Nuda w związku... przez moją chorobę???

czyli o problemach damsko-męskich, o przyjaźni w różnych odcieniach, a także o rodzinie.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
gregtech

Re: Nuda w związku... przez moją chorobę???

Post autor: gregtech » 14 gru 2010, 12:31

Choroba nie wybiera....

Awatar użytkownika
Golfi
Doświadczony ❃
Posty: 1019
Rejestracja: 27 gru 2005, 22:41
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Mysłowice
Kontakt:

Re: Nuda w związku... przez moją chorobę???

Post autor: Golfi » 14 gru 2010, 17:44

na pewno będzie pozytywnie, szczera rozmowa jest najważniejsza , a teraz jak już wyżej pisano , musicie RAZEM wpaść na jakieś spotkanie ,a dobry humor będziesz miał gwarantowany :)
"Nic, co ma wielką wartość w życiu nie przychodzi łatwo."

fillips
Debiutant ✽
Posty: 28
Rejestracja: 31 maja 2009, 15:21
Choroba: CD
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław

Re: Nuda w związku... przez moją chorobę???

Post autor: fillips » 13 mar 2011, 16:46

Ehhh było w miarę fajnie do dzisiaj.... To już chyba będzie koniec raczej definitywnie. Dowiedziałem się, że ona jak to ujęła "nie radzi sobie z moją chorobą" i nie otrzymam od niej żadnego wsparcia w tym temacie. Normalnie jakbym dostał granatem w twarz... Najlepiej by było gdybym to ja ją wspierał w jej nie radzeniu sobie z moją chorobą kufa jego mać :smutny: Za półtora tygodnia idę do szpitala na wycięcie pęcherzyka żółciowego i dodatkowo prawdopodobnie chirurg postara się coś zrobić z moją dziurą w brzuchu, z której co jakiś czas dalej mam wycieki :/ Jestem tym wszystkim strasznie zestresowany i chciałem trochę sie odstresować w łóżku z nią. Zaczęła stosować wymówki no i od tego się zaczęło, a skończyło na dzisiejszej awanturze, podczas której dowiedziałem się, że ona nie chce się ze mną kochać

Na początku naszej znajomości ona miała strasznego doła z powodu nowego miejsca do ktorego sie przeprowadziła i szukania pracy. Pomagałem jej, wspierałem. I co teraz się dowiaduję od osoby, z którą myślałem "spędzę reszte życia", na dobre i złe, w zdrowiu i w chorobie. No właśnie i gdy pojawiła się choroba ona chowa głowę w piasek i się zawija.

Mam permanentnego doła, przede mną operacja i coś takiego spada na głowę. Już sam nie wiem jak sobie mam z tym poradzić.
4 lata związku i wszystko się zawaliło.... :( Nie myślałem, że najbliższa mi osoba okaże się taką egoistką....
jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma :)

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6439
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: Nuda w związku... przez moją chorobę???

Post autor: tom-as » 13 mar 2011, 17:14

fillips pisze:4 lata związku i wszystko się zawaliło.... Nie myślałem, że najbliższa mi osoba okaże się taką egoistką....
ciesz się ze po 4 a nie 20.
fillips pisze:Już sam nie wiem jak sobie mam z tym poradzić.
tu ci nie pomoge neistety bo moje 'metody' sa odpowiednie dla mnie, nikoniecznie dla innych.

trzymaj się chłopie, nie jest łatwo ale dasz rade, wierze w ciebie :beer:

Awatar użytkownika
Miska Ryżu
Doświadczony ❃
Posty: 1475
Rejestracja: 03 lip 2008, 10:38
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Re: Nuda w związku... przez moją chorobę???

Post autor: Miska Ryżu » 13 mar 2011, 17:25

fillips pisze:Najlepiej by było gdybym to ja ją wspierał w jej nie radzeniu sobie z moją chorobą kufa jego mać :smutny:
właśnie tak powinno być. Dla Ciebie Twoja choroba jest czyms w miarę normalnym, a dla niej nie i powinieneś jej w tym pomóc. Problem pozostawiony sam sobie czasami się nie rozwiązuje i przejsćie nad nim do porzadku dziennego nie załatwia sprawy. Poza tym troche stereotypowo ale to Ty jesteś facet.

