zwiazek

czyli o problemach damsko-męskich, o przyjaźni w różnych odcieniach, a także o rodzinie.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Alishia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 728
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:34
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Re: zwiazek

Post autor: Alishia » 17 sty 2007, 12:51

No właśnie..a może czas najwyższy nie myśleć tylko o sobie i swoich problemach,tylko rozejrzeć się dookoła i stwierdzić,że ludzie z gorszym zdrowiem czy problemami radzą sobie wyśmienicie.A skoro oni dają radę to i my damy radę.Łatwo jest zamknąć się w pokoju i lamentować nad swoim stanem zdrowia,ciała czy ducha.

Awatar użytkownika
Alishia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 728
Rejestracja: 12 sty 2007, 19:34
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Re: zwiazek

Post autor: Alishia » 17 sty 2007, 16:41

Uważam,że wszystko zależy od charakteru i osobowości.Co mam powiedzieć osobie,która leży bezczynnie,zamyka się na świat z jakiegoś tam powodu?że wszytsko będzie dobrze i że się ułoży?Ja stosuję terapię wstrząsową i jak narazie znajomi właśnie za to mnie cenią,że potrafię znaleźć dobre strony w smutnych sytuacjach.Pokazanie,że inni sobie radzą dodaje otuchy,ponieważ wywiązuje się reakcja:"on daje radę,to i ja dam".Czasem jednak musi troche potrwać nim ktoś tak pomyśli.
I szlag mnie trafia gdy widzę jak ludzie zwykłe przemęczenie,senność nazywają depresją!
Każdy ma inny próg wytrzymałości...Ale ja osobiście dzielę choroby na te złe i jeszcze gorsze.

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: zwiazek

Post autor: exa » 17 sty 2007, 21:32

Zenobius pisze:Duzo mozna takiej osobie powiedziec, ale ze inni maja gorzej? Jak dla mnie to takie bagatelizowanie problemow danej osoby w jej oczach. Dla niej to kres i dalej juz nie moze, a tu nagle sie okazuje, ze jest do dupy bo inni maja gorzej i daja sobie rade.
chyba bardziej rzecz w tym, by nie kusic losu.........jest takie powiedzenie: nigdy nie jest tak zle by nie moglo byc gorzej, albo: zawsze moze byc gorzej :wink:

czyli jak narzekamy ze nam zle...to zawsze los moze "powiedziec": acha! tak ci zle...to masz!...zebys mial na co narzekac.....

czyli zeby doceniac i nauczyc cieszyc sie tym co mamy, bo nigdy nie wiadomo, co nam zycie "podaruje".....

wcale nie chodzi o bagatelizowanie czyichs problemow...
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: zwiazek

Post autor: Patryśka » 31 sty 2007, 17:58

Dokladnie tola!! Jesli jestes singlem dostrzegasz rzeczy ktorych nie mozesz dostrzec gdy jestes z kims co nie oznacza ze zwiazki sa zle...Jednakze lepiej cieszyc sie zyciem nic trwac w toksycznym zwiazku...

Awatar użytkownika
jaryszek
Aktywny ✽✽✽
Posty: 805
Rejestracja: 25 maja 2006, 11:56
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Oborniki Śląskie
Kontakt:

Re: zwiazek

Post autor: jaryszek » 31 sty 2007, 19:42

Dlatego fajnie by bylo jednak byc w normalnym , zwiazku a nie cale zycie singlem ;/
Chroba:CU, Stan:zaostrzenie Leki: Asamax 500mg(3x2), Metypred 32mg, Calperos 1000mg,azathrioprine 50mg(1x2),Waga/Wzrost:50/171 Brak typowej remisji od 4 lat /Jestem pacjentem prof. Paradowskiego we Wrocławiu.

Co nas nie zabije, to nas wzmocni...

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: zwiazek

Post autor: Patryśka » 31 sty 2007, 20:40

Hm no tak ale nie wystarczy uwazac ze i tak kogos znajde (chodzi o facetow) i czekac z zalozonymi rekami a jak ktoras przyjdzie to nie starac sie bo jak nie ta to nastepna....

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6439
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: zwiazek

Post autor: tom-as » 31 sty 2007, 20:46

Patryśka pisze:Hm no tak ale nie wystarczy uwazac ze i tak kogos znajde (chodzi o facetow) i czekac z zalozonymi rekami a jak ktoras przyjdzie to nie starac sie bo jak nie ta to nastepna....
no nie popadajmy w skrajnosci :)
ja bym dodal ze mimo przewagi płci pięknej to i facetowi czasem moze sie po kilku niepowodzeniach (brak z jej strony akceptacji dla CU/CD) z rzędu odechciec wszystkiego.

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: zwiazek

Post autor: Patryśka » 31 sty 2007, 20:54

No tak my mamy jeszcze jedno dodatkowe utrudnienie(choroba) ale ja wierze ze i tak sie spotka kogos...Poza tym zmaleje przewaga kobiet jesli na starcie odrzuci sie nas :P

Awatar użytkownika
funia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 521
Rejestracja: 25 sty 2006, 11:30
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: zwiazek

Post autor: funia » 31 sty 2007, 23:33

wiadomo, ze odrzucenie boli
ale Wy jestescie jeszcze takie mlode, dziewczyny!
na pewno znajdziece kogos odpowiedniego!

poza tym, czasem cos, co wydaje sie koncem swiata jest poczatkiem czegos nowego!

widizalam kilka razy i sama tez tego doswiadczylam, kiedy konczyl sie zwiazek, wydawalo sie nam ze to juz koniec, nigdy nikogo nie poznamy, a obrocilo sie to w cos dobrego

moja 36 letnia kolezanka, po 14 latach porzucona przez partnera. wszyscy jej wspolczulismy i myslelismy, ze dla neij to juz koniec

tymczasem, schudla, zadbala o siebie, przez internet poznala super chlopaka mlodszego o 4 lata

od trzech lat sa razem, uklada im sie swietnie, wszystko obrocilo sie na lepsze

z Wami tez tak bedzie, nigdy nei wiadomo, co zmiana przyniesie, a czesto jest to lepsze!

milkusia11
Początkujący ✽✽
Posty: 164
Rejestracja: 31 sty 2007, 07:59
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: legnica
Kontakt:

Re: zwiazek

Post autor: milkusia11 » 01 lut 2007, 08:11

zgadzam sie z tym nie mozna mowic ze ktos ma gorzej i daje rade bo to dołuje i zniecheca pokazuje jacy jestesmy beznadziejni i słabi..kazdy jest inny i pomaga mu co innego u mnie trzeba czasu na kazdy stres,niepowodzenia raguje placzem potrafie plakac prawie calymi dniami przez kilka dni przy tym niemam apetytu...potem to moja i jakos wszystko znosze:)
Milkusia11

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: zwiazek

Post autor: Patryśka » 01 lut 2007, 17:59

Zenobius pisze:Jakie na przyklad?
Chodzilo mi ogolnie o to ze bedac z kims ofiarowujesz mu wiekszosc swego wolnego czasu...I jesli ktos sie z kims rozstanie to juz wielka panika ze juz zywcem nie ma sie czym zajac...A przeciez mozna wlasnie wyjsc tak po prostu z kims na kawe porozmawiac o czyms sensownym (o czym nie rozmawia sie czesto z partnerem)...Nie mowie ze bycie singlem jest lepsze tylko o tym ze nie jest to jakas katastrofa..

