Strona 17 z 22

Re: zwiazek

: 01 lip 2011, 18:38
autor: matigos
_Ray_ pisze:
matigos pisze:nie ukrywam tego ze jestem chory ale narazie powiedziałem tylko tyle
a nie pytała o szczegóły?
nie pytała... ale dla mnie to dobrze.. chce to powiedzieć sam z siebie a nie pod wpływem pytań

Re: zwiazek

: 02 lip 2011, 10:15
autor: nataliak71
Ja też Gottii, zazwyczaj mówie odrazu nie ukrywam choroby, tylko moim przekonaniem jest, że nie ważne kiedy powiesz, ważne jaka jest ta druga osoba!
Apate pisze:Ale ja też się nie izoluję. Jest impreza- idę. Nie piję, nie palę, ale bez tego też potrafię się dobrze bawić. Nawet jeśli muszę co godzinkę wyskoczyć do klo ; )
Tylko co wtedy gdy na takiej imprezie siedzisz, siedzisz a ludzie niechętnie do Ciebie zagadują, wolą wychodzić na fajke na zewnątrz, wolą sami się śmiać z swoich faz. Po jakimś czasie i na te odechciewa się chodzić. Choć nie powiem byłam wczoraj na grillu ze znajomymi mojego faceta i bawiłam się przednio :lol:
Natalka pisze:widać faceci bardziej tolerancyjni są w takich sprawach
Oj tak, to fakt! :wink:

Re: zwiazek

: 02 lip 2011, 13:45
autor: Kropelka
Ja powiedziałam na samym początku. Uprzedziłam jak wygląda moje życie i prosiłam, żeby się zastanowił, zobaczył, żebyśmy się spotykali i jeśli mu się nie spodoba, żeby odszedł zanim zaangażuję się za bardzo. Po pewnym czasie zostaliśmy parą, bo nie przeszkadzał mu moja choroba, tak mówił. A jednak po roku odszedł... bez żadnych wyjaśnień. A ja byłam już w nim zakochana po uszy, wydawało mi się, że zaakceptował mnie z moim bagażem... Od stycznia zastanawiam się co się stało, nic nie chciał wyjaśnić, co się takiego stało. Chociaż pytałam, nie chciał powiedzieć, może bał się mnie jeszcze bardziej zranić? A teraz boję się kolejnego związku, jednak myślę, że należy mówić na początku o swojej chorobie, może bez przesadnych szczegółów a i tak reszta dokładnie wyjdzie w praniu :)

Re: zwiazek

: 02 lip 2011, 19:18
autor: Gottii
nataliak71 pisze:Tylko co wtedy gdy na takiej imprezie siedzisz, siedzisz a ludzie niechętnie do Ciebie zagadują,
jak co ? będą dziwne gadać: nie je nie pieje ty wielbłąd po co przyszedłeś itp. w/g mnie nei za bardzo rozwiązanie bo pomyślą żeś jakiś alien

Re: zwiazek

: 02 lip 2011, 19:52
autor: Alis
Kropelka pisze:Ja powiedziałam na samym początku. Uprzedziłam jak wygląda moje życie i prosiłam, żeby się zastanowił, zobaczył, żebyśmy się spotykali i jeśli mu się nie spodoba, żeby odszedł zanim zaangażuję się za bardzo. Po pewnym czasie zostaliśmy parą, bo nie przeszkadzał mu moja choroba, tak mówił. A jednak po roku odszedł... bez żadnych wyjaśnień. A ja byłam już w nim zakochana po uszy, wydawało mi się, że zaakceptował mnie z moim bagażem... Od stycznia zastanawiam się co się stało, nic nie chciał wyjaśnić, co się takiego stało. Chociaż pytałam, nie chciał powiedzieć, może bał się mnie jeszcze bardziej zranić? A teraz boję się kolejnego związku, jednak myślę, że należy mówić na początku o swojej chorobie, może bez przesadnych szczegółów a i tak reszta dokładnie wyjdzie w praniu :)
Dzisiaj gadałam z koleżanką i chłopak zostawił ja po 4 latach, tak poprostu bez słowa. Dziewczyna jest załamana, bo myślała że koleś będzie ojcem jej dzieci. Kropelka myślę, że tu nawet nie chodziło o chorobę bo jakby jemu przeszkadzało to odrazu zrezygnowałby. Poprostu faceci tacy są, nudzą się i nie wiadomo o co im chodzi.

