Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Pytania i odpowiedzi na temat wiary, moralności oraz etyki.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Elvis
Debiutant ✽
Posty: 6
Rejestracja: 05 wrz 2012, 16:39
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: Elvis » 21 lut 2013, 19:02

Corleone pisze:
Elvis pisze:Pierwszy raz o czymś takim słyszę poza tym wkraczasz w jakieś teorie spiskowe.
To, że pierwszy raz o czymś slyszysz to nie znaczy, że tak nie jest. Mogłeś chociaż spróbować poszukać tych informacji zanim napisałeś tego posta :)
Skoro stawiasz jakieś twierdzenie to raczej ty powinieneś je udowodnić, a nie zwalać to na zainteresowanych.
NIEMOŻLIWE to tylko wielkie słowo rzucone na wiatr przez maluczkich, którzy godzą się z naturalną koleją rzeczy, zamiast wykrzesać siły, aby ją zmienić. Niemożliwe to nie fakt, to jedynie opinia.

Awatar użytkownika
magda281
Znawca ❃❃
Posty: 2476
Rejestracja: 20 gru 2007, 11:55
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: okolice warszawy

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: magda281 » 21 lut 2013, 19:16

WrednaTubisia pisze:Po piąte: nikt nie nazwał Cię sekciarą, a porównanie księdza, szamana czy guru do siebie ma logiczne przyczynowo- skutkowe wytłumaczenie. niestety osoby wierzące w Boga najpierw krzyczą, potem myślą (ot chociażby historia z krzyżem w Warszawie).
po 1 to ja nie krzyczę a po drugie to nie porównuj mnie do ludzi pseudo wierzących (którzy walczyli o krzyż ) gdyż nie uznaję takiego zachowania bo wiara nie zezwala na przemoc fizyczną a takowa miała tam miejsce.
WrednaTubisia pisze:magda281, tak czytałam i to kila różnych wersji. Czytałam też i Koran, Talmud, Buddyzm, a i wiesz co? Wykładano mi to także w LO.
A po drugie naucz się wklejać linki.
Znowu krytykujesz moją osobę, akurat zadziwię Cię bo przeczytałam i Koran (moj wujek jest muzułmaninem) Przeczytałam nawet Pismo Święte ŚW.Jechowy z czystej ciekawości w jaki sposób różni się od Pisma Świętego mojego.
Kto nadzieje w innych pokłada,celu nie osiąga.

Awatar użytkownika
Natuśka
Ekspert ✿✿
Posty: 5134
Rejestracja: 29 kwie 2009, 12:58
Choroba: CD
województwo: opolskie
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: Natuśka » 21 lut 2013, 19:20

WrednaTubisia pisze:Natuśka, dziwi mnie Twoja aprobata dla tego posta :shock:
A dlaczegoż to?
WrednaTubisia pisze:A po drugie naucz się wklejać linki.
Wydaje mi się, że to było niepotrzebne w temacie.
Na zawsze razem... :*

Podpisano:Twój Crohn :flowers:

Aktualnie: Szczęśliwsza, bo krótsza :smile: + Methypred 32 mg, Metronidazol 3 x 1 tabl., Multilac 2x1 kaps., Magne B6, Elevit ProNatal i bla, bla, bla (...)
W planach : Realizacja punktu 2 :E

1. 19.11.2012- hemikolektomia prawostronna metodą laparoskopową :D
2. Normalne życie...
3. ZZSK mam, ale nikomu nie oddam :razz:

Elvis
Debiutant ✽
Posty: 6
Rejestracja: 05 wrz 2012, 16:39
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: Elvis » 22 lut 2013, 17:59

Corleone pisze:A jak piszemy o tym, że Ziemia się kręci to też mam udowadniać? Takie rzeczy przeciętny człowiek wie i jak nie wiesz to mógłbyś sprawdzić zamiast mnie atakować i zarzucać teorie spiskowe.
1.Tak się składa, że pytałem o to na forum judaistycznym i z tego co udało mi się dowiedzieć jest to zdanie wyrwane z kontekstu.
2. Według żydów goje też mogą trafić do raju uważają tylko, że żydzi mają z tym łatwiej.
3. Poszukałem trochę w necie o tym i poza portalami typu Polonica.net czy stop syjonizmowi nie spotkałem się z czymś takim.
4. Jeśli stawiasz jakąś kontrowersyjną i niepewną tezę , a teoria o obrocie ziemi do takich się raczej nie zalicza to raczej wypadałoby ją czymś poprzeć. Na słowo nikt ci nie uwierzy.
NIEMOŻLIWE to tylko wielkie słowo rzucone na wiatr przez maluczkich, którzy godzą się z naturalną koleją rzeczy, zamiast wykrzesać siły, aby ją zmienić. Niemożliwe to nie fakt, to jedynie opinia.

