Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Pytania i odpowiedzi na temat wiary, moralności oraz etyki.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
kafka
Początkujący ✽✽
Posty: 426
Rejestracja: 18 lut 2010, 15:15
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: kafka » 22 lut 2013, 22:50

1. Czyli jednak osoba wierząca może byc uduchowiona.
2. Nie wiem czy piszesz o kościele chrześcijańskim, byc może nie i stąd to fałszywe mniemanie. Najważniejszym dla chrześcijan przykazaniem jest przykazanie miłości, z którego jak sam na pewno przyznasz, wiele autentycznego dobra, na wielu poziomach, wynikło. Tym samym argument o przekazywaniu wyłącznie słów (jeśli dobrze go rozumiem, chodzi o to, że są to tzw. puste słowa?) jest fałszywy. "Po owocach ich poznacie" rings a bell?
3. Że zacytuję Poncjusza P.: "A czymże jest prawda"? Znaczy, jaką definicję prawdy przyjmujesz w swoich rozważaniach?
4. Dlaczego lepsze jest samodzielne do niej dochodzenie? Czy jeśli ktoś mnie zainspiruje do wejścia na jej drogę, a tym samym pomoże w tym procesie (choc nadal nie wiem, jaką definicję przyjmujemy), to jest to "gorsza" prawda?

Mam nadzieję, że nie wyszedł OT, na wszelki wypadek: ja wiary przez chorobę nie straciłam :)

Awatar użytkownika
kafka
Początkujący ✽✽
Posty: 426
Rejestracja: 18 lut 2010, 15:15
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: kafka » 22 lut 2013, 23:25

Wybacz, że na razie odniosę się tylko do dwóch akapitów, ale poźno już i głowa nie ta. CDN :)

1. A więc reasumując wiara nie hamuje rozwoju osobistego. Jeśli bowiem wynika z mechanizmów manipulacji i psychologii, choc nie bardzo rozumiem tego stwierdzenia, nie jest wiarą.

2. Ale nie pisałeś początkowo o przeciętnym katoliku, tylko o kościele chrześcijańskim (chyba), a jednym z jego najważnieszych przekazów jest właśnie miłośc bliźniego.

I niniejszym życzę dobrej nocy wszystkim, wolnej od ciężkich rozważań :)

Awatar użytkownika
Patryśka
Doświadczony ❃
Posty: 1303
Rejestracja: 23 wrz 2006, 19:44
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków, Gronków

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: Patryśka » 23 lut 2013, 09:14

Corleone pisze:Co ma społeczeństwo do sensu życia? Jednak nie wiem czy ta dyskusja ma sens skoro tak stereotypowo myślisz. Kończę więc już ze swojej strony rozmowę z Tobą bo nadal nie dowiedziałem się na jakiej podstawie wierzysz, a Twoje myśli są stereotypowe. Nie oznacza to, że to jest złe. Każdy w swoim czasie dojrzeje do chęci rozwoju.
Gdzie Ty widzisz w moich wypowiedziach stereotypowość ?!
Chyba, że tym razem chcesz mi udowodnić, że chuligani to niewinne baranki i rozwalają czyjąś pracę w dobrej wierze?

Nie chciałam udowadniać Ci, na jakiej podstawie wierzę lub nie, bo ja tutaj nie wylewam swojego wnętrza. Odezwałam się w tym wątku, bo po prostu zdenerwowało mnie Twoje podejście do wiary nasycone arogancją i brakiem szacunku.


Co do mojego osobistego rozwoju, nie mam żadnych ale, bo uważam, że jest na świetnym poziomie (jeśli chodzi Ci o wiedzę, naukę).
Corleone pisze:Dzieje się tak dlatego, że te osoby widziały coś od środka a teraz widzą jak to wygląda z drugiej strony dzięki czemu mają szerszy pogląd i większą wiedzę. Dlatego im to nie zwisa bo wiedzą jakie krzywdy za sobą może nieść wiara.
Akurat w tym miejscu źle mnie zrozumiałeś. Miałam na myśli to, że osoby takie jak Ty (kiedyś wierzącę) są osobami skrajnie negującymi wiarę/wierzących. A ateiści z "urodzenia" podchodzą do tego bardziej na luzie i na nieco wyższym poziomie. Przepraszam, jeśli uraziłam, nie leżało to w mojej intencji.

Awatar użytkownika
tom-as
Ekspert ✿✿
Posty: 6439
Rejestracja: 22 lut 2006, 14:49
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Oberschlesien / Las

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: tom-as » 23 lut 2013, 09:15

Zenobius pisze:Boje sie jedynie ludzi, ktorzy mowia, ze dzieki wierze np. kogos nie zabili, bo bali sie pojsc do piekla (true story), bo cos takiego to juz jest spaczenie mocne.
Możliwe, że moje wnioski z tego są błędne zatem gdyby coś nie tego to powiedzcie czemu tak nie jest.


