poczucie straty

czyli o problemach damsko-męskich, o przyjaźni w różnych odcieniach, a także o rodzinie.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
biedronka24
Aktywny ✽✽✽
Posty: 663
Rejestracja: 09 wrz 2007, 21:02
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: podlaskie
Lokalizacja: białystok

poczucie straty

Post autor: biedronka24 » 21 lis 2008, 17:14

Dzisiaj rozmawiałam z moją bliską znajomą. Chociaż do dzisiaj myślałam, że to była przyjaźń. Jest to osoba, której zwierzałam się z bardzo osobistych rzeczy. Ona również. Czasami pytałam, czy moje problemy jej zbytnio nie obciążają. Mówiła, że nie. I nagle od poniedziałku przestała ze mną rozmawiać. Nie odbiera telefonu. Na pytanie, czy coś się stało odpowiada, że nie. I dzisiaj powiedziała mi, że moje problemy ją przerosły. Że czuje się bezradna i nie wie, jak mi pomóc. I że nie jest w stanie ze mną rozmawiać. Chociaż ja o pomoc nie prosiłam, bo moja sytuacja raczej nie ulegnie poprawie. Nie da się pomóc. I od początku znajomości było wiadomo, że nie oczekuję pomocy. I teraz czuję się beznadziejnie. Szukam winy w sobie. Nie wiem, co robić. I czuję, że straciłam Kogoś bliskiego. Tylko czy osoba, która mówi, że moje problemy ją przerosły to na prawdę przyjaciel? I czy walczyć o tą znajomość? Czy dać sobie spokój?
Salofalk 500 2 x 3 tabl., Contracid 40 mg, Telfexo 180, Cortare 250, Oxodil, Ventolin.

Awatar użytkownika
-Ania-
Admin
Posty: 4327
Rejestracja: 06 lis 2003, 15:04
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno

Re: poczucie straty

Post autor: -Ania- » 21 lis 2008, 17:42

A moze napiszesz do tej osoby list, gdzie jasno i wyraźnie dasz do zrozumienia
ze nie zalezy Ci na rozwiazaniu problemów ale na wysluchaniu...?

moze trzeba dac tej Osobie odczuc, ze jest wspaniala/ swietna Osoba do sluchania i na niej Ci zalezy?

a moze wyslesz jej kartkę ot, tak sobie?

Moim zdaniem to jest nadal przyjaciel, tylko moze nalozylo sie wiele spraw i nie daje sobie rady. Mysle, ze tej osobie jest równie ciezko jak Tobie.

ania
Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą !

Obrazek

Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: poczucie straty

Post autor: Ania406 » 21 lis 2008, 18:21

Bylam w nieco podobnej sytuacji, tyle, ze z moim facetem. Roznica polega na tym, ze znalismy sie zaledwie 4 miesiace, ale on tez mi powiedzial, ze nie daje sobie rady, ze nie wie co ma robic. Zniknal na tydzien nie dajac znaku zycia. Zostawilam go (nalozylo sie na to tez kilka innych rzeczy), ale nie byl mi tak bliski jak ta osoba Tobie.
Na Twoim miejscu sprobowalabym porozmawiac z ta osoba, moze wyslac list, jak radzi-Ania-, jesli trudno Wam sie spotkac. Jesli Wasza przyjazn trwala dlugo, jesli dzielilyscie ze soba trudne i dobre chwile, to nie poddawaj sie tak od razu. Warto powalczyc, jesli sie nie uda- trudno. Wtedy trzeba po prostu dac sobie spokoj i zajac sie osobami, ktore faktycznie sa naszymi przyjaciolmi. Nie obwiniaj sie- chyba,ze faktycznie masz sobie cos do zarzucenia. Pamietaj, ze to co mowimy do innych jest przez nich interpretowane na ich wlasny sposob. Byc moze nastapil jakis blad w Waszej komunikacji. Moze warto przeanalizowac Wasze rozmowy, pewne sytuacje. Moze tez byc tak,ze ta osoba czuje sie obarczona przez Ciebie, bo przelewasz na nia wszystkie swoja zale- to, nawet w przyjazni, tez trzeba umiejetnie dozowac.
Porozmawiajcie- wyjasnijcie to sobie. Powodzenia
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: poczucie straty

Post autor: tom-as » 21 lis 2008, 19:38

biedronka24 pisze:Szukam winy w sobie.
cieakwe podejscie. jeżeli dobrze rozumie to ta Twoja znajoma zaczęła coś fiksować a nie Ty. więc nie obwiniaj siebie.

w zasadzie nikogo nei obwiniaj. no bo co Ci to pomoże że znajdziesz gdzieś wine?

takie typowe bardzo podejście psychologów by szukać chwil z przeszłości w których popełniło sie błąd (czy tam coś innego). taaa... pomocne bardzo... znajdziesz błąd i co dalej?

zamiast szukaniu błędów i obwinianiu się... pomyśle co wyniknęło z tej sytuacji dobrego. może okazało się, że to nei była przyjaźń, może właśnie za rogiem czeka na Ciebie ta prawdziwa, która nie miała by szans się znaleźć wcześniej.

jak bardzo zależy Ci na tamtej osobie to weź po prostu pogadaj z nią. wyłóż 'kawe na ławe' by nie było sytuacji które można by różnie interpretować. jak sie okaże że znajoma dalej coś kręci to uściśnij jej ręke i powiedz dowidzenia.

Awatar użytkownika
Shadowka
Doświadczony ❃
Posty: 1624
Rejestracja: 26 cze 2007, 15:56
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Piekary Śląskie/Żory
Kontakt:

Re: poczucie straty

Post autor: Shadowka » 21 lis 2008, 21:27

przyjaciel to osoba która nie musi pomagać ma po prostu być, nie możemy oczekiwać od innych, że zawsze dadza nam receptę na nasze roski i problemy, ale wiemy, że przyjaciel to osoba która potrzyma za rekę lub po prostu przytuli i wysłucha, przecież chcemy nie raz tylko powiedzieć co czujemy nie chemy by nas z tego leczono...n porozmawiaj może wprost jak radzili inni, bo nie wydaje mi się by tak z dnia na dzień po prostu przerosły kogoś problemy i odwraca się od nas plecami
Pozdrawiam
Shadi

"nie szukałam doskonałości - sama przyszła "

Obrazek

Awatar użytkownika
biedronka24
Aktywny ✽✽✽
Posty: 663
Rejestracja: 09 wrz 2007, 21:02
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: podlaskie
Lokalizacja: białystok

Re: poczucie straty

Post autor: biedronka24 » 22 lis 2008, 18:24

Porozmawiałam. I trochę się wyjaśniło. Dzięki:)
Salofalk 500 2 x 3 tabl., Contracid 40 mg, Telfexo 180, Cortare 250, Oxodil, Ventolin.

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7789
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: poczucie straty

Post autor: obyty.z.cu » 29 lis 2008, 01:13

cieakwe podejscie. jeżeli dobrze rozumie to ta Twoja znajoma zaczęła coś fiksować a nie Ty. więc nie obwiniaj siebie.
..to slowa tom-as
Forumoholik
Ojciec Dyrektor
I .."od początku znajomości było wiadomo, że nie oczekuję pomocy. I teraz czuję się beznadziejnie. Szukam winy w sobie. " to Twoje.....

powiedzialbym zartem ,ze nierozumiem kobiet....ale tak naprawde to nie o płeć chyba chodzi a o....no wlasnie....tu pytanie...chcesz sie pozalic ?...chcesz podpowiedzi?... chcesz posluchać o zdradzie......ja sadze, ze nic nie jest takie proste.....Twoje pytanie to chyba jakas chwilowa ..niewiem jak to po kobiecemu...ale....po mojemu to jest tak...przyjaciel to jest przyjaciel...sprawdza sie albo nie...czasem, zeby niepodwiedziec, .bierze wine /nieumiejetnosc pomocy/ na siebie ,zeby Ciebie nie obciazac/.... na
siebie....ja tam niewiem jak to jest z kobietami...ale wiem jak powinno byc z "przyjaciolmi"..nawet takimi z netu....sa albo ich niema...ale jesli maja kogos urazic..wola wine wziaść na siebie....i tyle...choc pewnie czekaja na...... :?:
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: poczucie straty