Re: zwiazek

: 02 lip 2011, 19:57
autor: Gottii
Alis pisze:Poprostu faceci tacy są, nudzą się i nie wiadomo o co im chodzi.
znam wyjątki i rozumiem że nie generalizujesz

Re: zwiazek

: 03 lip 2011, 00:38
autor: Apate
nataliak71 pisze:Tylko co wtedy gdy na takiej imprezie siedzisz, siedzisz a ludzie niechętnie do Ciebie zagadują, wolą wychodzić na fajke na zewnątrz, wolą sami się śmiać z swoich faz. Po jakimś czasie i na te odechciewa się chodzić. Choć nie powiem byłam wczoraj na grillu ze znajomymi mojego faceta i bawiłam się przednio :lol:
a sama zagadać nie możesz? ; ) Nie siedź, tylko sama pokaż, że -mimo iż nie pijesz- potrafisz się bawić, rozmawiać, żartować. Ja lubię się śmiać razem z ludźmi z ich faz. Z zewnątrz to jest zabawniejsze ;p
Widzisz, bawiłaś się świetnie, czyli da się : )
Ze znajomymi często organizujemy takie spotkanka, zwane dalej "Kalambury party" - spotykamy się w większym gronie, nikt nie pije alkoholu i gramy z różne gry - jenga, tabu, dixit, apples to apples etc. - polecam. Mój kumpel, który wczoraj pojawił się pierwszy raz na takim "party", skwitował to tak: "na żadnej imprezie, niezależnie od ilości wypitego alkoholu, tak się nie uśmiałem."
Można by spróbować, naprawdę.

Tola, ja to samo -głównie faceci. Kobiety bywają takie... no nie wiem, fałszywe? :p Facet - przynajmniej na stopie koleżeńskiej - zawsze wali prosto z mostu o co chodzi, z kobietami gorzej i często wyciągają jakieś takie wnioski z d*py ;D
Przerobiłam np. dziewczynę, która stwierdziła, że wymyśliłam sobie chorobę, żeby zwrócić na siebie uwagę. Absurdalne... zwłaszcza, że nie wiedziała kompletnie o co chodzi, a ja też nic nie mówiłam poza tym, że byłam w szpitalu. Ale - przecież wie lepiej ; ) dziewczyna, z którą się przyjaźniłam od przedszkola, gwoli ścisłości.


Zenobius pisze:Apate napisał/a:
Ale ja też się nie izoluję. Jest impreza- idę. Nie piję, nie palę, ale bez tego też potrafię się dobrze bawić. Nawet jeśli muszę co godzinkę wyskoczyć do klo ; )

Gratuluje podejścia :-)
A dziękuję :p
Często ludzie mówią, że znajomi wykluczają ich z grupy itp. A to tak naprawdę my sami szukamy w ich zachowaniu czegoś, co mogłoby potwierdzać tę teorię. I efekt jest taki, że rzeczywiście może się okazać, że zostajemy sami. Taka samospełniająca się przepowiednia. A wiadomo, że łatwiej zapobiegać, niż leczyć. : )
Natalka pisze:Apate napisał/a:
Nawet jeśli muszę co godzinkę wyskoczyć do klo ; )

akurat z tym klopem, to i ja muszę wyskakiwać, ale na siku, bo wiadomo jak działa piwko, a i "urodę" często poprawiać muszę :razz:
Czego bym miała nie robić w tej ubikacji, to i tak zawsze mówię, że idę przypudrować nosek ;D


Tak sobie wrócę do żartów z choroby. Tak ośmieliłam moją koleżankę z pracy, że nawiązała kiedyś do powiedzenia "korona Ci z głowy nie spadnie":

Koleżanka: Zrób mi też herbatęęęęęęę
Ja: :/
K: No... Crohn Ci z d*py nie spadnie!

;D
(mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam)

Re: zwiazek

: 03 lip 2011, 18:48
autor: Basia412
Może ktoś mi udzieli rady dotyczącej mojego związku. Jesteśmy ze sobą dokładnie rok. Dwa miesiące temu mój chłopak zabrał mnie i swoich braci do Niemiec na tydzień, z wizytą i na urlop. Tyle, że to był najgorszy tydzień mojego życia. Warunki polowe, jedzenie z mikrofali i grille a na dokładkę byliśmy w lunaparku na karuzelach. Bałam się, bo nie bardzo lubię takie rozrywki ale zaufałam mojemu chłopakowi. Okazało się, że karuzela na którą zaprowadzili mnie na początek, która miała być łagodna, to była jedna z najgorszych. Wyglądała niewinnie więc nie wzbudziła moich podejrzeń. Nie wiem ile to trwało, ale mój strach został w jelitach. Ten stres i te jedzenie rozpoczął moją chorobę.

Moje pytanie brzmi: co zrobić ze związkiem? straciłam zaufanie do mojego chłopaka.. a na jego widok dziwnie reaguje moje ciało, jakimś strachem. On mnie przepraszał, nie chciał tego, myślał, że mi się spodoba. Już nic nie będzie takie samo, ja jestem już inna..

Napiszcie coś, będzie mi lżej. Pozdrawiam

Re: zwiazek

: 03 lip 2011, 20:35
autor: Basia412
Warunki polowe- znaczy domek z marną łazienką wiedziałam. O lunaparku też wspominał. Tylko myślałam że będzie inaczej.. do tego presja grupy i moja ufność. To naprawdę trudne dla mnie

Re: zwiazek

: 03 lip 2011, 21:56
autor: Miska Ryżu
Basiu, jadąc tam wiedziałaś jakie warunki będą. Nie pytałaś się o wyżywienie? nie planowaliście zabrania jakiegoś prowiantu ze sobą? wiesz, przed wyjazdem takie rzeczy sie ustala jak nie ma się wykupionych posiłków, idzie się do sklepu kupuje np razem, robi liste. Ludzie zdrowi także tak robią, bo jest taniej niż kupować jedzenie na miejscu.

Co do karuzeli, jej no ja myślę, że rzeczywiscie on nie chciał specjalnie, jak sama napisałaś karuzela wyglądała niewinnie i pewnie on tez tak pomyslał, bo skąd miałby wiedziec ze tak nie jest? Z kolei piszesz "Tylko myślałam że będzie inaczej.. do tego presja grupy i moja ufność." presja grupy, a jakby grupa kazała Ci wskoczyć w ogień to wskoczyłabyś?

no ale stało się i piszesz
Basia412 pisze:Moje pytanie brzmi: co zrobić ze związkiem? straciłam zaufanie do mojego chłopaka.. a na jego widok dziwnie reaguje moje ciało, jakimś strachem.
jeżeli uznasz że już nigdy nie będziesz w stanie mu w zaufać to skończ to i tyle z dwojga złego im wcześniej tym lepiej, związki w dużej mierze opierają się na zaufaniu :-)

Re: zwiazek

: 04 lip 2011, 11:00
autor: nataliak71
jak co ? będą dziwne gadać: nie je nie pieje ty wielbłąd po co przyszedłeś itp. w/g mnie nei za bardzo rozwiązanie bo pomyślą żeś jakiś alien
ale to oni nie chcą się ze mną bawić ( choć nie wszyscy, ale wiekszosc osob )
Apate pisze:a sama zagadać nie możesz? ; ) Nie siedź, tylko sama pokaż, że -mimo iż nie pijesz- potrafisz się bawić, rozmawiać, żartować. Ja lubię się śmiać razem z ludźmi z ich faz. Z zewnątrz to jest zabawniejsze ;p
Widzisz, bawiłaś się świetnie, czyli da się : )
Ze znajomymi często organizujemy takie spotkanka, zwane dalej "Kalambury party" - spotykamy się w większym gronie, nikt nie pije alkoholu i gramy z różne gry - jenga, tabu, dixit, apples to apples etc. - polecam. Mój kumpel, który wczoraj pojawił się pierwszy raz na takim "party", skwitował to tak: "na żadnej imprezie, niezależnie od ilości wypitego alkoholu, tak się nie uśmiałem."
Można by spróbować, naprawdę.
Apate, próbuje coś tam pogadać, ale ja z natury jestem nieśmiałek i czasami boję się zwyczajnie podejść pogadać, analizuję sytuację i obawiam się, że palnę coś głupiego lub nie będzie o czym rozmawiać no i zawsze przez to czuje sie beznadziejna. W sobote wyszłam na imprezę gdyby nie kilka koleżanek, które normalnie mnie traktują nie bawiłabym się w ogóle, a tu nawet potańczyłam i ogarnełam, że ja trzezwa moge robić co mi się żywnie podoba bo reszta i tak jest pijana i ma swoje fazy. Więc no tak da sie, ale idocznie ze zlymi ludzmi sie zadawalam do tej pory.

A zazdroszcze tych wieczorów z grami, znajomi których posiadam nie potrafili by się bawić bez alko, a ja chętnie bym zagrała. Zbierz znajomych i wpadajcie do mnie do Wro albo ja do Was wpadne chętnie :)
Miska Ryżu pisze:jeżeli uznasz że już nigdy nie będziesz w stanie mu w zaufać to skończ to i tyle z dwojga złego im wcześniej tym lepiej, związki w dużej mierze opierają się na zaufaniu :-)
Basia412, zgadzam się z Miską :wink:

Re: zwiazek

: 04 lip 2011, 12:39
autor: Basia412
Dziękuję Misko Ryżu za odpowiedź i tobie natalko. Zgadzam się z Wami jeśli chodzi o prowiant i wiem, że to też moja wina :smutny: Jednego tylko nie dopisałam co jest istotne- On już był tam wiele razy na tych karuzelach i wiedział jaka każda z nich jest, a powiedział mi że idziemy na LŻEJSZĄ żebym się oswoiła! I tu legło zaufanie, bo to było kłamstwo!

Re: zwiazek

: 04 lip 2011, 12:56
autor: Gottii
Miska Ryżu pisze:do tego presja grupy i moja ufność." presja grupy, a jakby grupa kazała Ci wskoczyć w ogień to wskoczyłabyś?
dobrze postawione pytanie, ja np jak widzę że coś nie dla mnie odsuwam się, unikam ludzi niebezpiecznych choć cykorem nie jetem, poprostu już nei marnuje swojego cennego czasu na głupoty i dopodobanie się grupie
Miska Ryżu pisze:jeżeli uznasz że już nigdy nie będziesz w stanie mu w zaufać to skończ to i tyle
zgadzam się ale przemyśl to
Miska Ryżu pisze:rzeczywiscie on nie chciał specjalnie
chciał faceci tak maja, tylko nei zdawał sobie sprawy z efektu końcowego co teraz tłumaczy jego złe samopoczucie i czucie sie winnym, daj mu szanse ale jak będą oznaki braku poprawy podziękuj za uwagę i tyle :)
aha a co do prowiantu to twoja wina mogłaś to przemyśleć, dobrze wiedzieć co się wkłada w usta i w jakim stanie prawda ?

Re: zwiazek

: 04 lip 2011, 13:59
autor: Basia412
Prawda Gottii, już teraz dwa razy się zastanowię zanim coś zjem. Trafnie określiłeś też samopoczucie mojego chłopaka i to że nie spodziewał się efektu końcowego. Teraz trochę go odsunęłam od siebie, chcę sama zająć się sobą. Jest mi to potrzebne. Zobaczymy co będzie dalej..

Re: zwiazek

: 04 lip 2011, 14:13
autor: Gottii
Basia412 pisze:Teraz trochę go odsunęłam od siebie, chcę sama zająć się sobą. Jest mi to potrzebne
odpoczynek i czas są na przemyślenie na pewno potrzebne, ale jeśli Ci na nim zależy nie dosuwaj go za daleko bo za chwilę nie będziesz wiedziała gdzie jest, facet to tez człowiek a nie książka :) trzymaj go na odległość sms dziennie powinno styknąć :):D