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6439
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: tom-as » 22 lut 2013, 18:54

Zenobius pisze:Czemu dzieki religii masz miec cel i motywacje?
(na wstępie dodam, że to Zeno nie jest personalnie do Ciebie - Twoja wypowiedź jedynie nasunęła (a może bardziej, pozbierała do kupy) mi kilka myśli, którą są poniżej)

A czemu dzięki religii nie można mieć celu i motywacji?

Miałem przez ostatnie dni okazję trochę na spokojnie i z lekkim dystansem o tym temacie pomyśleć. I powiem Wam, że czasem mam odczucie, że jeśli ktoś jest wierzący to jest traktowany jak zacofany lejmus. I nieważne co powie dalej to zbiera się grono, które zaczyna "ładować", że to inkwizycje, samo zło, pedofilie, fury, kasa kasa, bita śmietana i kolana, itd itd. I jeszcze się ten wierzący ma teraz spowiadać i tłumaczyć z tego. Na koniec ktoś jeszcze doda, że on logiczne obalił wszystkie religie świata i jeśli wierzysz to jesteś zacofany lejmus do kwadratu.

Ale ta też sobie pomyślałem, że jakoś jest brana tylko jedna strona medalu. Że mało kto spojrzy na sam kościół od tej dobrej strony który on robi. Jak się niedawno okazało Caritas coś 6-7x więcej kasy zbiera niż Jurek Owsiak (i nie mam tu nic do Jurka bo świetną robotę robi), ale już mało kto powie, że dobrą robotę robi Caritas.
O złych, niedobrych, nieuczciwych księżach cała litania, a czy naprawdę nikt nie spotkał się z takim naprawdę spoko duszpasterzem? trochę trudno mi uwierzyć w to, że ja mam takie szczęści i stosunkowo często na takich trafiam.

(Jako ciekawostkę dodam, że gdy chodziłem do technikum 2h (albo 3h) religii wypadały w piętek po zajęciach w szkole. Idealne warunki by sobie iść do domu czy gdziekolwiek. Jednak naprawdę większość klasy bez oporów szła na religię. Ksiądz, który jej uczył miał naprawdę świetne podejście. Oczywiście były normalne :lekcje" ale co jakiś czas zamiast lekcji mieliśmy dyskusję 'co nas boli', czego nie kumamy, co chcielibyśmy wiedziec, etc. dosłownie każdy temat można było poruszyć. Takie coś naprawdę dużo dawało do myślenia.)

I wracając do tematu przed ciekawostką. Ktoś powie, że co roku nowe auto. Ja znam przykład, że jedynym środkiem transportu księdza był rower. Kiedyś mu ten rower ukradli. I co? I nowego już nie kupił. Pieszo / autobusem / inne wszędzie. Kasa kasa kasa i więcej kasy. Dawajcie więcej. Znam przykład, że ksiądz nigdy nie powiedział takiego czegoś, co więcej - nigdy na nic nie zbierał ofiar. Było niemałe zaskoczenie jak swego czasu pojawiła się dzwonnica (która kilka zeta nie kosztowała). Przykładów jest sporo, ale dziwnym trafem zawsze są dobierane te najgorsze.

Oczywiście, że te złe rzeczy były, są i będą. Ale czy tylko kościół ma takie na swym sumieniu? Gdyby kościół i oczywiście ślepo w niego wierzący byli tymi złymi zmanipulowanymi to można by się pokusić o stwierdzenie, że może Ci którzy w kościół nie wierzą są przykładami świętości i nigdy nic złego nie zrobili. Ale jakoś w to nie wierzę by tak było. Każdy ma coś na sumieniu mniejszego czy większego.

Jedni znajdują siłę i motywację w wierzy inni po za nią. A w sumie można mieć i tu i tu. Ale żeby od razu przekreślać tych co w wierze znaleźli swe miejsce? Trochę to nie fair. I trochę brak w tym szacunku dla innego człowieka. Bo jaki to szacunek skoro tylko ktoś powie "wierzę" to dostaje między oczy ze zacofany, ze Boga nie ma, że od dziecka ma prany mózg, może ktoś zapyta co mu ta wiara daje, ale już nie do końca zaakceptuje odpowiedź bo uzna, że on się z nią nie zgadza i jesteś zacofany lejm.