Post autor: exa » 29 lis 2008, 10:44

biedronko....mam inny pkt widzenia...chyba dośc brutalny...
jeśli człowiek nie oczekuje pomocy, nie opowiada innym o swoich kłopotach, tylko rozmawia ze sobą...intensywnie aż do skutku...
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: poczucie straty

Post autor: tom-as » 29 lis 2008, 10:53

exa pisze:biedronko....mam inny pkt widzenia...chyba dośc brutalny...
jeśli człowiek nie oczekuje pomocy, nie opowiada innym o swoich kłopotach, tylko rozmawia ze sobą...intensywnie aż do skutku...
ooo... to jest dobra koncepcja. uswiadomilem sobie cos dzieki niej. moze tu chodzi o wspolczucie? cos na zasadzie:

nie chce twojej pomocy, .. fakt źle mi z tym wszystkim, ale wystarczy ze bedziesz mi wspoczuc

a moze bylo inaczej... przyjaciolka zaczela CI wspolczuc.... Tobie sie to w jakims stopniu spodobalo i znow jej sie zaliłaś by dostać wspołczucie. taka wzajmena relacja napedzajaca siebie sama... jesli mam prolem i ktos mi wspolczuje (a to mi sie podoba) to tworze nowe problemy by wpolczucia bylo wiecej

a moze jest zupełnie inacze. jedynie biedronka24 to wie :-)

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: poczucie straty

Post autor: exa » 29 lis 2008, 11:26

teraz dopiszę trochę, ale bez urazy mam nadzieję...

każdy człowiek ma swoje na głowie......a opowiadanie "przyjacielowi" bez chęci zmian i podjęcia walki, jest zawsze przerzucaniem swoich kłopotów na inną osobę i już my mamy z tzw. czapki....a "przyjaciel" jest wielbłądem i posiada od dziś dwa garby....swój i mój....i świat jest dla mnie cudowny.....

czy to jest przyjaźń?

mnie zawsze uruchamia się chęc pomocy, szukam przyczyn i jako osoba postronna staram się podsunąc jakieś rozwiązania...jednak decyzji za "przyjaciela" nie podejmę, ani życia za nikogo nie przeżyję........mam bowiem swoje... :wink:


dlatego rozmowa ze sobą choc bolesna przynosi dużo większe efekty w "godzeniu" sie z tzw własnym losem...

wylewanie własnych żali innej osobie, bez, podkreślam to, szukania rozwiązań, prowadzi wcześniej czy później do izolacji lub większego pogubienia...

a może wystarczy ze sobą gadac?

powodzenia biedronko ci życzę z całego serca :spoko:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
biedronka24
Aktywny ✽✽✽
Posty: 663
Rejestracja: 09 wrz 2007, 21:02
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: podlaskie
Lokalizacja: białystok

Re: poczucie straty

Post autor: biedronka24 » 30 lis 2008, 12:01

tom-as pisze:
exa pisze:biedronko....mam inny pkt widzenia...chyba dośc brutalny...
jeśli człowiek nie oczekuje pomocy, nie opowiada innym o swoich kłopotach, tylko rozmawia ze sobą...intensywnie aż do skutku...
ooo... to jest dobra koncepcja. uswiadomilem sobie cos dzieki niej. moze tu chodzi o wspolczucie? cos na zasadzie:

nie chce twojej pomocy, .. fakt źle mi z tym wszystkim, ale wystarczy ze bedziesz mi wspoczuc

a moze bylo inaczej... przyjaciolka zaczela CI wspolczuc.... Tobie sie to w jakims stopniu spodobalo i znow jej sie zaliłaś by dostać wspołczucie. taka wzajmena relacja napedzajaca siebie sama... jesli mam prolem i ktos mi wspolczuje (a to mi sie podoba) to tworze nowe problemy by wpolczucia bylo wiecej

a moze jest zupełnie inacze. jedynie biedronka24 to wie :-)

