Strona 2 z 3

Re: Moje podejscie do zycia

: 25 cze 2009, 22:03
autor: CzarnaMamba
exa pisze:a to czemu cię zdołowało?
Jestem za bardzo wrazliwa na takie cos, tym bardziej, jak wiem ktory to :(
exa pisze:najlepiej leżeć i beczeć albo się ciskać....tylko pytanie zawsze jest jedno: jaki to ma cel?
Wiem, nie ma zadnego, ale czuje sie taka slaba psychicznie i nie wiem, jak sobie z tym poradzic, a wizyty u psychologa bardzo sie boje... Sama nie wiem, dlaczego :( zal mi siebie!
Ja to wogole za duzo mysle i sama sie doluje.
Bylam dzisiaj na specerze ze swoim, po raz pierwszy od nie wiem kiedy ja sie smialam, zauwazylam to i odczulam to tak, jakbym dopiero teraz uswiadomila sobie, jak fajnie jest sie smiac, zartowac..... Poczulam sie bardzo fajnie :) moze powoli dojde do siebie, bede walczyc...

Re: Moje podejscie do zycia

: 25 cze 2009, 22:14
autor: obyty.z.cu
anecia170 pisze:Co ja mam ze soba zrobic???
Przepraszam, ze napisalam to tak w nerwach, ale ja juz tak dlugo nie podolam wyje po nocach do poduszki
no tak...
kazdy ma swoje problemy,swoje uniesienia i dolki.
Najlepiej poszukac sobie "winnych" za taki stan.
"Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie rozumie i do tego jeszcze ..."
sorki....przepraszam, ale tak to zabrzmialo !
Mialas prawo, po to jest to forum, zeby sie tu miedzy innymi wykrzyczeć i dobrze.
Jesli sobie ulzylas i pomoglo to oki.
Jesli nie, to mala uwaga, w tej chwili nie wychowasz swojej siostry na inna,tylko zycie ja moze zmienic.
Do mamy to Ty raczej niemiej pretensji...ona ma Was dwie ! i pewnie obie kocha rowno!!
Placz w poduszke j,esli pomaga to tez dobrze.
A o tym ,ktory popelnil samobojstwo raczej mysl pozytywnie, bez poszukiwania tematu dlaczego.
Moze byl za slaby by zniesc swoj problem.
anecia170, przeciez fajna dziewczyna z Ciebie....pozalilas sie i wyplakalas,,,czas wrocic do zycia :wink:

[ Dodano: 25-06-2009 ]
anecia170 pisze:a wizyty u psychologa bardzo sie boje.
niebardzo to rozumiem ?
czego sie boisz?

Re: Moje podejscie do zycia

: 26 cze 2009, 00:19
autor: Natalka
anecia170, dobrze Ci exa napisała, że marnujesz energię na takie szarpanie się, przejmujesz się, dołujesz i denerwujesz bez potrzeby. Jest taki mądry cytacik: Panie, daj mi siłę, abym zmienił to, co zmienić mogę; daj mi cierpliwość, abym zniósł to, czego zmienić nie mogę; daj mi mądrość, abym odróżnił jedno od drugiego.
szczególnie chodzi mi o ten fragment z cierpliwością, dla mnie to znaczy daj mi moc olewania rzeczy których nie mogę zmienić :wink: może spróbuj wprowadzić to do swojego życia, mnie się zwykle udaje, wiadomo że nie zawsze.

