Strona 6 z 6

Re: Jak wy to przyjęliście??

: 12 paź 2018, 07:12
autor: masterdark
Dolegliwości jelitowe i potencjalne ryzyko, że może to trwać dożywotnio nie zrobiły na mnie ekstremalnego wrażenia, bo byłem już obeznany z tematyką dożywotnich dolegliwości.

Największy szok to przechodziłem z żołądkiem, znienawidziłem cały świat, to co sprawiało mi radość, przestało mi ją sprawiać, pojawiła się zawiść do ludzi, którzy nie mają jazd z żołądkiem, pragnienie, aby wszyscy na świecie zachorowali na żołądki, były i napady pięściowej autoagresji, w których chciałem można powiedzieć ukarać swój żołądek za to, że zachorował. Pojawił się też lęk związany ze śmiercią, gdy nie wiedziałem, czy schorzenie jest śmiertelne, czy nie (śmierć sama w sobie jest mi ogólnie w miarę obojętne, ale był lęk, że choroba doprowadzi do śmierci w wielkich męczarniach). Wiedza, że choroba raczej nie jest śmiertelna nie przyniosła mi żadnej wyraźnej ulgi, bo życie z dolegliwościami, szczególnie przy zaostrzeniu to co to za życie.

Właśnie przez żołądek jelita nie były już w stanie wywołać aż takiego szoku. Też pojawia się złość i pragnienie, by wszyscy mieli chore jelita, ale w trochę mniejszym nasileniu niż w przypadku żołądka no i bez autoagresji jak na razie.

Nazwa schorzenia jest mi obojętna, moja psychika ma problem z przyjęciem dolegliwości, a nie nazwy schorzenia.

Re: Jak wy to przyjęliście??

: 12 paź 2018, 07:18
autor: anetka30
Na początku ucieszyłam się, że to crohn bo byłam przekonana, że to rak. Dopiero z czasem dotarło do mnie co to za choroba. Oswoilam się z nią i dalej idę do przodu. Zdarzają się gorszr momenty. Najgorszy jest lęk przed tym co mnie jeszcze czeka w związku z chorobą. Staram się żyć tu i teraz dopóki jestem w dobrym stanie zdrowia.