Strona 20 z 22

Re: zwiazek

: 31 lip 2011, 21:29
autor: nataliak71
Ania406, rozumiem, nie zawsze mozna, ale wydawalo mi sie ze to oczywiste gdy ktos ma problem ze soba nie zrzuca winy na ta druga osobe. A hostroia jest w sumie dluga i zawila. Jestesmy ze soba ponad 2 lata i wyciagnelam go z dolka milosnego i w sumie ja zrobilam wielki blad po kilku miesiacach okazujac chorobliwa zazdrosc i bylam tak szczesliwa ze ktos mnie pokochal ze dalam cala siebie i cala milosc, kiedy wiedzialam ze to jest problemem, dlugo dlugo ze soba walczylam i udalo mi sie zazdrosc zminimalizowac, choc w miedzy czasie okazalo sie ze dziewczyna o ktora bylam zazdrosna cos znaczy dla mojego chlopaka i zwiazek sie prawie rozpadl ( w ogole on woli miec multum kolezanek niz kolegow i pomagac im we wszystkim) ale rozmowa z moja mama uswiadomila mu ze to co robi jest nie wporzadku a ja dalam mu wybor i choc z poczatku sie wahal wybral mnie. Potem bylo dobrze, aczkolwiek caly czas denerwowaly mnie pewne uwagi lub zachowania jego mamy ( on jest mamisynkiem mama mu gotuje sprzata pierze i wszystko robi za niego). On mieszka z rodzicami i narazie nie ma zamiaru podejmowac zadnej pracy, wydaje mu sie ze otworzy cos wlasnego i zrobi mega kariere co tez mnie denerwuje bo boje sie o nasza przyszlosc i staram sie go wspierac w jego mysleniu ale mimo wszystko chcialabym by pomyslal bardziej realnie w koncu ma 22 lata. Co jakis czas bylo tak ze "zrywalam" z nim bo wlasnie nie okazywal uczuc, nie mowil slodkich slowek, nie zabieral mnie nigdzie, az ja przestalam byc romantyczna i powiedzialam ze kiedy on bedzie o mnie dbal ja bede o niego. I niepotrzebne byly te moje ciagle zrywania bo wiem, ze facet teraz mysli: "zerwie zerwie a ja chwile sie postaram i bedzie ok" - no bo tak jest zazwyczaj :smutny: I wlasnie jakis miesiac temu gdy jego rodzice byli na urlopie ja mu gotowalam, sprzatalam itp i doprowadzilam do sytuacji w ktorej wyszlo ze on o mnie nie mysli czyli czy mi czegos nie trzeba itp itd, znow z nim zerwalam tylko ze tym razem sie przestraszyl i staral sie mocno do teraz....wtedy mu powiedzialam ze jesli znow cos takiego bedzie to bez slowa odejde, tylko ku%^ ja go kocham, a przynajmniej tak mi się wydaje. Jest mi z nim dobrze, ale bez pewnych zmian nie widze perspektyw na przyszlosc. On wie o tym wszystkim i tak ak piszę, chwilę sie stara a potem nie robi nic, a wrecz zapomina o wszstkim, woli rozmawiać z innymi a jak do mnie podchodzi nie mowi nic.... Wydaje mi sie ze ja juz w kazdy mozliwy sposob probowalam ratowac ten zwiazek, tylko inicjatywa z jednej strony nie starczy a nie wiem juz jak mam na niego wplynac, chyba ze to co mam to to jest wlasnie szczescie i taki mój los. :cry:

Re: zwiazek

: 31 lip 2011, 22:15
autor: ELI
nie ma sensu byc w związku jeśli jedna ze stron nie rozumie drugiej,sama piszesz,ze chlopak stara się tylko przez jakiś czas. Moim zdaniem,
nie wiem czy mam rację to on boi się zostac sam poprostu i niestety musze to napisac obawiam się że nie traktuje cię zbyt powaznie, nie chcę cię dołowac.
Wierz mi warto szukac tego jedynego który bedzie w stanie zrobic dla ciebie wszystko i bedzie okazywal ,że cię kocha. piękne jest gdy ta druga osoba pokazuje,że kocha :wink:a zycie jest zbyt krótkie aby tracic czas na zwiazki ktore wysysają z nas energie.

