Chrzest i inne sakramenty - hipokryzja czy nie?

Pytania i odpowiedzi na temat wiary, moralności oraz etyki.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Tomy
Doświadczony ❃
Posty: 1161
Rejestracja: 07 sty 2006, 13:46
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Polska

Re: Chrzest i inne sakramenty - hipokryzja czy nie?

Post autor: Tomy » 01 lut 2010, 14:05

Torvik pisze:Zenobius napisał/a:
Fajnie, ze tak powinno byc, ale nie jest. Co tylko jeszcze bardziej odrzuca takich ludzi jak ja.

Mam podobnie - nie potrafię zaufać instytucji, która mówi innym jak mają moralnie żyć, a sami moralni nie są. I jeszcze się oburzają, że ktoś im złe zachowanie wypomina. Tak samo jak nie uwierzyłbym w dietę odchudzającą zachwalaną przez grubasów.
To jest nawet logiczne tłumaczenie, tylko... Wszyscy wiemy jak powinna wyglądać np. dobrze zorganizowana służba zdrowia. A przecież tak nie wygląda. Więc przez analogię - jeżeli jakiś lekarz bierze łapówki a inny jest niedouczony, to powinniśmy zrezygnować w ogóle z leczenia ? :wink:
Ostatnio zmieniony 01 lut 2010, 14:12 przez Tomy, łącznie zmieniany 1 raz.

ESka

Re: Chrzest i inne sakramenty - hipokryzja czy nie?

Post autor: ESka » 01 lut 2010, 14:14

Ja sama jestem hipokrytką i niezły teatr urządzam :P chodzi o to, że w święta chodzę do kościoła ze względu na rodziców. Jest mi z tym źle, ale niestety wiele osób nie rozumie, że "klepanie wyuczonych regułek" nie jest wiarą. Ja chciałabym wierzyć jak kiedyś nawet księdza na kolędzie pytałam czy nie mógłby ze mną porozmawiać okazało się, że nie. Żałuję bo tylko na mnie nakrzyczał, a nie o to chodziło. W sumie najlepszą obroną jest atak.

Tomy
Doświadczony ❃
Posty: 1161
Rejestracja: 07 sty 2006, 13:46
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Polska

Re: Chrzest i inne sakramenty - hipokryzja czy nie?

Post autor: Tomy » 01 lut 2010, 14:31

Torvik pisze:Cudza hipokryzja wkurza mnie prawie tak bardzo jak własna ;)
:lol: Dobre :spoko:
W służbie zdrowia też jest jakaś hierarchia. Właśnie o to chodzi, że tak jak zmieniałeś sobie lekarzy, możesz też sobie zmieniać księży na tych douczonych i prawie że świętych. Byle tylko nie szukać prostej wymówki, że moje dobre relacje z Bogiem (jeżeli w ogóle jakieś chcę mieć) uniemożliwiają konkretni ludzie, w tym księża, którzy też są tylko ludźmi.
Ostatnio zmieniony 01 lut 2010, 14:32 przez Tomy, łącznie zmieniany 1 raz.

mf
Początkujący ✽✽
Posty: 181
Rejestracja: 09 sie 2007, 22:09
Choroba: CD w rodzinie
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: warszawa

Re: Chrzest i inne sakramenty - hipokryzja czy nie?

Post autor: mf » 01 lut 2010, 14:31

Zenobius pisze:[
Ja rozumiem potrzebe wiary i co to nam ma dac. Ale nie zgadzam sie z wieloma zalozeniami i sposobem "wykonywania" wierzenia.
sorry Zeno, ale piszesz jak potłuczony. "Założenia" wierzenia? "wykonywanie" wierzenia????
chyba Ci się pomylił algorytm :)

skomentowałbym bym dłużej, ale nie mam czasu.


