Strona 6 z 7

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

: 31 sie 2011, 08:37
autor: Gottii
kasia38 pisze:konserwować się alkoholem
dobre, ja konserwuje się tylko w domku na wyjazdach raczej mało

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

: 31 sie 2011, 15:22
autor: mf
Zenobius pisze: Oraz.. nie polecam Holenderskiej kuchni
a co to jest "holenderska kuchnia"? dasz jakies przyklady?

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

: 31 sie 2011, 21:29
autor: e1231
Po wybojach Gruzińskiej Drogi Wojennej moje jelita nie są w stanie uspokoić się od ponad 3 miesięcy.

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

: 18 paź 2011, 21:43
autor: violek
A ja jade na pare dni do Berlina, oni tez jedza raczej tlusto i ciezko, wiec chyba zrobie sobie diete :razz:

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

: 28 sty 2012, 01:38
autor: kasia38
właśnie wróciłam z Izraela
na dwa tygodnie przed wyjazdem miałam nie złą rewolucję, że bałam się jechać
natomiast tam, na miejscu nie miałam żadnych problemów brzuchowych
a nie oszczędzałam się za bardzo, jadłam wszystko, pewnie za dużo nawet mieszałam i nic mi nie było, normalnie dwa razy dziennie do wc i to wysiedziane :)

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

: 29 mar 2012, 09:37
autor: Daga03
Witam.8 maja wyjeżdzam do Egiptu, biorę salofalk 2x2 i kwas foliowy . jestem w pełnej remisji ale zastanawiam się czy kilka dni przed wylotem nie zażywać jakiś leków lub nie zwiekszyć salofalku.dodatkowo mam wlewki ale nigdy jeszcze ich nie używałam.co radzicie, a w Egipcie może kieliszek czystej wódeczki na strefie zakupionej oczywiście przed śniedaniem , proszę o radę.byłam w grecji , chorwacji i hiszpani , i nigdy nic się nie działo ale jednak Egipt jest troche egzotyczny. :roll:

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

: 23 kwie 2012, 20:31
autor: Micky86
Hej Daga03.

Właśnie wróciłem kilka dni temu z Sharm el Sheik. Generalnie wyjazd super, pogoda świetna. Jeśli chodzi o zdrowie to nie było problemów. A wręcz powiem ci, że lepiej się tam czułem niż w Polsce. Spokój, z dala od pracy, zero stresów :)

Jedyny fatalny moment był jak wróciliśmy z nurkowania. Aparaty tlenowe i rurki przy pomocy których oddychaliśmy przewędrowały na zmianę przez usta chyba wszystkich uczestników rejsu :) Poza tym, żeby maska pod wodą nie parowała, trzeba na nią napluć i spłukać w wodzie. A że wszyscy te oplute maski płukali w jednym wiaderku, w połączeniu z odmienną florą bakteryjną w wodzie morskiej, efekt był taki że rano następnego dnia wszystkich poskręcało (także zdrowych, żeby nie było :P). Ja akurat cały dzień się czułem dobrze, ale w nocy na pół godziny przed wyjazdem do Jerozolimy poczułem rewolucje. Także jechałem na końskiej dawce Nifuroxazydu. Biegunki nie miałem, ale strasznie mnie na wymioty brało. Na nieszczęście jeszcze 2 godziny staliśmy na granicy z Izraelem, a na dobitke się okazało, że nasz żydowski kierowca zaspał i przyjechał po półtorej godzinie. Także ta noc, to był dramat, ale jakoś przeżyłem.

Poza tym wyjazd świetny. Unikałem surowych warzyw i owoców. Warzywa głównie grillowane albo gotowane na parze jadłem. Ostatniego dnia zjadłem całą miske sałatki owocowej bo bym chyba nie przebolał, jakbym nie skosztował i nic mi nie było. Wódkę jak najbardziej polecam. Ja tam codziennie stosowałem (profilaktycznie oczywiście ;)

Także nie ma się o co martwić. I udanych wczasów życzę :))

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

: 23 kwie 2012, 21:08
autor: leila
a w Hiiszpanii trzeba na jakies jedzenie uwazac jak jedzie sie na taka wycieczke typowo hotelowa z biura podrózy?

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

: 17 maja 2012, 17:16
autor: Daga03
Słuchajcie, wróciłam w czwartek z Egiptu w ostatnim dniu pobytu wzięła mnie lekka zemsta-kilka razy w kibelku, i skurcze żołądka ale wziełam ANTINAL i jak ręką odjął.Jednak dzisiaj po obiedzie czuję , że coś ,mnie bierze czyli boli brzuch, burczenie jelit ,gazy itd.czy to może być przez to , że organizm znowu oswaja się z naszą florą bakteryjną.jak czytałam posty to nie zauważyłam , żeby ktoś miał nawrót.mam nadzieję , że niepotrzebnie panikuję.