Zatem... powiedzcie mi czy to nie jest jeden z fajniejszych "dowodów" na to, że wiara nie jest zła?

Zeno w przykładnie który napisałeś rozumiem, że jest sobie ktoś, kto chciałby kogoś zabić. Ale wiara mu mówi, że jak zabije pójdzie do piekła tak? Zatem...

Wierzący człowiek który chce zabić boi się wizji piekła zatem tego nie zrobił (nie zabił).

To na potrzeby tego przykłady pozbawmy tego kogoś wiary. Zatem...

NIE wierzący człowiek który chce zabić NIE boi się piekła zatem.... zrobi to? (zabije?)

Czy to nie jest czasem tak, że w tym przypadku to wiara uratowała komuś życie? A, że straszeniem piekłem? Ciebie też w tym parku nie straszono dożywociem za browara. Dożywocie jak i piekło masz dla tych ekstremalnych 'zbrodniarzy'.

Ale wróćmy do naszego przykładowego kogoś (tego co ma chęć zabicie) - nie bałbyś się go gdyby go nic nie powstrzymywało?

Czy to wiara każe zabijać i jednocześnie za to straszy piekłem? Trochę to bez sensu, nie uważasz?

A może ten ktoś chciał zabić na tle religijnym? Zatem nie jest to osoba wierząca bo wiara mówi o miłości bliźniego.

I jeszcze raz mówię, że jeśli gdzieś zrobiłem błąd to proszę mnie poprawić :-)

Corleone pisze:A no właśnie. Jeśli ktoś uważa, że jest dobry dzięki wierze a bez niej by taki nie był to zaczynam się bać z kim mam do czynienia
więc jaki z tego wniosek? Bez wiary ten ktoś byłby zły, tak? Zatem dlaczego wiara jest zła?

Bo teraz to mam wrażenie, że wiara jest zła i jednocześnie, że jeśli ktoś dzięki wierze nie jest zły to też jest źle.

Awatar użytkownika
kafka
Początkujący ✽✽
Posty: 426
Rejestracja: 18 lut 2010, 15:15
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: kafka » 27 lut 2013, 21:18

Corleone pisze:Prawda to coś co istnieje obiektywnie.
Czy mogę spytac czy sam jesteś autorem tej definicji?

O ile dobrze rozumiem prawda jest wg Ciebie nieosiągalna, bo człowiek pojmuje wszystko subiektywnie, a prawda jest obiektywna. Skąd w takim razie wiesz, że się do niej przybliżasz, skoro nigdy nie będziesz wiedział czym dokładnie jest?
Corleone pisze:Wiarę powinniśmy badać pod kątem czy jest prawdą czy nie i ustalić sobie czy chcemy dochodzić do prawdy czy żyć dalej w iluzji.
Naprawdę sądzisz, że jesteś w stanie jako człowiek dociec rozumowo kiedyś czy wiara jest prawdą? Wiara jest kategorią, której nie da się oceniac w kategoriach rozumowych - o tym pisał już Kant. To tak, jak gdybyś Romea i Julię chciał streścic przy pomocy tabliczki mnożenia. Metafora może niezbyt zgrabna, ale mam nadzieję, że zrozumiała. Ktoś wcześniej dobrze napisał, że wiara to po prostu wiara i udowodnic istnienia Boga się nie da.

Awatar użytkownika
kafka
Początkujący ✽✽
Posty: 426
Rejestracja: 18 lut 2010, 15:15
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: kafka » 27 lut 2013, 21:38

Ponowię jeszcze pytanie, czy sam jesteś autorem definicji prawdy.

Prawda nie jest nieosiągalna w ogóle: a więc idąc tym tropem jest częściowo, jak "częściowo dziewica"? Dalej nie ma tu przekonywującego argumentu jak można zbliżyc się do czegoś, o czym wcześniej napisałeś, że jest nieosiągalne - to sprzecznośc.

Zgadzamy się, że nie ocenia się wiary w kategoriach rozumowych. Ergo: Twój rozum nie jest w stanie wydac miarodajnej oceny, czy Bóg istnieje. A jednak ją właśnie wydajesz, więc jak to jest? :) Ale żeby dac Ci szansę wybronienia się: udowodnij nam proszę tu i teraz, że Boga nie ma (a więc i moja wiara jest fałszywa).

