nie zmieni i nikomu to nie ułatwi życia. Trzeba sie pogodzić wtedy naprawde moża odnaleźć szczęście w takim życiu jakie mamy.
PS. Moje dojżewanko jest dalej w toku ale teraz naprawde nie jest źle

Nie dawajcie sie zabijać samym sobie. Życie jest piękne nawet w tedy gdy jest trudne. Kto z nas gdy po kilku dniach biegunki nie mógł sie ruszyć z domu (z bólu i lęku przed nagłym atakiem) w końcu gdzieś sie wyrwał na jakąś impreze i nie czuł sie świetnie po powrocie do domu.Cóż to za zwycięstwo
<>< Z Bogiem :)


Przepraszam za błędy ort.chaos i styl w moich postach ale jestem po 4 godzinach snu i oprócz CU mam dys-wszystko

Pozdro dla was i waszych aniołów

Re: Czy macie skłonności do wpadania w dołki psychiczne?

: 03 paź 2006, 08:24
autor: Raysha
Ja mam uprzedzenie do prochów na samopoczucie jedno wziełam w jeden dzień i byłam zjarana i spiąca :evil: mam sie wkurzyła że pani doktor chce mnie czymś takim szprycować no i sama odstawiłam i najlepszym lekarstwem okazała się...mama nie ma to jak jej sie ze wszytkiego zwierzyć. A pani doktro powiedzielismy prawde, namawiała nas na spróbowanie ale nie mogła zmusić bo to rodzice decyduja :razz:
Jest mi z tym dobrze :mrgreen:

Re: Czy macie skłonności do wpadania w dołki psychiczne?

: 03 paź 2006, 15:44
autor: lucypah
ja nidgy nie wpadlem w depresje i nie wiem dlaczxego tak bylo bo z waszych opisow to powinienem
ale nigdy nie nachodzilo mnie takie czarne myslenie
Natanael pisze:To trudne ale gdy będziesz siedzieć na stołku załamując ręce i powtażając sobie "moje życie to łajno chce zdechnąć" albo "czemu nie jestem zdrowy" i wkużał sie na to waląc pięściami to przecież nic nie zmieni i nikomu to nie ułatwi życia.
ja tak nie mam tylko daze do tego aby sie pozbyc mojej choroby, walcze mimo swiadomosci ze nie mam szans wygrac
Natanael pisze: jestem po 4 godzinach
ja tak spie od 3 miesiecy noc w noc

Re: Czy macie skłonności do wpadania w dołki psychiczne?

: 04 paź 2006, 21:30
autor: Shima
lucypach..tylko sie cieszyc...to naprawde nic przyjemnego ;/

Widocznie nie masz takich skłonności...i to dziala na Twoja korzyść.

Ja tez spie noc w noc bo jestem tak padnięta ze nie ma bata....i moglabym jeszcze przez jakis czas spac dzien w dzien.

Re: Czy macie skłonności do wpadania w dołki psychiczne?

: 04 paź 2006, 21:46
autor: Patryśka
Ja tez staram sie nie miewac takich stanow a gdy widze ze cos sie szykuje to lubie sobie pogadac z kims...Pomaga bardzo...

Re: Czy macie skłonności do wpadania w dołki psychiczne?

: 07 paź 2006, 22:24
autor: gosian
oczywiście że tak jak każdy normalny człowiek wpadam w dołki psychiczne np. dziś jestem na (zakręcie) ale używam swoich hamulcy i wrzucam na luz :mrgreen:

Re: Czy macie skłonności do wpadania w dołki psychiczne?

: 10 lis 2006, 22:53
autor: Mróweczka
Oj mi to się zdarza barzdo często i bardzo lubie zminia nastrój to jest najgorsze pozdrawiam..:)

Re: Czy macie skłonności do wpadania w dołki psychiczne?

: 11 lis 2006, 13:13
autor: Archie
No cóż, zdarza mi się to dość często. Zazwyczaj gdy o śnię - o życiu jakie prowadziłbym bez tej choroby. Potem budzę się rano i widzę jakie życie mam :( Przygnębiają mnie także myśli krążące wokół codziennych spraw, o tym jak wiele mnie ominęło, jak wiele przyjemności zwyczajnego życia mi uciekło i pewnie wiele mi jeszcze ucieknie. Życie przesypuje się przez palce tak szybko ..