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

: 06 lut 2013, 12:25
autor: karolusia1984
witajcie, choruje na Leśniowskiego _crohna wybieram się na wakacje do Egiptu, czy ktoś w Was z tą chorobą był w Egipcie, jak się czu :wink: ł, dopadła go zemsta faraona? :wink:

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

: 06 lut 2013, 14:29
autor: Baby
Ja była w Tunezji i Turcji - nic mnie nie dopadło. Przestrzegalam jednak kilku zasad: piłam wodę butelkowaną, taką samą myłam zęby, nie jadłam nic kupionego na mieście na straganach ani (lodów, napojów, dań na wynos). Oczywiście starałam się trzymać dietę. Wiele osób odradza także drinki z lodem (bo lód robią z kranówki ktora można nam zaszkodzić). Ach no i owoce myłam wodą gotowaną a nie z kranu.

[ Dodano: 06-02-2013 ]
Polecam także zakupienie loperamidu, smecty, orsalitu, enterolu i endiexu - tak na wszelki wypadek. No-spa i przeciwbólowe sie przydadzą. Znajomą dopadła biegunka i niestety nie miała ze sobą nic.

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

: 06 lut 2013, 15:11
autor: Cinimini
karolusia1984, Ja byłam w 2010r. i w dniu poprzedzającym wyjazd dopadła mnie klątwa. Czegoś takiego w życiu nie przeżyłam - crohn się chowa. Przestrzegałam wszystkich zasad o których pisze Baby, ale na to nie ma reguły. Skończyłam w gabinecie lekarskim pod kroplówką. Uświadomiono mnie, ze bakteria coli, która jest odp. za tzw. klątwę faraona jest chociażby w klimatyzacji i wodzie z basenu, także nie sposób się przed nią uchronić. To jest los na loterii, raz złapie, raz nie. Swego czasu byłam w Tunezji gdzie żadnych zasad nie przestrzegałam i było ok. a mój ówczesny chłopak okaz zdrowia poległ po całości.

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

: 06 lut 2013, 15:44
autor: Baby
Pewnie że nie ma reguły ale lepiej dmuchać na zimne ;)

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

: 06 lut 2013, 15:45
autor: karolusia1984
Cinimini pisze:karolusia1984, Ja byłam w 2010r. i w dniu poprzedzającym wyjazd dopadła mnie klątwa. Czegoś takiego w życiu nie przeżyłam - crohn się chowa. Przestrzegałam wszystkich zasad o których pisze Baby, ale na to nie ma reguły. Skończyłam w gabinecie lekarskim pod kroplówką. Uświadomiono mnie, ze bakteria coli, która jest odp. za tzw. klątwę faraona jest chociażby w klimatyzacji i wodzie z basenu, także nie sposób się przed nią uchronić. To jest los na loterii, raz złapie, raz nie. Swego czasu byłam w Tunezji gdzie żadnych zasad nie przestrzegałam i było ok. a mój ówczesny chłopak okaz zdrowia poległ po całości.

leki za granicą

: 06 cze 2013, 23:23
autor: Ester
Witam. To mój pierwszy post. Planuję wyjazd za granicę, właściwie, jest już przesądzony, będę mieć ubezpieczenie poza Polską, mam nadzieję, że ktoś coś wie na ten temat, ale o tym za chwilę. Jestem w trakcie obserwacji od 3 lat:) Zawsze bałam się, że gdybym zapomniała leków poza Polską, to tragedia, a tu dowiaduję się, że Pentasa w wielu krajach dostępna jest bez recepty, oczywiście kosztuje, ale to cena rzędu 50 funtów, czyli w nagłym przypadku, do przełknięcia.
Moje pytanie : czy ktoś ma jakieś doświadczenia z przeprowadzką z Polski i otrzymywaniem refundowanych leków poza Polską? Jakie dokumenty udało Wam się uzyskać w kraju. Ja mam wrażenie, że nie dość, że jestem chora, to jeszcze na 2,5 miesięcznej smyczy. Nie znalazłam lekarza, który odważyłby się napisać cokolwiek po angielsku i dać pieczątkę.

Moje prywatne spostrzeżenia na temat łapania problemów na wakacjach - można przestrzegać diety, ale z doświadczenia wiem, że wiele podróżujących osób, nawet zdrowych łapie biegunkę lub inne, bo podczas mycia zębów płucze usta wodą z kranu.