Re: Moje podejscie do zycia

: 26 cze 2009, 01:06
autor: Jacquelina
anecia170, a ja ci powiem ze tuli :przytul:
rozumiem ten ból, w obliczu choroby zmienia sie podejście do życia. Jest okropnie ciężko, ale niestety trzeba nauczyć sie z tym żyć.
W sumie dzięki chorobie nauczyłam sie trochę bardziej lubić siebie- nalezę do osób raczej zakompleksionych, ale od tej pierwszej poważnej operacji i wyniszczeniu organizmu, jakimś cudem zaczełam bardziej akceptować swój wygład. Jest ciężko, ale zawsze mogło by być gorzej. Damy radę, nie ? Okres jest gorszy od zaostrzenia bo jest częściej i na pewno przyjdzie XD

Re: Moje podejscie do zycia

: 26 cze 2009, 08:29
autor: exa
anecia170 pisze:Ja to wogole za duzo mysle i sama sie doluje.
heh...nie ty jedna....zajmij się czymś pożytecznym dla siebie, świata i ludzi....tylko trzeba i nauczyć się myśleć....

Re: Moje podejscie do zycia

: 26 cze 2009, 19:02
autor: Renata2
anecia170 szkoda szarpać się o wszystko. postaraj się po prostu wyciszyć. odpuść sobie i innym. ciesz się tym co dobre, a co złe- omijaj i nie zwracaj uwagi. Jeśli chodzi o siostrę-
prawda zawsze tkwi po środku- może nie przykłada się do pracy bo wie, że ty to poprawisz? Jeśli przestaniesz na to zwracać uwagę, może zacznie się zmieniać, bo np podświadomie robi rzeczy, które Cię denerwują (taka negacja). Poza tym masz tylko ją . Nie psuj układów między wami, bo ona kiedyś pewno dorośnie, a zadrażnienia mogą zostać. Szkoda nerwów -twoich i jej . :wink:

Re: Moje podejscie do zycia

: 28 cze 2009, 09:31
autor: dziamgotka
Wiajcie, ja jestem ostatnio tez w jakims okropnym dołku, jakos wściekam sie i denerwuje bez przyczyny, zaczynm okropnie blużnić itp. Nie wiem czy to wynika tez tego ze leczenie nie przynosi żadnych efektów i tak naorawdę to nie wiedzą jakimi lekami mnie leczyc, ciągle slysze ze bedzie zmiana leków ale chyba nie wiedza na jaki, a ja zaczynam sie juz niecierpliwic i łapać doły. Zdecydowałam sie ze chyba jest mi potrzebna pomoc psychologa i za tydzień mm wizyte, moze jest mi potrzebna rozmowa ze specjalista.Moją sytuacje pogarsza stan psychiczny mojej mamy, która zaczyna popadać w depresje i nie chce dac sobie pomóc, ja wiem ze przyczyną tego wszystkiego jestem ja i moja choroba ale pezeciez trzeba żyć normalnie dalej i cieszyć si każdą chwilą. :roll:

Re: Moje podejscie do zycia

: 28 cze 2009, 19:08
autor: exa
dziamgotka pisze:która zaczyna popadać w depresje i nie chce dac sobie pomóc, ja wiem ze przyczyną tego wszystkiego jestem ja i moja choroba
heh, to by bylo zbyt proste...depresja jest dość paskudna chorobą ...poczytaj tutaj np ..http://www.depresja.net.pl/rodzajedepresji.php
i nie sądzę, żeby to tylko twoja choroba zaważyła....zatem się nie obwiniaj....zły nastrój jest, że tak to ujmę, nieodłączną częścią choroby.....mamy chwile zwątpienia nawet kiedy wszystko układa się dobrze, a co dopiero podczas choroby przewlekłej....trudnej do leczenia....

od tego jesteśmy ludźmi, żeby panować nad sobą i nie ma co się ciskać, bo do niczego to nie prowadzi....mówimy sobie wielkie STOP i rewidujemy wszystko, jak leci....

Re: Moje podejscie do zycia

: 28 cze 2009, 19:19
autor: Mamcia
Z mamą i tobą chętnie pogadam, ale przez telefon a nie na gg, bo pisanie sprawia mi trudność. Psycholog, jak mądry to polecam.

Re: Moje podejscie do zycia

: 28 cze 2009, 21:58
autor: CzarnaMamba
dziamgotka pisze:Zdecydowałam sie ze chyba jest mi potrzebna pomoc psychologa i za tydzień mm wizyte
Jak bedziesz po wizycie, dasz znac???

