Strona 1 z 1

autorytet - osoba świecka vs duchowna

: 26 cze 2008, 10:34
autor: Yaseck
doelli pisze:Wiadomo musi, to być autorytet i człowiek boży, bo inaczej nie będzie się chciało poprawiać i zmieniać naszego życia na lepsze.
No błagam...

Re: autorytet - osoba świecka vs duchowna

: 26 cze 2008, 11:58
autor: Yaseck
Torvik pisze:
doelli napisał/a:
Wiadomo musi, to być autorytet i człowiek boży, bo inaczej nie będzie się chciało poprawiać i zmieniać naszego życia na lepsze.


No błagam...
kogo błagasz, o co błagasz? Na razie Twój post nadaje się do Śmietnika, bo nic nie wnosi do rozmowy.
Uuuu.. stary, za takie karcenie to się można obrazić. Jeżeli chcę coś napisać to to robię i nie będziesz mi mówił co się nadaje do śmietnika a co nie. Nikogo nie obrażam i nie łamię netykiety więc leguchno wyluzuj chłopcze.

Re: autorytet - osoba świecka vs duchowna

: 26 cze 2008, 12:40
autor: Yaseck
Nie ma sprawy. Czasami jednak pojawiają się wypowiedzi retoryczne, które nie wymagają ustosunkowania się ani niczyjego komentarza... nawet nie muszą być dla wszystkich zrozumiałe. Widocznie Torvik nie do końca zrozumiał.

Re: autorytet - osoba świecka vs duchowna

: 26 cze 2008, 20:35
autor: doelli
Yaseck pisze:No błagam...
Nie ma dla Ciebie znaczenia, kto ci udziela rad lub wskazówek?
Nie chodzi mi o fanatyków, ale takich ludzi, którzy mogą coś konstruktywnego i pozytywnego wnieść do zrozumienia problemu i pomóc w rozwiązaniu problemu.
Pisałam ogólnie, posłużyłam się wprawdzie przykładem z religii katolickiej, ale i w innych też chodzą do guru, rabina i innych uczonych w piśmie, prosząc o radę, jak postępować…
Teraz jest akurat moda na psychologów, to tacy "świeccy ojcowie duchowi"... nikt Cię na siłę nie ciągnie, ale jest w nas taka potrzeba porozmawiania, skonfrontowania naszych decyzji z kimś "mądrzejszym", jeżeli mamy pewne wątpliwości..., a ostateczną decyzję podejmujesz sam, tak powinno być, ostateczna decyzja należy do Ciebie...
Warto spotykać na swojej drodze ludzi mądrych, by poznać swoją głupotę...
Warto spotykać na swojej drodze ludzi głupich, by poznać swoją mądrość...
Spotyka się jednych i drugich... tylko, których warto częściej spotykać?
Odpowiedz sobie sam...

Re: autorytet - osoba świecka vs duchowna

: 27 cze 2008, 09:05
autor: magdalena
Ciekawe to spotkanie z psychologiem, ale...

Cinimini pisze:Choroby jelit ( wrzodziejace zapalenie jelita - jelito grube, stany zapalne jelit - jelito krete) - Obawa przed porzuceniem tego co stare i niepotrzebne. Nawarstwione pokłady starych, chaotycznych mysli zamykajacych kanal, usuwania tego co zbedne. NURZANIE SIE W LEPKIM BŁOCIE PRZESZŁOŚCI. Lęk, zmartwienie, poczucie, ze jest sie "NIE DOSC DOBRYM."
Myślę, że to trochę naciągana teoria, bo jak w ten sposób wytłumaczyć np. chorobę Crohna u 2-miesięcznego niemowlęcia? Jakie ono ma stare i niepotrzebne przeżycia i doświadczenia?

Torvik -edit-
Proszę nie pisać posta pod postem w odstępie kilkuminutowym, tylko edytować.

