Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Czyli wszystko, co dotyczy chorób wątroby, żołądka (np. refluks), trzustki, itp

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Pronto
Debiutant ✽
Posty: 15
Rejestracja: 05 sie 2010, 15:50
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Bełchatów

Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Pronto » 05 sie 2010, 15:54

Na początku chciałbym się przywitać. Po pobieżnym przejrzeniu tego forum doszedłem do wniosku, że trafiłem w najlepsze miejsce z możliwych. Wszyscy postujący tutaj mają bardzo podobne problemy do moich, są tu nawet osoby tak młode jak ja… No ale może od początku.
Wszystko zaczęło się 5 lat temu, w wakacje. W pewną niedzielę, po zjedzeniu śniadania strasznie rozbolał mnie brzuch, dostałem silnych nudności i biegunki. W ciągu dnia jakoś trochę mi przeszło, ale następnego dnia poszedłem z rodzicielką do lekarza. W pierwszej kolejności internista. Zapisała standardowo jakąś no-spę i coś jeszcze, nie pamiętam, dawno to było :) niezbyt pomogło, męczyłem się dalej. Chodziłem jeszcze parę razy, za którymś z kolei razem odesłali mnie do szpitala, na zakaźny. Przez tydzień mi przeszło, wypisali mnie, właściwie beż żadnej diagnozy. Ten stan poprawy niezbyt długo się utrzymał, dostałem tych samych objawów. Trafiłem do gastrologa. Tu znowu recepta na jakieś tabletki, pomagające dość przeciętnie. Za którąś z kolei wizytą bilecik na oddział dziecięcy w celu wykonania gastroskopii. Robiła mi ją ta sama pani doktor, która przyjmowała mnie w specjalistycznej przychodni. Badanie niezbyt się udało, podobno zrobiłem się cały siny i przerwali, bo się zaczęli o mnie bać. Ja osobiście tragicznie to wszystko wspominam… W końcu stwierdziła, że to może zespół jelita drażliwego. Miałem w międzyczasie robione takie podstawowe badania jak kał, mocz, krew, nie wykryli ani Helicobacter, ani żadnych pasożytów. Znów dostałem jakieś tabletki, które znów przeciętnie pomagały, ale objawy po jakimś czasie przeszły. Miewałem czasami bóle brzucha czy nudności, no ale to każdemu się może przecież zdarzyć.
No i wszystko było tak dość fajnie do listopada ubiegłego roku. W czasie jednej z lekcji rozbolał mnie brzuch i złapały mnie nudności. Na przerwie poszedłem do pielęgniarki, ale była zajęta. Przemęczyłem się kolejną lekcję i poszedłem znów. Tym razem udało mi się dostać, wyjaśniłem całą sprawę na co ona, że może co najwyżej dać szklankę wody albo zadzwonić po rodziców. Nie chciałem wracać do domu, bo obiecałem koleżance, że pomogę jej z usterką w laptopie, a już długo to odkładałem. Trochę ta woda pomogła. Po powrocie do domu odwiedziłem ubikację, przeczyściło mnie i poczułem się lepiej. Myślałem, że na tym się zakończy…
Ale po przebudzeniu znów poczułem ten potworny ból i nudności. Minęło pół godziny i można powiedzieć, że ustąpiły. No ale w szkole powtórka, przeszło koło godziny 10. Potem było już ok.
Jakkolwiek każdy kolejny dzień wyglądał podobnie, różnice były może w sile objawów. Posiłkowałem się no-spą i laremidem, z obawy przed bólem przestałem jeść w szkole kanapki. Co ciekawe, w czasie weekendu, kiedy wstawałem sam, kiedy po prostu się wyspałem, objawy nie występowały. Jakoś to wszystko upłynęło i przyszły święta. Byłem i na sylwestrze organizowanym przez znajomych. Większość doiła wódkę, ja przystanąłem na piwie (tak, mogłem nic nie ruszać ale „presja środowiska”, wiecie). Następnego dnia z rana obudził mnie silny ból brzucha, 3x wizyta w ubikacji, 2x laremid i ustąpiło.
