Strona 1 z 6

Re: szczerość w związku

: 22 lut 2007, 19:04
autor: LoNi
...no właśnie zwiazki... z powodu moich chorych blokad nie potrafie otworzyc sie przed partnerem, dlatego moj najdluzszy zwiazek trwal 1,5 miesiaca...to jest taki czas, w którym jeszcze żadna ze stron nie jest na tyle zaangażowana, by jakoś strasznie przezyć rozstanie, które zawsze było wynikiem mojej decyzji...w ostatnim związku zaczęłam się otwierać, dzieki osobie, która poznałam na forum stomików... poradziła mi ona by zaryzykować...nie powiedziałam wszystkiego, stomie zachowałam na pózniej (powiedziałam o chorobie, raku, bliznach na brzuchu itp)...okazało się,że nie musiałam nic więcej już mówić, bo to co już powiedziałam wystarczyło, by mój partner diametralnie zmienił do mnie nastawienie, a ja w obliczu tego nie mogłam pozostac obojętna i udawać, że nic sie nie stało...nie było sensu ciągnąć tego dalej, dlatego zakończyłam znajomość...nie żałuje, ale wiem, że takie sytuacje jeszcze bardziej pogłebiają juz i tak duże opory przed powiedzeniem prawdy...wiem, że wyglądam na lekką, łatwą i przyjemną, cóż taka już ma uroda, nic na to nie poradze, ale to nie powód by wyrabiać sobie opinie na mój temat jednynie patrząc na mój wygląd...czuje,że nigdy nie spotkam osoby (czyt. mężczyzny), której będę mogła zaufać na tyle, by podzielić sie z nią tak głeboko skrywana przeze mnie tajemnicą...smutne, ale prawdziwe, bo dzisiejsze czasy, to czasy nietoleracji i czasami sie zastanawiam, czy mimo tego, że świat pędzi do przodu, czy nie cofamy się uczuciowo i odczuciowo... :cry:

Re: szczerość w związku

: 22 lut 2007, 19:51
autor: damian812
W moim przypadku największą przeszkodą w podjęciu jakiejkolwiek inicjatywy w celu związania się z kimś jest strach przed odrzuceniem z powodu mojej choroby. Wogóle z natury jestem osobą nieśmiałą, nieufną, staram sie nie być naiwny i mija dużo czasu zanim komuś zaufam i się otworzę. Nie chciałbym być wykorzystany i wyrzucony do kosza jak śmieć. Już dawno zrozumiałem, ze nie można żyć dla samego siebie i muszę się z kimś związać aby życie nabrało prawdziwego sensu. Niestety właśnie ten strach i inne jeszcze powody sprawiają, że wytwarzam sobie jakąś sztuczną barierę, uciekam przed uczuciem i nie mogę zaznać w życiu prawdziwego szczęscia. Uciekam w egoizm i swoje życiowe pasje, które potrafią mi dać trochę szczęścia i satysfakcji. Poza tym łatwo zdać sobie sprawę, że każda kobieta wymaga od faceta przede wszystkim zapewnienia stabilizacji i bezpieczeństwa. A jak tu coś takiego zapewnić mając mizerne zarobki, bo ze wzgledu na choróbsko trza unikać stresujących zajęć i w dodatku choroba przerwała mi studia na dwa lata :/ Chociaż przyznam, że jedno z moich zajęć jest dość prestiżowe - jestem recenzentem muzycznym i niedługo nawiazuję współpracę z poważnym polskim portalem internetowym :) Life is brutal, może ze dwieście lat temu w dobie romantyzmu i idealizmu związek oparty głównie na bezgranicznym uczuciu miałby jakąś szansę :D A dziś króluje inne podejście, liczy się głównie kasa, chłodna kalkulacja itd. :/

Re: szczerość w związku

: 22 lut 2007, 20:01
autor: LoNi
...wydaje mi sie, ze kasa i chlodna kalkulacja liczy sie dla osob, ktore nie maja wiekszych problemow w zyciu niz jaktu sobie kupic nowy ciuch czy kosmetyk czy tym podobne...mam jakies dziwne przeczucie, ze my, napietnowani przez chorobe ludki patrzymy na czlowieka z innej perspektywy...chcemy kochac i byc kochanymi, chcemy byc zaakceptowani...i jesli tylko cos takiego mialoby miejsce, to nie bedzie sie liczyla dla nas zawartosc portwela tej drugiej osoby...jesli chodzi o opory, to wlasnie ja mam identyczne...do momentu, w ktorym wypadaloby poinformowac te 2 osobe, ze ma sie jakis problem, jest bosko, ale przychodzi chwila, w ktorej trzeba byc szczerym z ta druga osoba...ja moja szczerosc zastepuje ucieczka...bo blokada jest silniejsza niz chec podjecia ryzyka...bo jesli nie powiemy tej drugiej osobie, to nie bedziemy wiedzieli jak ona zareaguje..ja raz powiedzialam...byl on pierwszym i ostatnim...nie chce juz ryzykowac, bo porazka strasznie boli...