Chyba mamy inne pojęcie przyjaźni, przyjaciela i relacji międzyludzkich. Dla mnie przyjaźń to po prostu bycie przy drugiej osobie, bez litości, współczucia, tylko trwanie, nawet jeśli nie mogę pomóc, to po prostu jestem. Jeśli mogę pomóc i ta druga osoba tego oczekuje - to pomagam. Jeśli nie - to mogę tylko być obok. Dla jednego człowieka takie bycie jest niczym, a dla innego jest bardzo ważne. Zależy od osoby.
Salofalk 500 2 x 3 tabl., Contracid 40 mg, Telfexo 180, Cortare 250, Oxodil, Ventolin.

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: poczucie straty

Post autor: tom-as » 30 lis 2008, 12:46

biedronka24 pisze:Chyba mamy inne pojęcie przyjaźni, przyjaciela i relacji międzyludzkich. Dla mnie przyjaźń to po prostu bycie przy drugiej osobie, bez litości, współczucia, tylko trwanie, nawet jeśli nie mogę pomóc, to po prostu jestem. Jeśli mogę pomóc i ta druga osoba tego oczekuje - to pomagam. Jeśli nie - to mogę tylko być obok. Dla jednego człowieka takie bycie jest niczym, a dla innego jest bardzo ważne. Zależy od osoby.
każdy z nas mas inne pojęcie ;-) my teraz po prostu tak sobie kombinujemy.. a moze to a moze tamto jednak to Ty wiesz najlepiej czym jest dla ciebie przyjaźn i czego sie od niej oczekuje. wiec Ty powinnas jakos jasno pogadac z ta druga osoba by ustalic wspolny punkt. bo teraz to moze byc tak ze ta przyjaciolka inaczej odbiera "zasady przyjazni" niz Ty i dlatego zrobił się zonk.

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6438
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: poczucie straty

Post autor: tom-as » 30 lis 2008, 14:37

magdalene pisze:
tom-as pisze:a moze bylo inaczej... przyjaciolka zaczela CI wspolczuc.... Tobie sie to w jakims stopniu spodobalo i znow jej sie zaliłaś by dostać wspołczucie. taka wzajmena relacja napedzajaca siebie sama... jesli mam prolem i ktos mi wspolczuje (a to mi sie podoba) to tworze nowe problemy by wpolczucia bylo wiecej
Totalnie mi się nie podoba to rozumowanie... "tworzę sobie nowe problemy?" dziwne...
zgadzam się, że taka układ jest na dobrą sprawe bez sensu bo nic nie daje. jednak jakby nie patrzec jest to mozliwe (i niczego nikomu tie sugeruje ;-) po prostu to jedna z możliwości). nie ma w tym układzie tego 'kopa w tylek' zmuszajacego do zmobilizowania sie/zmiany myslenia/itp.
a te tworzenei to tak w zasadzie w " " mogło by być. miałem na myśli coś na zasadzie że szuka sie pocieszenia a nei rozwiązanie problemu.
generalnie caly tamten przykład jest dosc skrajny.. ale lubie taka forme :-)

a tak w ogole czesto sie spotyka z z tym, ze sie po prostu chce przyjacielowi wygadac nie oczekjąc nic w zamian (tez tak mam). Ale tak na dobra sprawe... czy jest to możliwe? Mimo tego że sie nic nei oczekuje postawmy sie w roli kogoś któremu pare minut temu 'wygadał' się przyjaciel bo np ma jakiś problem. czy tylko wysłuchamy ...czy moze ... z automatu odpala nam sie w głowach program "co by można zrobić by pomóc" :-)

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7789
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: poczucie straty

