Wypadnięte hemoroidy-co zrobić?

Czyli wszystko, co dotyczy chorób wątroby, żołądka (np. refluks), trzustki, itp

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Wypadnięte hemoroidy-co zrobić?

Post autor: ranka » 28 paź 2010, 14:59

Coralie wierze ci.. ja w wieku 12 lat mialam usuwane polipy odbytnicy przez odbyt.. po zejsciu znieczulenia myslalam ze umre z bolu.. a [raktycznie przy odbycie nic nie bylo ruszane
Obrazek

Awatar użytkownika
Coralie
Aktywny ✽✽✽
Posty: 535
Rejestracja: 12 lip 2010, 16:23
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z piekła

Re: Wypadnięte hemoroidy-co zrobić?

Post autor: Coralie » 28 paź 2010, 17:35

Najgorsze, że jestem dzień po zabiegu i powstała nowa zmiana-nie wiem czy tak powinno być, może to pozostałość po zabiegu, czy nieprawidłowość, póki co jestem przerażona tym co zobaczyłam po zdjęciu opatrunku, bo drugi raz tego nie chcę przeżywać. Chyba będę musiała zadzwonić do tego lekarza, bo zbliża się długi weekend a jak wiadomo takie okazje ściągają wypadki zdrowotne, skoro jest utrudniony dostęp do lekarza ;) Ale trochę się boje, że to może "byle co" a ja mu głowę będę zawracać :/

Edit: No i niestety. Zadzwoniłam i okazuje się, że na 99% będę miała kolejny zabieg w sobotę. Na pytanie jakie jest ryzyko, że po drugim zabiegu zmiana się nie odnowi dostałam odpowiedź, że nikt mi nie zagwarantuje, że to się nie odnowi, szczególnie, że jak widać mam skłonność. Nie muszę tłumaczyć, że totalnie mnie załamali i nie wiem, czy jest sens w ogóle się operować tylko po to, żeby dzień czy tydzień po zabiegu być w sytuacji wyjściowej + oczywiście otwartą raną po zabiegu (bo tego nie szyją). Teraz już nie wiem co robić, poddawać się temu zabiegowi czy nie.

Edit2: No i jestem po zabiegu, drugi był mniej tragiczny niż pierwszy, chociaż do końca jeszcze nie wiem, bo całkiem nie zeszło mi znieczulenie. Zabieg nie był na hemoroidy, tylko na zakrzepicę żył zewnętrznych odbytu (mam nadzieję, że nie pokręciłam). Okazało się, że oprócz tych cholernych odnawiających się zakrzepów mam jeszcze szczelinę. Dostałam maść robioną i metronidazol w żelu i mam stosować 3 tygodnie. Oczytałam się na tym forum i nie tylko o tej szczelinie i powiem szczerze - trochę mnie to załamało. Bo prawdopodobnie i to będzie się odnawiać. Więc oprócz odnawiających się zakrzepów, które nadają się tylko do operacji a koszt jednej takiej to 350-400 zł, dochodzi jeszcze ta szczelina, czyli kolejne "przewlekłe" do kolekcji! :smutny: Prawdę mówiąc liczyłam, że sobie to zoperuje i będę miała spokój na co najmniej kilka lat a na pewno do czasu zajścia w ciążę. A tu wychodzi, że niestety :(

PS. Z niektórych opisów w tym wątku mam wrażenie, że to też jest zakrzep żylny a nie wypadający hemoroid. Szczególnie u osób nastoletnich takie hemoroidy, żeby wypadały są mało prawdopodobne, a te przeklęte żylaki ja też pomyliłam z hemoroidami.

Awatar użytkownika
Miska Ryżu
Doświadczony ❃
Posty: 1475
Rejestracja: 03 lip 2008, 10:38
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Śląsk
Kontakt:

Re: Wypadnięte hemoroidy-co zrobić?