Ktoś powie, że po zanegowaniu religii dochodzi się do prawdy. Ale jakiej prawdy? A może prawda jest jedna i każdy sobie wybiera drogę by do niej dojść?
Czasem dość dziwne jest to, że najwięcej do powiedzenie w temacie wiary mają Ci, którzy się najmocniej odcinają. Nie twierdzę, że to źle ale czasem mam wrażenie, że to trochę taka ironia. Bo jednak się tej wiary nie olewa i nie cieszy się swoim życiem bez wiary tylko się często z nią konfrontuje. Możliwe, że cały czas szukają 'czegoś'. Nie mówię, że tak mają wszyscy oczywiście.

Dlatego parę postów wyżej napisałem, że religii powinna być bardziej osobistą sprawą każdego człowieka. Powiecie, że dyskusja o wierze jest spoko. I też tak uważam. Ale patrząc na ten wątek chyba nie jest aż tak spoko. IMO wiara to nie przerzucanie się argumentami i kto ma gorszego proboszcza, czy coś.
Myślę, że rozważania na temat wiary miały by większy sens gdyby odbywały się na zasadzie, że spotyka się dajmy na to 3 osoby. Każda wierzy w co innego (lub nie wierzy). I jest "hej, opowiedz mi o swojej wierze". : a słuchaj, tego nie kumam, mógłbym mi to wyjaśnić jak to rozumieć?" A potem to już każdy sam wyciąga swoje wnioski czy się z tym zgadza czy nie. Czy daje mu to do myślenia, czy nie.
A dyskusja na zasadzie 'moja prawda jest najmojsza" czy "dawaj argumenty albo giń" IMHO nie jest jakimś najlepszym rozwiązaniem. Bo wiara to nie fizyka czy matematyka, że liczą się argumenty.

I na zakończenie dodam by było to jasne, że nie są to moje jakieś osobiste wycieczki po kimkolwiek z Was. To tylko zbieranina myśli, które czasem mam gdy widzę/czytam dyskusje religijne. Pewnie też będę musiał się argumentami z tego tłumaczyć. Ewentualnie od razu wyjdę na zacofanego lejma. Nieszkodzi.
Jestem na takim etapie wiary (specjalnie nie mówię w co konkretnie bo nie ma to znaczenia), że nie muszę się z niej tłumaczyć. Ona jest moja i chcę by taka została. Rozważam różne rzeczy które czytam/widzę/słyszę, myślę o nich i to mnie rozwija. Ale nie ma to przekładanie wszystkiego na argumenty.

Dzięki.

BTW. dotrwał ktoś do końca? ;-)

kasinp
Znawca ❃❃
Posty: 2421
Rejestracja: 19 cze 2007, 17:48
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Rumia
Kontakt:

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: kasinp » 22 lut 2013, 19:08

Dotrwalam i ..

:brawo:

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: Patryśka » 22 lut 2013, 19:27

Ja także dotrwałam i jestem pod dużym wrażeniem. Chciałam się tylko odnieść do tych motywacji i celów, wg mnie nieważne czy ich podstawą jest wiara w Boga, czy też naukę, człowieka itd, ważne jest to, czy dążenie do swoich założeń czyni nas lepszymi osobami, otwartymi na innych.
Nie warto kłócić się o takie rzeczy (i niech mi nikt już nie wpiera, że mieliśmy tutaj do czynienia z sympatyczną pogadanką), bo i tak nigdy do niczego się nie dojdzie :)

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: Patryśka » 22 lut 2013, 19:52

Corleone pisze:nigdy nie usłyszałem argumentu, który przemawiałby za wiarą. To jest na zasadzie wierzysz albo nie ale nie ma nic co mogłoby mnie przekonać.
Taka jest właśnie definicja wiary, helloooooo :)
Wiara to nie wiedza zbadana i poparta tysiącem dowodów :)

Awatar użytkownika
magda281
Znawca ❃❃
Posty: 2476
Rejestracja: 20 gru 2007, 11:55
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: okolice warszawy

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: magda281 » 22 lut 2013, 20:05

kasinp pisze:Dotrwalam i ..
ja też :brawo:
Kto nadzieje w innych pokłada,celu nie osiąga.

