Strona 2 z 2

Re: Załamka Grigoriego

: 25 kwie 2010, 15:18
autor: bartox
no dzieki za pocieszenie bo naprawde ulżyło mi ;p i wiem ze nie należy sie stresowac ani tez myslec o tym wszystkim bo w tych chorobach głowne podłorze to stres. No ale nie da sie tez trzymac wszystkiego w sobie i miec wszystko w tyłku bo to tez negatywnie wplywa na otoczenie ale jakos sobie poradze dzieki za rozmowe i Pozdrawiam

Re: Załamka Grigoriego

: 25 kwie 2010, 15:57
autor: exa
bartox pisze:podłorze
zacznę lać........! podłoże..

a zawsze jeśli będą rodziły ci się pytania, pisz - tutaj, na pw, czy gg:)..jesteśmy do dyspozycji...:)

Re: Załamka Grigoriego

: 25 kwie 2010, 19:44
autor: bartox
HEHE wiem ze z ortografią to u mnie cieżko ale mimo to dziekuje za wszystko

Re: Załamka Grigoriego

: 25 kwie 2010, 22:56
autor: exa
bartox pisze:ze z ortografią to u mnie cieżko
to jeszcze małe OT - słownik wbudowany w przeglądarkę, pięknie podkreśla byki..:)

Re: Załamka Grigoriego

: 26 kwie 2010, 19:29
autor: CatAnn
Wiesz, bartox, jestem w Twoim wieku, choruję kilka lat dłużej. Okey, choroba nie męczy mnie tak bardzo, ale zdarzało się i być baaardzo chudym, jak również nieźle napuchniętym, zwłaszcza na twarzy :/
Czasem, kiedy patrzę na swoją klasę, myślę sobie, że raczej nie będę z nimi chodziła na imprezy, piła czy coś. Choroba dała mi dojrzałość i pozwoliła, że sama dostrzegłam, że są ważniejsze rzeczy niż niektóre dziwaczne imprezy. Kiedyś narzekałam, że nie mam prawdziwych przyjaciół, takich "tylko dla siebie", że zawsze każdy miał kogoś ważniejszego dla siebie niż ja... Może to trochę dziwne. Teraz jednak wiem, że są osoby, które zawsze mi pomogą, razem fajnie spędzamy czas - chodzimy na zakupy, oglądamy filmy etc. A imprezy? Gdybym chciała, tobym chodziła. Ale jakoś mi się nie chce... :)

Re: Załamka Grigoriego

: 26 kwie 2010, 19:31
autor: KrzysiekŻyrek
To ja tak samo jak CatAnn :razz:

Re: Załamka Grigoriego

: 26 kwie 2010, 20:55
autor: bartox
No widzisz crohn ma + i - szkoda tylko ze wiecej jest tych - a nie odwrotnie. A co do przyjaciół to jest takie przyslowie "prawdziwych przyjaciól poznaje sie w biedzie" ale jakos u mnie to nie zadzialalo oczywiscie mialem pełno kolegów i kolezanek ale z czasem wszyscy sie odwrócili...No sumie to nie wszyscy bo został mi pies;p

Po prostu niema co narzekać tylko nauczyc sie z tym zyc
Moze w przyszlym roku jak pojde do nowej szkoly to sie coś zmieni
stres i nerwy niby tez nie pomagaja a u mnie to codziennosc. Wiec chyba nawyższy czas zmienic tryb zycia :razz: