Historie szpitalne

Forum poświęcone wszelkim innym tematom

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
nea
Początkujący ✽✽
Posty: 93
Rejestracja: 17 kwie 2004, 19:41
Choroba: nie ustalono
Lokalizacja: Warszawa/ Lubin

Re: Historie szpitalne

Post autor: nea » 01 cze 2004, 20:35

Turecki a gdzie miales to badanie? P3aciles ekstra?
...liczby s? drzwiami do tajemnicy wiekszej od nas...

turecki
Debiutant ✽
Posty: 39
Rejestracja: 11 lut 2004, 20:01
Choroba: nie ustalono
Lokalizacja: Bydgoszcz

rezonans

Post autor: turecki » 02 cze 2004, 15:40

badanie mialem wykonywane w Regionalnym Centrum Onkologii w Bydgoszczy. Maja tam bardzo nowoczesny aparat o jakiejs niesamowitej mocy.Badanie mialem bezplatne, czekalem okolo miesiaca. Mozna oczywiscie za kase bez kolejki-koszt podobno okolo 400-500 zl.

Mysle, ze to jeden z nieielu aparatow w kraju, bo mam znajomego technika radiologii ktory pracuje w jednej z prywatnych klinik w Warszawie i jak go zapytalem przed badaniem czy rezonansem mozna obrazowac jelito, zaprzeczyl. A jednak bylo ono wykonywane, a na zleceniu badania bylo rozpoznanie - podejrzenie choroby Crohna.

Ja mam niewielkie zmiany a jednak zostaly one zobrazowane, wiec przy zaawansowanym stadium tym bardziej.

pozdrowionka

Jari
Początkujący ✽✽
Posty: 243
Rejestracja: 07 lut 2004, 23:55
Choroba: nie ustalono
Lokalizacja: Warszawa

Re: Historie szpitalne

Post autor: Jari » 03 cze 2004, 00:21

Turecki czyta3em ?e niektórzy medrcy na wschodzie wie?? ?e d3ugo?a ?ycia wyznaczy skonczona liczba oddechów. Je?li by? da3 rade tak oddychaa przez wiekrzo?a czasu, do?y3 by? chyba z 300 lat :P .

Ja te? gdzie? czyta3em ?e te nowe machiny moga diagnozowaa nasze dolegliwo?ci, kto wie czy nie tu gdzie na forum. A co do badania to cie podziwiam 50 minut i takie powolne oddychanie! To sie powinno nazywaa medytacja trancendentalna a nie rezonans magnetyczny. A co by by3o jak by ci sie w trakcie zachcia3o do klopa :wink: ?
- Czy mo?e bya gorzej.
- Nie, bo gdyby mog3o to by ju? by3o.

turecki
Debiutant ✽
Posty: 39
Rejestracja: 11 lut 2004, 20:01
Choroba: nie ustalono
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Historie szpitalne

Post autor: turecki » 04 cze 2004, 01:15

smiej sie, smiej Jari!!! tak na powaznie to naprawde ciezko bylo na poczatku z tlenem! dopiero po kilkunastu minutach zaczalem to jakos znosic, ale fajna muza byla w sluchawkach :D
A w ogole to byla niezla jazda z tym rezonansem.siedze sobie w poczekalni jakies 3 godziny i oczekuje az wszystkie kregoslupy przerezonansuja, az tu nagle wychodzi do mnie nadeta pigula i tak do mnie mowi "Czy pan cos dzis pil?". Tak mi sie zachcialo smiac, ze jej odpowiedzialem "Tak, pol litra obrocilem rankiem z kumplami, ale nie zagryzalismy.A co - czuc?" I cala poczekalnia ryknela smiechem :D

A potem musialem wypic 2 litry, ale mineralnej...

pozdrowionka

Camel
Debiutant ✽
Posty: 8
Rejestracja: 15 cze 2004, 19:24
Choroba: nie ustalono
Lokalizacja: Lódź

Re: Historie szpitalne

Post autor: Camel » 16 cze 2004, 19:06

Ja mialam wiele smiesznych doswiadczen z roznych wizyt w szpitalach, ale z perspektywy czasu to chyba najbardziej bawia mnie proby postawienia diagnozy przy moim pierwszym ataku. Choc wtedy to mi do smiechu nie bylo...
Przywieziono mnie na oddzial odwodniona i ze strasznymi bolami, bo chrobsko dokuczalo mi juz jakis czas, lezalam w domu, nic nie jadlam ani nie pilam od 5 dni i w koncu rodzice mnie zgarneli sila do auta i do szpitala. Tam diagnoza wstepna pana ordynatora:
- pacjentka symuluje, bo nie chce zdawac sesji. Dac kroplowke przez zwykla igle, bo jednorazowo tylko, zeby nawodnic i niech se lezy.
Potem dlugo, bo okolo 2 dni nikt sie mna nie zajmowal a stan sie pogarszal, nastepnie wiec zostala wysnuta diagnoza, ze to zapewne wrzody, ale sie nie potwierdzila. leze dalej i coraz bardziej zdycham. Kilka dni pozniej obchod wpada do sali i lekarz od progu krzyczy:
-juz wiemy co ci jest! Masz dur brzuszny!
I caly obchod sie cieszy, tacy madrzy lekarze. Pada sakramentalne 'przygnij brode do mostka' Przygielam. Smutek w glosie lekarza: 'Nie masz duru brzusznego'. Obchod wyparowuje z kwasnymi minami.
dzien kolejny, poranek, wpada obchod i znow radosny krzyk od progu:
-teraz juz wiemy co ci jest. Masz cukrzyce! Znalezlismy cukier w moczu!
Ja zalamka, wyobrazam sobie juz zycie z insulina, zastrzyki itp, obchod wyparowuje z sali, wparowuje pielegniarka, robimy krzywa cukrowa, wpada lekarz i smetny od progu: 'Nie masz cukrzycy, to byl cukier glodowy, bo nic nie jadlas od 10 dni'. Bieeedny lekarz, znowu nie wyszlo :(
Ja zdycham dalej, coraz gorzej jest a w miedzyczasie caly czas na kroplowkach no i przegieli: przewodnili mnie. Plyn zebral sie w stawach, w lewym kolanie i prawym duzym palcu u nogi. nabrzmialo, boli jak jasna cholera, jakby bolow brzucha biegunek i wymiotow bylo malo. Wpada obchod, kazdy maca bolacego palucha, naciska, stuka puka i w koncu diagnoza: to jest podagra!!!! Nosz kurza twarz, szlag mnie juz trafil. Od prawie dwoch tygodni nie jem, nie pije, wycienczona jestem na maxa a oni mi funduja arystokratyczna chorobe! Tegoz dnia znowu musial lekarz wpasc z zawiedziona mina i przyznac, ze to przewodnienie a nie podagra. Aaaaa tam, w koncu tez na 'p' ;)
Nastepnego dnia zaczely sie juz biegunki krwotoczne a w zasadzie sama krew czesciowo skrzepnieta czesciowo plynna i wtedy lekarz wpadl i walnal taki monolog:
juz chyba w koncu wiemy co ci jest, ale to jest takie straszne, ze az nie moge ci tego powiedziec.
I wypadl z sali. Ja zostalam w oslupieniu. I w ten sposob, po ciezkich podejrzeniach codziennie innej choroby, dowiedzialam sie w koncu, ze najparwdopodobniej mam Crohna.
Serdecznie pozdrawiam

Jari
Początkujący ✽✽
Posty: 243
Rejestracja: 07 lut 2004, 23:55
Choroba: nie ustalono
Lokalizacja: Warszawa

Re: Historie szpitalne

Post autor: Jari » 16 cze 2004, 20:25

Historia naprawde niczrgo sobie :D , napisa3 bym ?e zabawna ale jak czyta3em to sam mia3em wyrzuty ?e sie z czyjego? nieszcze?cia ?mieje. :?
Mam nadzieje ?e wybaczysz.
Pozdrawiam.
- Czy mo?e bya gorzej.
- Nie, bo gdyby mog3o to by ju? by3o.

Camel
Debiutant ✽
Posty: 8
Rejestracja: 15 cze 2004, 19:24
Choroba: nie ustalono
Lokalizacja: Lódź

Re: Historie szpitalne

Post autor: Camel » 16 cze 2004, 22:09

Jari, wspanialomyslnie wybaczam :wink:

Szczegolnie, ze ja sama z niej boki zrywam. Dzisiaj jak Wam to opisalam, to potem przypomnialam mojej mamie jak to 'drzewiej bywalo' i sie razem w kuchni rechotalysmy :lol: :lol:

Poza tym, smiech to zdrowie, wiec sie smiej ile wlezie co i ja czynie :)
Serdecznie pozdrawiam

Awatar użytkownika
Plantator
Debiutant ✽
Posty: 47
Rejestracja: 13 maja 2003, 12:34
Choroba: CD
Lokalizacja: Katowice

Re: Historie szpitalne

Post autor: Plantator » 21 cze 2004, 13:58

Pierwszy raz, jeszcze przed zdiagnozowaniem mojej choroby, przyszed3 lekarz prowadzacy moja sale, zapyta3 jak sie czuje, no to mu mowie ze tu mnie boli i tam, mam biegunke, i ogólnie czuje sie jakbym powiedzia3 Andrzejowi Go3ocie "Oddaj mi stówe, kole? !!" :) :) I ten lekarz zaczyna mi opowiadaa ?e jakobym sobie to wszystko wmawia3 ?e to jest na tle nerwowym i ze stresu i ?e urojenia sie zdarzaj?. Jestem z regu3y cz3owiekiem spokojnym ale po tek?cie ?e "porozmawiam z p. ordynator ?eby Pan wyszed3 wcze?niej" wycedzi3em przez zeby ?e z tymi urojeniami to ma racje ale "jedynym moim urojeniem jest to ?e wydaje mi sie ?e pan jest lekarzem". Kole? zblad3 i wyszed3. Wiecej sie nie pojawi3, pó1niej sie dowiedzia3em ?e by3 (mo?e jest dalej) ordynatorem oddzia3u chorób wewnetrznych w pewnym ?rednim mie?cie...

Pozdrówka !!

Awatar użytkownika
-Ania-
Admin
Posty: 4323
Rejestracja: 06 lis 2003, 15:04
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno

Re: Historie szpitalne

Post autor: -Ania- » 03 lip 2004, 17:20

witam Was po d3uggiiej przerwej spowodowanej sesj? i remontem( co ma remont do kompa- nic z nim nie robili tylko przykryli p3ótnem i foli? i nici z pisania :( ..)
ale jestem ...
przejde do rzeczy: czyli do sprawy
moja diagnoza - jej powstanie- to podobnie jak u Camel- zapisze, moze jest sie z czego po?miac :D

Zy3am sobie spokojnie, a? tu coraz cze?ciej zagl?dam do wc, boli bardzo- wiec my?le sobie- ?o3?dek- no to jedzonko inne, jakies kropelki i ?yje dalej.. wc coraz wiecej, bóle szczególnie w nocy etc.- wiec do przychodni- by wykonaa "rutynowe badania" , pielegniarka na mój widok o ma3o nie zemdla3a, bo podobno wygl?da3am jak ?mierc.. zrobi3a badania i ?elazo 0,3 mg.. czy jako? tak. Wyrok - do szpitala- natychmiast !!! Nawet ciuchów nie mog3am wzi??a.. tylko kazali mi le?ec..
wiec le?a3am i pojecha3am do szpitala miejskiego w Limanowej ( bo tam by3o blisko z tej miejscowo?ci, w której tymczasowo mieszka3am)