Awatar użytkownika
Mol
Początkujący ✽✽
Posty: 316
Rejestracja: 10 sie 2006, 15:02
Choroba: CU
województwo: kujawsko-pomorskie
Lokalizacja: Naklo nad Notecia
Kontakt:

Re: zwiazek

Post autor: Mol » 01 lut 2007, 23:31

tom-as pisze:ja bym dodal ze mimo przewagi płci pięknej to i facetowi czasem moze sie po kilku niepowodzeniach z rzędu odechciec wszystkiego.
bingo! :smutny:

Wycialem choroby bo u mnie akurat nie chodzilo o to, choc moze? Reszta jak najbardziej sie zgadza.
Obrazek

Awatar użytkownika
Feniks
Aktywny ✽✽✽
Posty: 838
Rejestracja: 20 kwie 2006, 19:03
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: zwiazek

Post autor: Feniks » 02 lut 2007, 05:20

Hej tolu , bardzo mi przykro z powodu chłopaka (dopiero dzisiaj przeczytałem, Twoją historię).
Widzisz z jednej strony to dobrze,że charakter owego chłopca wyszedł już teraz na jaw, bo inaczej, trwałabyś sobie dalej w tym związku i coraz bardziej przyzwyczajała się , a zdrada i tak prędzej czy później wyszłaby na jaw....

Moja koleżanka ze studiów była 5 lat z chłopakiem i planowali już ślub, wyznaczony był już nawet termin, byli zaręczeni... Przez czysty przypadek dowiedziała się, że jej wybraniec szalał sobie z... prostytutką , mało tego nagrywał to na kamere. Owy film w przedziwny sposób trafił do mojej koleżanki. Nawet nie wyobrażasz sobie co ona przechodziła(przechodzi). Po zerwaniu ze swoim narzeczonym, przeżyła szok, bo w sumie całe życie mieli już ułożone razem. Dlatego jeszcze raz piszę, dobrze ,że już teraz podziękowałaś temu człowiekowi.

Nawiązując do powyższych wypowiedzi na temat singlowania i jak (nie)fajne to bywa. Z własnego doświadczenia powiem tak. Długo bywałem w bardzo krótkich związkach, bo nigdy nie mogłem trafić na odpowiednią osobę.Często wydaje się ,że ktoś jest super,ale wystarczy wspomnieć o jakiejkolwiek chorobie, aby ze strachem i niecierpliwością odwrócił głowę. Niestety ludzie , których życie nie poczęstowało nigdy w niemiły sposób , boją się takich tematów i nie próbują nawet zrozumieć (jak mówią ,że rozumieją , to robią to z uprzejmości).Dodatkowo choroba nauczyła mnie cierpliwości i tolerancji, tak jak Zeno znajdowałem sobie wiele zajęć radząc sobie z samotnością, ale ciągle czekałem i miałem nadzieję ,że znajdę kogoś na dobre. Wiedziałem także ,że nie będę mógł, zmieniać na siłę czyjejś wrażliwości, inna sprawa, że nie poznawałem osoby, na której aż tak by mi zależało,żeby usilnie tego próbować. Nie poznałem do czasu...., aż pojawiła się niektóym znana bardziej, innym mniej hawaii. Kilka osób z forum było świadkami tego jak się zapoznawaliśmy. Nie dość,że od razu poczułem do niej coś wyjątkowego, to nigdy ale przenigdy nie musiałem jej nic tłumaczyć o swojej chorobie.Jest to ostatni temat jaki poruszamy będąc razem... Co mogę więcej powiedzieć , jesteśmy razem prawie pół roku, ja piszę tego posta, a ona właśnie niedaleko mnie słodko sobie śpi...
Ważne jest,żeby mieć oczy otwarte i nie przeoczyć osoby, która może okazać się jedną z ważniejszych w waszym życiu, mi się to chyba udało, czego wszystkim (którzy wciąż są sami) serdecznie z całego serca życzę.
Ostatnio zmieniony 06 lut 2007, 12:22 przez Feniks, łącznie zmieniany 3 razy.

