Koniec marzeń ...

czyli o problemach damsko-męskich, o przyjaźni w różnych odcieniach, a także o rodzinie.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Cinimini
Znawca ❃❃
Posty: 2451
Rejestracja: 27 maja 2006, 10:25
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: łódź
Kontakt:

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: Cinimini » 29 maja 2007, 12:53

Edyta83 pisze:. Potrafił do mnie dzwonić już o 7 rano przypomnieć o tabletkach później dzwonił w porze obiadu no i wieczorem jak gdzieś razem wychodziliśmy to nie mogłam prawie nic jeść i pić bo mi nie pozwalał. Rozmawiałam z nim o tym ale właściwie nic to nie pomogło no i zdecydowałam się odejść żeby chłopaka psychicznie nie wykończyć.
To u mnie byla totalnie odwrotna sytuacja...Gdy bralam leki pogardliwie stwierdzal,ze od nich jeszcze bardziej sie rozchoruje,bo mi watroba siadzie. I w ogole to bardziej na zdrowie by mi wyszlo gdybym zmienila diete na swieze owoce,warzywa,soki,duz nabialu...itd niz szprycowala sie ta chemia.Na nic zdawaly sie tlumaczenia,ze dieta,ktora on proponuje w moim przypadku = :wc: Jedyne tabletki o ktorych mi przypominal to antykoncepcyjne-oczywiscie.
Nie pozwalal Ci prawie nic jesc i pic?-moj"ukochany"gdy mialam zaostrzenie choroby,dopiero co wyszlam ze szpitala i jadlam tylko czerstwe bulki-zamawial dla siebie pizze i szczodrze mnie nia czestowal...
Tak jak Ty rozmawialam z nim o tym i rowniez nic nie pomoglo,no i zdecydowalam sie odejsc zeby chlopak MNIE psychicznie nie wykonczyl....
Certolizumab od lipca'08 do lutego'11 -
Była zakwalifikowana do resekcji j. grubego na 12/04/2011, ale zwiała spod noża :D
Remicade od 24/02/2012 - 07/01/2013 - odstąpiono od leczenia ze wzg. na CIĄŻĘ !! :D

JELITKO JESTEŚ ZDROWE !!

Obrazek

ESka

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: ESka » 29 maja 2007, 13:29

Rzeczywiście totalnie dwie różne sytuacje. Chyba ani jedna ani druga nie jest dla związku dobra psychiczna męczarnia. Ja to nie wiem czy jeszcze kiedyś będę potrafiła z facetem gadać na temat choroby bo się bardzo boję jego reakcji. Do tej pory bałam się nadopiekuńczości przemieniającej życie w koszmar, ale teraz myślę, że w drugą stronę jest jeszcze gorzej :smutny:

ESka

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: ESka » 29 maja 2007, 13:42

Zenobius pisze:Tym nadopiekunczym facetom/kobitom to radze wpasc na zlocik jakichs
Mówisz na zlocik to już by było po zlociku a zwłaszcza po suplementach :wink: Zaraz dowiedziałbyś się, że będzie cię bolało, będziesz miał biegunke, a pozatym przyjmujesz lekarstwa więc nie możesz. Poza tym gdybym na takim zlocie była z moim byłym to po 10 minutach wpakowałby mnie do auta i zabrał bo się rozchoruję i to chyba nienajlepsze dla mnie towarzystwo.

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: tom-as » 29 maja 2007, 13:50

Aniijjaa pisze:Na szczęscie miłość jest ślepa
(jak to ktoś kiedyś napisał czy powiedział) .... to dlaczego bielizna jest taka seksowna ?


:)

Aniijjaa
Początkujący ✽✽
Posty: 469
Rejestracja: 27 sty 2007, 14:49
Choroba: CU
województwo: opolskie

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: Aniijjaa » 29 maja 2007, 14:42

tom-as pisze:(jak to ktoś kiedyś napisał czy powiedział) .... to dlaczego bielizna jest taka seksowna ?
ponieważ opakowanie takie eksponuje lepiej zawartość, taki wabik dla wzrokowców :wink:
Aniijjaa

Aniijjaa
Początkujący ✽✽
Posty: 469
Rejestracja: 27 sty 2007, 14:49
Choroba: CU
województwo: opolskie

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: Aniijjaa » 29 maja 2007, 17:39

Zenobius pisze: No ale skoro milosc jest slepa? To skad wzrokowcy?