lekarz na izbie przyjec swego grubego palucha mi w ty3ek pcha.. my?la3am ze go ukatrupie!!! Ból strzaszny
w koncu na oddzia3
tam mi podawano ?elazo i p3yny i my?lano co mi jest. A ja by3am coraz s3absza, dano mi rzecz jasna diete- mleczn?!!! ( na ?niadanie zupa mleczna, na obiad kaszka mleczna, na kolacje zupa mleczna.. 8O ) spoko przezy3am, codziennie nowa diagnoza- zrobili badania ogólne, wys3ali do ginekologa- ta znowu bada3a przez kiszke stolcow?- bo tak mniej boli- ja o ma3o nie starci3am przytomno?ci z tego jej mniejszego bólu... jeszcze oburzona, ?e nic mi nie jest a jecze. Ech te czasy 8O . W koncu oprócz odwodnienia i anemii podejrzewali anoreksje albo bulimie- wyslali do mnie psychologa- lecz jako? psycholog nic nie wykry3. Zrobili kolanko i nic niby nie ma, wiec stwierdzili, ?e zrobi? nak3ucie led1wiowe :!: ale nie dosz3o do tego, bo by3a przerwa na ?wieta Bozego Narodzenia, lekarz przed wypisem wpad3 na sale i swierdzi3 g3osno ( tak, ?e na ca3ym oddziale s3yszeli), ?e pani Anna M** lat 22 UDAJE I WPROWADZA W BL!D WSZYSTKICH LEKARZY I NABIERA SZPITAL NA PIENI!DZE- CHC!C WYLUDZIA KASE... spoko lepszego kitu to ja nigdy nie s3ysza3am. A mój stan jest spowodowany checi? szybkiej ?mierci :D . Wiec mnie wypisali. Omijam ten szpital szerokim 3ukiem... Po nowym roku trafi3am do kliniki gastroenterologii- tam od razu stwierdzono "przypuszczenie"- susp.crohna, potem doszed3 colitis, i takie tam mniejsze pa?cie- typu anemia, epilepsia. Teraz jest dobrze, ale Limanow? z ta diet? i lekarzami wspominam do?c drastycznie. Dobrze, ?e mnie kroic nie chcieli... bo by mnie chyba tu ju? nie by3o... jedno zrobili dobrze- po jaki? 4 dniach stwierdzili, ze mój organim odrzuca ?elazo w kroplówkach i podano mi krew.. jaka akcja, chaos na oddziale, pielegniarka ca3? noc przy mnie siedzia3a ( powiedzia3a mi, ze ostanio na tym oddziale krew podawano jakies pól roku temu 8) ) i nie pozwoli3a mi spaa. A pomy?lea, ?e w krakowie takich ceregieli nie ma, krew p3yne3a co 12 godzin i robi3am co chcia3am, albo na co mia3am si3y.. :D
rozspisa3am sie
ale mo?e to i dobrze- wyci?gam wnioski, ?eby omijaa jakie? zasciankowe szpitale, podmiejskie i leczya sie tam, gdzie wiedz? co jest, a jak nie wiedz? to i to powiedz?.

pozdrawiam
Ania
Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą !

Obrazek

nea
Początkujący ✽✽
Posty: 93
Rejestracja: 17 kwie 2004, 19:41
Choroba: nie ustalono
Lokalizacja: Warszawa/ Lubin

Re: Historie szpitalne

Post autor: nea » 10 lip 2004, 18:37

Ja juz kiedys opisalam swoja historie, ale w innym poscie i niestety na nowym serwerze, ktory padl i jakos sie ta moja notka nie odzyskala, ale tam nie bylo zabawnych momentów :-)