Moim zdaniem tak ogólnie uzycie przez nia słów że "nie radzi sobie z Twoją chorobą" było skrótem myślowym. Bo tu nie chodzi o to że ona Ciebie nie zaakceptowała z ta chorobą. Ona nie schowała głowy w piasek jak to określiłeś gdy pojawiła się choroba,bo była z Toba przez ost 1,5 roku, tylko to Ty sie na skutek tej choroby zmieniłeś. W pierwszym swoim poście w tym wątku napisałeś że czujesz że dziczejesz, ze sam się ze sobą źle czujesz. Że już nie jesteś duszą towarzystwa. No i niestety to się przekładało na Twoj związek. A jak Twoje samopoczucie obecnie,pomijając kwestie dziewczyny, nadal jesteś smutny, w związku zaczęło powiewać znów nudą, nadal zamknięty w sobie? Widzisz moim zdaniem jeżeli nie wróciłeś ze swoją psychiką do stanu sprzed choroby to dziewczyna mimo wszelkich starań wcześniejszych swoich wypaliła się i w tym momencie nie jest juz sobie w stanie z Twoją chorobą poradzić. ALe to nie znaczy że jej nie zaakceptowała.

Ponadto, jak w związku jest coś nie tak, to kobieta do łóżka nie pójdzie dlatego wydaje mi sie że nie chodziło jej o kwestię Twojej przetoki gdy mowiła że nie nie chce się z Tobą kochać.

A jak sobie z tym wszystkim poradzić? Weź sie w garść.
Smutno Ci? A może budyń? :)

Awatar użytkownika
Golfi
Doświadczony ❃
Posty: 1019
Rejestracja: 27 gru 2005, 22:41
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Mysłowice
Kontakt:

Re: Nuda w związku... przez moją chorobę???

Post autor: Golfi » 13 mar 2011, 17:31

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie... Ty pomogłeś jej w trudnej dla niej chwili, no szkoda, że ona nie była w stanie Tobie pomóc... Nie pisałbym jednak, że świadczy to o wartości Twojej dziewczyny... 3maj się facet , tak jak Tom-as wyżej podkreślił , lepiej teraz niż by to się miało stać w przyszłości gdybyście byli małżeństwem. Jeszcze poznasz dziewczynę która będzie potrafiła się wspierać i być Twoim najlepszym przyjacielem. Będę 3mal kciuki, żeby wszystko w szpitalu poszło dobrze , pozdrawiam !
"Nic, co ma wielką wartość w życiu nie przychodzi łatwo."

fillips
Debiutant ✽
Posty: 28
Rejestracja: 31 maja 2009, 15:21
Choroba: CD
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław

Re: Nuda w związku... przez moją chorobę???

Post autor: fillips » 13 mar 2011, 17:37

Miska Ryżu - myślisz że jej nie pomagałem w radzeniu sobie z moją chorobą?? A po drugie kiedy ona potrzebowała wsparcia to otrzymywała je ode mnie.

Użycia stwierdzenia, że "sobie nie radzi" nie było żadnym skrótem myślowym tylko stwierdzeniem faktu. Ona również się zmieniła i to o wiele szybciej ode mnie, gdy ona miała problem, ale przetrwałem to i zaakceptowałem ją ze zmianami i było wszystko cacy.

Uważam, że odezwała się w niej natura i nie chce faceta, który ma "defekt". A przeciągała to tak długo bo bała i boi się pewnie dalej nowej rzeczywistości, w której będzie musiała się odnaleźć beze mnie :/

Starałem sie to wszystko naprawić. Jak można powiedzieć osobie z którą się żyje kilka lat "Nie możesz na mnie liczyć w kwestii wsparcia w Twojej chorobie. Radź sobie sam"

I co teraz Misko Ryżu mam ją przeprosić, że nie wspierałem jej w MOJEJ chorobie?? :neutral:


Chłopaki dzięki za słowa otuchy
jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma :)

Awatar użytkownika
Miska Ryżu
Doświadczony ❃
Posty: 1475
Rejestracja: 03 lip 2008, 10:38
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Re: Nuda w związku... przez moją chorobę???