Post autor: Miska Ryżu » 13 mar 2011, 20:33

Swego czasu ja miałam takiego jednego swojego. Ojej jak bolało i jak lubił wypadać. Średnice chyba z centymetr minimum miał. Teraz juz go nie mam, humira zdaje się że go wyleczyła. Ale, użerałam się z nim przez chyba rok i ilekroć mnie bolał lub wypadał stosowałam na niego taką maść "procto gel" z tołpy. Mama to zamawiała przez internet ale są też w różnych miejscach stoiska z tołpy. Po jego użyciu hemoroid się znacznie zmniejszał, i po czasie przestawał boleć. Sielanka trwała do zatwardzenia lub biegunki i potem było od nowa.

Tak w ogole jak się posmaruje tą maścią, to szczypie jak 150 ;)
Smutno Ci? A może budyń? :)

Awatar użytkownika
^m^
Debiutant ✽
Posty: 34
Rejestracja: 14 cze 2010, 21:38
Choroba: CU
województwo: warmińsko-mazurskie
Lokalizacja: Węgorzewo
Kontakt:

Re: Wypadnięte hemoroidy-co zrobić?

Post autor: ^m^ » 24 maja 2011, 12:44

Postanowiłam opisać moje przeżycia po usunięciu hemoroidów. Może dla kogoś okaże się to pomocne :)
Na początku maja zaczęło się coś dziać przy moim odbyciku. Zaczęła rosnąć jak to nazwałam ,,buba", która okazała się bardzo upartym hemoroidem. Stosowałam różne maści, apteczne i robione, czopki, których później nawet nie dałam rady zaaplikować, nasiadówki, okłady - wszystko co było możliwe, nawet zdecydowałam się na wykonanie własnoręcznie 4 zastrzyków w brzuch rozrzedzających krem, które miały pomóc, owszem pomogły... buba nie była już taka twarda i napięta, ale nadal była. Przez 3 tygodnie męczarni, łudziłam się, że jednak to się wchłonie, nie wchłonęło się. Zabieg usunięcia był konieczny. W akcie desperacji znalazłam lekarza (dr Rafał Suszkiewicz ze Stawigudy k.Olsztyna-polecam), który kazał przyjeżdżać jak najprędzej. W swoim gabinecie dokładnie i bardzo delikatnie obejrzał moje ciało obce i niestety stwierdził, że trzeba ciąć, bo to nie zniknie. Bez dwóch zdań zgodziłam się. Dostałam dożylnie środki uspokajające jednak najgorsze było znieczulenie w odbyt... nic do tej pory tak nie bolało (tak mi się wydawało). Po zabiegu okazało się, że chirurg wyciął jedną dużą bubę i dwie mniejsze, których nawet nie było widać, bo ukryły się za tą dużą. Po zabiegu założył opatrunek i dał skierowanie do szpitala mswia w Olsztynie, bo okazało się po badaniu rektoskopem, że mam nawrót choroby. Najgorsze dopiero było przede mną... Cieszyłam się, że będę w szpitalu i w razie czego mogę liczyć na pomoc :). Wtedy odeszło znieczulenie. To był najgorszy ból w życiu, miałam ochotę chodzić po ścianach i wyć do księżyca. Tak do rana spacerowałam po szpitalnym korytarzu ze łzami w oczach. Na drugi dzień postanowiono mi podawać dożylnie tramal 50 mg 3xdziennie. Teraz mija 10 dzień od zabiegu i przeżyłam:) Było naprawdę ciężko i czasami nadal jest, gdyż dyskomfort podczas gojenia nie jest zbyt przyjemny, ale warto było. Jeszcze tylko trochę się pomęczę i będę mogła żyć.
Początkowo ranę przemywałam Kalium i Rywanolem, ale była bardzo ściągnięta. Teraz stosuję tylko plastry Atrauman Ag z jonami srebra i daję skórze oddychać. Jednak leczenie trochę potrwa, bo co prawda już mniej, ale nadal często chodzę do toalety.
Jeśli miałabym wybierać jeszcze raz usunąć czy nie, oczywiście bym usunęła i to znacznie szybciej :)
Do czego może się przydać jeden kawałek puzzli? A z drugiej strony - czy ktoś odważyłby się go wyrzucić?

Zablokowany

Wróć do „Powikłania ze Strony Ukł. Pokarmowego”