Koniec marzeń ...

czyli o problemach damsko-męskich, o przyjaźni w różnych odcieniach, a także o rodzinie.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: tom-as » 24 maja 2007, 13:54

Shima pisze:tam gdzie były duże skupiska kobiet zawsze było nerwowo.
dlatego piłka nożna w wykonaniu pań nie jest tak popularna.
jak tu zmusić by przez 90 min na tak małej przestrzeni było 11 (no 10) tak samo ubranych kobiet :P

a drużyny są dwie.. wiec 20 niezadowolonych.. i jeszcze bramkarka drużyny przeciwnej ma takie same buty i juz 22 niezadowolone :P

Awatar użytkownika
Shima
Doświadczony ❃
Posty: 1262
Rejestracja: 29 lis 2004, 20:10
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Zdunska Wola
Kontakt:

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: Shima » 24 maja 2007, 13:56

tom-as pisze:jak tu zmusić by przez 90 min na tak małej przestrzeni było 11 (no 10) tak samo ubranych kobiet
I jeszcze na dodatek powinny ze soba ścisle współpracować zeby taki mecz nie zmienił sie w wrestling :P
Zawsze służę rozmową [you] :)
Choroba:CD, astma, alergia, łuszczyca, ginekologiczne powikłania w trakcie leczenia immunosupresyjnego, podobno przebyta gruźlica jelit Stan:Lewostronna hemikolektomia,resekcja zwężenia w miejscu zespolenia i jeszcze dodatkowych kawałków jelit, zaostrzenie Leki:asamax3x1000mg,helicid2x1, metotreksat i parę innych paskudztw Waga/wzrost 99/173

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: tom-as » 24 maja 2007, 13:57

Shima pisze:
tom-as pisze:jak tu zmusić by przez 90 min na tak małej przestrzeni było 11 (no 10) tak samo ubranych kobiet
I jeszcze na dodatek powinny ze soba ścisle współpracować zeby taki mecz nie zmienił sie w wrestling :P
tja.. "a dlaczego jest tylko jedna piłka? powinny byc 22... i najlepiej kazda w inny wzorek" :P

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: Patryśka » 24 maja 2007, 16:40

Hm mysle ze tam gdzie sa kobiety bie dlatego jest nerwowo ze nie potrafia siebie zrozumiec..Tylko panuje tam silna rywalizacja..Kazda tylko patrzy jakby drugiej "poslodzic"

Awatar użytkownika
Shima
Doświadczony ❃
Posty: 1262
Rejestracja: 29 lis 2004, 20:10
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Zdunska Wola
Kontakt:

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: Shima » 24 maja 2007, 20:30

Patryśka pisze:Tylko panuje tam silna rywalizacja..Kazda tylko patrzy jakby drugiej "poslodzic"
CZyli wychodzi na to ze nasz rodzaj jest niesamowicie francowaty :/
Zawsze służę rozmową [you] :)
Choroba:CD, astma, alergia, łuszczyca, ginekologiczne powikłania w trakcie leczenia immunosupresyjnego, podobno przebyta gruźlica jelit Stan:Lewostronna hemikolektomia,resekcja zwężenia w miejscu zespolenia i jeszcze dodatkowych kawałków jelit, zaostrzenie Leki:asamax3x1000mg,helicid2x1, metotreksat i parę innych paskudztw Waga/wzrost 99/173

Awatar użytkownika
Alishia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 728
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:34
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: Alishia » 25 maja 2007, 08:19

O jej....
A ja sie czuję prawie podobnie.Tyle,że to ja jestem chora i to ja parę dni temu rozstałam się z facetem.Uczucie wygasło.A on z każdym dniem załamuje się coraz bardziej.MAm wyrzuty sumienia,bo jest dla mnie kimś ważnym...a ja go tak zraniłam.Wkońcu postanowiłam pomyśleć o sobie.I dlatego się rozstaliśmy.Jednak teraz się zastanawiam czy przypadkiem nie powinnam z nim być by przynajmniej on był szczęśliwy.A tak?I on zraniony i ja załamana.
Jak narazie panuję nad chorobą.Mam nadzieję,że stres się nie powiększy..nie chcę mieć jeszcze problemów z jelitami.

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: Patryśka » 25 maja 2007, 14:52

Shima pisze:CZyli wychodzi na to ze nasz rodzaj jest niesamowicie francowaty
Shima chyba na to wychodzi...Choc nie generalizujmy..Np na naszym forum panuje przyjazna atmosfera :p

Awatar użytkownika
Natanael
Początkujący ✽✽
Posty: 158
Rejestracja: 10 sty 2006, 23:00
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: Natanael » 26 maja 2007, 01:56

Dawno nie pisałem i w ogóle sie nie pokazywałem na naszym forum ale teraz mam chwilke więc coś napisze.

