Nadwrażliwe otoczenie

czyli o problemach damsko-męskich, o przyjaźni w różnych odcieniach, a także o rodzinie.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: Nadwrażliwe otoczenie

Post autor: tom-as » 06 maja 2007, 13:18

Torvik... moja rada jest taka... zorganizujcie się jakoś i przyjedźcie na zlot do Zena...

Twoja dziewczyna (pozdrawiam :) ) zweryfikuje wiedza książkową z życiem ;)

Mama Juleczki
Początkujący ✽✽
Posty: 321
Rejestracja: 17 gru 2006, 19:08
Choroba: CU u rodzica
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Legnica
Kontakt:

Re: Nadwrażliwe otoczenie

Post autor: Mama Juleczki » 06 maja 2007, 13:21

Martwi się o Ciebie i chce dobrze, a przy tym ma głowę nabitą tym co obecnie chłonie i raczej na razie nie przekonasz jej do swoich racji.
Nie wiem czy mieszkacie ze sobą, czy tylko sie spotykacie.
Jeżeli to drugie, to sprawa jest prosta - nie jedz przy niej "tego co zabronione" :wink:
ani też nie chwal się swoim jadłospisem.
Staraj się jednak faktycznie z nią rozmawiać - stopniowo i do skutku, bo zdaje się że chwilowo ma zawężony troszeczkę światopogląd ( to typowe dla pilnych studentów - idealistów, którzy bezwzględnie wierzą w to co przeczytają i co mówią im wykładowcy). Z czasem to minie, bo teoretyczną wiedzę prędzej lub później szlifuje praktyka :wink:

Pozdrawiam Ciebie i przyszłą panią doktor :razz:
Patrzeć oczyma dziecka aby kochać świat i aby nigdy nie przestać się dziwić.

Awatar użytkownika
Feniks
Aktywny ✽✽✽
Posty: 838
Rejestracja: 20 kwie 2006, 19:03
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Nadwrażliwe otoczenie

Post autor: Feniks » 06 maja 2007, 13:31

tom-as pisze:zorganizujcie się jakoś i przyjedźcie na zlot do Zena...
taaa i później Torvik w niewyjaśnionych okolicznościach zniknie z forum tak jak Pytka :) ...
Aczkolwiek jak nabardziej popieram sugestię przyjazdu :twisted:

Awatar użytkownika
Mol
Początkujący ✽✽
Posty: 315
Rejestracja: 10 sie 2006, 15:02
Choroba: CU
województwo: kujawsko-pomorskie
Lokalizacja: Naklo nad Notecia
Kontakt:

Re: Nadwrażliwe otoczenie

Post autor: Mol » 06 maja 2007, 13:43

Feniks pisze:
tom-as pisze:zorganizujcie się jakoś i przyjedźcie na zlot do Zena...
taaa i później Torvik w niewyjaśnionych okolicznościach zniknie z forum tak jak Pytka :) ...
Wyraz twarzy Pytkow.... bezcenne. :mrgreen:
Obrazek

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Nadwrażliwe otoczenie

Post autor: exa » 06 maja 2007, 15:04

Torvik pisze:Studiuje medycynę (drugi rok) i ostatnio przeczytała w jakiejś mądrej książce, na czym polega CU i się zaczęło.
Zjadłem rzodkiewkę. "Ale Tobie nie wolno jeść rzodkiewki."
Zjadłem grochówkę. "Tobie nie wolno jeść grochówki."
Itd. Tłumaczenie, że mogę jeść wszystko co mi nie szkodzi odbija się od niej jak kauczukowa piłeczka od ściany, próbowałem ją przekonać, że dowiedziałem się o tym od mądrzejszych osób niż ja, proponowałem jej, żeby się zalogowała na forum i coś poczytała, ale nie chce.
Torvik....to wyglada jak klasyczny objaw początkującego w zawodzie...... :wink: ....nadgorliwośc jest gorsza od faszyzmu....jak mawiają niektórzy :wink: ...

nic nie zrobisz........skoro sama nie chce.....trza przetrwac.......jedym uchem..itd :wink:
ale pozdrow ja od nas serdecznie...albo zabierz na zlot...sie ją wyprostuje :mrgreen:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
sztaba
Aktywny ✽✽✽
Posty: 515
Rejestracja: 16 paź 2004, 14:38
Choroba: CU
województwo: pomorskie
miasto: Słupsk
Lokalizacja: SŁUPSK
Kontakt:

Re: Nadwrażliwe otoczenie

Post autor: sztaba » 06 maja 2007, 15:15

to pewnie po piwko też nie możesz sięgnąć... :beer:

moja żona z kolei nie mogła zrozumieć, że przy CU papierosy nie szkodzą (przynajmniej nie szkodzą bardziej, niż by się nie paliło). Ale teraz od czasu do czasu przegląda nasze forum i chyba coś do niej dotarło, bo już mi nie marudzi... :cwaniak:

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Nadwrażliwe otoczenie

Post autor: Patryśka » 06 maja 2007, 15:19

Hm mam ten sam problem aczkolwiek zdazylam sie przyzwyczaic...Rodzice patrza mi na rece gdy ide do lodowki...Nie mowiac juz o siostrze ktora z zajec przynosi coraz to nowe ciekawe ostrzezenia :P Dawniej strasznie mnie to irytowalo teraz juz lepiej.. Choc czasem przyda sie takie male wiezienie ze strony innych bo mozna by bylo byc i na oiomie :P (magdalene)

Awatar użytkownika
jaryszek
Aktywny ✽✽✽
Posty: 805
Rejestracja: 25 maja 2006, 11:56
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Oborniki Śląskie
Kontakt:

Re: Nadwrażliwe otoczenie

Post autor: jaryszek » 07 maja 2007, 07:22

tola , tez tak mialem jak Ty. Az wreszcie sie wkurzylem (ilez mozna jesc na takich spotkaniach gotowanej marchewki i gotowanego kurczaka gdzie wszyscy patrza sie na Ciebie jak na wariata :lol: ) to powiedzialem babci (to ona glownie gotuje a wytlumaczyc sie jej nie dalo zeby nie przesadzala) ze moge wszystko jesc. I od czasu do czasu na tych obiadach jem wszystko(w odpowiednich ilosciach), a jak cos mi nie pasuje to z reguly jest wybor zeby zastapic to czyms innym lub po prostu nie jem tego :wink:

Torvik, staraj sie pogadac szczerze ze swoja dziewczyna, powiedz ze bardzo wiele dla Ciebie znaczy, ze ja kochasz i takie tam i wyjasniaj po troche ze naprawde umiesz o siebie zadbac :mrgreen: No i oczywiscie zostajke opcja zlotu :wink: Albo mozesz jak bedziecie mieszkac razem przez pewnien czas najesc sie rzodkiewki i sama zobaczy ze nie begieasz po niej do kibelka :mrgreen: To chyba tyle :roll:
Chroba:CU, Stan:zaostrzenie Leki: Asamax 500mg(3x2), Metypred 32mg, Calperos 1000mg,azathrioprine 50mg(1x2),Waga/Wzrost:50/171 Brak typowej remisji od 4 lat /Jestem pacjentem prof. Paradowskiego we Wrocławiu.

Co nas nie zabije, to nas wzmocni...

Aniijjaa
Początkujący ✽✽
Posty: 469
Rejestracja: 27 sty 2007, 14:49
Choroba: CU
województwo: opolskie

Re: Nadwrażliwe otoczenie

Post autor: Aniijjaa » 07 maja 2007, 12:28

Próbowałam znajomych zapoznać z moja chorobą ale po tym, jaka była interpretacja po czasie od naświetlenia zarysu tej choroby, odechciało mi się kogokolwiek wtajeminczać.
Usłyszałam, że to "choroba adwokatów i prawników" :wink: Teraz śmieje się z tego ale wczesniej nie było mi tak wesoło.Trudno jest wyczuć komu mozna mówić a komu nie.Niektórzy mimo, że słuchaja słyszą tylko to co im niewiedza podpowiada.Tłumaczą sobie własnym językiem i wyobraźnią.Czasem bardzo mozna się rozczarować i tak własnie było ze mną.
Czasem po wykładach, w rozmowie z doktorem, profesorem wyczuwam nutkę litości nade mną i rady pt."dieta, leki,dobry lekarz prowadzący", " przed panią całe życie" nie podobaja mi się.Ile mozna tego słuchać :roll:.Najgorsza jest litość.

Torvik przed Tobą trudne zadanie ale chyba nie tylko od Ciebie będzie zależał przełom powiazania rzeczywistości z wiedzą poparta nauką Twojej dziewczyny, zwłaszcza, że studiuje medycynę.Gdzieś wcześniej pisałam na forum o tym, że poza nauką jest potrzebne doświadczenie.Ono czyni ze studenta medycyny prawdziwego lekarza a nie sama wiedza jaką zdobywa na wykładach( pewnie zaraz wprowadze zamęt :wink: ).
wydaje mi sie, że z czasem przy Tobie będzie mogła zobaczyć więcej niz jest napisane w książce i bywa troszke inaczej od tego, o czym mówi się na wykładach.
Chyba nic innego nie pozostaje jak cierpliwośc z Twojej strony i powodzenia Ci życzę.
Aniijjaa

Magdula
Początkujący ✽✽
Posty: 68
Rejestracja: 10 mar 2005, 11:35
Choroba: CU
Lokalizacja: Wrocław

Re: Nadwrażliwe otoczenie

Post autor: Magdula » 07 maja 2007, 14:09

Torvik nie martw się to zupełnie normalne. Na II roku psychologii zdiagnozowalam calą rodzinę a zwłaszcza mojego obecnego małżonka (wtedy jeszcze chłopaka). Wtedy moje diagnozy wydawały się idealne (przykłady ksiązkowe). Zwłaszca kiedy wydaje nam się że w związku z zawodem czy kierunkiem nauki ktoś bliski liczy na nasza pomoc to potrafimy przesadzać. Potem życie weryfikuje nasze oceny i całe szczęście !! :wink:
Wydaje mi się że ludzi należy oswajac z naszymi chorobami. Oczywiście nie wszystkich i nie od razu. Ostatnio koleżanka powiedziała mi że kiedy pierwszy raz trafiłam do szpitala myślała że umrę. Nie miałam o tym pojęcia i przecież nie było takiego zagrożenia.
Rodzinę już wyszkoliłam: na rodzinnych zjazdach na stole pojawiły sie tak zwane potrawy specjalej troski: np sałatka bez cebuli, czy mięso grilowane a nie smażone, biszkopt z galaretka zamiast tortu. Nie jest to dla mnie karą, potrawy są smaczne, a co więcej inni też zaczęli podjadać moje potrawy - ostatnio jedna z sałatek specjalnych zniknęła szybciej niz tradycyjna.
Na codzien jestem na swoim więc raczej nikt nie kontroluję moich grzechów spożywczych ale w ramach wyrzutów sumienia sama dzwonię do mamy i oznajmiam np że jej "niemądra córka zjadła słoik suszonych pomidórw".
Znajomi wiedzą o chorobie ale mają polecenie "nieużalnia się". Z ich wsparciem jest łatwiej no i kupują dla mnie piwko niegazowane na imprezy... :wink:

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Nadwrażliwe otoczenie

Post autor: exa » 07 maja 2007, 18:04

Torvik pisze:A, jeszcze wizja mnie w zielonych włosach tak ją przeraziła, że zabroniła mi się zakładać
a czego jeszcze ci zabroniła :wink: ?
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Nadwrażliwe otoczenie

Post autor: ranka » 07 maja 2007, 22:03

No tak racja,praktyka i tylko praktyka czyni studenta medycyny lekarza:)zreszta nie tylko studenta medycyny,tylko kazdego czlowieka i kazdy zawod
A co do dziewczyny Torvik, to moze poslucha studentki 6 roku ktora twierdzi ze w czasie remisji jemy to co mamy ochote,oczywiscie pod warunkiem ze czujemy sie po tym dobrze :roll:
Niech poczeka do 3 roku,gdzie wchodzi sie na kliniki :roll:
Obrazek

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: Nadwrażliwe otoczenie

Post autor: tom-as » 07 maja 2007, 22:05

ranka pisze:Niech poczeka do 3 roku,gdzie wchodzi sie na kliniki
do tego czasu z Torvika zostanie tylko cień.. albo co gorsza.. Torvik w lecie nie będzie rzucał cienia :neutral: :wink:

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Nadwrażliwe otoczenie

Post autor: ranka » 07 maja 2007, 23:19

jak sie bedzie dobrze odzywial to przezyje.. :mrgreen:
Obrazek

Aniijjaa
Początkujący ✽✽
Posty: 469
Rejestracja: 27 sty 2007, 14:49
Choroba: CU
województwo: opolskie

Re: Nadwrażliwe otoczenie

Post autor: Aniijjaa » 08 maja 2007, 13:15

Chyba, że noca bedzie podjadał :roll: w razie konieczności dobre i takie rozwiązanie :wink:
Aniijjaa

Zablokowany

Wróć do „Miłość, Przyjaźń, Rodzina”