Post autor: obyty.z.cu » 30 lis 2008, 14:48

magdalene pisze:Natomiast nie rozumiem w ogóle zachowania ludzi, którzy bez wyraźnego wytłumaczenia czy rozmowy nagle zrywają wszelakie kontakty. Spoko, przyjaciółkę biedronki24 mogły przerosnąć jej problemy, może sama ma ich teraz sporo, ale to wystarczy przecież powiedzieć, a nie udawać, że nic się nie dzieje i nagle przestać odbierać telefony. Dlatego dziwi mnie bardzo jej zachowanie...
tak czytam i sie zastanawiam,zawsze powinno sie wysluchac i druga strone,tutaj nic niewiemy o "powodach" dlaczego nieodpowiada...w zyciu jest roznie,tutaj szukamy teorii dlaczego tak jest,ale "zerwanie" przyjazni to jest odczucie subiektywne biedronki,wg mnie lepiej zaczekac az sie wyjasni sytuacja,wszystko moze byc powodem,wypadek,choropa,depresja,nagly wyjazd....
biedronka24 pisze: nagle od poniedziałku przestała ze mną rozmawiać. Nie odbiera telefonu. Na pytanie, czy coś się stało odpowiada, że nie. I dzisiaj powiedziała mi, że moje problemy ją przerosły. Że czuje się bezradna i nie wie, jak mi pomóc. I że nie jest w stanie ze mną rozmawiać.
ze swego "podworka"...wiem ,ze kiedy dopada mnie zaostrzenie choroby, a do tego jeszcze jakies problemy zyciowe,..kiedy bole i uczucie bezsilnosci jest duze..wtedy czesto odcinam sie od "swiata"...bo jak wytlumaczyc swe poczucie bezsilnosci,w takich chwilach czlowiek robi czasem rzeczy ,za ktore pozniej zaluje,a niestety niemozna ich cofnac,...to tak jak pojscie np.na przyjecie komunijne,stoly sie uginaja od jedzenia,a ja marze,zeby tylko toaleta byla wolna i zeby przestali mnie pytac czemu niejem...

a co do tego co pisze - magdalene - o wytlumaczeniu sie przyjaciolki..ludzie roznie reaguja....ale czas wiele wyjasnia..przyjazn niejedno ma imie !

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: poczucie straty

Post autor: exa » 30 lis 2008, 16:17

tia.....mój przyjaciel nie jest wielbłądem, ma swoje życie i swoje problemy, a ile razy można mu to samo, w końcu tez padnie od tych naszych jęków........albo zacznie je wypuszczac drugim uchem, albo zacznie nas unikac..

a wspólnie ponarzekac zawsze można.....na wszystko i codzień...tylko cóż to daje?

ma byc i słuchac....a co? do serca sobie tego co mówimy nie bierze?....szlag go nie trafia, że nie jest w stanie pomóc?....tylko stoi i słucha i głaszcze po głowie, biedaczysko i współczuje i co, jak pociesza?....leci tymi, za przeproszeniem, farmazonami: że się wszystko ułoży, że będzie lepiej, bo byc musi......a później zajmuje się sobą i swoim życiem, jak gdyby nigdy nic....a nam to wystarcza...?

to chyba istotnie, mam inne wyobrażenie przyjaźni.......
przyjaciel jest nie po to, by się ze mną cackac, ja od przyjaciela oczekuję prawdy, nawet tej bolesnej, ma by wobec mnie szczery..prawdziwy i jeśli już zawracam mu głowę, to dlatego, że może ma jakiś pomysł żeby mnie "uruchomic"...przy okazji może mnie po głowie pogłaskac.....i możemy tez oczywiście iśc "kraśc konie" - z wielką przyjemnością...

inaczej to nie jest mój przyjaciel...tylko dobry znajomy co ma nas w nosie tak naprawdę, tylko jest zbyt delikatny, albo dobrze wychowany, aby nam to rzec prosto w oczy... :wink:

Zablokowany

Wróć do „Miłość, Przyjaźń, Rodzina”