Trafilam do wojewodzkiego szpitala specjalistycznego i polozyli mnie na oddziale zakaznym, gdzie - pelen luz : sale dwuosobowe, z lazienka, rolety w oknach itp. Jak przyjechalam i po standardowych badaniach na sale odprowadzal mnie sanitariusz to sie mnie pytal, czy ja pierwszy raz przychodze. Bylam srednioprzytomna, bo od dwoch tygodni mialam cos okolo 39,5 stopni goraczki, ale juz w tej windzie skapowalam, ze takie pytanie jest cokolwiek nie na miejscu. Wiec sie pytam, czemu on sie pyta. A koles na to, ze do tego szpitala to ludzie wracaja po 3-4 razy, wiec spoko i zebym sie nie martwila, bo na pewno mnie nie wylecza i na pewno sie jeszcze spotkamy. :D Perspektywa 'spotkania sie' jakos na mnie nie podzia3a3a, zwlaszcza ze bylam odziana w pizamke i marzylam tylko o wolnej toalecie... :-)
Ale ok. Na oddziale bylo o tyle zabawnie, ze lezeli na nim w wiekszosci panowie z zoltaczka poalkoholowa :lol: I bynajmniej nie lezeli tam po co, zeby sie wyleczyc. Co zdrowszego ubierali w szlafroczek i heja przez plot do najblizszego monopolowego. Potem sie troche uspokoilo, bo jeden przesadzil i niestety, zapad3 w ?pi?czke i w takiej to spiaczce lezal nadal na oddziale ku postrachowi kolezków. :roll: Hitchock w pelnym wydaniu, brrr.
Jako ze sale byly dwuosobowe a spedzilam tam troszke czasu, najpierw trafilam na 8-letnia dziewczynke, ktora chciala zebym jej czytala bajki 8) , potem na 73-letnia uczestniczke powstania warszawskiego : byla naprawde niezla: biega3a po oddziale i wyrabiala zakrety 8 razy szybciej ode mnie. Babcia dmuchala tez pompki i cwiczyla przysiady i byla naprawde boska, szkoda ze szybko wyszla, bo potem dostalam inn? (80 lat), ktora skutecznie nie dawala mi spac w nocy i w dzien. W nocy chrapala, w dzien sie dusila i na odwrot. Ale musialam sie tez ratowac jakos, wiec kiedy przysypiala, podnosilam jej lozko do pozycji prawie pionowej - wtedy nie chrapala. Bo zasieg pluc miala szokujacy. Nie znam nawet zadnego faceta , ktory by tak glosno chrapal, a podobno oni s? w tym mistrzami !!! Mistrzostwo w oszukiwaniu babci natomiast osiagnal moj oddzialowy kolega (chory na zoltaczke), ktory albo zagadywal babcie i ja wtedy podnosilam lozko, albo robilismy to na odwrot - w kazdym badz razie z nocy na noc babcia spala coraz wyzej :oops: troche mi dzisiaj wstyd, bo pozycja pionowa nie jest chyba najwygodniejsza, ale przynajmniej spalam po 4 -5 godzin, co bylo duza ulga w porownaniu z wczesniejszymi nocami. A babcia sie rozkochala w moim koledze, ten czar, ten urok zoltej skory... :D
Potem skonczyla sie laba oddzialu zakaznego i trafilam na gastroenterologiczny. Mialam na sali 5 babek, wszystkie powyzej 65. Zanim sie polapalam, to juz po drugich odwiedzinach wszyscy na oddziale wiedzieli, ze moj kolega z zakaznego to moj narzeczony i ze sie pobierzemy jak tylko wyjdziemy oboje ze szpitala. "Patrz pani , tacy mlodzi a takie nieszczescie, ze oboje choruja..." . "Pewno sie na wakacjach zarazili, ja tam zawsze mowilam, ze wyjazdy za granice sa niebezpieczne" (by3 czerwiec). "Niech pani sie tylko upewni, ze narzeczony bedzie mogl miec dzieci po tym leczeniu, bo z tymi nowymi lekarstwami to nigdy nie wiadomo..." - to juz teksty do mnie :lol: Nie musze chyba dodawac, ze to absolutnie nie byl moj chlopak, wiec potem rzezilismy na lawce z parku z co ciekawszych tekstow, az dzisiaj zaluje, ze ich nie zapisywalam :)
Jeszcze tylko na stale zapisalam sie w historii oddzialu, co bylo wydarzeniem miesiaca, jak zemdlalam w dyzurce przy zmianie opatrunkow z ....altacetu - na spuchniete rece po kroplówkach. To byl moj pierwszy odlot z kompletna ciemnoscia wokól i zdziwi3o mnie to bardzo, zwlaszcza ze ocknelam sie na....obrotowym krzesle do komputera, bo dopijajacy kawke lekarz dyzurny nie pozwolil, zebym sie rozplaskala na podlodze i wdziecznie opadlam na wygrzane krzeselko :D Ach, ta rycerskosc !
Oczywiscie potem babcie dyzurowaly nade mna na zmiane, zebym nie zeszla z tego padolu przedwczesnie. Najbardziej wkurzajace bylo to wystawanie pod lazienka, kiedy w niej bylam :? i co 15 sekund " Ale dobrze sie pani czuje, tak? ". Zero intymnosci, wrr.... :?
Potem to tylko sanitariusze nabijali sie, ze jak juz czulam sie lepiej i zaczelam jesc, zeby odbudowac strate 15 kg, to zaraz po porannym obchodzie (1,5 godziny po sniadaniu) lecialam na wage sprawdzic, czy nie przytylam po sterydach i jak bylo ok, to obieralam sprintem kurs na lodowke :D Podobno niezly czas mialam :-) Potrafilam sie obudzic o 5 rano, bo bylam glodna. I w sumie wtedy jadlam nawet 10 posilkow dziennie :D

Generalnie dzisiaj sie nabijam z tego, ale wtedy to nie bylo dla mnie wcale zabawne, te moje przygódki :-)

Ale sanitariusz wykrakal: do tego szpitala wrocilam jeszcze 2 razy :)

Pozdrawiam

nea
...liczby s? drzwiami do tajemnicy wiekszej od nas...

Misia

Re: Historie szpitalne

Post autor: Misia » 10 mar 2006, 22:00

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Zygfryd
Debiutant ✽
Posty: 29
Rejestracja: 11 sie 2004, 18:03
Choroba: CD
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Re: Historie szpitalne

Post autor: Zygfryd » 11 mar 2006, 12:41

W szpitalach miałem naprawde dużo ciekawych i zabawnych historyjek. Opowiem 3 moje ulubione.
1. Jeszcze przed jakąkolwiek wzmianką wśród lekarzy że mam Crohna zostałem przyjęty na Onkoligię. Po kilku godzinach na sali z 2 kolesiami przyszedł lekarz i oznajmił że z racji mojej 39,5 gorączki musza mnie przenieść na izolatkę. Bali się że to moze byc jakiś wirus i nie chceli pensjonariuszy z onkologi zarazić. Więc leżałem se tak kilka dni na tej izolatce, lekarze prawie nie odwiedzali mnie, jedynie pielęgniarki czasem wpadały po krew i na zmianę kroplówki. Skoro nie miałem nic do roboty to spałem całymi dniami. Pewnego razu budze się z takiej drzemki, patrzę a tu przy moim łóżku stoi ksiądz :/ Widząc przerażenie w moim wzroku spokojnie powiedział: Lekarze powiedzieli że oni nic nie mogą zrobić więc przysłali mnie. Omało nie spadłem z łóźka, ale po chwili czarny humor księdza poprawił się i więcej mnie nie straszył takimi gadkami :)
2. Kolejny pobyt w szpitalu, diagnoza postawiona, ale leczenie farmakologiczne nie daje rezultatów. Znów wylądowałem z gorączką w szpitalu. Miałem 39.9 stopnia C. Kilka godzin po przyjęciu przyjechał do mnie w odwiedziny brat (rodzony, młodszy o 2 lata, ale wygladamy jak bliźniacy jednojajowi, niewtajemnicznony nie ma szans nas odróżnić). Brat wsiada do windy na dole z kilkoma osobami. Wśród nich także lekarzy. Pani doktor z mojego oddziału nagle wypala taki tekst: No co Panie Barańczuk? Już taki zdrowy że po szpitalu biegasz?! Brat omało nie pękł ze śmiechu, dopiero później lekarka gdy zobaczyła nas razem zrozumiała swoją pomyłkę.
3. W czasie tego samego pobytu w szpitalu, naszła mnie ochota na małe co nieco. Miałem narzuconą dość surową dietę, ale jakoś się tym nie przejmowałem. Chwyciłem telefon i dzwonię do pizzerii. Witm, poprosze 2 duże pizze i Colę na Waszyngtona 17. Będe czekał pod wejściem. Kilkanaście minut później juz siedziałem na sali wcinając swój obiadek. Wszystko byłoby super, gdyby nie to że zebrała się spora delegacja lekarzy (wśród nich ordynator oddziału) którzy chcieli mnie obejrzeć i podebatować na temat mojego leczenia. Ich min nigdy nie zapomnę, jak zobaczyli mnie siedzącego na łóżku z 2 kartonami pizzy i Colą czytającego gazetę. Odrynator tylko się zaśmiał i powiedział że widzi bardzo zdrowego Crohnowca :)

