Strona 12 z 22

Re: zwiazek

: 23 paź 2006, 22:59
autor: Mulierka20
Osobiście nie spotkałam się z odrzuceniem z powodu choroby, ale prawdopodobnie dlatego, że spotykałam się z wieloma chłopakami, jednak z żadnym nie pozowoliłam sobie na coś bliższego. Wydaje mi się, że mimowolnie wybudowałam mur wokół siebie, ustaliłam granice, której nie pozwalam nikomu przekroczyć. Coroba jest dla mnei bardzo intymna i widocznie nie pogodziłam się z nią na tyle aby się tą intymnościa z kimś podzielić

Re: zwiazek

: 24 paź 2006, 14:17
autor: Patryśka
Hm ja mysle ze ta intymnoscia tez nie nalezy sie dzielic z kazdym spotkanym chlopakiem...Bo po co..Jesli nas naprawde nie pokocha to i z choroba tym bardziej wiec nie jest wart dzielic naszych smutkow i radosci..Ale jesli sie spotka "tego jedynego" to nie nalezy ukrywac tego przed nim..Bedzie nam latwiej..

Re: zwiazek

: 24 paź 2006, 17:33
autor: motylek
Nie lam sie. Ja tez myslalam ze juz zawsze bede sama, ze z nikim sie nie zwiaze wlasnie przez moja chorobe. Kiedy padl wyrok o chorobie bylam z kims juz dluzszy czas. W szpitalu odwiedzil mnie tylko 2 razy w ciagu 2 miesiecy... Dlaczego?? Stwierdzil, ze bal sie tego co zobaczy, a gdyby cos sie ze mna stalo to chce mnie zapamietac taka jak kiedys... Stracilam jakiekolwiek chceci do bycia z kims... byly tylko przelotne znajomosci ale przed nikim nie potrafilam sie tak do konca otworzyc i ziwazac na stale, na dluzej. Az trafily mnie sie wakacujne praktyki i wsrod pracownikow znalazl sie taki jeden mezczyzna, ktoremu serduszko szybciej zabilo. Rozmawialismy ze soba czasami w pracy czy na "piwie" i tak jakos wyszlo, ze kiedys zaczal sie zwiazek. Ja stwierdzilam na poczatku, ze tego nie chce bo sie boje, ze zostane skrzywdzona, ze znowu bedzie bolalo itd. i mial to byc wolny zwiazek...tak poprostu zeby sie nie angazowac sie uczuciowo... Nie udalo sie... Facet okazal sie byc tak cudowny, czuly troskliwy, delikatny, wyrozumialy, cierpliwy, ze poprostu nie moglam sie nie zakochac. Doskonale wiedzial, ze jestem chora, bo tego nie ukrywalam i zaakceptowal to. Ba!! Sam mnie pilnuje co do diety, uzywek, nawet co do ubioru, zeby mi czasem pupa nie zmarzla. Takze nie martw sie! Na[ewno jest ktos kto wlasnie teraz cie szuka i ma zarezerwowane wolne miejsce dla ciebie w swoim serduszku... Trzymaj sie cieplutko i zycze duzo duzo milosci i zdrowka. :)

Re: zwiazek

: 28 lis 2006, 16:52
autor: Marta XXX
Najlepszy związek dla nas to taki jak u Maraka Perepeczki i Agnieszki Fitkau.
Mam tu na mysli to, że nie mieszkali wspólnie.Wielka miłośc,zrozumienie.A jednak tyle lat razem.Zachowanie swojej prywatności.
Mi jest bardzo ciężko dłużej utrzyma związek.

Re: zwiazek

: 28 lis 2006, 20:02
autor: funia
ja dopiero jak zamieszkalam z moim chlopakiem czuje ze ten zwiazek sie rozwija i jest prawdziwa bliskosc

wiec nei wiem czy meiszkanie osobno jest takie fajne

Re: zwiazek

: 05 gru 2006, 00:57
autor: Shima
Myslę ze mieszkanie osobno nie jest takie fajne....dopiero mieszkajac razem mozna być pewnym ze to jest to lub(na nieszczeście) nie.