Post autor: Miska Ryżu » 13 mar 2011, 17:54

fillips pisze:Uważam, że odezwała się w niej natura i nie chce faceta, który ma "defekt". A przeciągała to tak długo bo bała i boi się pewnie dalej nowej rzeczywistości, w której będzie musiała się odnaleźć beze mnie :/
najłatwiej unieść się dumą i zwalić wszystko na druga stronę.
Napewno się boi bo cztery lata spędziła z Tobą a teraz Ciebie nie będzie. Niemniej jest mloda, da sobie radę. Może wróci w rodzinne strony?
fillips pisze:I co teraz Misko Ryżu mam ją przeprosić, że nie wspierałem jej w MOJEJ chorobie??
Lepiej bym z nią porozmawiała co się zmieniło i co sie takiego stało.

I oczywiście jak pisali powyżej chłopaki, lepiej ze doszła do takiego wniosku po 4 a nie po 20 latach.
Smutno Ci? A może budyń? :)

Awatar użytkownika
anusia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 850
Rejestracja: 29 sty 2010, 16:54
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: tomaszów lubelski
Kontakt:

Re: Nuda w związku... przez moją chorobę???

Post autor: anusia » 13 mar 2011, 18:05

Myślę ,że powinieneś trochę poczekać aż emocje opadną,może spacer?Na tą chwilę masz w sobie bardzo dużo złości, a w tej sytuacji można powiedzieć wiele a póżniej żałować.Daj Wam trochę czasu a on i tak przyniesie jakieś rowiązanie,może Twój pobyt w szpitalu pozwoli Wam sie troche zdystansować .Teraz skup się właśnie na tym ,na zdrowiu .Może oboje ochłoniecie i czas wyleczy i Ciebie i Wasz związek czego serdecznie życzę :roll:
fillips pisze:długo bo bała i boi się pewnie dalej nowej rzeczywistości, w której będzie musiała się odnaleźć beze mnie
nie wiem skąd to przekonanie ,że ona sobie nie poradzi bez Ciebie ,dlaczego Wy mężczyzni uważacie że z nas takie słabe istoty i jak nas wypuscicie ze swojej klatki to powymieramy jak dinozaury :wink:
imuran ,asamax ,kontracept
HUMIRO OBYŚ JUŻ NIGDY NIE BYŁA MI POTRZEBNA !Znów będziesz ze mną :) Jesteśmy razem od 18 marca (ja i humira )

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6439
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: Nuda w związku... przez moją chorobę???

Post autor: tom-as » 13 mar 2011, 18:06

fillips pisze:Chłopaki dzięki za słowa otuchy
tylko men na laurach nie osiadaj ;-)

skoro się zmieniłeś, panna się oddala i w ogóle to jak okaże się że po wszystkim to... zacznij od siebie i poukładaj sobie wszystko.

jakby co wsparcie masz tu i warto sobie uświadomić, że osoba zdrowa może nie ogarniać tematu i tak czy inaczej zostajesz z tym sam w pewnym stopniu. nie to złe ni dobre. po prostu zaakceptuj że tak bywa.

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10406
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Nuda w związku... przez moją chorobę???

Post autor: Mamcia » 13 mar 2011, 19:51

Co do sexu to faceci (statystycznie) się dzięki niemu się odstresowują, a kobiety, aby go uprawiać muszą być odstresowane.
I jak pisał Boy "Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz".
I to nieradzenie sobie z chorobą nie musi znaczyć nie akceptacji ciebie, ale problemów z akceptacją sytuacji. Tak się zdarza, że człowiek nie radzi sobie z wieloma sytuacjami. Uważam, że powinniście na spokojne wyjaśnić co to znaczy - nie otrzymasz ode mnie wsparcia.
Najważniejsze czy wam zależy na tym związku, czy nie. Jeśli tak to warto poszukać pomocy, jeśłi nie to lepiej zakończyć to teraz niż za parę miesięcy, czy lat.
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

kaktus
Debiutant ✽
Posty: 29
Rejestracja: 19 lut 2011, 18:14
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: USA

Re: Nuda w związku... przez moją chorobę???