Misia

Re: Historie szpitalne

Post autor: Misia » 11 mar 2006, 16:29

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
funia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 521
Rejestracja: 25 sty 2006, 11:30
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: Historie szpitalne

Post autor: funia » 26 mar 2006, 15:06

czytam sobie wlasnei te historie, troche sie posmialam, glownie z powodu indolencji lekarzy- jak zwykle. az cud ze my zyjemy hehe, te diagnozy typu urojenia , symulacje itp calkiem niezle:)

ale mam pytanie odnosnie rezonansu- czy faktycznie jest tak skuteczny w rozpoznawaniu choroby, i dalszych diagnozach? moze zamiast kolonoskopii sobie pod rezonansik wskoczyc od czasu do czasu?

u mnie akurat rezonans przekonal lekarzy ze to nie jest wyrostek, wiec w diangozie pomogl bardzo. ale czy np teraz zeby sprawdzac dalej z jelitkami przydalby sie? co wiecie o tym?

Awatar użytkownika
kasia88
Aktywny ✽✽✽
Posty: 602
Rejestracja: 16 mar 2006, 22:07
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Gliwice
Kontakt:

Re: Historie szpitalne

Post autor: kasia88 » 26 mar 2006, 20:57

Też osobiście wolałabym rezonans niż kolonoskopie :? nawet jesli mialabym wylozyc ze swojej kieszeni.

A co do histori przypomniała mi się moja.
Jeszcze przed zdjagnozowaniem, metodą prób i błedów lekarze starali się dowiedzieć co mi jest, wieć zafundowali mi biobsje wezła chłonnego (nie wiem jak on się nazywa ale na szyi).
Ide juz na sale operacujną (bo robili to pod narkozą). Mama została przed drzwiami a mnie zaprowadziła do wielkiej pustej sali jakaś pielęgniarka i mówi że musze poczekąć bo sala operacyjna jest zajęta. Drzwi z pomieszczenia w którym byłam były otwarte a na wprost operowane dziecko :| nie wiem co mu robili ale widziałam krew i to już wprowadziło mnie w stan lekkiego szoku, więc starałam się dalej nie patrzeć w tym kierunku. Po jakimś kwadransie przychodzi chirurg w zakrwawionym fraku i pyta sie co mi ma wyciąć 8O , stwierdził że nie wie i musi iśc po kartoteke, ja już tam nie wytrzymałam (no i się przynaje bez bicia popłakałam się) po chwili przychodzi i już mówi że wie co ma zrobić pomacał węzeł i poszedł. Po nim weszła pielegniarka i jak zobaczyła mnie płaczącą dała mi taką pluszowa książeczke (nie wiem czy kojarzycie ale to taka dla niemowlaków by sobie krzywdy nie zrobiły ) bez liter tylko obrazki, zaznacze że miałam wtedy 13 lat :x a pózniej już przyjemność czyli narkoza i po przebudzeniu nic nie robiłam tylko śmiałam się z lekarzy który wchodzili i się pytali jak się czuje, a ja "O doktor.... he he he buheh"

Ostatni cytat najlepiej opisuje lekarzy którzy przez ponad 3 miesiące nie umieli mnie zdiagnozować i robili badania metodą etliczek pentliczek, ale wkońcu mnie wypisali :) i inni się mną zajeli (choć i tak troche to trwało)
"Kobieta nie słowami mówi prawdę, lecz ciałem."

Zablokowany

Wróć do „Off Topic”