W temacie bezpośrednio powiem ,ze jestem w bardzo podobnej sytuacji. Byłem półtora roku z dziewczyną ale rozstaliśmy sie po dwuch miesiacach wykręca mnie gdy jej nie widze ale ona nie chce byc już blisko mnie. Mówi ,ze wiele musiało by sie zmienić. To mocno boli. Jest to mocno zawiłą sprawa i nie będe tego ciągnąć.

Dla mnie w tym momencie pojawia się inna acz zwiazana z tematem sprawa. Mianowicie chodzi mi o atrakcyjnosć człowieka z chorobą przewlekłą jako partnera na wspólne życie. Moje problemy częsty brak mobilnosci troszke mnie przerażają. Myśle sobie kto mnie zechce takiego? czy to będzie dziewczyna uważana przezemnie za najbardziej atrakcyjna czy tylko (przepraszam za określenie to w celach zobrazowania) ochłapem aby nie być samemu. Gdy dziewczyny nie są swiadome mojej choroby traktują mnie inaczej.
Wiem ,ze napiszecie ,ze jeżeli tak robią to znaczy ,ze nie sa mnie wartre i tym podobne ale życie jest okrutne i nie cacka sie ze słabszymi.

Na koniec pragne powiedzieć ,ze moje gg jest dostępne dla kazdego samotnego człowieka. Chcesz pogadać pisz napewno sie odezwe.

Pozdrawiam Nat
22 lata - CU
...Ufać Bogu to wszystko co nam zostało...

Awatar użytkownika
Feniks
Aktywny ✽✽✽
Posty: 838
Rejestracja: 20 kwie 2006, 19:03
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: Feniks » 26 maja 2007, 10:34

Według mnie powinieneś zmienić troszkę podejście. Nie można dawać komuś do wypełnienia rubryczki zdrowia i dopiero potem rozpatrywać tą osobę na potencjalnego kandydata do związku. W moim przypadku było o tyle śmiesznie, że po prostu zakochałem się w osobie z tą chorobą co ja, ale sam crohnik naprawdę nie był tutaj żadnym, nawet najmniejszym czynnikiem na plus.Miłość jest wielką niewiadomą i uderza znienacka, a jeżeli jesteś wartościową osobą ,to Twoje kibelkowe problemy naprawdę nie odstraszą dziewczyny, która rzeczywiście zainteresuje się Tobą, wystarczy mieć otwarte oczy i czasem pomóc losowi.

Pozdrawiam.

ESka

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: ESka » 26 maja 2007, 11:19

Natanael pisze:Myśle sobie kto mnie zechce takiego?
Sama przyłapuję się czasem na takich myślach. Mój poprzedni związek zakończył się właśnie z powodu choroby tylko, że to ja zdecydowałam o jego zakończeniu. Mój były chłopak wcale nie chciał ode mnie odejść tylko, że ja widziałam jak on się zadręcza i martwi o mnie wręcz przybierało to jakieś absurdalne rozmiary. Potrafił do mnie dzwonić już o 7 rano przypomnieć o tabletkach później dzwonił w porze obiadu no i wieczorem jak gdzieś razem wychodziliśmy to nie mogłam prawie nic jeść i pić bo mi nie pozwalał. Rozmawiałam z nim o tym ale właściwie nic to nie pomogło no i zdecydowałam się odejść żeby chłopaka psychicznie nie wykończyć.

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: exa » 26 maja 2007, 18:01

Natanael pisze:Gdy dziewczyny nie są swiadome mojej choroby traktują mnie inaczej.
kobiety, do tego młode, podświadomie, lub nie...szukają dobrego materiału genetycznego :wink: ......oczywiście jest to daleko idące uogólnienie....i mysle sobie, że jest wiele mlodych kobiet, które chętnie pokochają Cię z dobrodziejstwem inwentarza :wink: ...tylko trzeba zacząc patrzec inaczej na świat...bo może własnie TA, jest gdzieś obok, tylko coś jej nie zauważamy....bo zwykle kierujemy sie podobnymi kryteriami :grin:

to działa też tak w drugą stronę :wink:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
Jolcia
Początkujący ✽✽
Posty: 139
Rejestracja: 18 paź 2006, 19:26
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Bieruń
Kontakt:

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: Jolcia » 27 maja 2007, 22:47

myślę, że nietylko kobiety tak uważają; faceci też często boją się chorych kobiet, a najbardziej boją się silnych kobiet; często jest też tak że tym drugim połówką stawiamy zbyt wysokie poprzeczki, zwłaszcza jeśli wcześniej doświadczyliśmy czegoś złego; twierdzimy, że nie szukamy ideału a podświadomie robimy dokładnie odwrotnie; faceci twierdzą (nie wszyscy oczywiście ;) ), że chcą kobiety silnej, która wie czego od życia chce, niezależnej i pięknej, ale w rzeczywistości wiążą się z przeciwnościami tych słów; myślę, że zrozumieć relacje damsko - męskie nigdy i nikomu się nie uda i tak chyba jest dobrze bo prawdziwa miłość to w dużej mierze emocje a tylko trochę rozsądku; "dobrze widzi sie tylko sercem" :) ; nie próbujmy zrozumieć ale ponieść się temu co czujemy, co jest w głębi nas; pozwólmy też sobie przeżyć żal rozstania - to najlepsze lekarstwo; a jak mawia moja koleżanka - Jolka jak zrozumiesz świat ( w tym facetów) to będzie Cię trzeba zamknąć do szpitala psychiatrycznego; :lol: po co rozumieć - lepiej poprostu żyć i dawać sobie szansę na lepsze, bo widocznie to co straciliśmy nie było nam pisane :) no to tyle mojego dzielenia sie przemyśleniami o życiu po stracie faceta z powodu mojej choroby - przerobiłam to i teraz cieszę się każdą chwilą taką jaką ją mam :razz:
Każdy może być szczęśliwy, tylko od niego to zależy

Awatar użytkownika
Natanael
Początkujący ✽✽
Posty: 158
Rejestracja: 10 sty 2006, 23:00
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: Natanael » 27 maja 2007, 23:24

Ja też nie uważam,że jestem gorszy pod względem wartosci mnie jako człowieka ale jako materiał genetyczny niestety juz tak dobrze nie jest :wink: Z tym sercem to też nie jest takie proste i chyba nigdy nie było :smutny: A ,że czas rozłąki trzeba pozwolić sobie przeżyć zgadzam sie w pełni.

No cóż co nas nie zabije to nas wzmocni i raczej nie warto sie obawiać życia.

Pozdrawiam Nat
22 lata - CU
...Ufać Bogu to wszystko co nam zostało...

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: exa » 27 maja 2007, 23:26

Natanael pisze:No cóż co nas nie zabije to nas wzmocni i raczej nie warto sie obawiać życia.
super..... :spoko:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Aniijjaa
Początkujący ✽✽
Posty: 469
Rejestracja: 27 sty 2007, 14:49
Choroba: CU
województwo: opolskie

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: Aniijjaa » 29 maja 2007, 12:11

Natanael pisze: Myśle sobie kto mnie zechce takiego? czy to będzie dziewczyna uważana przezemnie za najbardziej atrakcyjna czy tylko (przepraszam za określenie to w celach zobrazowania) ochłapem aby nie być samemu. Gdy dziewczyny nie są swiadome mojej choroby traktują mnie inaczej.
Więc i ja dołoże swoje przemyslenia. Natanel sam zakładasz, że nie chciałbyś związać sie z osobą, która jest inna od Twoich oczekiwań, jest ochłapem. Oczekujesz czegos od swojej partnerki, jedną z cech musi być jej atrakcyjnoś. Tak samo sa kobiety, które mają oczekiwania wobec mężczyzn. Te z którymi się związałeś chciały zdrowego i mobilnego chłopaka. Więc nie możesz zakładać, że jesteś w jakis sposób pokrzywdzony przez los skoro sam oczekuesz i masz określony typ kobiety którą chciałbyś spotkać- bądź szczery wobec siebie :roll:
Na szczęscie miłość jest ślepa i zwykle bywa inaczej od tego co sobie planujemy i oczekujemy.Jest dla wszystkich:chorych, zdrowych, brzydkich, ładnych i całe szczęscie, przynajmniej jakaś odrobina sprawiedliwości :wink: Gdzieś musi być też i Twoja połowa, trzeba tylko poszukać.
Edyta83 pisze: Rozmawiałam z nim o tym ale właściwie nic to nie pomogło no i zdecydowałam się odejść żeby chłopaka psychicznie nie wykończyć.
Wydaje mi się, że powód odejścia był inny a ta nadopiekuńczość Twojego chłopaka tylko dopełniła decyzję o rozstaniu.Nie jestem specjalistką w tych sprawach ale takie odnoszę wrażenie.
Aniijjaa

Zablokowany

Wróć do „Miłość, Przyjaźń, Rodzina”