ale wątek jest nie tyle o tym, czym jest wiara, lecz o hipokryzji w kontekście przystępowania do sakramentów.
Otóż moje zdanie (wyrażone w poście adresowanym do ani406) było i jest takie: mogę zrozumieć i nie potępiam ludzi, którzy z powodów różnych chrzczą swoje dziecko, choć zupełnie nie mają do tego przekonania, ani wiary.
natomiast akurat w przypadku osoby niewierzącej i uważającej chrzest za hipokryzję zgadzanie się na zostanie ojcem lub matką chrzestną jest moim zdaniem naduzyciem i własnie hipokryzją.
rodzice (biologiczni) starają się coś zapewnić dziecku (wstęp do królestwa niebieskiego) lub sobie (spokój od rodziców, czy sąsiadów męczących pytaniami o chrzest). Ok, są niewierzący i mimo to uważają, że tak należy. Nie oceniam.
Natomiast postawę dorosłego człowieka uważającego się za niewierzącego i krytykującego sakramenty a który ZGADZA SIĘ MIMO TO NA ZOSTANIE RODZICEM CHRZESTNYM OCENIAM BARDZO KRYTYCZNIE.

już zupełnie abstrahując od kontekstu religijnego, uważam to za przykład niedojrzałości. Gdybym był programowo niewierzący i ktoś z przyjaciół lub rodziny poprosiłby mnie o zostanie rodzicem chrzestnym, powiedziałbym o tym i odmówił

Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: Chrzest i inne sakramenty - hipokryzja czy nie?

Post autor: Ania406 » 01 lut 2010, 14:50

mf pisze:natomiast akurat w przypadku osoby niewierzącej i uważającej chrzest za hipokryzję zgadzanie się na zostanie ojcem lub matką chrzestną jest moim zdaniem naduzyciem i własnie hipokryzją.
rodzice (biologiczni) starają się coś zapewnić dziecku (wstęp do królestwa niebieskiego) lub sobie (spokój od rodziców, czy sąsiadów męczących pytaniami o chrzest). Ok, są niewierzący i mimo to uważają, że tak należy. Nie oceniam.
Natomiast postawę dorosłego człowieka uważającego się za niewierzącego i krytykującego sakramenty a który ZGADZA SIĘ MIMO TO NA ZOSTANIE RODZICEM CHRZESTNYM OCENIAM BARDZO KRYTYCZNIE.
Ja nie twierdzę, że nie było hipokryzją zgodzenie się na to w kwestii samego podejścia do wiary. Ale w kwestii osobistej- czyli tego, że moja siostra chciała bym to była właśnie ja, nikt inny - to jak to ocenić? A do ochrzczenia dziecka czuła się zmuszona z róznych względów,bynajmniej nie jej własnej wiary.
Dlatego piszę o teatrze - z każdej ze stron. I kościoła, który zgadza się na coś takiego, i ze strony ludzi którzy czując się przymuszeni i dla spokoju podejmują taką decyzję.
Przecież ksiądz, który przygotowuje rodzinę do chrztu ma obowiązek wysłuchac mojej spowiedzi i udzielić mi rozgrzeszenia, bo inaczej nie moge w pełni uczestniczyć w mszy. Prawda? Myślicie, że ktoś w ogóle na to patrzył? Ksiądz mnie nie widział na oczy nigdy, bo nie mieszkam w domu rodzinnym od lat. Mimo to nawet nie mrugnął udzielając sakramentu. Jak to więc jest z tą świętością?
To samo np ze ślubem znajomych- przecież są nauki, spotkania z księdzem. A tymczasm do sakramentu przystąpiły dwie osoby, z których tylko jedna była wierząca.
mf pisze:już zupełnie abstrahując od kontekstu religijnego, uważam to za przykład niedojrzałości. Gdybym był programowo niewierzący i ktoś z przyjaciół lub rodziny poprosiłby mnie o zostanie rodzicem chrzestnym, powiedziałbym o tym i odmówił
Dla mnie aktualnie przystąpienie do sakramentu jest na równi z braniem udziału w obrzędach plemiennych. Nie wierzę, nie potrzebuję, ale jeśli mnie ktoś poprosi i od tego będzie zależało jego szczęście- to jestem w stanie się zgodzić. Przynajmniej do tej pory tak było. Byleby to nie była prośba o ślub kościelny, bo na to na pewno się nie zgodzę.
Natomiast jeśli ktoś z pełną wiedzą o mojej niewierze prosi mni bym była świadkiem, matka chrzestną itp- to cóż.- jego wybór, a ja jestem uprzejmą osobą. I nie uważam by świadczyło to o mojej niedojrzałości, bo ja nie ukrywam swojego poglądu na sprawę.
Nie da się do tego tematu podejść ksiązkowo, zawsze będzie jakieś "ale".