Ja ostatnio duzo sobie przemyslalam, nie ma co sie wkurzac, denerwowac. Dzieki Waszym radom doszlam do wniosku, ze to wcale mi nie pomaga a wrecz szkodzi. Nie wiem jak moglam czerpac z tego satysfakcje ze moja sisters wyzwalam, ublizylam jej- fakt nie odzywam sie do niej i moje samopoczucie jest lepsze. Dolki mnie nachodzily przez to, ze czekalam na wynik histopatologiczny, jutro mam egzamin z prawka :/ i wiele innych powodow... Czuje, ze moj organizm robi sie slabszy i chce z tym walczyc, zapisalam sie na silownie, bylam na imprezie :wink: i robie rzeczy, ktore lubie :) bedzie ladniejsza pogoda (ponoc dopiero w sierpniu!) to znajde sobie wiele innych rzeczy, ktore sprawiaja mi przyjemnosc. We wrzesniu mam urlop, jjak zdrowko dopisze to gdzies wyjade.... Jeszcze nie nauczylam sie tak do konca panowac nad emocjami, ale bede starala sie wszystko co do ogarniecia ogarniac :) ludzie maja wieksze problemy...

Re: Moje podejscie do zycia

: 29 cze 2009, 13:02
autor: dziamgotka
Dzieki wam wszystkim za dobre slowo, nawet nie pomyslalam ze zalogowanie sie i bycie na takim forum moze tak wiele pomóc, bo jakos mam wrazenie ze tylko chory rozumie chorego to co on odczuwa itp. Mamcia daj znac jaki jest do ciebie tel. lub inny kontakt zebym mogla sobie ze soba pogadac. Jak bede po wizycie u psychologa dam znac jak było
Dzieki wam serdecznie :roll:

Re: Moje podejscie do zycia

: 29 cze 2009, 13:52
autor: CzarnaMamba
Egzamin z prawka oblany, ale o dziwo!!!! nie rozpaczam :P

Martita dziekuje :) czuje sie o wiele lepiej :D

wizyta u psychologa

: 05 lip 2009, 10:44
autor: dziamgotka
Jak bedziesz po wizycie, dasz znac???

Witajcie wszyscy i ty Anecia, jestem po wczorajszej wizyycie u psychologa, okazał sie bardzo przyjemnym, młodym czlowiekiem. Nie wiem jak moge ocenic jego kwalifikacje po jednej godzinie, pewnie musze spotkac sie z nim kilka razy zeby cos wiecej o nim móc powiedziec. Okazało sie ze nie wie nic i CD i powiedzial ze musi o niej wiecej poczytac. Pojde jeszcze na nastepne spotkanie zeby móc wiecej o nim powiedziec, nw pewno ma dużo wiedzy i dobrze mi sie z nim rozmawiało i jakoś sie przed nim otworzyłam.
Pozdrwawiam :razz: :neutral:

Re: Moje podejscie do zycia

: 05 lip 2009, 10:52
autor: CzarnaMamba
dziamgotka, zadawal Ci jakies dziwne pytania??? W ogole na czym polagala wizyta??? :neutral:

Re: Moje podejscie do zycia

: 05 lip 2009, 11:31
autor: dziamgotka
Wiesz na razie to wstepnie ze mna rozmawial, kim jestem, czym sie zajmuje, jaka jst moja sytuacja rodzinna i w czym bym chciała zeby mi pomogł. Pytal sie mnie w czym moze mi pomoc, jak bym chciała zeby wyglądały nasze spotkania. Powiedział ze trzeba popracowac nad wyciszeniem moich emocji i zbudowanie odpowiedniej postawy wobec mojej mamy. Wiesz wizyta to 80 zł. musze sie zastanowic zeby nie wydac kasy nie potrzebnie. :wink: