choroba nie oznacza konca...

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: choroba nie oznacza konca...

Post autor: Raysha » 09 paź 2006, 06:53

a moze to plus tej choroby Zeno, bo przedtem moze nie miałbys motywacji schudnac.. :mrgreen:

Maciek
Aktywny ✽✽✽
Posty: 500
Rejestracja: 07 lut 2006, 20:16
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: choroba nie oznacza konca...

Post autor: Maciek » 09 paź 2006, 08:31

magdalene pisze:Jedyne co się zgodzę, to że pozwala poznać masę nowych, wartościowych ludzi.
O to, to. Popieram zdanie magdalene
Ostatnio zmieniony 09 paź 2006, 17:42 przez Maciek, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: choroba nie oznacza konca...

Post autor: Raysha » 09 paź 2006, 09:09

czy ja wiem, ja przez chorobe dowiedziałam się czym jest cierpienie i czy mam prawdziwych przyjaciół, reszta hm..o! umiem cieszyc sie z drobnostek :lol:

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: choroba nie oznacza konca...

Post autor: Raysha » 09 paź 2006, 11:53

magdalene pisze: uważasz, że to plus bycia chorym? wolałabym żyć nie wiedząc co to słowo oznacza
Wcale tak nie uważam tylko stwierdzam przykry fakt, który również bym wolała nie wiedzieć

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: choroba nie oznacza konca...

Post autor: Raysha » 09 paź 2006, 16:48

sylwusia4114 pisze:jak jest remisja, to wiem, po co mam życ
Tak jak chyba większość z nas :mrgreen:

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: choroba nie oznacza konca...

Post autor: Patryśka » 09 paź 2006, 20:32

A w moim zyciu zmienilo sie bardzo duzo jedno na lepsze..Nie jestem juz zapatrzona na same przyziemne glupoty :lol:

Awatar użytkownika
niunia
Początkujący ✽✽
Posty: 366
Rejestracja: 27 cze 2006, 21:12
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Gostyń (Poznan)
Kontakt:

Re: choroba nie oznacza konca...

Post autor: niunia » 10 paź 2006, 14:15

A ja przez moje zaostrzenie staram się zmienić swoje życie,kiedyś byłam pesymistką, teraz wszystkie złe rzeczy staram się olewać!! jak już "przyjdzie" do mnie remisja to napewno będę korzystać z życia na maksa!! ale tak żeby się nie pogorszyło. no ale teraz czekam aż przyjdzie...

lucypah
Początkujący ✽✽
Posty: 399
Rejestracja: 08 wrz 2006, 15:49
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: stargard

Re: choroba nie oznacza konca...

Post autor: lucypah » 11 paź 2006, 20:00

jezeli ktos widzi jakies plusy w naszych chorobach no to gratuluje mu bardzo umiejetnosci znajdowania dobrej strony- choc tak na marginesie to uwazam to za pocieszanie sie, ludzenie, oszukiwanie samego siebie- to takie troche falszywe tak mowic bo na pewno nie jest to do konca prawda. Uwazam ze ktos piszac ze widzi dobre strony choroby tak na prawde chce widziec w niej jakis plus by zacmic minus /y


mnie choroba chyba nie zmienila, smiem sadzic ze nawet wogole nie wplynela na moja psychike(o fizycznej stronie to kazdy sam wie najlepiej) i osoby ktore mnie spotykaja tez tak uwazaja, nie jestem osoba ktora mowi ciagle o swojej chorobie jak stara baba (przepraszam za takie stwierdzenie ale mysle ze jest wyjatkowo trafne co do tego) tylko jak dawniej ciesze sie z zycia, z glupot i nie widze az tak radykalnych zmian jak by nie jedna osoba mogla pomyslec( otatnio moj kolega zalamal sie z powodu nadmiaru pryszczy i to dopiero pokazuje roznorodnosc psychiki)
niunia pisze:wszystkie złe rzeczy staram się olewać!!
to moze byc sposob ale nie jest metoda dla wswzystkich
Patryśka pisze:Nie jestem juz zapatrzona na same przyziemne glupoty
ale to sprawia czesto ze ludzie choc zludnie ciesza sie zyciem, sa zadowoleni
niunia pisze:napewno będę korzystać z życia na maksa
to powinno nam przyswiecac zawsze i wszedzie niezaleznie od warunkow i zdrowia, bo mamy tylko jedno zycie i jak je przezyjemy zalezy tylko od nas- zyc tak by na starosc nie stwierdzic ze stracilo sie je na uzalaniu sie nad soba, zamartwianu itd., tylko moc sobie powiedziec: bylem i jestem chory ale pomimo to bylem i jestem szczesliwy i zadowolony, wykorzystalem swoje zycie na maxa, dalem z siebie wszystko i niczego nie zaluje, ze czegos nie zrobilem
tak to widze i choroba nie powinna nam pokazywac plusow mimo wszystko tylko byc kolejna przeszkoda na drodze zycia z ktura nalezy walczyc, zyc przejsc z podniesionym czolem i byc dalej soba, nie zwalac na chorobe tego czy tamtego

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: choroba nie oznacza konca...