Awatar użytkownika
zaranin
Aktywny ✽✽✽
Posty: 555
Rejestracja: 19 mar 2009, 12:10
Choroba: CD u dziecka
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Żary
Kontakt:

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: zaranin » 28 lut 2013, 00:03

Zenobius pisze:Ale teraz nie masz pewnosci, ze nieba nie ma. Nie wiesz _nic_ o tym co bedzie po smierci. Wiec moze jednak to niebo bedzie, i co wtedy?

Ale juz nawet zakladajac, ze jak czlowiek umiera.. to finito.

Zobacz ile po sobie zostawisz na swiecie - masz rodzine, dzieci (?) wychowujesz.. zeby byly dobrymi osobami i umialy sobie poradzic w zyciu. To wszystko co w czasie swojego zycia zdecydujesz i zrobisz wplynie na kolejne pokolenia, jak zbudujesz dom - to ten dom dalej bedzie stal, jak komus pomozesz - to ta osoba bedzie wdzieczna czy polepszy sie jej zycie. Gdyby Ciebie nie bylo, to ta osoba by mogla tego nie dostac.

W skali globalnej moze nie dostaniesz nobla, nie nakarmisz dzieci w afryce i nie skonczysz wojen, ale w skali lokalnej, Twojego otoczenia, mozesz zrobic duzo dobrego :-) i to po Tobie zostanie. Wiec nawet jezeli zycie sie konczy po smierci (co jest przygnebiajace), to i tak zostanie po Tobie duzo.

Natomiast ja mam filozofie taka, ze nie mam zielonego pojecia co bedzie jak umre. Dlatego skupiam sie na tym, ze na codzien zyc dobrze, bo wlasnie to co zrobie za mojego zycia po mnie zostanie.
A moze sie okaze, ze Bog istnieje, moze bedzie cokolwiek innego.. ale zakladam, ze jezeli ktos mnie oceni w przyszlosci, to ja sie nie bede mial czego wstydzic. Jezeli istneje Bog, to nie sadze, zeby byl dupkiem, ktory wykopie mnie z nieba, bo nie chodzilem do kosciola ;-) jak juz stwierdzi "no, pomagales ludziom, nie marudziles jakos strasznie, c'mon na steka i guinessa, sa boskie!" ;-)
Zenobius
Znasz moje myśli lepiej, niż ja sam ;-)
- CD
- ileostomia 2010.06.07.-2011.04.01.
- subtotalna kolektomia 2010.11.17. (pozostawiono ostatnie 15cm jelita)
- przywrócenie ciągłości 2011.04.01. (usunięcie ostatnich 15cm jelita grubego i 12cm jelita cienkiego)
- 2010.04.12. niedrożność jelita, otwarcie powłok, brak jednoznacznego określenia przyczyny

Infliximab, Loperamid, witaminy, odżywki, stan po całkowitej kolektomii

Unknown
Początkujący ✽✽
Posty: 441
Rejestracja: 29 sie 2008, 23:08
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: ...

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: Unknown » 28 lut 2013, 21:52

Zenobius pisze:Ale teraz nie masz pewnosci, ze nieba nie ma. Nie wiesz _nic_ o tym co bedzie po smierci. Wiec moze jednak to niebo bedzie, i co wtedy?
Prawie jak u Pascala, lepiej zaryzykować i uznać, że niebo jednak jest :)
How does it feel
To be on your own
With no direction home
Like a complete unknown
Like a rolling stone?

Awatar użytkownika
Mala_Mi
Aktywny ✽✽✽
Posty: 751
Rejestracja: 18 lut 2013, 22:54
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Wrocław

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: Mala_Mi » 01 mar 2013, 15:16

Corleone pisze:Gdyby nie to, że religia jest popularna to kolesia, który mówi że jak mnie obleje wodą święconą to pozbędę się grzechu, z którym się urodziłem każdy by traktował jak chorego psychicznie.

:brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo: :brawo:

po pijaku mądrze gadasz :D

Awatar użytkownika
ewa1325
Początkujący ✽✽
Posty: 113
Rejestracja: 15 sty 2013, 08:42
Choroba: CD
województwo: zachodniopomorskie
miasto: Koszalin
Lokalizacja: wybrzeże

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: ewa1325 » 01 mar 2013, 18:56

Corleone zgadzam się z Tobą
Be happy

Awatar użytkownika
kafka
Początkujący ✽✽
Posty: 426
Rejestracja: 18 lut 2010, 15:15
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: kafka » 01 mar 2013, 23:46

Corleone, a ja nie zgadzam się z Tobą :) Oczywiście nie we wszystkim, mam nadzieję.

Corleone pisze:Można stwierdzić, że jest nieprawdą.
Właśnie piszesz, że rozumowo można stwierdzic, że to, iż Bóg istnieje jest nieprawdą (załóżmy dla uproszczenia rozumowania, że skupiamy się na wierze chrześcijańskiej). Proszę więc o przeprowadzenie takiego rozumowania z odpowiednimi dowodami. Niżej z kolei piszesz, że nie twierdzisz, że Bóg na 100 % nie istnieje. Wiara jednak zasadza się przecież na założeniu, że Bóg istnieje. Wg Ciebie prawda to coś co obiektywnie istnieje, ale istnienia Boga nie możesz potwierdzic ni wykluczyc, czemu więc takie stwierdzenie miałoby byc nieprawdą? Dodatkowo piszesz też później, że nie ma piekła ani nieba. Proszę również o przeprowadzenie dowodu na ich nieistnienie, chyba że wyobrażasz sobie piekło jako miejsce 70 metrów pod ziemią, gdzie facet z kopytami gotuje grzeszników w kotłach :) Żeby odnieśc się do Twojego nietrafionego argumentu: np. ja nie twierdzę, że Latający Potwór... nie istnieje, ponieważ nie mam danych, by to stwierdzic, absolutnie żadnych. Na pewno istnieje subiektywnie w Twojej myśli, więc jednak jakoś istnieje, nie wiemy jednak czy np. nie istnieje faktycznie na jakiejś Mat-Planecie, której jeszcze nie odkryto - albo w świecie równoległym, jeśli do kogoś teoria światów równoległych przemawia i w zależności od tego co rozumiemy przez Latającego.
Corleone pisze:Np 10 latek nie będzie wiedział tyle co 30 latek ale to nie znaczy, że 30 latek wie wszystko.
Nie wiem czy to taki trafiony argument, jako 15-latka wiedziałam dużo więcej np. o rysunku technicznym niż teraz. Podobnie piłeczkę może odbic ktoś, kto wierzył, stracił wiarę i znowu uwierzył. Teraz on będzie patrzył z perspektywy 90-latka idąc Twoim tropem, bo będzie mu się wydawało, że wie więcej.
Corleone pisze:Wiarę w Boga porównałbym do wiary w św. Mikołaja.
Kolejne nietrafione porównanie: Św. Mikołaj faktycznie istniał :) Ale załóżmy nawet, że miałeś na myśli wiarę w podkładanie pod choinkę prezentów przez Św. Mikołaja: teorię taką łatwo sfalsyfikowac poprzez zaczajenie się przy choince na całą noc wigilijną, zobaczymy bowiem zakradających się rodziców czy kogo tam z prezentami. Twierdzenia o istnieniu Boga nie jesteś w ten sposób (ani w żaden inny) sfalsyfikowac. Nie możesz więc stwierdzic, że to, że wierzę, że twierdzenie "Bóg istnieje" jest prawdziwe - jest niedorzecznością i należy je wsadzic między bajki.

Corleone pisze:nie mamy powodów żeby przyjmować jego istnienie na wiarę
Widzisz, właśnie taki powód jest: gdybyś nie przyjmował "na wiarę" (jak to określasz), tylko chciał oprzec się na tym, co można udowodnic, powiedzmy upraszczając, rozumowo, to nie miałbyś wolnej woli. Musiałbyś bowiem uznac, że Bóg istnieje, nie byłoby innego wyboru, a to kłóciłoby się z faktem, iż wg chrześcijan Bóg dał człowiekowi wolną wolę, dzięki której mogą twierdzic, że Bóg istnieje lub nie. To tak jakbyś chciał, żeby dziewczyna/żona czy kogokolwiek tam masz czy chcesz miec, kochała Cię pod przymusem. Chciałbyś tak?

Jeszcze muszę Cię o jedną rzecz spytac, bo już abstrahując od kwestii powyżej bardzo mnie ciekawi Twoje rozumienie "prawdy". Napisałeś, że prawda=coś, co obiektywnie istnieje. Jakbyś jeszcze mógł wyjaśnic co dla Ciebie znaczy "obiektywnie". Wiem, mendzę niemiłosiernie, ale wtedy mogłabym sobie porozmyślac o tym i się odnieśc. Zdajesz sobie przecież sprawę, że prawdę próbują mądrzy Panowie definiowac juz od starożytności, na razie bez sukcesu, więc to nie tak prosto :)



Zenobius, ładnie piszesz i bezpretensjonalnie. Łatwo się w takich rzeczach otrzec o patos, ale udaje Ci się tego uniknąc.

Awatar użytkownika
kafka
Początkujący ✽✽
Posty: 426
Rejestracja: 18 lut 2010, 15:15
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: kafka » 15 mar 2013, 23:10

Kurde Corleone, myślałam że Latający istnieje tylko, jak to tutaj mówimy, subiektywnie - w Twojej wyobraźni, a tu proszę: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... go.html#MT


:) :) :) Swoją drogą chłopcy to Wasza sprawka? Bo w tej potyczce tam ponoc udzielają się i polscy przedstawiciele tegoż Kościoła? :)

Nawiasem mówiąc trochę niezręczności w tym artykule: "Deklarowanie wiary w Latającego Potwora Spaghetti jest popularne szczególnie wśród ateistów." - no to jak ateiści, skoro w niego wierzą!

Awatar użytkownika
Stanley76rsko
Początkujący ✽✽
Posty: 325
Rejestracja: 02 lut 2013, 19:53
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Radomsko

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: Stanley76rsko » 26 mar 2013, 23:01

W imię Boga - pada z ust chrześcianina
W imię Boga - pada z ust muzumłanina...itd
Gdyby nie było Boga ludzie nie mieliby władzy nad innymi ludźmi...(wyprawy krzyżowców itp.)(amerykańskie wojenki w okolicach zatoki)
Idź gin w imię Boga.Spalcie ją na stosie w imię Boga.
"To nie jest wojna dla wolności to wojna dla korzyści"
21 X 2011 r. pierwsze objawy.
03 XI 2011 r. dwutyg. "leżakowanie" w Piotrkowie.Rozpoznanie CU.
04 XII 2011 r.- 10 I 2012 r. wizyta u A.Dzikiego i "leżakowanie" na WAM-ie na Hallera(zaostrzone CU i usunięcie całego j.grubego, ileostomia)
21 sierpnia 2012 r.- 12 września 2012 r. ponowne "leżakowanie" na WAM-ie, zrobiony J-Pouch.
20 czerwiec 2013 r. witamy się na Hallera, Łódź
21 - 28 czerwiec 2013 r. rekonstrukcja przewodu pokarmowego, zamknięcie stomii
Waga 68 kg

jolinek83
Początkujący ✽✽
Posty: 234
Rejestracja: 01 mar 2009, 16:34
Choroba: polipowatość rodzinna
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wlkp
Kontakt:

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: jolinek83 » 06 lis 2013, 08:52

parafianin (język polski)

wymowa:
IPA: [ˌparaˈfʲjä̃ɲĩn], AS: [parafʹi ̯ä̃ńĩn], zjawiska fonetyczne: zmięk.• podw. art.• nazal.• akc. pob.• i → j wymowa ?/i

znaczenia:

rzeczownik, rodzaj męskoosobowy

(1.1) człowiek, który mieszka na terenie parafii i chodzi do kościoła
(1.2) przest. człowiek bez ogłady, wykształcenia, zacofany, ograniczony, tępak, pot. :cenzura:[1]
...i taki oto ma być nasz kościół......

Mnie z wiary wyleczyło liceum katolickie...
Polipowatość Rodzinna [FAP]

*kwiecień 2009- proktokolektomia odtwórcza
*wrzesień 2009 - przywrócenie ciągłości układu pokarmowego
*październik 2013 polipektomia zbiornika j-pouch i żołądka
*sierpień 2017 - usunięcie jajnika z powodu dużego potworniaka

Dodatkowo:
- desmoid przestrzeni zaotrzewnowej
- niedoczynność i stany zapalne tarczycy
- zwyrodnienie stawów kolanowych

Awatar użytkownika
Robertos
Początkujący ✽✽
Posty: 59
Rejestracja: 03 sie 2013, 16:57
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Wielkopolska
Kontakt:

Re: Czy nie straciliście wiary w Boga po tym, co przeszliście?

Post autor: Robertos » 06 lis 2013, 17:10

a ja napiszę tylko tyle:
"wiara zaczyna się tam, gdzie kończy się myślenie" <E.Camus>
i to nie w sensie że wiara jest dla głupich, tylko, że wiarę nie tłumaczy się w żaden sposób rozumowo, to coś transcendentnego.

Jedni potrzebują Boga jako wsparcia i pocieszenia, drudzy nie widzą w tym sensu i też sobie świetnie dają radę...
Coś się kończy, coś się zaczyna...
--------------------------------------------
Operacja 17.XII.2013:
usunięcie przetoki jelitowo-pępkowej oraz jelita grubego od zastawki aż po zagięcie wątrobowe...

Leki
pentasa 2x2, azatiopryna 1,5 , pantopraz, tardyferon fol, wit. pp, multilac

ODPOWIEDZ

Wróć do „Etyka/Religia”