Post autor: kaktus » 13 mar 2011, 20:44

To normalne, ze zmieniamy sie podczas choroby. Ja widze po sobie, jestem zupelnie inna osoba niz bylam 3 lata temu.. Tez mysle, ze dziczeje, sa dni, ze sama ze soba sobie nie radze. Wiec wiem dokladnie, jak sie czujesz i przez co przechodzisz. Ta choroba jest niestety niesamowicie przygnebiajaca, i trudno udawac chodzace szczescie jak w srodku chce sie wyc.. Moj maz tez czasem patrzy na mnie i nie wie, co powiedziec. Jest cierpliwy, ale wiem, ze boi sie mojej choroby, ja mysle, ze on tak dokladnie nawet nie wie, na co ja choruje, bo boi sie wpisac sobie CU w google.. a ja nie chce mu tlumaczyc zbyt wiele, wystarczy, ze ja z tym zyje od sterydow do sterydow. Byl ze mna w szpitalu, jak lezalam na intensywnej terapii, widzialm, jak sie bal. Ale zawsze mowie mu jak bardzo go kocham, jak sie ciesze, ze jest przy mnie, nie dlatego, ze jestem chora, tylko tak w ogole. No i mamy dziecko, drugie w drodze, to tez bardzo cementuje zwiazek. Przy dziecku nie ma az tyle czasu na rozmyslania o chorobie, co mnie bardzo cieszy.
Wiem, ze ciezko Ci bedzie po rozstaniu, ale faktycznie lepiej wczesniej niz pozniej. Jesli ona juz teraz nie potrafi sobie poradzic z Twoja choroba, nie ma sensu tego ciagnac. Zycze Ci powodzenia w znalezieniu lepszej dziewczyny. Bedzie OK.

Awatar użytkownika
deth
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3117
Rejestracja: 02 lut 2011, 16:33
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Reda

Re: Nuda w związku... przez moją chorobę???

Post autor: deth » 13 mar 2011, 21:30

fillips pisze:Na początku naszej znajomości ona miała strasznego doła z powodu nowego miejsca do ktorego sie przeprowadziła i szukania pracy. Pomagałem jej, wspierałem.
no to trza jej przypomiec, ze mogła liczyc na Ciebie - a teraz ma okazję sie zrewanżować - ale na Boga - nie łóżkiem :o - bo tak to trochę wyglada :lol: "odstresowac" - makabra jakas :zdziwko:
moze bedzie Cie odwiedzac w szpitalu - soki przynosic - moze bedziecie dobrymi przyjaciólmi
poza jej niewdzięcznością :lol: - to moze tylko Ty zakładałeś, ze to związek "na dobre i na złe" , ze wspieranie jej - miało być jakimś gwarantem długości związku - moze ona jest po prostu wdzieczna
i z tego co czytam - to raczej Ty sobie bez niej nie poradzisz - niz odwrotnie. nie wiem - moim zdaniem zostaw jej decyzje i nie rób chłopie wymówek - miej honor - i stój na własnych nogach - czas pokaże co będzie, tak czy inaczej bogatszy o doswiadczenie będziesz - czyli tak czy inaczej zyskasz ;)
powodzenia na operacji - zdrówko najważniejsze :)

mal(a)gocha
Początkujący ✽✽
Posty: 103
Rejestracja: 15 wrz 2004, 07:55
Choroba: CD
województwo: małopolskie
miasto: Kraków
Lokalizacja: z Krakowa

Re: Nuda w związku... przez moją chorobę???

Post autor: mal(a)gocha » 13 mar 2011, 22:32

tom-as pisze:ciesz się ze po 4 a nie 20
święte słowa, mnie to spotkało właśnie po 20 latach
fillips pisze: "Nie możesz na mnie liczyć w kwestii wsparcia w Twojej chorobie. Radź sobie sam"
ja też usłyszałam coś podobnego tylko, że zostałam z 2 dzieci
Jesteś młody nic na siłę, jeśli nie chce z Tobą być to zawsze znajdzie jakąś wymówkę żeby odejść, a Ty może znajdziesz kogoś "na całe życie" :)
Czas na zakończenie związku zawsze jest zły, więc nie myśl, że źle, że przed operacją, a może dobry czas bo nie myślisz o operacji (wiem, przesadzam ;) )

gregtech

Re: Nuda w związku... przez moją chorobę???