Re: szczerość w związku

: 22 lut 2007, 20:17
autor: LoNi
Zenobius pisze:Nie ma milosci bez szczerosci i otwartosci - wiec postanawiajac ze nigdy nikomu nie powiesz calej prawdy o sobie skazujesz sie na brak milosci. Albo zycie w klamstwie.
...to nie jest tak, że ja tego chce, chce zyc bez milosci czy w "kłamstwie", bo to,ze nikomu nie powiem nie czyni ze mnie klamcy...ja po prostu mam blokade, ktora wzmogla sie wraz z reakcja mojego ostatniego partnera na wiadomosc o mojej chorobie...nie masz pojecia jak ja strasznie pragne w koncu zaznac tego uczucia...tyle, ze wlasnie podswiadomie sie go pozbawiam, nie ryzykujac..."Osoba która nigdy nie zaznała prawdziwej miłości pragnie jej tak rozpaczliwie, że zabija wszelkie próby które czynią inni by jej ją dać." - to cała ja...

Re: szczerość w związku

: 22 lut 2007, 20:32
autor: damian812
Czuje sie jakbym czytał samego siebie. Uczucie samotności jest czasami po prostu potworne, zarazem chęć wyjścia z niej i pokochania kogoś jest czasami tak wielka, że człowiek decyduje się na akty desperacji, działając nieprzemyślanie w kierunku kogoś z kim myśląc racjonalnie nie miałby chyba zamiaru się związać. Ja tak zrobiłem w ostatnie Walentynki, i miałem po otrzeźwieniu porządne wyrzuty sumienia. Zresztą psycholodzy potwierdzają, ze istnieje taki mechanizm działania. Ta blokada,tworzona sobie bariera jest wielka bo i ryzyko dla wrażliwej osoby jest ogromne. Dla mnie to byłoby jak śmierć, oddać komuś serce a ten ktoś potem zdeptuje to ofiarowane serce.

Re: szczerość w związku

: 22 lut 2007, 20:39
autor: LoNi
Ale nie czyni Cie tez szczera
czepiasz sie szczegółów :p
Zenobius pisze:A ile juz okazji mialas co by komus o tym powiedziec? :-)
oj duzo tego ziarna bylo, skoro moje zwiazki trwały po 1,5 miesiaca a powiedzial tylko raz i mi wystarczylo jak dostałam "obuchem po twarzy"
Zdaje sie ze mam ;-) i wiele innych osob tutaj ma.
skoro masz to sie nie dziw, ze chcialabym a nie moge...
damian812 pisze:Czuje sie jakbym czytał samego siebie.
damian to moze myjestesmy z jednej gliny ulepieni?? :wink:

Re: szczerość w związku

: 22 lut 2007, 20:49
autor: Jolcia
zastanawiałam się kiedyś nad wartością prawdy i kłamstwa w związku i teraz sobie myślę że małe tajemnice dodają tylko tajemniczości; nie chodzi o to, żeby kłamać, ale o to by nie mówić całej prawdy, coś przemilczeć, dawkować informacje - w pewnym sensie dbać o "zdrowie psychiczne" partnera/rki

Re: szczerość w związku

: 22 lut 2007, 21:42
autor: LoNi
tola pisze:a ja myślę,że prawda to podstawa i skrzętne ukrywanie nawet najmniejszych szczegółów nie ma sensu bo tak czy siak prędzej czy później i tak ujrzą światło dzienne i wtedy możemy naprawdę żałować tego,że wtedy na początku czegoś nie powiedzieliśmy.
..ale właśnie chodzi o to, ze ja nie che jej ukrywa..ale nie mam tez w sobie na tyle odwagi, by ja wyjawic...widze,ze trudno wam to zaakceptowac, ale nie moja wina, ze mam takie a nie inne opory...wybaczcie bo grzesze niemocą...

Re: szczerość w związku

: 23 lut 2007, 10:39
autor: LoNi
Torvik pisze:trafisz w koncu na tego ktoremu bedziesz mogla powiedziec wszystko bo zrozumie :-)
...och obyście mieli racje... :wink: ja mimo wszystko nadal mam nadzieje, ze faktycznie cos sie zmieni...
A ja sądzę, że niektóre rzeczy lepiej zatrzymać do momentu, w którym będziemy mieć do drugiej osoby bardzo duże zaufanie.
tu sie absolutnie zgadzam z Torvikiem...o moich dysfunkcjach wiedza tylko moje przyjaciółki i najblizsza rodzina...wiedziałam,że im moge zaufac i nie przejechałam się...co do facetów własnie nie czuje takiego zaufania, nawet w stosunku do moich dobrych kumpli...

Re: szczerość w związku

: 23 lut 2007, 11:44
autor: lucypah
ja gram w otwarte karty, tzn mowie tyle, zeby kazdy mniej wiecej wiedzial z kim ma do czynienia, nie czestuje odrazu najgrubszymi kawalkami z mojego zycia, ale nie mniej jednak, jesli poznam juz w pewnym stopniu jakas osobe to nie mam oporow aby jej to wyjawic troche dokladniej jak to ze mna jest

przez taki "rodzaj" prawdy mozliwe jest ze zrazam do siebie jaks czesc osob, ale przynajmniej wtedy otcedzam te, ktore utrzymuja ze mna kontakt z takich blachych powodow, iwem ze moje szanse na zwiazek spadaja, ale ta ktora sie nie sploszy bedzie mnie przyjmowala z calym moim balastem chorobowym, ja sie nie obawiam odzucenia- bo to przecierz ludzkie jest, ale tego ze nie chce byc dla nikogo kula u nogi, problemem, ze nie bede mogl dac z siebie 100%, to jest dla mnie straszniejsze niz odzucenie, ja jestem w autoocenie surowy, realnie kalkuluje sobie( wiem ze tak nie da rady ale prubuje)swoje szanse co do jakiegos zwiazku, nie "uderzam" na slepo, nie szukam sobie nierealnych celow milosnych, zdaje sobie sprawe ze swojej wartosci wsrod ludzi( no bo na pierwsza mysl, to co ze mnie jest)
poprzez samozbesztanie sie nie robie sobie sztucznej nadzieji( nie robie tego na przekor sobie) ci co mnie moga cenic, nie beda wiec pustymi ludzmi
tolu- twoj opis mowi, ze szczescie zalezy od nas, a to tylko metafora, bo szczesciu musi pomoc otoczenie, ja na to otoczenie coraz mniej licze...........

Re: szczerość w związku

: 23 lut 2007, 12:35
autor: LoNi
tola pisze:Przeczesz Loni forum i poczytaj o miłości trochę.Być może nasze posty dadzą Ci powera i spojrzysz na to z innej perspektywy.
własnie od wczoraj namietnie sledze rozne tego typu tematy na forum...powiem, ze naprawde duzo mi daje czytanie waszych postow...wiem, ze trafiłam w odpowiednie miejsce, bo chodz nie jest to specjalistyczna pomoc(np.psychologa)to dajecie ludziom wiele wsparci i pozwalacie inaczej spojrzec na rózne sprawy... :roll:

Re: szczerość w związku

: 24 lut 2007, 16:42
autor: Jolcia
wiesz LoNi :) jesteś jeszcze młodą osobą i całe życie przed Tobą; warto czekać by znaleść tego właściwego; moim zdaniem jak sie prawdziwie zakochasz, jak ktoś prawdziwie pokocha Ciebie to nie będziesz miała oporów bo miłość opiera sie na zaufaniu; Chorowac na CD to nie wstyd !!! :) ja osobiscie radze sobie z tym w ten sposób, że o tym mówię: nie wszystko i nie wszystkim, ale "przebąkuję" a to pozwala mi sie bardziej otwierać na ludzi a ludziom otwierać na mnie i akceptować moje "CuDowne niedoskonałości" :); pokochaj siebie a zostaniesz pokochana i zaakceptowana przez innych :)

Re: szczerość w związku

: 25 lut 2007, 10:42
autor: Alishia
Napewno spotkasz takiego faceta,dla którego nie będzie ważny wygląd,tylko to co masz w środku i nosisz w serduszku::)Choroby nie powinnaś się wstydzić,ale nie mówię też,że masz każdemu odrazu o niej mówić:)Najpierw poznaj swojego partnera,a potem powiedz o chorobie.jeśli rzeczywiście zmieni o Tobie zdanie(na gorsze!!!)to znaczy,że nawet nie jest Ciebie wart!
jesteś młodą osobą...tak samo jak ja:)Nie szukaj na siłę miłości,bo wtedy jej nie znajdziesz:)A im dłużej się na nią czeka,to potem lepiej smakuje!
Świat pędzi do przodu,ale w sferze uczuć powinniśmy trochę przystopować:)
Życzę dużo uśmiechu i by wkońcu Ten znalazł się na horyzoncie:)

Re: szczerość w związku

: 25 lut 2007, 15:59
autor: LoNi
...to nie jest tak, że ja nie mowie o tym, że jestem chora, bo osoby z którymi bylam wiedziały o tym...chodzi o to, że blokuje mnie stomia, której wiekszość z was nie posiada(na całe szczęście) i to jest sedno sprawy...a co do miłości, to ja jej nie szukam...co ma byc to bedzie, a jak na razie dziś szykuje się randeczka wię jestem pozytywnie nastawiona :oops: :D...dziekuje wszystkim za słowa otuchy i słowa prawdy, które nie zawsze są miłe, ale za to zawsze prawdziwe, co pozwala troche trzezwiej spojrzec na problem :)...pozdrawiam

Re: szczerość w związku

: 25 lut 2007, 17:38
autor: Maciek
LoNi,
witaj w klubie stomików. Nie jesteś sama, pamiętaj :*
Pozdro serdeczne