Post autor: Patryśka » 11 paź 2006, 20:18

lucypah pisze:Patryśka napisał/a:
Nie jestem juz zapatrzona na same przyziemne glupoty

ale to sprawia czesto ze ludzie choc zludnie ciesza sie zyciem, sa zadowoleni
zawsze to lepiej niz ciagle byc zalamanym choc na temat czy zludnie bym polemizowala
lucypah pisze:to uwazam to za pocieszanie sie, ludzenie, oszukiwanie samego siebie- to takie troche falszywe tak mowic bo na pewno nie jest to do konca prawda.
Wiesz kazdy jest inny niektorzy naprawde widza dobre strony mimo ze da ciebie to paradoks.

lucypah
Początkujący ✽✽
Posty: 399
Rejestracja: 08 wrz 2006, 15:49
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: stargard

Re: choroba nie oznacza konca...

Post autor: lucypah » 11 paź 2006, 20:29

Patryśka pisze:Wiesz kazdy jest inny niektorzy naprawde widza dobre strony mimo ze da ciebie to paradoks.
wiem ze kazdy jest inny, moga widziec dobre strony ale to na pewno nie jest tak ze te dobre strony takie sa tylko monim zdaniem to zamydlanie troszku rzeczywistosci
i nie uwazam tego za paradoks tylko nie spotkalem takiej osoby ktura by tak stawiala sprawe- w ten sposob

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: choroba nie oznacza konca...

Post autor: Patryśka » 11 paź 2006, 20:38

lucypah pisze:monim zdaniem to zamydlanie troszku rzeczywistosci
kazdy ma swoje zdanie wiec mozesz tak myslec ze to zamydlanie...A ja tak nie uwazam.To sa szczere odczucia..Mimo ze jestem chora ciesze sie zyciem i choroba wniosla w nie duzo dobrego i zlego.
tylko nie spotkalem takiej osoby ktura by tak stawiala sprawe- w ten sposob
Wyglada na to ze do tej pory nie spotkales. Pozdrawaiam :wink:

lucypah
Początkujący ✽✽
Posty: 399
Rejestracja: 08 wrz 2006, 15:49
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: stargard

Re: choroba nie oznacza konca...

Post autor: lucypah » 11 paź 2006, 23:05

Zenobius pisze:Sa tam takie rzeczy jak np.:
- dostrzeganie cierpienia innych ludzi
- pozbycie sie egoizmu
- nauczenie sie cieszenia malymi rzeczami
- docenienie zycia
itp. itd.
hmmmm....... ja sie tego akurat nie musialem uczyc bo juz jako male dziecko zostalem dotkliwie pogryziony przez psa wiec cierpienie poznalem wczesniej juz a co do reszty to naprawde nie musze sie tego uczyc
takie mam po prostu podejscie do zycia
Zenobius pisze:Mi osobiscie choroba tez nic nie dala dobrego, jedynie ograniczyla mnie w paru miejscach, a nawet sprawila, ze musialem stac sie bardziej egoistyczny i myslec o sobie, czesciej odmawiam ludziom pomocy. Bo po prostu musze uwazac na swoje zdrowie i go nie katowac tak jak kiedys katowalem poswiecajac sie dla roznych spraw.
mnie tez ograniczyla ale jak moge to pomagam i to z calych sil jakie mi jeszcze zostaly

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: choroba nie oznacza konca...

Post autor: Raysha » 12 paź 2006, 07:11

Hm..ciekawy temat,mnie choroba też dała jak i odebrała..
Przez wiele lat byłam w zaostrzeniu i byłam strasznie wymagająca i egoistyczna żeby ktos mi pomógł i coś zrobił za mnie, teraz jak sobie przypominam jest mi wstyd :oops:
Natomiast, gdy jestem teraz wreszcie w remisji to potrafię się cieszyć z małych i nieitotnych rzeczy oraz mam dobre poczucie humoru...myslę że tyle, co do cierpienia, to zauwazyłam (wcześniej zanin zachorowałam tak nie było) że wiele osób choruję na mało uleczalne chroby, którzy są nieszczęsliwi (porażenie mózgowe, rak <---choć tu jest róznie). Docenianie zycia jest u mnie również poprzez dziekowanie Bogu iż mnie wysłuchał :oops: nie śmiejcie sie proszę

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: choroba nie oznacza konca...

Post autor: Patryśka » 12 paź 2006, 11:58

Mikrusia pisze:którzy są nieszczęsliwi (porażenie mózgowe, rak <---choć tu jest róznie). Docenianie zycia jest u mnie również poprzez dziekowanie Bogu iż mnie wysłuchał
No tak takie osoby chyba nigdy nie mialy nawet mozliwosci posmakowania zycia tak naprawde a my mamy i mielismy przed choroba..Mikrusiu czemu mamy sie smiac wiara to tez priorytet do szczescia :wink:

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: choroba nie oznacza konca...

Post autor: Raysha » 12 paź 2006, 12:25

Patryśka pisze:czemu mamy sie smiac wiara to tez priorytet do szczescia
Ponieważ często osoby niewierzące i ateiści kpia z takich powaznych wg mnie sprawach, i nie szanują inne zdanie (mówię to co słysze w większości) :)

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”