Strona 5 z 6

Re: Dzieci a choroby

: 28 cze 2007, 20:06
autor: Patryśka
tom-as pisze:wiesz... kiedyś przeczytałem gdzieś takie zdanie

ktoś kiedyś napisał/a:
małe dzieci to kupa radości... z przewagą kupy



hmm.. ciekawe stwierdzenie
Nie o to mi chodzi..moze dla Ciebie tak jest..Ja po prostu matki w sobie nie znajduje :P
Moze jeszcze mloda i glupia jestem i dlatego..Na razie po prostu nie miewam napadu milosci na widok bobaska..

Re: Dzieci a choroby

: 29 cze 2007, 20:04
autor: Elcia
skoro choruje na CU i na dodatek mam jeszcze astme i alergie pokarmową to znaczy że moje dziecko może odziedziczyć po mnie te świństwa? :smutny:

Re: Dzieci a choroby

: 01 lip 2007, 13:29
autor: ranka
Na razie po prostu nie miewam napadu milosci na widok bobaska..
a to jest zupelnie normalne,tez tak mialam ;P

Re: Dzieci a choroby

: 01 lip 2007, 13:30
autor: Melody
Czytałam że macierzyństwo przychodzi w wieku 28 lat :]

Re: Dzieci a choroby

: 01 lip 2007, 13:34
autor: kasinp
ja urodzilam majac 25 i macierzynstwo przyszlo wraz z moim Konradkiem , a jak w ciazy chodzilam to nie wiedzialam co to macierzynstwo i balam sie na poczatku , ale wtedy nie wiedzialam ze bede chora i w ogole bylo inaczej..

Re: Dzieci a choroby

: 01 lip 2007, 13:38
autor: Melody
Zenobius pisze:
ranka pisze:Czytałam że macirzyństwo przychodzi w wieku 28 lat :]
To chyba takie skrajniejsze przypadki ;-)

Ja ci dam skrajniejsze przypadki!!! :boks:

A poza tym dla każdego liczy sie wpierw kariera i kasa by zapewnić jak to mówią byt dziecku..

Re: Dzieci a choroby

: 01 lip 2007, 13:53
autor: Melody
Torvik pisze:
Melody pisze:A poza tym dla każdego liczy sie wpierw kariera i kasa by zapewnić jak to mówią byt dziecku..
Nie generalizuj. Znam osoby, dla których to nie jest najwazniejsze.

a czy mi chodziło o każdą osobę?! :neutral:

Porawka: Dla niektórych liczy się....

Re: Dzieci a choroby

: 01 lip 2007, 14:00
autor: goniusia
Ja zaszłam w ciążę mając lat 18.Skończyłam szkołę,zdałam maturę z wyróżnieniem,potem druga szkoła,teraz mam dobrą pracę i nie wyobrażam sobie życia bez mojego synusia :serce: :serce: :serce: Na początku świat się wali ale wszystko można przeżyć

Re: Dzieci a choroby

: 01 lip 2007, 14:03
autor: kasinp
goniusia, :brawo:

lubie jak ktos w ten sposob stawia sprawe , dla mnie kazda taka osoba jest bohaterka!

Re: Dzieci a choroby

: 01 lip 2007, 14:07
autor: goniusia
kasinp pisze:goniusia,

lubie jak ktos w ten sposob stawia sprawe , dla mnie kazda taka osoba jest bohaterka!
Dzięki. :!: :!: :!:

Re: Dzieci a choroby

: 01 lip 2007, 14:15
autor: goniusia
Każdy ma wybór..Ja sobie nie wyobrażam żebym miała tą ciążę usunąć.Mimo młodego wieku nawet o tym nie pomyślałam.A teraz wyglądam jak siostra mojego syna.Potrafię się z nim dogadać,słuchamy tej samej muzyki i mamy taki sam gust. :serce: :serce: :serce:

Re: Dzieci a choroby

: 01 lip 2007, 14:18
autor: goniusia
Mądrala się znalazł,jakbyś nie wiedział to żadne zabezpieczenie nie jest 100 procentowe :mad:

Re: Dzieci a choroby

: 01 lip 2007, 14:30
autor: goniusia
Zenobius pisze:Serio?
Nie na niby.Każdy ma inne podejście do tych spraw, zobaczymy jak Ty będziesz miał dziecko czy urodzi się z planów czy z przypadku. :twisted:

Re: Dzieci a choroby

: 01 lip 2007, 17:17
autor: Shima
Zenobius pisze:Edyta83 napisał/a:
A życie bez dziecka byłoby takie smutne i puste :(

Sa inne sposoby zeby miec dziecko :)

Edyta83 napisał/a:
ano właśnie a kto nie ryzykuje ten nic nie ma.

Warto tak ryzykowac zyciem drugiej osoby? Waznej bardzo.
Niestety ja jestem tego samego zdania.
Mam juz dziecko (urodziła sie zanim zachorowałam)i wiem teraz co straciłabym nie mając jej.
Mimo to nie odważyłabym sie skazać jej na cierpienia(jakis %istnieje prawda?)CD.
W życiu nie darowałabym sobie gdyby zachorowała bo miałabym świadomość ze skazałam ją na to z pelnym rozmysłem.(te roważania są hipotetyczne w moim wypadku i dotyczą sytuacji-zachorowałam zanim urodziłam-)

Re: Dzieci a choroby

: 01 lip 2007, 19:46
autor: Aniijjaa
To jest bardzo trudna decyzja aby zdecydowac się na dziecko, wiedząc że jest się chorym.

Czytając te posty pomyślałam o koleżance, która zawsze twierdziła że trzeba być wstrętnym egoistą aby wogóle decydować się na dziecko w tak okrutnym świecie, kiedy jest tyle zła, chorób, tragedii na tym świecie.
Czas odmienił jej widzenie i sens życia.
Być może w tym jej wczesniejszym przekonaniu jest trochę prawdy.
Nikt nie chce aby jego dziecko cierpiało więc robimy wiele aby uniknąć cierpienia. Jednak to cierpienie jest nieodłączne i mimo wszystko towarzyszy każdemu z nas przez całe życie pod różnymi postaciami.
Kiedy byłam dzieckiem patrzyłam na cierpienia bliskiej mi osoby, patrzyłam i cierpiałam razem z nią aż do ubiegłego roku(teraz kiedy jej nie ma czuje się jeszcze gorzej). W duchu myślałam, że gdybym ja tak miała cierpieć wolałabym umrzeć.
Los chciał inaczej i sama doświadczyłam w życiu więcej niż ludzie zdrowi. Moje doświadczenia, cierpienia wpłynęły na mnie inaczej. Zmieniłam zdanie. To że jestem chora nie znaczy, że lepiej byłoby umrzeć.
Odbiegłam troszkę od tematu ale wydaje mi się, że tak naprawdę o to trzeba byłoby zapytać dzieci, które chorują czy są szczęsliwe mimo choroby, czy potrafia cieszyć się życiem mimo cierpień jakie doznają, czy gdyby mieli wybór: możesz się urodzić tylko chora, bo w przeciwnym razie nie urodzisz się, to one wiedzą co jest lepsze w takiej sytuacji.
Każdy rodzic chce szczęścia, zdrowia, bezpieczeństwa dla swoich dzieci. Zwykle one same je odnajdują i troszkę różni się od naszych oczekiwań.
Wydaje mi się, że tak naprawdę możemy sobie wiele planować, oczekiwać ale w życiu bywa zupełnie inaczej. Życie zaskakuje nas nieustannie. Dziś człowiek jest zdrowy ale wieczorem może wszystko sie zmienić. Dlatego parasol ochronny czasem może okazać się zbyteczny.