Re: zwiazek

: 31 lip 2011, 22:42
autor: violek
To co piszesz cos mi przypomnialo, ja w Twoim wieku tez mialam podobny "problem". Na poczatku wszystko bylo fajnie, spotkania itd... Dokladnie po 1,5 roku zaczelam dostrzegac ze cos jest nie tak, ja sie staram, przyjezdzam, stroje sie, kupuje co chce.... a tu co? Hhmmm jakby to miala byc normalka, nic sie nie dzialo z jego strony, nawet nie bylam w jego planach na przyszlosc. Wydawalo mi sie ze bylam w nim zakochana, moje potrzeby byly inne niz jego, ja wlasnie chcialam jakiegos dowodu milosci z jego strony, popchac ten zwiazek dalej. On nadal pozostal dzieckiem. Z bolem serca zerwalam z nim, przeplakalam pare dni ale teraz wiem ze nie byl mnie wart i ciesze sie ze tak sie stalo, otworzylo mi to oczy.
Ty tez jestes duzo warta i nie pozwol soba pomiatac! Takie nianczenie niczego go nie nauczy a jezeli on nie widzi problemu to trudno. Troche brutalnie ale bedzie nastepny :wink: Szkoda tracic czas.
Napewno znajdziesz kogos godnego sobie i bedziesz szczesliwa :wink:

Re: zwiazek

: 01 sie 2011, 02:04
autor: Ania406
nataliak71, mogę się tylko podpisać pod tym co powiedziały ELI i violek.
Ja również byłam w podobnej sytuacji, miałam 21 lat, tylko, że mój związek trwał 4 lata- i teraz żałuję, że tak dużo czasu zmarnowałam, chociaż wyniosłam z tego sporo nauki- każde doświadczenie, nawet złe, czegoś nas uczy.
Z tego co piszesz, to problem leży i w nim i w Tobie- on ma na wszystko wylane, a Ty robisz wszystko za niego. Musisz mu co chwilę uświadamiać, że nie jesteś meblem i powinien z Tobą rozmawiać- to już lekka przesada, a Ty się na to godzisz przez co on tylko utwierdza się w przekonaniu, że to co robi jest ok. Bo sama piszesz, że wystarczy, że się chwilę postara i odpuszczasz i on na to liczy, że będziesz z nim bez żadnych wymagań. Wiem jak jest trudno podjąć tą ostateczną decyzję, zwłąszcza, że aby była efektywna musicie zerwać wszelki kontakt. Inaczej będziesz się dalej męczyć.
Będę brutalnie szczera- zostaw go i nie oglądaj się. Jesteś młoda, jeszcze wiele przed Tobą. Niech ktoś inny wyciera mu nos- Ty zasługujesz na to by być docenioną i kochaną. Wiem, że to zaboli, ale z tego co piszesz wynika, że on Cię nie kocha...
nataliak71, wszystko tak naprawdę zależy od Ciebie - nie wmawiaj sobie, że taki Twój los i szczęście- bo to Ty kształtujesz swoje życie i to z kim je spędzasz, los nie ma tu nic do rzeczy. Jesteś wartościową dziewczyną - daj sobie szansę na coś lepszego.

Re: zwiazek

: 01 sie 2011, 18:23
autor: nataliak71
no to kwas :( Myślę, że w jakiś sposob mu zalezy bo jak np lezalam w szpitalu kilka razy byl przy mnie caly caly, czas a gdy go o cos poprosze np zeby gdzies podjechać czy zeby w czyms pomogl to to robi zawsze. Łudze się ze to jego lenistwo i wygoda sa winnymi tutaj. Dzis gorzej sie czulam w pracy wiec przyjechal po mnie, a ja go poprosilam by podal mi argumenty dlaczego powinnam przy nim zostać, ale niestety nie powiedzial nic powiedzieć prócz tego ze nie wyobraza sobie tego ze wieczorami nie dostaje smsa odemnie i ze sam nie pisze, tylko słyszałam to setny raz....Poprosił o czas do namysłu...zobaczymy co powie, może m zaimponuje.

Dzięki Wam w każdym razie za szczerość i pomoc. Wezmę Waszę sugestie pod uwagę na pewno.

Re: zwiazek

: 02 sie 2011, 11:09
autor: Miska Ryżu
Cokolwiek nie powie Natalia, będą to słowa a nie czyny. Chyba, że za słowami czyny pójdą.
Ania, nie nam oceniać czy kocha czy nie kocha, może i kocha na swój sposób.

Natalia piszesz: "chyba ze to co mam to to jest wlasnie szczescie i taki mój los" jakby to było szczęście to byś o tym wiedziała, a Ty się męczysz.

Sms-y na dobranoc nauczy sie pisac do kogos innego.

Jeżeli z domu wyniósł ze mamusia wokół niego skacze to najprawdopodobniej szuka kobiety która mu tą mamusię zastąpi. Ty się do tego w jego oczach nadajesz tylko widzę, że Tobie to za bardzo nie odpowiada. Nie chcę czarnowidztwa uprawiać, ale no jak coś się wyniesie z domu to zostaje na wieki wieków i nawet jak w perspektywie 10 lat sie facet zmieni to po dłuższym czasie i tak wyjdą nawyki z młodości.

To jest Natalia Twoj facet wiec Ty decydujesz, ale np ja będąc z facetem oczekuję że mam FACETA, a nie dziecko do niańczenia. Dzieci do niańczenia to w przyszłości będziesz jeszcze mieć. A facet ma być facet.

Jesteś łądna i inteligantna dziewczyna, znajdziesz sobie lepszy model :)

Re: zwiazek

: 31 sie 2011, 23:50
autor: luizucha
nie wiem cemu macie takie problemy ja nie mialam z takim cyms problemu kady mojpartner to akceptowal...i nie wstydzilam sie niczego nei ukrywalam biegunek itp.......moe to jest sposob mowic smialo i sie nie krepowac

Re: zwiazek

: 01 wrz 2011, 09:44
autor: Gottii
problemy są takie gdy trafi się na barana a nie na wartościowego człowieka

Re: zwiazek

: 01 wrz 2011, 13:17
autor: TigeR
Gottii pisze:problemy są takie gdy trafi się na barana a nie na wartościowego człowieka
Niestety, takich "ludzi" jest u nas pod dostatkiem.

Re: zwiazek

: 01 wrz 2011, 14:23
autor: szczesciara
nataliak71 czytając Twoja wypowiedź mam wrażenie że czytam o kobiecie, która chciała by stworzyć dom z kimś kto...na to totalnie nie zasługuje, kto do tego nie dorósł... wiem są takie "ziemne, nie romantyczne" typy.... ale on do nich nie należy...to typ leniwy i chytry...
Nie on powinien się zastanowić nad losem waszego związku i na czym mu zależy, tylko tak naprawdę, to ty powinnaś się zastanowić, czy i jak długo będziesz w stanie tolerować jego wybryki, przyjaźnie z kobietami, brak romantyzmu i wieczne wpierdzielanie się mamusi w wasze życie.

I dopowiem Ci tylko jedno, w głowie powstaje wszystko...jeśli według ciebie to jest szczyt marzeń jaki możesz osiągnąć...to tak właśnie się dzieje...
Weś los w swoje ręce i w końcu przestań liczyć na cud zmiany w nim, tylko znajdź tego "bliższego ideału"...
...z reszta sama nie jesteś pewna czy to jest miłość...
...dla mnie to toksyczny związek, bez podstaw, bez korzeni...bez szczęśliwej przyszłości na jaka zasługujesz!!!

Re: zwiazek

: 08 lip 2012, 18:56
autor: marcin820201
Ok, z innej beczki. Mężczyzna w związku potrzebuje być żywicielem rodziny. Jeśli choruje i nie jest w stanie pracować to jak może wypełnić tą funkcję. Od kobiety nikt nie oczekuje że będzie żywicielką rodziny. A przynajmniej nie taki jest stereotyp. Wydaje mi się, że mężczyzna chorujący ma trudniejsze zadanie przed sobą niż kobieta- jeśli chodzi o wywiązywanie się z funkcji w rodzinie- niech mnie ktoś poprawi?

Re: zwiazek

: 08 lip 2012, 21:05
autor: Annmi
Corleone pisze:myślałem, że teraz mamy równouprawnienie
:)
dokładnie
Dawno już miałam tu napisać, ale chciałam coś więcej, bardziej przemyslane i dokładniej, a ciągle brak czasu
więc będzie krótko

Mój mąz jak zaczynał być ze mną nie miał pojecia, ze jest chory
zaraz na początku związku (miał 22 lata) choroba się odezwała - lekarze opowiadali herezje - młody zdrowy, wysporotowany - nic mu nie jest

wyjechał do Niemiec zarobic pieniądze i wylądował tam na 3 miesiące w szpitalu - tam go własciwie zdignozowano
ważył 59 kg, a ja wtedy 62 (byłam w ciąży)
wyszedł ze szpitala i wrócił do Polski jak nasz córka już się urodziła
jesteśmy razem już ponad 20 lat
choroba dała nam nieźle w kość, ale nigdy nie była przyczyna naszej niezgody, czy choćby mysli u mnie, żeby nie byc ze sobą
jest chory i już
ludzie mają gorsze rzeczy
z tym mozna żyć, mieć dzieci, kochać się wspierać
przeszliśmy kilka kryzysów zdrowotnych, jego operacji itd.
i staramy sie wspierać i być razem ZAWSZE

i nigdy przez myśl mi nie przeszło że choroba nam przeszkadza w związku czy miłości
zresztą mój mąż zawsze traktował się jak zdrowy, nigdy nie chicał taryfy ulgowej w niczym
i wogóle to ja goniłam go do lekrazy, leczenia, leków
on unikał temtu i problemu
i praktycznie nigdy nie narzekał

Re: zwiazek

: 22 lip 2012, 08:00
autor: martinez
Cześć
marcin820201 pisze:Wydaje mi się, że mężczyzna chorujący ma trudniejsze zadanie przed sobą niż kobieta- jeśli chodzi o wywiązywanie się z funkcji w rodzinie- niech mnie ktoś poprawi?
W rodzinie o tradycyjnym podziale ról (pracuje tylko mężczyzna, kobieta jest w domu) być może, ale czasy się zmieniają. W większości rodzin pracują obydwaj partnerzy. Czy fakt, że przez pewien okres to kobieta zarabia więcej od mężczyzny ma aż takie znaczenie? To sprawa między Wami. Gorzej jeśli wtrąca się rodzina ze swoimi radami... Inna sprawa to nowy model rodziny, gdzie rodzicom stawia się dużo większe obowiązki i wymagania w stosunku do ich rodziców kilka dekad temu.
Annmi pisze:i nigdy przez myśl mi nie przeszło że choroba nam przeszkadza w związku
Cieszę się że Wam się udało, ale z tego co czytam na forum o ludziach walczących dłuższy czas z chorobą to niestety duża grupa cierpiący na CU/CD ma jakiś stały uszczerbek na, nazwijmy to, aktywności życiowej tj. swobodzie poruszania się, uzależnienia od leków, dostępności toalety. To fakt i nie można temu zaprzeczać. Inna sprawa to pogodzenie się z tym i próba poradzenia sobie z dolegliwościami.

Choruję od niedawna, ale też boję się jak to będzie w przyszłości. Moja partnerka jest bardzo aktywna. Lubi podróżować, zwiedzać a ja nie zawsze będę w pełni sił by jej towarzyszyć, a jak tu znaleźć jeszcze siłę na aktywność z dzieciakami. To dopiero wyzwanie!

Poniższy wątek dyskusji jest bardzo ciekawy. Znalezienie partnera, ukochanej osoby, która potrafi zaakceptować nasze dolegliwości jest bardzo trudne. U mnie chorobę zdiagnozowano jak już byłem w stałym związku, ale mam w rodzinie młodych ludzi, którzy nie chcą się wiązać z chorymi, choćby to była drobna przeszkoda jak padaczka, uraz głowy. Zaraz posypią się na mnie gromy na forum, ale zaryzykuję stwierdzenie, że duża grupa bardzo młodych ludzi inaczej podchodzi do związków. Nie wiem, czy to znak naszych czasów, ale nie są skorzy do poświęceń jak kiedyś, starają się uciekać od problemów, mieć wszystko prosto i łatwo wyłożone na tacy.
Annmi pisze: czy miłości zresztą mój mąż zawsze traktował się jak zdrowy, nigdy nie chciał taryfy ulgowej w niczym i w ogóle to ja goniłam go do lekarzy, leczenia, leków
on unikał temtu i problemu i praktycznie nigdy nie narzekał
Super. Taki facet to skarb gdy wszyscy krzyczą, że duża grupa mężczyzn staje się zniewieściała. Może jestem dinozaurem ale facet powinien być twardy. Z tym wysyłaniem do lekarza przez żonę/partnerkę to normalka. Gdyby nie moja żona pewnie dalej bym się męczył nie wiedząc co mi jest z moim jelitami.

Re: zwiazek

: 13 sie 2012, 11:30
autor: nataliak71
Czy spotykacie się ze swoimi byłymi partnerami? Wasi obecni o tym wiedzą? proszę o szczerość.

Re: zwiazek

: 13 sie 2012, 12:05
autor: nataliak71
gdyby chodziło mi o takie na ulicy zapytałabym czy spotykacie swoich byłych.

Chodzi mi więc o to czy umawiacie się np. na film ze swoimi byłymi i powiedzmy jeszcze trzecią osobą, nie mówiąc o tym swojemu obecnemu partnerowi lub czy chodzicie z byłymi na spacery również nie informując o tym swoich obecnych. Przypuśćmy mówicie im ze wychodzicie z jedna osoba a idzie z Wami ta była i jest to zaplanowane.