Post autor: gregtech » 17 mar 2011, 15:48

Tak jak wielu napisało.... niestety.... zmieniamy się w trakcie choroby, ja jak mam/miałem gorsze dni to chodzę cały zestresowany wszystko mnie drażni, mam doła, czarne myśli, widzę wszystko przez czarne okulary. Najgorsze jest jeszcze to jak oprócz choroby która jest okropną sprawą mamy setki innych problemów, wszystko sie kumuluje, choroba nie chce zapaść w remisje bo sie stresujemy innymi rzeczami, a jak się stresujemy innymi rzeczami to automatycznie choroba się zaostrza, a my jesteśmy jeszcze bardziej poddenerwowani i zmieniamy się niby dla otoczenia nie dla tego że się zmieniamy charakterem ale jak coś boli jak coś jest nie tak to bardzo jesteśmy na to źli bo chcielibyśmy żeby wszystko było dobrze, choroba zajmuje nam 90% naszych myśli. A tak być nie powinno. Ważne jest wsparcie innych, pomoc innych, podnoszenie na duchu, sprawianie że nie myślisz o chorobie tylko o miłych rzeczach dzięki temu łatwiej znosisz ból.....robienie tego co sprawia przyjemność, wtedy choroba się łatwiej cofa.....my jesteśmy szczęśliwsi mamy więcej energii żeby dać szczęście innym. A gdy choroba atakuje mamy bardzo mało energii w ogóle żeby normalnie funkcjonować, nie mówiąc już w ogóle o dawaniu radości innym. Ale trzeba to zrozumieć..... jedna osoba musi wspierać inną.. jeżeli uda się wyjść z choroby...nie ważne czy to CU czy CD ( w tym wypadku jak kto woli "zapaść w remisje") czy jakaś inna choroba... wtedy wiele sie zmienia, cieszymy się życiem chcemy sprawiać radość innym, pomagać innym, bo wiemy jak to było wcześniej jak cierpieliśmy. Niestety zdrowe osoby tego nie rozumieją, niektórych to męczy i wolą żyć normalnie. W zupełności to rozumiem, są ludzie tacy i tacy, egoiści, mniej egoiści i ludzie z pełną dozą empatii. Tylko należy pamiętać że kiedyś kogoś może też dotknąć jakieś nieszczęście a dana osoba może zachować się egoistycznie w stosunku do nas jak my do tej osoby ... właśnie wtedy gdy się jest w potrzebie. Temat rzeka.....
Najważniejsze jest wsparcie, bliskość, szczera chęć pomocy, wiara że będzie lepiej, a przede wszystkim miłość i dawka pozytywnej "energii odstresującej" od tej drugiej osoby. Jeżeli to dostaniesz i poczujesz się lepiej oddasz to z zdwojoną dawką w odpowiednim momencie.... i wtedy wszyscy będą szczęśliwi.....

Nie wiem jak mój tekst ma się do powyższych problemów ale to takie moje rozmyślenia.

Trzeba wierzyć że będzie dobrze, będzie lepiej.

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

Trzymajcie się wszyscy !!! szczególnie Ci wrażliwi !!!

P.S
Filips trzymaj się !!! dobrze Cię rozumiem, dobrze rozumiem wiele z Twoich problemów i ich złożoność, naprawdę musi być Ci ciężko i bardzo smutno, w dodatku pewnie zżera Cię w tej chwili silny stres, złość i potężny żal.... Jesteś inteligentną i wrażliwą osobą która myśli o innych, która dużo myśli i analizuje. To świadczy o Twoim dobrym sercu i o tym jak pragniesz żeby wszystko było dobrze i żeby wszyscy byli szczęśliwi.
Ale po pochmurnych dniach zawsze wychodzi słońce. Bądźmy dobrej myśli !!!! Musimy walczyć.... walczyć......o lepsze dni.

P.S 2
Najważniejsze teraz jest to abyś opanował swoją chorobę, jak będzie lepiej....to życie wkroczy na lepszą ścieżkę i wtedy....zacznie się wszystko układać. Wierzę w to i sam o to walczę. Pozdrawiam gorąco !!!!!

ODPOWIEDZ

Wróć do „Miłość, Przyjaźń, Rodzina”