Re: autorytet - osoba świecka vs duchowna

: 27 cze 2008, 11:01
autor: Yaseck
doelli pisze:
Yaseck pisze:No błagam...
Nie ma dla Ciebie znaczenia, kto ci udziela rad lub wskazówek?
Nie chodzi mi o fanatyków, ale takich ludzi, którzy mogą coś konstruktywnego i pozytywnego wnieść do zrozumienia problemu i pomóc w rozwiązaniu problemu.
Pisałam ogólnie, posłużyłam się wprawdzie przykładem z religii katolickiej, ale i w innych też chodzą do guru, rabina i innych uczonych w piśmie, prosząc o radę, jak postępować…
Teraz jest akurat moda na psychologów, to tacy "świeccy ojcowie duchowi"... nikt Cię na siłę nie ciągnie, ale jest w nas taka potrzeba porozmawiania, skonfrontowania naszych decyzji z kimś "mądrzejszym", jeżeli mamy pewne wątpliwości..., a ostateczną decyzję podejmujesz sam, tak powinno być, ostateczna decyzja należy do Ciebie...
Warto spotykać na swojej drodze ludzi mądrych, by poznać swoją głupotę...
Warto spotykać na swojej drodze ludzi głupich, by poznać swoją mądrość...
Spotyka się jednych i drugich... tylko, których warto częściej spotykać?
Odpowiedz sobie sam...
Wszystko się zgadza, tylko nie rozumiem po co zaprzęgać w to "duchownych". Owszem, wśród nich również są ludzie o charakterze autorytarnym, jednak gro ludzi z którymi miałbym skonfrontować swoją widzę/problemy/itd. wywodzi się ze środowisk świeckich. Dlaczego? Być może dlatego, że nie są obarczeni ciężarem patrzenia i myślenia pod kątem ich własnej religii. A nikt nie powiedział że jest tylko jedna słuszna wiara (chociaż niektórzy to próbują udowodnić, często w sposób siłowy), narzucająca jedyne słuszne dogmaty wedle których mam postępować (w tym przypadku: "konfrontować swe działania").
---


Torvik: usatysfakcjonowany? (nie jesteś chłopcem?)

Re: autorytet - osoba świecka vs duchowna

: 27 cze 2008, 11:40
autor: doelli
Chodziło mi o osobę, która wzbudza zaufanie, ma zasady i według nich żyje. A, że jestem katoliczką użyłam takiego sformułowania i nie przypuszczałam, że zrobię z tego powodu takie zamieszanie.
Człowiek boży - sformułowanie ogólne, nie narzucałam o jakiego boga mi chodzi. Jedynie chciałam podkreślić, że powinna, to być osoba pozytywna.
Tak się jednak składa, że ci świeccy kierują się też jakimiś zasadami, czerpiąc z ogromu doświadczenia całych pokoleń, ich kultur i religii. I są tylko ludźmi... Dobrze, że wychodzimy z pewnych schematów, szukamy innych sposobów, by sobie na wzajem pomagać.

A tak w ogóle czy to takie złe, że żyjemy według pewnych zasad i według nich żyjemy?

Re: autorytet - osoba świecka vs duchowna

: 27 cze 2008, 12:11
autor: doelli
Dla Ciebie, widac, jako osoby wierzacej synonimem osoby pozytywnej jest duchowy ;-) stad to nieporozumienie i oburzenie niektorych.
Widzę, że zostałam źle zrozumiana.
Chciałam jedynie pokazać, że dawniej szło się do konfesjonału i tam się szukało wskazań, jak postępować, a teraz tę instytucję zastępuje w dużej mierze psycholog.
Nie patrzę czy ktoś jest księdzem czy świeckim, ale jakimi zasadami się kieruje i co z tego wychodzi.
Zenobius pisze:Niefortunne sformułowanie doelli.
Może i niefortunne, ale dlaczego tak ostro reagujemy na wszystko, co wiąże się z religią?
Mnie też wiele rzeczy denerwuje, drażni i mam odmienne zdanie. ale staram się znajdywać złoty środek, o który jest chyba bardzo trudno w dzisiejszym świecie.
Widzę, że właśnie większość działa według schematu-człowiek boży, to musi być duchowny, a ja miałam na myśli osobę świecką, ale mającą zdrowe zasady...!!!
Chciałam powiedzieć, że łatwiej jest posłuchać osoby, która coś sobą reprezentuje i za coś ją cenimy, podziwiamy. Szybciej do nas dociera jakaś prawda i łatwiej jest nam podejmować decyzję, kiedy widzimy, że są ludzie, którzy nie tylko mówią, ale i żyją tak jak mówią.

Re: autorytet - osoba świecka vs duchowna

: 27 cze 2008, 12:27
autor: lucypah
adamm pisze:I ze tylko 'bozy' ludzie sa autorytetami i moga pomoc innym
u mnie wczoraj zgarneli ksiedza pedofila, za takiego "bozego" czlowieka dziekuje :evil:
doelli pisze:Widzę, że właśnie większość działa według schematu-człowiek boży, to musi być duchowny, a ja miałam na myśli osobę świecką, ale mającą zdrowe zasady...!!!
ale badz co badz, okreslenie czlowiek bozy ma cos wspolnego z religia, nawet same skojarzenia, dopiero potem synonimem jest dobry czlowiek, zyjacy wg zadad jako takich( nie koniecznie religijnych)

Re: autorytet - osoba świecka vs duchowna

: 27 cze 2008, 12:40
autor: Agikkus
Ludzie, ale nie wpadajmy od razu ze skrajnosci w skrajnosc. Kazdy na tym forum moze wyrazic swoje zdanie i pozwolmy sobie i innym na to. Apeluje o odrobine tolerancji. Jesli ktos wyraz swoje zdanie nie czepiajmy sie od razu o jakies pierdoly, ktore nie maja znaczenia. Kazdy ma inny autorytet i poki nie szkodzi innym nie ma w tym nic zlego!
lucypah pisze:u mnie wczoraj zgarneli ksiedza pedofila
ok, ale nie kazdy ksiadz to pedofil.

Re: autorytet - osoba świecka vs duchowna

: 27 cze 2008, 12:47
autor: doelli
wśród psychologów też różnie bywa...
wszędzie można się do czegoś lub kogoś przyczepić...
niestety...

Re: autorytet - osoba świecka vs duchowna

: 27 cze 2008, 13:22
autor: junior
[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
Ja to bym powiedział ludzie i ludziska :roll: A tak wracając do tematu nie potrzebuje lekarza człowiek zdrowy tylko chory. I to nie jakiegoś tam lekarza tylko specjalistę w zależności od schorzenia. Tak też jest z autorytetami. Jesli mam problem z wiarą idę do księdza, jeśli z psychiką do psychologa. Trzeba tylko trafnie zdiagnozować swoje potrzeby. Bo jak się tego nie zrobi to później wychodzą różne nieporozumienia. Np. idziemy do księdza z jakimś problemem, on nam nie jest w stanie pomóc i z tego rodzi się złe zdanie na temat duchownych. A może po prostu ksiądz nie był w stanie pomóc bo nasz problem nie leżał w jego kompetencji? To tak jakby pójść do okulisty i skarżyć sie na bolący brzuch. Nie chodzi o to czy ktoś jest duchownym czy świeckim ale czy potrafi nam pomóc.

Re: autorytet - osoba świecka vs duchowna

: 27 cze 2008, 23:30
autor: Ania406
..

Re: autorytet - osoba świecka vs duchowna

: 07 wrz 2008, 19:50
autor: Aniijjaa
ania406 pisze:czesto w obliczu autorytetu stajemy sie niezdolni do przeciwstawienia sie mu.
Mam podobne zdanie jeżli chodzi o autorytet. To słowo jak dla mnie ma ogromne znaczenie i niesie za sobą konsekwencje.
Obierając sobie w zyciu kogos za autorytet i podążając ślepo za nim lub nasladując tracimy jakby częśc samego siebie, nie wykorzystujemy innych możliwości, które wcale nie muszą być złe.
Moje zdanie opieram na "autorytetach" jakie kiedyś dla mnie miały ogromne znaczenie ale dziś wiem jak bardzo mnie ograniczały i jak wiele mogłam stracić :roll:
Sa osoby, które sobie bardzo cenię i mają one dla mnie ogromną wartość ale nie mogę nazwać nikogo z nich autorytetem- zbyt wielkie znaczenie to słowo ma.
Sprawy religijne jak najbardziej oddzielam od autorytetu.

Re: autorytet - osoba świecka vs duchowna

: 07 wrz 2008, 20:28
autor: Behemot(ka)
Autorytet to więcej niż rada i mniej niż rozkaz. Hans Heinrich Muchow - tyle mojego w kwestii autorytetów i tego czym dla mnie są :)

ania406, piszesz o klasycznym eksperymencie Milgrama i w tej chwili uważany jest on za ciekawy, ale posiadający wiele, wiele metodologicznych błędów - np. uczestnicy byli poinformowani, że eksperyment jest niegroźny i powoduje "tylko" ból, wielu z niech myślało, że to gra, tak odebrali to co mowił badacz. I kilka innych...Raczej nie jest to "pokaz" siły autorytetu, bardziej...hmm...konformizmu....