Studia a NZJ

czyli problemy ogólnochorobowe i nie związane z nzj.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Studia a NZJ

Post autor: exa » 01 mar 2010, 21:10

Natalka pisze:exa była szybsza :wink:
oj :oops:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

lubktos
Debiutant ✽
Posty: 17
Rejestracja: 08 lut 2010, 23:51
Choroba: CD
województwo: lubelskie
Lokalizacja: Lublin

Re: Studia a NZJ

Post autor: lubktos » 01 mar 2010, 21:44

Agu ja też studiuję i miałem problemy z sesjami no i mam jeszcze taki bonus że jestem ostatnim rocznikiem jednolitych studiów mgr. inż więc urlop dziekański czy coś w tym stylu nie wchodzą w grę. Też myślałem o tym aby sobie ułatwić życie między szpitalem lekarzami i uczelnią. Rozmawiałem z wieloma osobami i doszedłem do wniosku że lepiej się przemordować ten czas bez orzeczeń o niepełnosprawności i tym podobnych. To niestety nie wygląda dobrze w sytuacji gdy po studiach zaczynasz szukać pracy. Grupa inwalidzka czasem pomaga w uzyskaniu pracy (np. ochroniarza) ale często przeszkadza - pracodawcy obawiają się takich osób.
Nie ważne kimś się jest, ważne jakim się jest człowiekiem...

Awatar użytkownika
Agu
Początkujący ✽✽
Posty: 140
Rejestracja: 23 wrz 2009, 23:43
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa/Dęblin
Kontakt:

Re: Studia a NZJ

Post autor: Agu » 01 mar 2010, 21:53

Co do tego orzeczenia o niepełnosprawności, to też mam pewne wątpliwości. Może głównie dlatego, że nie uważam się za niepełnosprawną (przynajmniej na razie) i nie chcę takową być. Ale mam nadzieję, że na mojej uczelni uda mi się zorganizować jakieś ułatwienia bez takiego orzeczenia.
A tak w ogóle, to to orzeczenie nie jest przyznawane na jakiś okres?
Obrazek

Awatar użytkownika
Izabelka
Początkujący ✽✽
Posty: 134
Rejestracja: 21 kwie 2009, 10:51
Choroba: CD
województwo: lubuskie
Lokalizacja: ...
Kontakt:

Re: Studia a NZJ

Post autor: Izabelka » 01 mar 2010, 21:54

Ja rówiesz studuje mimo tego wszystkiego na 2 semestrze praktycznie wcale nie bylo mnie na uczelni potem bylo ciężko narobic szczególnie matme ale udalo sie zaliczyc z warunkiem a teaz jestem na 4 semestrze i wlasnie wybieram temat na prace licencjacka (hymmmmmmmmmm) i jetem towniesz na indywidulanej organizacji studiów tybardziej ze musze dojechc z innej miejscowosci 36 km :)
Ostatnio zmieniony 01 mar 2010, 23:24 przez Izabelka, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Agu
Początkujący ✽✽
Posty: 140
Rejestracja: 23 wrz 2009, 23:43
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa/Dęblin
Kontakt:

Re: Studia a NZJ

Post autor: Agu » 01 mar 2010, 22:00

Ja właśnie mam problem z tym, że poza NZJ choruję na ambicję;p I nie wystarczy mi zaliczenie;) Ale, że mam dobre oceny dzięki temu, to liczę, że mi się teraz uczelnia odwdzięczy za podwyższanie im średnich :neutral:
Obrazek

Awatar użytkownika
Izabelka
Początkujący ✽✽
Posty: 134
Rejestracja: 21 kwie 2009, 10:51
Choroba: CD
województwo: lubuskie
Lokalizacja: ...
Kontakt:

Re: Studia a NZJ

Post autor: Izabelka » 01 mar 2010, 22:04

ja tez bylam bardzo ambitna dopóki nie musilam lezec 2 miesiace wszpitalu w zlym stanie a potem rekonwalscencja po operacji ja nie lubie opuszczac zajec ale niekiedy jest to konieczne
Ostatnio zmieniony 01 mar 2010, 23:23 przez Izabelka, łącznie zmieniany 1 raz.

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Studia a NZJ

Post autor: exa » 01 mar 2010, 22:08

Izabelka pisze:dopuki
sorki, nie mogłam odpuścić.............dopóki....!

[ Dodano: 01-03-2010 ]
Izabelka pisze:cięszko
ciężko!
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
Izabelka
Początkujący ✽✽
Posty: 134
Rejestracja: 21 kwie 2009, 10:51
Choroba: CD
województwo: lubuskie
Lokalizacja: ...
Kontakt:

Re: Studia a NZJ

Post autor: Izabelka » 01 mar 2010, 22:13

przepraszam za błędy ciąle zapominam że muszę się kontolować z tą moją dyslekcją
Po kilku letniej REMISJI, uczę się żyć na nowo z ZAOSTRZENIEM ... Człowiek tak szybko się przyzwyczaja do dobrego ...

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Studia a NZJ

Post autor: exa » 01 mar 2010, 22:23

jasne, nie ma sprawy, używaj w przeglądarce słownika i po kłopocie.......:)
ja przepraszam, bo nie uznaję dysleksji u co trzeciej osoby, oczywiście w przenośni, częściej to zwykłe lenistwo, szczególnie przy obecnych możliwościach......:).....nie twierdzę, że u ciebie, ale uważam, że trzeba dbać o nasze dziedzictwo jakim, między innymi, jest nasz język ojczysty:)..
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
Agu
Początkujący ✽✽
Posty: 140
Rejestracja: 23 wrz 2009, 23:43
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa/Dęblin
Kontakt:

Re: Studia a NZJ

Post autor: Agu » 01 mar 2010, 22:58

shisho pisze:Agu napisał/a:
Ja właśnie mam problem z tym, że poza NZJ choruję na ambicję;p

Ach.... U mnie wielu takich było, ale z czasem ich wykładowcy przytępili i dziękowali za DST :D
Jestem już na 3 roku, a choroba postępuje powiem ci, głównie chyba dlatego, że nikt mnie nie przytępił :razz: Nawet NZJ :evil:
Obrazek

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Studia a NZJ

Post autor: exa » 02 mar 2010, 07:05

Agu pisze:Jestem już na 3 roku, a choroba postępuje powiem ci, głównie chyba dlatego, że nikt mnie nie przytępił :razz: Nawet NZJ :evil:
trochę to sprzeczne....jeśli choroba zaczyna postępować, znaczy z czasem przytępi, siłą rzeczy (brak sił choćby) .....czasem warto na trochę zwolnić tempo....i nie mówię o poddawaniu się, tylko o przeorganizowaniu........trochę mniej chorobliwej ambicji w trakcie zaostrzenia tylko pomoże, będzie trochę mniej stresu co korzystnie wpłynie na psyche i pomoże w szybszym dojściu do remisji a tym samym wbrew pozorom w szybszej i sprawniejszej realizacji twoich życiowych planów.....

piszesz, że nikt nie przytępił a w podpisie masz: "totalna deprecha"....

racjonalność Agu nie jest czymś złym, najczęściej tylko dzięki niej możemy wyjść na prostą:)...
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Anka :)
Początkujący ✽✽
Posty: 94
Rejestracja: 08 wrz 2009, 17:14
Choroba: CU
województwo: warmińsko-mazurskie
Lokalizacja: ...

Re: Studia a NZJ

Post autor: Anka :) » 02 mar 2010, 11:37

Pytasz jak możesz ułatwić sobie życie, później twierdzisz, że ambicja Ci nie pozwala odpuścić. Nigdy nie rozumiem ludzi którzy przedkładają inne rzeczy nad zdrowie. Zdrowie jest NAJWAŻNIEJSZE! Co z tego, że teraz masz dobre oceny i średnią a za chwilkę tak dopadnie Cię choroba, że nie wstaniesz z łóżka.

Awatar użytkownika
Agu
Początkujący ✽✽
Posty: 140
Rejestracja: 23 wrz 2009, 23:43
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa/Dęblin
Kontakt:

Re: Studia a NZJ

Post autor: Agu » 02 mar 2010, 21:09

exa pisze:trochę to sprzeczne....jeśli choroba zaczyna postępować, znaczy z czasem przytępi, siłą rzeczy (brak sił choćby)
Ta choroba, to ambicja. Brak sił przy niej nie grozi.
exa pisze:trochę mniej chorobliwej ambicji w trakcie zaostrzenia tylko pomoże, będzie trochę mniej stresu co korzystnie wpłynie na psyche
Jak jest się perfekcjonistą, to olanie np.nauki raczej rodzi dysonanse a nie pomaga. Poza tym nie uważam tego za problem. Uwielbiam się uczyć. Jedyny mój problem to to, że przez wizyty i różne "niespodzianki" organizmu nie zawsze mogę dotrzeć na zajęcia. I dlatego chciałabym, aby moja uczelnia mi ciut ułatwiła życie w tej kwestii.
exa pisze:piszesz, że nikt nie przytępił a w podpisie masz: "totalna deprecha"....
Napisałam to jak od dwóch godzin miałam torsje. Raczej nie dziwi chyba, że tak się czułam?
Anka :) pisze:Pytasz jak możesz ułatwić sobie życie, później twierdzisz, że ambicja Ci nie pozwala odpuścić. Nigdy nie rozumiem ludzi którzy przedkładają inne rzeczy nad zdrowie. Zdrowie jest NAJWAŻNIEJSZE! Co z tego, że teraz masz dobre oceny i średnią a za chwilkę tak dopadnie Cię choroba, że nie wstaniesz z łóżka.
Sorry, ale zupełnie nie rozumiem o czym ty do mnie mówisz. Co, mam wg ciebie rzucić studia? Kocham moje zajęcia i uwielbiam się uczyć. A dzięki mojej ambicji przynajmniej osiągnę coś w życiu. I nie uważam tego za żaden problem. A już na pewno rzucenie czy olanie studiów nie sprawi, że ozdrowieję. Raczej, że mnie szlag trafi, bo dałam się zniszczyć chorobie. Nie mam zamiaru się poddawać. Mam zamiar tylko dostosować warunki do sytuacji, czyli trochę dostosować studia do mojej choroby, jeżeli tylko się da.

[ Dodano: 02-03-2010 ]
W ogóle mam wrażenie, że próbujecie mnie przekonać, że i tak nie mam szans normalnie żyć z tą chorobą. Dzięki za wsparcie.
Obrazek

Anka :)
Początkujący ✽✽
Posty: 94
Rejestracja: 08 wrz 2009, 17:14
Choroba: CU
województwo: warmińsko-mazurskie
Lokalizacja: ...

Re: Studia a NZJ

Post autor: Anka :) » 02 mar 2010, 21:42

Czy napisałam, że masz rzucić studia? Po pierwsze nie chcesz orzeczenia bo
Co do tego orzeczenia o niepełnosprawności, to też mam pewne wątpliwości. Może głównie dlatego, że nie uważam się za niepełnosprawną (przynajmniej na razie) i nie chcę takową być.
. Na tym forum jest dużo osób z orzeczoną niepełnosprawnością, również ja. Myślisz, że dlatego powinnam być wykluczona ze społeczeństwa? Jestem gorsza? Dlatego, że mam orzeczony stopień niepełnosprawności? Żyję normalnie, korzystam z życia, studiuję dziennie prawo, a jak trzeba (nie mam siły wstać z powodu choroby) to idę do szpitala i się leczę i próbuję wrócić do remisji.
A dzięki mojej ambicji przynajmniej osiągnę coś w życiu.
A co jeśli choroba Cię zniszczy? Nie będziesz mogła wstać z łóżka? Widzę, że jeszcze jesteś w dobrej formie skoro jesteś tak mocno niepokorna. Nigdy nie wiesz co Cię w życiu spotka. Mam nadzieję, że osiągniesz swój cel
i życzę Ci tego.
W ogóle mam wrażenie, że próbujecie mnie przekonać, że i tak nie mam szans normalnie żyć z tą chorobą. Dzięki za wsparcie.
Kto Ci w ogóle tak powiedział? Wydaje mi się, że na siłę starasz się zrobić konflikt, którego w ogóle nie ma. Nie wmawiaj nam rzeczy, których nie powiedzieliśmy. Wszyscy którzy się tu wypowiedzieli próbowali Ci pomóc. Był pomysł z orzeczeniem, iosem ale Ci nic nie pasuje. A poza tym tutaj wszyscy starają się żyć z chorobą! Nikt nie mówi, że nie da się normalnie żyć! Wręcz przeciwnie, ja uważam, że żyję normalnie, pewnie jak większość na tym forum. Studiuję bez żadnych problemów, chorej ambicji czy czegokolwiek. Sama sobie robisz problemy. Uwierz Zenobius wie co mówi.

Awatar użytkownika
Agu
Początkujący ✽✽
Posty: 140
Rejestracja: 23 wrz 2009, 23:43
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa/Dęblin
Kontakt:

Re: Studia a NZJ

Post autor: Agu » 02 mar 2010, 22:25

Anka :) pisze:Był pomysł z orzeczeniem, iosem ale Ci nic nie pasuje
A kto powiedział, że nic mi nie pasuje? Nie chcę mieć orzeczenia o niepełnosprawności i tyle, owszem, nie uważam, że jestem aż w tak złym stanie. Co nie zmienia faktu, że ani słowem nie wspomniałam o ludziach, którzy je mają i nikogo nie uważam za wykluczonego z tego powodu. Ale rady co do rozmowy z prodziekanem i o ios uważam za jak najbardziej przydatne. Gdzie napisałam, że tak nie jest?
Anka :) pisze:A co jeśli choroba Cię zniszczy? Nie będziesz mogła wstać z łóżka? Widzę, że jeszcze jesteś w dobrej formie skoro jesteś tak mocno niepokorna. Nigdy nie wiesz co Cię w życiu spotka. Mam nadzieję, że osiągniesz swój cel
i życzę Ci tego.
Owszem, nigdy nie wiem, ale uważasz, że wiara w to, że jest i będzie dobrze jest czymś złym? Jak dla mnie optymistyczne podejście jest jak najbardziej niezbędne. Wcale mi nie pomaga, jak ktoś mi mówi, że znajdzie się coś, co mnie dobije. Dlatego tak mnie to zdenerwowało. Wiele razy jestem mocno zdołowana, czy czuję się bardzo źle, ale nie chcę się na tym koncentrować, bo to droga do niczego.
Anka :) pisze:Sama sobie robisz problemy.
Jakie problemy sobie robię wg ciebie? Wystarczyło, że napisałam o chorobliwej ambicji, a już muszę czytać jakieś komentarze o tym, że zdrowie jest najważniejsze itp. A to określenie co tak naprawdę wg ciebie oznacza? Że co ja robię, przy tej mojej CHOROBLIWEJ ambicji? Przecież ja tu nie mówię, że jak będę umierać to i tak będę szła na uczelnię. Chodzi o to, że zależy mi na studiach. I tyle, nic więcej. Zawsze chciałam być najlepsza, ale to nie zbrodnia przeciw zdrowiu.

[ Dodano: 02-03-2010 ]
A tak w ogóle to przepraszam za ogólny wydźwięk mojej poprzedniej wypowiedzi. Trochę mnie nerwy poniosły. Co nie zmienia faktu, że myślę nadal tak samo, ale bym to mniej ostro napisała :wink: Nie jest moim cele z kimkolwiek się tu kłócić :roll: Ale naprawdę ambicja nie ma nic wspólnego z moją chorobą przecież:)
Obrazek

Zablokowany

Wróć do „Inne”