Strona 8 z 22

Re: zwiazek

: 22 cze 2006, 09:27
autor: Cinimini
goraco zapraszam,znak rozpoznawczy-chomicze poliki:)....a tak na marginesie to crohnowca nie wolno pic kawy,takze proponuje herbatke,najlepiej zielona(uspokaja) lub yerba mate,ktora regeneruje blone sluzowa zoladka i jelit(ma jedna wade-prztspiesza przemiane materii :lol: )

Re: zwiazek

: 22 cze 2006, 14:31
autor: Cinimini
jakos sobie radze...mam jeszcze takie chwilowe fazy placzu...najgorsze jest to,ze moj stan fizyczny sie pogarsza(o psyche nie wspomne)chyba moj wrzodak sie odnawia,bo powrocily bole sprzed leczenia szpitalnego(2 tyg.temu) i krew... :smutny: kurcze...obawiam sie,ze to tak latwo nie minie...ale podjelam pierwsze kroki naprawy tego stanu,biore 5 dni wolnego i jade do domku,do rodziny,przyjaciol,zwierzaczkow...moze to pomoze...

Re: zwiazek

: 22 cze 2006, 14:39
autor: ranka
Crohnowcom nie wolno pic kawy???
jak ktos toleruje to wolnooo..... :roll:

Re: zwiazek

: 22 cze 2006, 16:07
autor: Feniks
czepialska :razz:

Re: zwiazek

: 22 cze 2006, 16:25
autor: ranka
:neutral:

Re: zwiazek

: 22 cze 2006, 17:20
autor: manka
wakacje to swietny pomysl moze pomoze a napewno nie zaszkodzi. dobrej zabawy zycze i zdrowka :)

Re: zwiazek

: 22 cze 2006, 20:10
autor: funia
no o kawie to bylo juz, ja sobie nei wyobrazam zebu nie pic kawki
chociaz mi przemiane materii poprawia :wc:

Re: zwiazek

: 26 cze 2006, 19:24
autor: Cinimini
no wlasnie nie wolno nam pic kawy,bo"pedzi"tez nad tym ubolewam,bo jestem smakoszem,jeszcfze z mleczkiem mmm....ale niestety u mnie efekt jest natychmiastowy.Poza tym sam lekarz mi to powiedzial,zwe z kaw to jedynie zbozowa...

Re: zwiazek

: 26 cze 2006, 20:24
autor: ranka
eetammm :wink:

Re: zwiazek

: 15 lip 2006, 12:08
autor: Cinimini
oj tak!!!! wakacje,wreszcie jakis"miod"na nasze skołatane nerwami jelita...

Re: zwiazek

: 22 lip 2006, 13:33
autor: Berta
je jakos optymistycznie podchodze do tego tematu. Dlaczego komus ma przeszkadzac moja choroba. są gorsze na tym swiecie. Chyba nie trafiliscie jeszcze na fta wlasciawa osobe. Ja sie nie przejmuje. Jesli ktos nie bedzie chcial byc ze mna bo jestem chora. To niech pali gume. hehehe. Byc ze soba tylko wtedy jak jest dobrze i cacy. A co bedzie w takim zwiazku jak cos sie stanie itp. Dla mnie to glupota. Ludzie glowa do gory my nie jestesmy tredowaci.

Re: zwiazek

: 22 lip 2006, 17:33
autor: Miki
DO LEDERKA :roll:
Dobrze zrobiłaś że go pogoniłaś :wink: Byłam w podobnej sytuacji, wiecznie kłótnie, awantury, nie mogłam juz wytrzymać, jelita od razu się odzywały, oczywiście :wc: nic tylko nerwy i nerwy. W końcu powiedziałam DOSYĆ.
Teraz jestem w szczęśliwym i spokojnym :wink: związku.

Re: zwiazek

: 23 lip 2006, 00:18
autor: szefspeed
No ja widze, że temat się rozbrykał.
Ostatniego swojego posta pozostawiłem tutaj ponad rok temu. Wtedy ubolewałem nad tym iz jestem samotny. Dzisiaj jest juz zupełnie inaczej. Mam strasznie kochaną Żone (już ponad misiąc po ślubie :miłość:) a za niedłgo (listopad) urodzi mi sie mój najwięskzy skarb na świecie, bede miał śliczna cureczke.
Teraz moge napisać, że jestem szcesliwy :super: :jupi: :brawo: :* Spełniło sie moje marzenie o wielkiej miłości i rodzinie, którą tak bardzo chiałem mieć

To tak ogułem, chciałem się tym podzielić z innymi bo to jest cos co raduje moje serduszko :serce:

Re: zwiazek

: 23 lip 2006, 00:35
autor: Shima
Szefspeed...gratuluje :!: :!:
Jesteś najlepszym przykladem ze moze być wspaniale :) ze moga spelnic sie marzenia :)

troszke inaczej jest u osób ktore juz sa w zwiazku sakramentalnym,maja pociechy swój świat i dopiero wtedy zachorowaly.
Tu świat sie wali i juz jest za późno na jakiekolwiek radykalne dzialania.
Trzeba jakos stawić czolo chorobie a jednoczenie znaleźć siłe na takie samo jak dotychczas sprawowanie obowiązków rodzicielskich i małżeńskich.

Re: zwiazek

: 23 lip 2006, 01:06
autor: szefspeed
No fakt. Ja z chęcia opisze jak to było co do mojej choroby.
W Styczniu tego roku przeniosłem się pod opiekę lekarską do Akademi Medycznej Gdańsk do Pani Dr. Wypych. Ona wykryła chorobe juz w zołądku (do tej pory miałem w kątnicy i to zaleczone). Byłem już wtedy w zwązku z moja obecną Żoną (Sandrą). Po tej informacji oczywiście załamka, wyniki zaczeły lecieć w dół. Nowy lek na 3 lata - Metypred, przeraziło mnie, że to steryd. Kiedy w Marcu dowiedziałem się, że zostane tatusiem to już wogule deprecha. Miesiac to do mnie dochodziło. Potem jednak zupełne odnowienie. Radośc z tego, że będe tatą, że będe miał swój skarb, zrozumiałem, że dla kogos takiego warto być zdrowym. Wszystko sie zmieniło, nawet średnią w szkole podniosłem z 3.4 na 4.2, bardzo chciałem mieć dziewczynkę. Kiedy się wreszcie doczekałem informacji, że moje marzenie się spełni to zrobilem badania, morfologie i inne. I co?? Mam najlepsze wyniki od 6 lat, dosłownie wszystko mieści się w kiązkowej normie, nawet skutki uboczne od sterydów ustapiły, organizm się przystosował, teraz biore te tabletki jak cukierki.
To jest właśnie to co powinno podnosić na duchu każdego chorego. Rodzina, dzieci, żona, mąż, przyszłość (wiem że z obecnym rządem to bedzie trudne) to sa priorytety naszego zycia, zostawmy chorobe lekarzom, niech oni nas lecza a my dajmy się leczyć, walczmy o dobre leczenie i tanie leki, ale się nie załamujmy, nawet jeśli mamy już dwujke dzieci i nagle wyskakuje nam choroba. Wszystkie choroby tylko czekaja na to kiedy osłabniemy psychicznie bo za tym idzie osłabienie fizyczne, wtedy uderza, wtedy nas niszczy, ale to własnie radością zycia możemy ją pokonać.

Mi sie udało, teraz Twoja kolej.