Re: zwiazek

: 06 gru 2006, 10:59
autor: KaSiA;)
Jestem pewna że kogoś wyjatkowego spotkasz kto zaakceptuje Ciebie z ta choroba tylko trzeba w to wierzyć;) A przecież ważniejsza ejst miłośc niż jakiś tam crohn;) ja tez mam crohna i czasami sie zastanawiam czy znajde kogos kto mnie zaakceptuje i wierze ze tak;) pozdrawiam pozytywne nastawienie jest bardzo ważne;)

Re: zwiazek

: 06 gru 2006, 11:25
autor: senior Martinez
Hej
Kasiu masz całkowitą rację :razz: , a tak apropo to my się chyba znamy od wczoraj :wink: . Do zobaczenia 17 XII :razz:

Re: zwiazek

: 06 gru 2006, 19:22
autor: Jaskółka
Czasami tak sobie myślę, że to pewien sprawdzian dla przyszłych partnerów...łatwo jest kogoś kochać, gdy wszystko jest dobrze, nikt nie choruje...A przecież różnie w życiu może się zdążyć i nie daj Boże każdego może dopaść jakaś nieuleczalna choroba i co wtedy? Partnerzy chorych mogą psychicznie nie wytrzymać i odejść, jeśli nie kochają wystarczająco mocno. A tak, jeśli już na początku, mimo naszej choroby, ktoś nas pokocha, to potem może być tylko lepiej...tak sobie to tłumacze... :wink: hehe i żyje nadzieją... :wink:

Re: zwiazek

: 06 gru 2006, 19:37
autor: tom-as
Jaskółka pisze:to pewien sprawdzian dla przyszłych partnerów..
słowo klucz :idea:

dodałbym jeszcze, że potencjalnych ;)

Re: zwiazek

: 06 gru 2006, 23:54
autor: Jaskółka
tom-as pisze:
Jaskółka pisze:to pewien sprawdzian dla przyszłych partnerów..
słowo klucz :idea:

dodałbym jeszcze, że potencjalnych ;)
...i wypowiedz kompletna....haha co dwie głowy to nie jedna... :wink:

Re: zwiazek

: 07 gru 2006, 16:12
autor: KaSiA;)
ano znamy sie panie seniorze Martinezie;P no baa ze mam racje nie wolno sie zalamywac;) POzdrawiam was wszystkich;)

Re: zwiazek

: 13 sty 2007, 21:36
autor: Jolcia
pewnie masz rację; sprawdzanie siebie we wspólnym zyciu wiele daje; ale może czasem nie warto zbytnio sie we wszystko angażować?; a jak sie nie uda to może wtedy bardziej boli niż wtedy gdy nie mieszkało się razem, zwłaszcza jesli tylko jedna strona chce rozstania?!

Re: zwiazek

: 14 sty 2007, 09:43
autor: Mama Juleczki
Zenobius ma rację. Przezwiele lat żyliśmy z moim partnerem bez ślubu ( bo mi było tak wygodniej ) i przez ten czas przeszliśmy wiele prób. Docieraliśmy się, popełnialiśmy błędy - beczka, po beczce wcinaliśmy sól :cry:
Mijały kolejne lata, a ja wciąż nie miałam pewności czy chcę spędzić z nim resztę swoich dni, mimo że mieliśmy już córeczkę.
Przywykliśmy do tego, że zostawiamy sobie niejako "furtkę", a przytym jesteśmy zdeklarowanymi ateistami więc dalej żyliśmy bez ślubu.
Dopiero choroba Juleńki rozwiała nasze wątpliwości i wszyscy troje poszliśmy do USC :razz:
Od tego czasu,jesteśmy najszczęśliwszą rodziną pod słońcem :roll:

Re: zwiazek

: 14 sty 2007, 22:22
autor: Alishia
Każdy ma prawo do miłości,do zwiazku i do Tej Drugiej Osoby!I obojętnie czy to jest osoba zdrowa czy chora. Ja nie obnoszę się z moją chorobą,ale jeśli już zaczyna mnie coś łączyć bliższego z mężczyzną wtedy z nim siadam i mówię mu na co jestem chora i na czym ta choroba polega.Nie powiem...reakcja-strach.Ale jest to jedynie strach przed tym,że mnie(jako życiowej partnerce)może się zdarzyć coś złego,coś bolesnego.I nigdy powodem moich rozstań z partnerami nie była choroba.
Zawsze tłumaczę ludziom,że inni mają gorzej!