Strona 1 z 1

x

: 17 maja 2013, 10:50
autor: ewa1325
Hejka!

Re: x

: 17 maja 2013, 11:40
autor: Agga
Cześć. A jakie zdanie na temat Twojej obecności na mszy ma Twój narzeczony? Myślę, że w takiej kwestii jak msza za zmarłą, nie powinno się licytować, robić problemów etc. Według mnie miło mu będzie jak uszanujesz pamięć po osobie, którą kochał i będziesz mu towarzyszyć na mszy, na cmentarzu... Nie warto robić kłopotu sobie myśleniem typu - jestem niewierząca, nie chodzę do kościoła w ogóle, więc nie wiem po co jestem potrzebna tam... To jeden ważny dla niego i rodziny zmarłej dzień, więc naprawdę czasami warto przemilczeć, przeczekać, zagryźć zęby i iść. Zwłaszcza, że tak jak wspomniałam - należy się szacunek i uszanowanie tego, że jest to dzień rocznicy. Ktoś zmarł, nie ma go, więc nie chciałby na pewno, abyście się przez to kłócili, kto ma iść do kościoła a kto nie. Natomiast jeśli traktujesz związek na poważnie i wiesz, że to Ty jesteś dla narzeczonego najważniejszą kobietą, to będziesz przy nim i mu okażesz tym zrozumienie i miłość.
Zalecam zrozumienie...
Pozdrawiam!

Re: Rocznica śmierci 1 żony

: 17 maja 2013, 12:22
autor: kasia38
ewa1325 pisze: Bo nie podoba mi się ta msza bez uzgodnienia ze mną i stawianie mnie w tej sytuacji... Co sądzicie
a z jakiej racji Twój narzeczony miałby uzgadniać zamówienie Mszy Świętej z Tobą? Może jeszcze pytać o pozwolenie? To sprawa jego, jego rodziny i jego dzieci.

Re: x

: 17 maja 2013, 13:00
autor: Munia1989
Ja tez uważam że lepiej jak pójdziesz do Kościoła i na cmentarz, oraz będziesz w tym dniu z narzeczonym, pokażesz mu w ten sposób że go wspierasz i rozumiesz.

Re: x

: 17 maja 2013, 13:51
autor: obyty.z.cu
Agga pisze:To jeden ważny dla niego i rodziny zmarłej dzień, więc naprawdę czasami warto przemilczeć, przeczekać, zagryźć zęby i iść.
Agga pisze: Według mnie miło mu będzie jak uszanujesz pamięć po osobie, którą kochał i będziesz mu towarzyszyć na mszy, na cmentarzu...
ewa1325 pisze: Ja jestem rozwiedziona i niewierząca
przecież sama sobie odpowiadasz,jako niewierząca bez sensu iść na msze i dołować się z "rodzinką" na cmentarzu.
Inna sprawa,gdy we dwoje pójdziecie na cmentarz,to rozumiem,intymnie....
a co innego rodzinne rozpamiętywanie zmarłej.
Ja nie wziąłbym udziału ani w mszy,ani w wyprawie na cmentarz,a i zastanawiał bym się nad udziałem w wspólnej uroczystości "ku czci" .

Na spotkania z rodziną będą pewnie inne okazje .
W ogóle dziwie się jak twój facet mógł coś takiego wymyślić,nie pytając ciebie co ty o tym myślisz i czy wezmiesz udział w tych "obchodach".

Pewnie najmądrzejsze by było,gdybyś się pojawiła "po wszystkim" na spotkaniu,
no ale to twój facet powinien o to ciebie poprosić.
Z drugiej strony trudno komentowac twoje pytanie,jesli nie znamy panujących w rodzinie zwyczajów.
Dla katolików rozwodnicy nie są kandytatami do małżeństwa.
Rodzinka może to wypunktować,oczywiście w ramach dobrych rad :wink:

Re: x

: 17 maja 2013, 13:54
autor: Baby
ewa1325, wg mnie wszystko zależy od tego, jakie relacje masz z rodziną narzeczonego, czy chcą abyś była z nimi tego dnia (przede wszystkim chodzi o dzieci). Jeśli narzeczony i dzieci chcą abyś z nimi była a Tobie jest to obojętne to idź. Jeśli nie chcą to nie ma co się narzucać. Z drugiej strony jeśli masz iść i robić coś wbrew sobie, na siłę, czuć się źle to możesz wybrnąć z tego zwalając winę na złe samopoczucie. Jeśli narzeczony jest wierzący to powinniście kiedyś porozmawiać o takich sytuacjach i ustalić wspólnie pewne sprawy abyś potem nie musiała tłumaczyć się ze swoich decyzji a on ze swoich.

Re: x

: 17 maja 2013, 14:23
autor: ewa1325
Popatrzcie jakie rozbieżne zdania sa także w tym temacie.
Odpowiadam po kolei:
kasia38, jeżeli żyjemy razem - obojętnie ze ślubem czy tez bez slubu - to wydaje mi się, że nie ma mowy o tym żeby jakaś sprawa była tylko moja czy tylko jego. Razem to razem.
Dziwi mnie trochę to, że niektórzy uważają, ze mam pytać sie?domyślać? czy dzieci narzeczonego życzą sobie mojej obecnosci na cmentarzu. Nie mam pojęcia czy sobie życzą i nie zastanawiam się nad tym tak jak one nie pytają nas ( ani mnie ani swojego ojca) o zdanie jakie mamy na temat ich partnerów, czy nam się podobają.No myślę, ze bez przesady.
Partner oczywiscie chce abym przyszła i była jeśliby tak nie było nie byłoby nic miedzy nami.
obyty.z.cu, chłop wymyślił tę mszę chcąc dogodzić babci, siostrze i synowi - reszta rodziny z pewnoscią nie odczułaby straty nie będąc w kościele. Trochę jestem zła na niego a trochę go rozumiem.
Baby, tak całkiem obojętne czy pójde do koscioła czy nie to mi nie jest - dlaczego mam się naginać....do cudzych sposobów na życie.
Zapowiada się piękny weekend- miłego spędzenia czasu wam zyczę :roll:

Re: x

: 17 maja 2013, 14:39
autor: Baby
ewa1325, w takim razie nie idź. Narzeczony sie nie pogniewa, zdanie dzieci Cię nie interesuje a Ty będziesz sie czuła się lepiej :) Nie ma co robić czegoś na siłę. Ten kto ma potrzebę pójścia do kościoła to pójdzie ;) Ja w niedzielę mam komunię synka mojej siostry. Jeden z członków rodziny zapowiedział, że do kościoła nie przyjdzie ale na impreze owszem i ok. Sprawę postawił jasno i nikt na siłe nie będzie go namawiał ani też nie obraził się za to.

Re: Rocznica śmierci 1 żony

: 17 maja 2013, 16:24
autor: Mala_Mi
ewa1325 pisze:Bo nie podoba mi się ta msza bez uzgodnienia ze mną i stawianie mnie w tej sytuacji...
A dlaczego miałby z Tobą uzgadniać Twój narzeczony jak ma czcić swoją zmarłą żonę?
Nie jesteś jeszcze jego żoną, a nawet jakbyś była to myślę, że jest to tak delikatna sprawa, że nie powinnaś się w nią mieszać....
Jeśli Twój narzeczony chce, byś była z nim w trakcie mszy i na cmentarzu, to ja na Twoim miejscu bym poszła i nie robiła fochów.
A cały Twój post mi brzmi jak histeria małej dziewczynki.

Re: x

: 17 maja 2013, 20:12
autor: Dżordż
Zenobius pisze:Wiesz, ja jestem niewierzacy a generalnie do kosciola przy okazji jakichs uroczystosci chodze - po prostu nie uczestnicze w mszy, jestem jakby "z boku".

Mysle, ze i Twojemu narzeczonemu i Tobie na dluzsza mete, lepiej bedzie jak bedziecie tam razem :-)

Nikt Ci nie bedzie kazac klekac, spowiadac sie czy przyjmowac komunii przeciez :-)
Byłoby to najbardziej dyplomatyczne, czasem się trzeba poświęcić.

Re: x

: 17 maja 2013, 20:35
autor: Natuśka
ewa1325, ja bym poszła, bo to nie chodzi o uczestniczenie w pełni, a o zwykłą obecność...
Ale wiadomo- decyzja należy do Ciebie, bo nic na siłę.

Re: x

: 17 maja 2013, 21:15
autor: Mala_Mi
martita pisze:
Mala_Mi pisze:A dlaczego miałby z Tobą uzgadniać Twój narzeczony jak ma czcić swoją zmarłą żonę?
Nie jesteś jeszcze jego żoną, a nawet jakbyś była to myślę, że jest to tak delikatna sprawa, że nie powinnaś się w nią mieszać....
Może dlatego, że teraz tworzą parę i planują razem przyszłość? Chyba troszkę masz dziwne podejście.
No właśnie - przyszłość. Zmarła żona należy do przeszłości i skoro chce jej pamięć w rocznicę jej śmierci uczcić tak a nie inaczej, to jego sprawa i nie musi tego z nikim uzgadniać.

Re: x

: 18 maja 2013, 08:20
autor: ewa1325
Gwoli ścisłości - to nie jest pierwsza rocznica śmierci ale kolejna. Nie znałyśmy się. Notabene zmarła na raka jelita grybego co mnie zainspirowało do zbadania się i wyszło jak w podpisie.Po prostu facet ma pecha do kobiet a chorym jelitem :neutral: .
Wszystkim dziękuję za posty chociaż niektóre były dość zjadliwe.Ale wiadomo, że w internecie tak jest i trzeba się z tym liczyć i z czymś o wiele gorszym.
Co do meritum sprawy to mam jeszcze parę dni do namysłu i jeszcze sie waham ale chyba pójde - tak jak radza niektórzy- do koscioła stojąc trochę z boku.
I jeszcze czeka mnie rozmowa na ten temat, to trzeba wyjasnić na przyszłość, bo dalej twierdze, że nie jest to tylko jego sprawa bo teraz my jesteśmy parą i wszystko dotyczy mnie też.
Pozdrawiam wszystkich i dzięki :)

Re: x

: 18 maja 2013, 08:59
autor: Mala_Mi
Według mnie to jest kwestia braku rozmowy z Twoim narzeczonym. Na Twoim miejscu bym się spytała czy chce, byś była - jeśli tak, to bym poszła, jeśli zasugerowałby że to jest ich święto, a Ty jej nie znałaś - to bym nie szła.
Jest to godzina w Kościele i pewnie z godzina na cmentarzu, także można się przemęczyć w jedną czy w drugą stronę. Sprawa jest na tyle delikatna, że na Twoim miejscu nie robiłabym narzeczonemu żadnych wyrzutów, że czegoś ze mną nie uzgodnił, czy nie spytał. Warto tę kwestię uszanować, bo przecież chodzi o zmarłą osobę...