[ Dodano: 01-02-2010 ]
stefanmalek pisze:ania406 napisał/a:
sakrament jest swoistym zobowiązaniem, dzieciom każe się przyrzec, że będą wierzyć- podczas komunii czy bierzmowania.



Nie prawda, to jeżeli przyjmie się sakrament wbrew woli i nie spełni się wymagań, to pomimo, że będzie on w księgach parafialnych, czy Bóg wie gdzie jeszcze, to nie będzie on ważny. To nie jest żadne zobowiązanie. Wymuszona przysięga jest nieważna. Dla ludzi liczy się papier i pieczątka, dla Boga to nie ma znaczenia.
Jasne, zgadzam się, że jeśli bóg jest, to on wie najlepiej co i jak. Ale my rozmawiamy o tym co ludzie robią i czego oczekują. Nieistotne jest dla mnie teraz, że i tak nie wierzyłam w składaną przysięgę. Istotne jest, że mnie mimo to zmuszono do jej wypowiedzenia.
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

mf
Początkujący ✽✽
Posty: 181
Rejestracja: 09 sie 2007, 22:09
Choroba: CD w rodzinie
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: warszawa

Re: Chrzest i inne sakramenty - hipokryzja czy nie?

Post autor: mf » 01 lut 2010, 14:55

Torvik pisze:gdy biskupi są zepsuci jest dla mnie nie do przyjęcia. Analogia: jeśli dom ma powybijane okna to jakoś da się przeżyć, jeśli ma zgniłe fundamenty to się do niego nie wchodzi.
zła analogia. biskup to nie fundament. biskup to kurek na dachu. albo też biskup jest taką samą cegłą jak i inni wierzący. (jeśli trzymać się metafory konstrukcji, bo dla funkcjonowania tego domu i domowników ma oczywiście większe znaczenie)


a co do zmieniania biskupów, to w Europie Zach. były ruchy oddolne np. Wir sind Kirche pod koniec lat 1990-tych, które tego typu postulaty wysuwały. i akurat większą rolę laikatu bym popierał. ale to inny temat.

[ Dodano: 01-02-2010 ]
Zenobius pisze:
mf pisze:sorry Zeno, ale piszesz jak potłuczony. "Założenia" wierzenia? "wykonywanie" wierzenia????
chyba Ci się pomylił algorytm :)
Zalozenia wierzenia - czyli zasady wg ktorych nalezy wierzyc. W koncu Bog ma jakies zasady, nie?
Wykonyawnie wierzenia - czyli wykonywanie zalozen wierzenia.

Nie wiem co w tym "potluczonego".

Język! :)

[ Dodano: 01-02-2010 ]
ania406 pisze: Dla mnie aktualnie przystąpienie do sakramentu jest na równi z braniem udziału w obrzędach plemiennych. Nie wierzę, nie potrzebuję, ale jeśli mnie ktoś poprosi i od tego będzie zależało jego szczęście- to jestem w stanie się zgodzić. Przynajmniej do tej pory tak było. Byleby to nie była prośba o ślub kościelny, bo na to na pewno się nie zgodzę.
ale dlaczego własciwie? jaka jest więc tu różnica między uczestnictwem w obrzędzie plemiennym chrztu a uczestnictwem w obrzędzie plemiennym ślubu?
rodzice by Cię ładnie prosili i kościół byłby ładny..., w sumie narzeczonemu i jego rodzinie też by zależało na tym kościele, mimo że specjalnie religijny nie jest... ty byłabyś uprzejma i zgodziłabyś się.

co takiego właściwie różni te dwie sytuacje, że w jednej nie zgodziłabys się na bycie hipokrytką, a w drugiej spokojnie się zgadzasz?

(pomijam wariant sytuacji, że osoba niewierząca bierze ślub kościelny (z wierzącą) - to jest jak najbardziej możliwe i praktykowane pod warunkiem, że osoba niewierząca zgodzi się na religijne wychowywanie dzieci przez partnera)

Awatar użytkownika
Alexandra_
Początkujący ✽✽
Posty: 201
Rejestracja: 24 mar 2008, 00:42
Choroba: IBS
województwo: śląskie
Lokalizacja: ****
Kontakt:

Re: Chrzest i inne sakramenty - hipokryzja czy nie?

Post autor: Alexandra_ » 01 lut 2010, 15:33

ania406 pisze:
Alexandra_ pisze:To tak jakby zabronić rodzicom o poglądach pacyfistyczno-ekologicznych zabierania swoich dzieci na wiece, zbiórki czy do schroniska, bo to w pewnien sposób przymuszanie. Niech nigdzie nie zabierają, niech mi tylko opowiadają o tym.
Nikt rodzicom nie zabrania zabierać dziecka do kościoła, na pielgrzymki czy uczyć prawd wiary. Tylko, że sakrament jest swoistym zobowiązaniem, dzieciom każe się przyrzec, że będą wierzyć- podczas komunii czy bierzmowania. Nie widziałam jakoś ekologów, którzy by organizowali ceremonię przyjęcia do "jednej prawdziwej grupy" dla swoich dzieci. A jeśli tak się dzieje, to tu już mówimy o sektach, czyli inny temat . Oczywiście, że potem i tak można odejść od kościoła jeśli ktoś chce. Tylko jak już napisałam wyżej-warto serwować dzieciom na siłę coś czego nie rozumieją? Chodzi mi zwłaszcza o komunię i późniejsze już bardziej zrozumiałe, ale wciąż często wymuszone- bierzmowanie.
Ja naprawdę nikomu nie zabraniam wierzyć, nie uważam ludzi wierzących za głupszych czy gorszych. Każy ma prawo do swoich przekonań. Ja mam takie a nie inne.
Tylko nie widzę celu (jeśli ktoś sie zgadza całkowicie z doktryną kościoła) chodzenia do kościoła nie należąc do niego. Jeśli mu się umrze przed adolescencją i tak się będzie smażył w piekle (zakładając, że Bóg istnieje i inne ceregiele) co wtedy? sakrament pośmiertny?
Zenobius pisze:
Alexandra_ pisze:Alexandra_ napisał/a:
Mają nie wspominać dziecku o istnieniu Boga przed ukończeniem przez niego 18 roku życia? To nie muszą też pokazywać różnicy co jest dobre, a co złe; może same o tym zdecydować. Nie wierzę w Antypedagogikę, więc nie zgadzam się z tym.

Tylko nauka o Bogu definiuje co jest dobre a co nie?

Mowic sie powinno dziecku i o Bogu i o kazdej innej wierze. A to co wybierze dziecko to juz jego prywatna wola i pownno moc podjac decyzje gdy samo juz bedzie uzywalo swojego mozgu do rozumienia swiata.
Nie, nie źle się zrozumieliśmy. Nie mówię, że nauka o Bogu jest jedynie słuszna, bo wcale tak nie myślę, proszę nie róbcie ze mnie tutaj jakiegoś średniowiecznego rycerza z krucjaty który ma zamiar Was ogniem, mieczem i gwałtem "nawrócić"
Chodziło mi tutaj, że rodzice wierzący wiarę będę uważali za swoją spuściznę, nie robią krzywdy dziecku wprowadzając dziecko poprzez chrzest do kościoła i po co to im zabraniać? To tak jakby zabraniać (powiedzmy ateistą) mówić co jest dobre, a co złe.

Rzadko bywam w kościele, bo nie mam takiej potrzeby być tam co tydzień. Nie wierzę w piekło. W klasie maturalnej (!) na religii często stałam w kącie za karę (za kłótnie z księdzem) Jak ksiądz przychodził do Nas na kolędę, to opowiadał mojej mamie, że przez 45 min lekcji zastanawia się w które żebro dostanie. Kłóciłam się w konfesjonale tak, że zostałam wyproszona z kościoła. Mam więc bogate doswiadczenie... ale nigdy nie miałam pretensjido mamy, że mnie ochrzciła. To była jej wiara i chciała żebym ja się w niej wychowała, tak ja będę chciała wychować dziecko w poszanowaniu innych. Cóż mamie nie do końca się udało (chociaż w Boga wierzę) ale nie czuję żeby naruszyła jakkolwiek moją wolność.
Hey, mister. This here is the stairway to heaven. You know that, don't cha?

Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: Chrzest i inne sakramenty - hipokryzja czy nie?

Post autor: Ania406 » 01 lut 2010, 15:50

mf pisze:ale dlaczego własciwie? jaka jest więc tu różnica między uczestnictwem w obrzędzie plemiennym chrztu a uczestnictwem w obrzędzie plemiennym ślubu?
rodzice by Cię ładnie prosili i kościół byłby ładny..., w sumie narzeczonemu i jego rodzinie też by zależało na tym kościele, mimo że specjalnie religijny nie jest... ty byłabyś uprzejma i zgodziłabyś się.
co takiego właściwie różni te dwie sytuacje, że w jednej nie zgodziłabys się na bycie hipokrytką, a w drugiej spokojnie się zgadzasz?
Bo podczas ślubu musiałabym głośno i wyraźnie wypowiedzieć słowa przysięgi, w którą nie wierzę. Wejśc w pełni w obrządek i jego prawidła- które są mi obce. Ani podczas bierzmowania, ani chrztu Zuzi nie wymówiłam słów przysięgi. Jak już pisałam ksiądz miał w nosie to co się działo, byleby odbębnić, więc nawet nie patrzył, ani nie słuchał. I tyle jestem w stanie zrobić dla kogoś. Bo co innego jest powiedzieć wierszyk, a co innego udawać, że się w ten wierszyk wierzy- co podczas ślubu musiałabym zrobić.
Poza tym jeśli ktoś chce spędzić ze mną życie- a zakładam, że o tym myśli proponując ślub, to powinien uszanować to, że nie chcę i nie prosić. Tak jak ja uszanowałbym jego wiarę i nie prosiłabym by przestał chodzić do kościoła. Ślub cywliny- proszę bardzo -to byłby kompromis.
Na szczęście moi rodzice nie wtrącają się w moje decyzje i nie muszę się zastanawiać nad ich stanowiskiem w tej kwestii.
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: Chrzest i inne sakramenty - hipokryzja czy nie?

Post autor: Ania406 » 01 lut 2010, 16:01

monikaaa_19, pisałam o tym kilka postów wyżej- ksiądz to olał. Nawet mnie raz nie widział odkąd został proboszczem mojej rodzinnej parafii. I jakoś się nie przejął.
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

mf
Początkujący ✽✽
Posty: 181
Rejestracja: 09 sie 2007, 22:09
Choroba: CD w rodzinie
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: warszawa

Re: Chrzest i inne sakramenty - hipokryzja czy nie?

Post autor: mf » 01 lut 2010, 16:15

ania406 pisze: Bo podczas ślubu musiałabym głośno i wyraźnie wypowiedzieć słowa przysięgi, w którą nie wierzę.
a jak szłaś do spowiedzi przed swoją rolą Chrzestnej, to co powiedziałaś? To też jakiegoś typu przysięga. tylko mniej ludzi ją słyszało...

nie to żebym Cię próbował nakłaniać (choć istotnie może to pachnieć prozelityzmem) , ale jest przyjęta praktyka ślubu kościelnego osoby wierzącej z niewierzącą. osoba niewierząca nie przysięga wtedy w imię Boga. jakie są dokładnie słowa, nie pamiętam, ale na pewno nie różnią się w swej istocie od tego co byś musiała powiedzieć w USC. Natomiast to pociąga za sobą Twoją zgodę na religijne wychowanie dzieci.

znam takie osoby, które po prostu są niewierzące, niczego nie udają, nie biorą udziału w uroczystościach religijnych czy sakramentach, a taki ślub w kościele z osobą wierzącą brały wedle powyższych zasad.
i przyznam się szczerze, że taka postawa mi bardzo się podoba. idę na kompromis tam gdzie nie udaję nikogo innego i jednocześnie deklaruję szacunek dla mężą czy żony, która jest katoliczką i, choć dla mnie to nie jest ważne, ba, wątpliwe, pozwalam bez przeszkód wychowywać dzieci właśnie religijnie.
i to jest właśnie brak hipokryzji - mam swoje zasady i swój (brak) wiary, więc nie godzę się na to, by udawać chrzestnego który po katolicku będzie wychowywał swojego chrzesniaka, nie udaję, że się spowiadam.... etc.
natomiast jesli mojej przyszłej połówce zależy na tym, żeby on/ona przysięgał przed Bogiem nie mam nic przeciwko. Ja sam oczywiście nie przysięgam.

mf
Początkujący ✽✽
Posty: 181
Rejestracja: 09 sie 2007, 22:09
Choroba: CD w rodzinie
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: warszawa

Re: Chrzest i inne sakramenty - hipokryzja czy nie?

Post autor: mf » 01 lut 2010, 16:50

ok, rozumiem.
ale dlaczego konkretna reakcja księdza w czasie spowiedzi (lub jej brak) ma tu być istotna dla dorosłej dojrzalej osoby, która ma swoje zapatrywania na sprawę religii i sakramentów? starałem się pokazać, że między zobowiązaniem wobec Boga i ludzi które bierze na siebie chrzestny i zobowiązaniem panny młodej wobec Boga i ludzi w czasie ślubu kościelnego nie ma co do istoty różnicy. Argument, że tu jest przysięga na głos i wobec całego tłumu a tu tylko przykrywasz dziecko białą chustką jest niedobry. Dlaczego chustka jest teatrem a słowa nie są już teatrem? I tu i tu, jeśli się podejmujesz czegoś, to się podejmujesz. Jesli zgadzasz się być chrzestnym, to zgadzasz się z tym, że będziesz wspierał religijne wychowanie dziecka. Jesli jesteś niewierzacy, to po prostu się tego nie podejmujesz.

Awatar użytkownika
Ania406
Doświadczony ❃
Posty: 1354
Rejestracja: 02 cze 2008, 23:22
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Znienacka

Re: Chrzest i inne sakramenty - hipokryzja czy nie?

Post autor: Ania406 » 01 lut 2010, 17:27

Pisałam już- żadnej spowiedzi nie było. Ostatni raz byłam u "spowiedzi" w wieku 14 lat.
mf, mnie się nikt z osób odpowiedzialnych w kościele za chrzest nie pytał czy ja się zgadzam. A moja siostra wie jakie mam zdanie. Tłumaczyłam już- nie każdy ma siłe by walczyć z osądami innych. Ona nie miała i wybrała taką drogę. Dlaczego mam jej w tym nie wesprzeć, tylko jej jeszcze utrudnić? Ja uważam, że cały ten chcrzest był teatrem. Ale w związku z tym, ze to moja siostra, którą kocham mimo wszystko- to podjęłam sie (z niechęcią) tej roli. Gdyby ksiądz traktował to wszystko poważnie, to porozmawiałby ze mna i dowiedziałby się jakie mam zdanie. I wtedy mógłby mieć wpływ na moją tam obecnośc. A że tego nie zrobił? Że sam podszedł do tego jak do wpowiedzenia wierszyka- to czy ja mam się z tego powodu czuć winna? Ma mi być głupio? Otóż nie wstydzę się w żadnym stopniu tego jak postąpiłam. Nikogo nie okłamałam. Pomogłam za to mojej siostrze. Choć nie popieram jej wyboru, i mój byłby inny, to nie mam prawa jej zmuszać do czegokolwiek i w tej sytuacji mogłam ją tylko wesprzeć.
Różnica między ślubem a chrztem jest taka, że ślub to tylko moja decyzja, a chrzest czyjegoś dziecka- to decyzja czyjaś. I ja we własnej sprawie taką a nie inna bym podjęła. Natomiast nie mam prawa zmuszać kogoś do zmiany jego decyzji, moge co najwyzej wyrazić swoje zdanie i pomóc lub nie.
Nie wiem dlaczego masz z tym taki problemmf? Wkurza Cię, że ja odstawiłam teatr w kościele, czy to, że w zasadzie i parafianie i ksiądz mieli w nosie to czy wierzę czy nie? Dlaczego uwarzasz moją decyzję za niedojrzałą? Uważasz, że pomaganie osobom, które się kocha jest niedojrzałe? Dlatego, że potrafię schować swoje dumne przekonania do kieszni po to by bliska mi osoba nie musiała doswiadczyć upokorzenia?
Nie uważasz, że to co "zapisane w księgach" nie zawsze pokrywa się z rzeczywistym odbiorem? Co z tego, że z założenia chrzest oznacza zgodę na wychowanie dziecka w wierze, skoro w praktyce nie oznacza nic. Ani dla rodziców, ani dla dziecka, ani nawet dla księdza, który sakramentu udziela, bo tego dziecka pewnie już nigdy na oczy nie ujrzy, a i rodziców widzi 2gi raz w życiu.
To samo tyczy się ślubu- ileż to razy słyszałam słowa przysięgi, po to tylko by potem patrzeć jak one totalnie nic dla tych osób nie znaczą.
Możemy dyskutować o tym "jak powinno to wyglądać", ale możemy też porozmawiac o tym jaki jest stan faktyczny w wielu przypadkach. Nie mówię, że we wszystkich, albo wiekszości- w wielu mi znanych przypadkach.
Wiesz ile osób przysięga przed bogiem, że będzie dbać o swoje dziecko? A wiesz ilu z nich potem maltretuje te dzieci? Ilu mężów i ile żon składa przysięgę, że się będą szanować, a potem się nad sobą znęcaja, zdradzają, oszukują. A przecież rozumieli słowa, które padły z ich ust. Jak to więc jest z tym podejmowaniem się czegoś w "imię boskie" ?
Care for life and physical health, with due regard for the needs of others and the common good, is concomitant with respect for human dignity.

marcin87
Początkujący ✽✽
Posty: 277
Rejestracja: 23 paź 2008, 22:29
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Chrzest i inne sakramenty - hipokryzja czy nie?

Post autor: marcin87 » 01 lut 2010, 17:40

ania406 pisze:Gdyby ksiądz traktował to wszystko poważnie, to porozmawiałby ze mna i dowiedziałby się jakie mam zdanie.
Jeśli zgodziłaś się być chrzestną, to ksiądz założył że jesteś wierząca. Miał wyczuć że nie i wypytać- trochę niepoważna jesteś. Równie dobrze mógłby przeprowadzać rozmowy z każdym kto chce przystąpić do Komunii, albo po prostu jest w kościele.

mf
Początkujący ✽✽
Posty: 181
Rejestracja: 09 sie 2007, 22:09
Choroba: CD w rodzinie
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: warszawa

Re: Chrzest i inne sakramenty - hipokryzja czy nie?

Post autor: mf » 01 lut 2010, 17:43

hej Ania, nie traktuj tego personalnie, nic "mnie nie wkurza". dla wygody spersonalizowałem problem i mowa była o Twoim przykładzie. to samo może należało po prostu napisać bezosobowo. była dyskusja o hipokryzji w kontekście sakramentów, to napisałem, jakie jest moje zdanie.tylko niepotrzebnie za dużo i za bardzo odnosząc się do Twojego przykładu. przepraszam, nie chciałem niczego wytykać a jedynie argumentować.

Ja jestem w ogóle zwolennikiem wymagań stawianych sobie. więc argument, że ksiądz dopuścił a inni też traktują ów sakrament bardziej jako teatr, że wiele ludzi kłamie i bije dzieci a przecież przysięgało - nie przekonuje mnie.
pozdrawiam i dzięki za ciekawą też dla mnie dyskusję (tylko dlatego dyskutowałem, a nie że chciałem Ci pokazać moralną wyższość - od tego jestem daleki)
Ostatnio zmieniony 01 lut 2010, 17:49 przez mf, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7750
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Chrzest i inne sakramenty - hipokryzja czy nie?

Post autor: obyty.z.cu » 01 lut 2010, 17:45

ania406 pisze:Wiesz ile osób przysięga przed bogiem, że będzie dbać o swoje dziecko? A wiesz ilu z nich potem maltretuje te dzieci? Ilu mężów i ile żon składa przysięgę, że się będą szanować, a potem się nad sobą znęcaja, zdradzają, oszukują. A przecież rozumieli słowa, które padły z ich ust. Jak to więc jest z tym podejmowaniem się czegoś w "imię boskie" ?
roznie sie ludzie podbudowuja,
klamstwo pozostanie klamstwem bez wzgledu na jego motywacje,

ale nic nie zmienia faktu ...oszukania tego malego dziecka.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Etyka/Religia”