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: Patryśka » 22 lut 2013, 20:07

Corleone, ciągle mówisz, że nie chcesz nikomu narzucać swoich racji, ok. Mówić a robić w Twoim przypadku są daleko od siebie. Nikt przecież tutaj Tobie nie mówi: "Corleone, uwierz, nie bądź głupi!". Teraz przykład "jazdy na wiarę" z Twojej strony:
Corleone pisze:Kościół leży daleko od prawdy
Skoro tak uważasz, ok, ale zostaw takie płytkie argumenty dla siebie.
Corleone pisze: Zobaczyłem inny punkt widzenia, z którym się zgadzam, złączyłem to wszystko w całość i staram się to innym przekazać żeby mogli się tak samo poczuć jak ja wtedy.
Jeśli ktoś będzie chciał, to myślę, że sam doskonale sobie poradzi.

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: Patryśka » 22 lut 2013, 20:31

Corleone pisze:a tymi nagle zarzucasz, że moje są płytkie
Bo niczym nie udowodniłeś, że kościół jest daleko od prawdy, tylko stwierdziłeś ot tak :)
Ja nie przyjmuję stanowiska ani za ani przeciw. Komentuję tutaj tylko Twoje wywody i przemyślenia :)
Corleone pisze: Oczywiście ale zawsze można dać szansę komuś poznać takie poglądy, które nie są popularne :)
Ale po co, niech każdy żyje jak chce, nikt Cię przecież tutaj nie namawia do powrotu do wiary, chociaż takie życie także posiada dużo plusów :)

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: Patryśka » 22 lut 2013, 21:22

Corleone pisze:Jakich plusów? Nie da rady powrócić do wiary bo to byłby krok wstecz.\
Tutaj właśnie niechcący nazwałeś wierzących "zacofańcami" :)
Niech każdy żyje jak chce, to jest kwestia indywidualna...
Jeśli chodzi o plusy, znam wiele osób nawet w moim otoczeniu, które nie wyobrażają sobie życia bez wiary, jest ich motywacją, spisem zasad, radością, nadzieją itd.
Zgadzasz się czy nie?
To za przeproszeniem po chole*ę im to zabierać i przekonywać, że marnują czas na takie pierdoły. Jeśli istnienie wiary w ich życiu daje im siłę, czyni ich dobrymi, to po co?
Tylko po to, żeby czuli się, jak to Ty nazwałeś wyzwolonymi?
No tak wiara ogranicza, to fakt, ale jeśli ktoś nie ma potrzeby wychodzenia poza te granice i dobrze mu z tym to po prostu dajmy mu spokój i zacznijmy SZANOWAĆ jego przekonania.

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: Patryśka » 22 lut 2013, 21:42

Corleone pisze:Dla niektórych to samo daje bycie chuliganem, a dla innych bycie w społeczności zorientowanej w zaliczaniu dziewczyn
Corleone pisze:Jeśli istnienie wiary w ich życiu daje im siłę, czyni ich dobrymi, to po co?
Jedno z drugim się wyklucza, chuligani nie są odbierani chyba pozytywnie przez społeczeństwo, tym bardziej to, co robią :)
Corleone pisze:Niech tak będzie ale chyba można o tym podyskutować?
Dyskusja, wymiana poglądów - tak.
Narzucanie swoich racji, obrażanie racji innych - nie.
Nie wiem, czemu, ale zauważyłam w ciągu swojego już nie tak krótkiego życia, że osoby kiedyś wierzące są osobami skrajnie negującymi sprawy wiary, kościoła (czy też innej wspólnoty). W przeciwieństwie do osób niewierzących od zawsze, kto rym jakoś bardziej to "zwisa".
Może to kwestia złych doświadczeń...

Awatar użytkownika
kafka
Początkujący ✽✽
Posty: 428
Rejestracja: 18 lut 2010, 15:15
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: kafka » 22 lut 2013, 21:42

Tak czytam z zaciekawieniem tę dyskusję i pytanie mi się nasunęło... Corleone, czy mógłbyś przybliżyc na czym polega wg Ciebie hamowanie rozwoju osobistego przez wiarę?

Awatar użytkownika
kafka
Początkujący ✽✽
Posty: 428
Rejestracja: 18 lut 2010, 15:15
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: kafka » 22 lut 2013, 22:22

Corleone pisze:Mógłbym ale to za długi temat więc zapraszam na blog http://planetacudow.wordpress.com/ i nie musisz czytać tej najdłuższej notki
A właśnie, że przeczytałam :) Ale tam nie ma żadnych argumentów za tym, by wiara hamowała rozwój duchowy. Wręcz mowa o tym, że uduchowiony może byc i chrześcijanin, i kto inny, cyt.: "To jest człowiek uduchowiony, który może być równie dobrze katolikiem, ateistą czy wyznawcą latającego potwora spaghetti."

ODPOWIEDZ

Wróć do „Etyka/Religia”