Awatar użytkownika
jaryszek
Aktywny ✽✽✽
Posty: 805
Rejestracja: 25 maja 2006, 11:56
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Oborniki Śląskie
Kontakt:

Re: zwiazek

Post autor: jaryszek » 02 lut 2007, 12:00

Feniks pisze:Hej tolu , bardzo mi przykro z powodu chłopaka (dopiero dzisiaj przeczytałem, Twoją historię).
Widzisz z jednej strony to dobrze,że charakter owego chłopca wyszedł już teraz na jaw, bo inaczej, trwałabyś sobie dalej w tym związku i coraz bardziej przyzwyaczjała się , a zdrada i tak prędzej czy później wyszłaby na jaw....

Moja koleżanka ze studiów była 5 lat z chłopakiem i planowali już ślub, wyznaczony był już nawet termin, byli zaręczeni... Przez czysty przypadek dowiedziała się, że jej wybraniec szalał sobie z... prostytutką , mało tego nagrywał to na kamere. Owy film w przedziwny sposób trafił do mojej koleżanki. Nawet nie wyobrażasz sobie co ona przechodziła(przechodzi). Po zerwaniu ze swoim narzeczonym, przeżyła szok, bo w sumie całe życie mieli już ułożone razem. Dlatego jeszcze raz piszę, dobrze ,że już teraz podziękowałaś temu człowiekowi.

Nawiązując do powyższych wypowiedzi na temat singlowania i jak (nie)fajne to bywa. Z własnego doświadczenia powiem tak. Długo bywałem w bardzo krótkich związkach, bo nigdy nie mogłem trafić na odpowiednią osobę.Często wydaje się ,że ktoś jest super,ale wystarczy wspomnieć o jakiejkolwiek chorobie, aby ze strachem i niecierpliwością odwrócił głowę. Niestety ludzie , których życie nie poczęstowało nigdy w niemiły sposób , boją się takich tematów nie próbują nawet zrozumieć (jak mówią ,że rozumieją , to robią to z uprzejmości).Dodatkowo choroba nauczyła mnie cierpliwości i tolerancji, tak jak Zeno znajdowałem sobie wiele zajęć radząc sobie z samotnością, ale ciągle czekałem i miałem nadzieję ,że znajdę kogoś na dobre. Wiedziałem także ,że nie będę mógł, zmieniać na siłę czyjejś wrażliwości, inna sprawa, że nie poznawałem osoby, na której aż tak by mi zależało,żeby usilnie tego próbować. Nie poznałem do czasu...., aż pojawiła się niektóym znana bardziej, innym mniej hawaii. Kilka osób z forum było świadkami tego jak się zapoznawaliśmy. Nie dość,że od razu poczułem do niej coś wyjątkowego, to nigdy ale przenigdy nie musiałem jej nic tłumaczyć o swojej chorobie.Jest to ostatni temat jaki poruszamy będąc razem... Co mogę więcej powiedzieć , jesteśmy razem prawie pół roku, ja piszę tego posta, a ona właśnie niedaleko mnie słodko sobie śpi...
Ważne jest,żeby mieć oczy otwarte i nieprzeoczyć osoby, która może okazać się jedną z ważniejszych w waszym życiu, mi się to chyba udało, czego wszystkim (którzy wciąż są sami) serdecznie z całego serca życzę.
Pieknie napisane, :zawstydzony: :prosze:

I bardzo fajnie , ze Tobie Feniks sie udalo, oby tak dalej :oops:
Chroba:CU, Stan:zaostrzenie Leki: Asamax 500mg(3x2), Metypred 32mg, Calperos 1000mg,azathrioprine 50mg(1x2),Waga/Wzrost:50/171 Brak typowej remisji od 4 lat /Jestem pacjentem prof. Paradowskiego we Wrocławiu.

Co nas nie zabije, to nas wzmocni...

Awatar użytkownika
funia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 521
Rejestracja: 25 sty 2006, 11:30
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: zwiazek

Post autor: funia » 02 lut 2007, 12:48

pieknie, Feniks i Hawaii, zycze Wam duzo milosci:)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Miłość, Przyjaźń, Rodzina”