Nie wszyscy są wzrokowcami :roll:
Aniijjaa

gravioramanent
Debiutant ✽
Posty: 33
Rejestracja: 12 kwie 2007, 20:04
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: gravioramanent » 29 maja 2007, 21:05

Fajnie się rozmowa rozwinęł, mam nadzieję, że komuś przyniesie albo już przyniosła ulgę.
Troszke już czasu upłynęło i już wiem co tak najbardziej boli przy rozstaniu ...
To nie myśl, że ktoś mnie zostawił, bo pojawił się inny lepszy. To strach, że to była ta jedyna i już takiej nigdy nie spotkam, że to było to coś co będę pamiętał już do końca życia i nigdy się tak nie poczuje ...

Powtarzała mi zawsze, ze CU to nie koniec, ale prawda jest taka, że dla mnie to właśnie wszystko, całe moje życie ustawiam pod chorobe, może kiedyś to się zmieni. Dla niej nie jestem dobrym materiałem genetycznym :)
Przecież dla mnie świadomość, że to choroba na całe życie, też nie jest bez znaczenia, coś tam zmienia w mojej psychice.
Pojawia sie miłość zaczynamy myśleć o rodzinie wspolnym życiu i nagle stajesz przed wyborem:
ona: muszę dać z siebie więcej, może nawet muszę czasami być silniejsza od niego, a ja jestem tylko słabą kobietą
ja: mówią, że mam ruszyć nogą i wziąć się za życie, ale ja czasami nie mogę ruszyć rzęsą ;)

Więc przez słabe kobiety jesteśmy (chorzy) postrzegani jako kiepski materiał genetyczny, a potrzebujemy jak ktos kiedyś pięknie napisał "pielęgniarki, domatorki z zacięciem masochistycznym" (zapamiętam ten tekst do końca życia :D)

Podobno jak kochasz to nie myślisz o takich bzdetach jak ból czy biegunka ... podobno.

Pozdrawiam

ESka

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: ESka » 29 maja 2007, 21:43

gravioramanent pisze:postrzegani jako kiepski materiał genetyczny
ja wogóle nawet o materiale genetycznym niepomyślałabym jakoś nigdy na faceta nie patrzę przez pryzmat materiału genetycznego :wink:
gravioramanent pisze:ktos kiedyś pięknie napisał "pielęgniarki, domatorki z zacięciem masochistycznym" (zapamiętam ten tekst do końca życia )
o rany ale ten ktoś musiał mieć mega doła to stwierdzenie jest zarazem śmieszne jak i tragiczne chyba nie jest aż tak źle (mam taką nadzieję)
A tak wogóle każda potwora zanjdzie swego amatora (wciąż się łudzę :wink: ) :razz:

ESka

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: ESka » 29 maja 2007, 21:55

Torvik pisze:Patrzysz, tylko nie jesteś tego świadoma Dlatego wolimy ładnych ludzi od brzydkich, czy bogatych od biednych. Można długo wymieniać.
Jak mówię, że nie patrzę to znaczy że nie patrzę chociaż wiadomo, że facet musi być odpowiedni, ale nie ze względu na przyszły materiał genetyczny nie o to w tym chodzi
Zenobius pisze:To napisala moja byla byla jak sie ze mna rozstawala przez SMSa
Miała dziewczyna pomysł, ale odwagi to raczej nie miała bo powiedziałaby to co chciała w cztery oczy a nie przez sms :smutny:

ESka

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: ESka » 29 maja 2007, 22:32

Torvik pisze:A co to znaczy odpowiedni ? Jak o tym decydujesz?
Bardzo trudne pytanie Odpowiedni czyli musi się z nim dobrze rozmawiać, nie może to być osoba widząca tylko czubek własnego nosa i myśląca o sobie co ja to nie jestem, trochę inteligencji nie zaszkodzi, wygląd tez ma znaczenie ale bez przesady w dzisiejszych czasach dobry stylista może każdego zmienić (jest to żart oczywiście), musi mieć trochę poczucia humoru, żeby za bardzo rozrywkowy nie był bo codzienne wypady na dyskotekę mi za bardzo nie odpowiadają, zbytnim lekkoduchem też być niemoże no i dobrze by było gdyby znał się na komputerach bo ja często coś namieszam-pewnie jeszcze dużo cech by się znalazło :wink: a wszystko to wychodzi w trakcie znajomości. A tak wogóle jak gadam z chłopakiem i nagle stwierdzam że już 5 godzin minęło i nawet nie wiem kiedy to wiem że on się nadaje :lol:

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: exa » 29 maja 2007, 23:22

jak zwał tak zwał i tak wszystko sie składa na odpowiedni materiał genetyczny......i o to w tym chodzi....całkiem podświadomie........ :mrgreen:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

ESka

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: ESka » 30 maja 2007, 08:59

exa pisze:jak zwał tak zwał i tak wszystko sie składa na odpowiedni materiał genetyczny......i o to w tym chodzi....całkiem podświadomie
Zenobius pisze:..co nalezalo dowiesc
Stanowicie wiekszość więc i tak Was nie przegadam ale ja tam wiem swoje :wink:
Jak poznaje faceta to przecież nie myślę, że ewentualne dziecko nie będzie urodziwe, odziedziczy po nim jakąś chorobę i na dodatek nie będzie mądre bo on nie jest. A te wszystkie cechy to tylko po to żebym nie musiała się męczyć z jakimś gburem przez całe życie. Jeszcze dodam, że napewno jakaś choroba nie jest w stanie mnie przestraszyć jeśli facet jest dobrym prostym zwyczajnym człowiekiem.

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: tom-as » 30 maja 2007, 09:53

Edyta83 pisze:Jak poznaje faceta to przecież nie myślę, że ewentualne dziecko nie będzie urodziwe, odziedziczy po nim jakąś chorobę i na dodatek nie będzie mądre bo on nie jest.
no i widzisz.. tu jest pies pogrzebany... Ty o tym nie myślisz.. ale cały proces oceny zachodzi podświadomie.. bez udziału świadomości.... nawet nie zdajesz sobie sprawy, ze wlasnie kogos oceniłaś.. czy wyglada zdrowo, czy jest proporcjonalnie zbudowany.. czyli poprostu pod kątem "reproduktora". Jak podswiadomosc zapali zielone swiatelko to dopiero Ty swiadomie sie nim zainteresujesz.

IMHO... jakby bylo tak jak Ty mowisz to w sumie z _kazdym_ facetem mogłabyś się związać

ESka

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: ESka » 30 maja 2007, 10:06

tom-as pisze:no i widzisz.. tu jest pies pogrzebany... Ty o tym nie myślisz.. ale cały proces oceny zachodzi podświadomie.. bez udziału świadomości.... nawet nie zdajesz sobie sprawy
No dobrze przyjmijmy, że tak jest ale w takim razie jak wszyscy ludzie tak mają to każda osoba za niska, za wysoka, za gruba za chuda i chora byłaby samotna bo każy szukałby podświadomie odpowiednich proporcji czyli właściwie ideału

Aniijjaa
Początkujący ✽✽
Posty: 469
Rejestracja: 27 sty 2007, 14:49
Choroba: CU
województwo: opolskie

Re: Koniec marzeń ...

Post autor: Aniijjaa » 30 maja 2007, 11:16

Materiał genetyczny, bardzo szerokie pojęcie . Ale co z tymi zdrowymi osobami które decydują się na życie z kimś, kto choruje inaczej niż my. Jest wiele chorób, które nieuchronnie prowadzą do kalectwa a potem do śmierci w bardzo szybkim czasie.Poznają się, decyduja na wspólne życie, decydują się na dziecko mimo że jest ogromne zagrożenie odziedziczenia tej choroby i nie dożyje nawet 20 lat, rodzice przekażą dziecku poza życiem cierpienie. Można powiedzieć, że zdażają się wypadki losowe i nawet zdrowe dziecko może zginąć,zachorować, a może też tak być że dziecko na jakie się decyduja nie odziedziczy tej strasznej choroby. Ale oni decydują sie na kolejne.Jednak decyzja o wspólnym życiu z tak bardzo chora osobą ( jest nie samodzielna, jest uzależniona od pomocy żony, męża, państwa, to tuaj musi być pielęgniarką poza byciem partnerką)jest, istnieje, są takie pary .Decyzja o wspólnym życiu, potomstwu wymaga odwagi, miłości, siły- takie jest moje zdanie.Maja sanse tak jak każdy z nas przeżyć życie wg. własnych wartości niezależnie czy będzie ono trwało tydzień, rok czy 5 lat, w cierpieniu czy bez ale potrafią się cieszyć tym co mają i sobą wzajemnie.Pozostawia po sobie dziecko, ale jaki rodzic chciałby aby jego dziecko cierpiało?nie potrafie sobie odpowiedziec na to pytanie.
Więc gdzie tu jest miejsce na podświadomy wybór dobrego materiału genetycznego?czy dobry materiał genetyczny nie oznacza również zdrowy?czy takie osoby są egoistyczne czy nie mają podśwadomości?czy podświadomość to egoizm czy są tak bardzo naiwni?czy podświadomość osób zdrowych wysyła błędne informacje o materiale genetyczny?,a może to ja nie wiem co to jest podświadomość?
Ostatnio zmieniony 30 maja 2007, 11:28 przez Aniijjaa, łącznie zmieniany 1 raz.
Aniijjaa

Zablokowany

Wróć do „Miłość, Przyjaźń, Rodzina”