W kilka dni później trafiłem do chirurga w przychodni, któryś raz z rzędu z czyrakiem na tyłku, ciągle odrastającym w tym samym miejscu. W kolejce do okienka w przychodni mocno rozbolał mnie brzuch. Skoro już byłem u lekarza, to po właściwym zabiegu poinformowałem go o sprawie. On po szybkim ‘wymacaniu” mojego brzucha skierował mnie na chirurgię ogólną. Poinformowałem matkę przez telefon o skierowaniu, w jej głosie dała się usłyszeć spora dawka zmartwienia (w końcu szpital, w dodatku chirurgia). Przeleżałem 4 dni, przebadali mi jedynie krew i mocz (tego drugiego badanie nie uwzględnili nawet na wypisie) oraz USG. Nic nie wykryli, wyszedłem z takimi samymi bólami z jakimi do budynku szpitala wszedłem (podobno chirurg na skierowaniu napisał, że mam zapalenie otrzewnej, jakkolwiek nie jest to potwierdzone, nie mogli tego co nabazgrolił odczytać). Dostałem gasec, debretin i no-spę forte, niewiele one pomagały.
Po dwóch miesiącach (kiedy matka zapisywała mnie w grudniu) odwiedziłem szanowną panią gastrolog. Wyjaśniłem wszystko co mi leżało na wątrobie. Zleciła ponowne badania na pasożyty i helicobacter. Nie wykryto żadnego z wymienionych dostałem znów debretin i gasec, colinox oraz hydroksyzynę na uspokojenie, ponieważ były podejrzenia, że to może na tle nerwowym. Łykałem co wieczór, jakkolwiek rano bóle i nudności dalej występowały, mniej lub bardziej silne. Z czasem to wszystko stało się mniej uporczywe, chociaż czasami mocno przeszkadzało.
Stan ten trwał do czerwca. Pewnego piątku, po wypiciu soku zrobiło mi się potwornie niedobrze. Przewietrzyłem się na dworze, przeszło mi. Rano powtórka, niedziela też. W poniedziałek opuściłem pierwszą godzinę, bo się praktycznie zwijałem z bólu. Wtorek jako-tako. Potem mieliśmy przerwę od szkoły. Następnego tygodnia nie chodziłem w cale. W sobotę po zjedzeniu Monte z lodówki mało nie zwymiotowałem. Podobno byłem blady jak ściana. Łapałem oddech jak ryba wyjęta z wody. Nudności przychodziły falami (kilka minut lepiej, kilka minut tragedii). W niedzielę na dyżur do przychodni. Dostałem proste środki, no-spę, niforksazyd (woda właściwie ze mnie leciała), debridat i siemię lniane do picia. We wtorek już normalnie do przychodni, do zaprzyjaźnionej pani doktor. W poczekalni ledwo siedziałem tak mnie mdliło, musiałem wychodzić na zewnątrz, żeby zlapać oddech. Dostałem zasadniczo tylko gasec. Bałem się o swój stan zdrowia, ponieważ na najbliższą sobotę miałem zaplanowane bierzmowanie i bal gimnazjalny.
No i właśnie średnio wspominam te uroczystości. Na bierzmowaniu musiałem raz usiąść, tak bolał mnie brzuch i mnie mdliło. Na balu z początku trochę lepiej, chociaż żal było patrzeć jak wszyscy zajadają się lodami, pizzą, obiadem, popijają to napojami, a ja tylko zjadłem ziemniaki i piłem miner alkę… w końcu zrobiłem się głodny, a jedyną zjadliwą rzeczą na stole wydawały mi się kanapki. No właśnie, wydawały mi się. Nie dotrwałem do końca imprezy, zrobiło mi się tak niedobrze, że w pewnym momencie złapałem krawat, przystanąłem i czekałem jak tylko zobaczę to co zjadłem. Jakkolwiek tak się nie stało… W domu przez godzinę wmusiłem w siebie 3 sucharki, maczane w wodzie (ból był taki ssąco-palący, chciałem czymś „zająć” żołądek). Po 1,5 godzinie mi przeszło i poszedłem spać.
Znów trafiłem do gastrologa, opowiedziałem wszystko. Tym razem powiedziała, że wygląda jej to na coś wrzodowo-refluksowego (w zasadzie, to oni sami nie wiedzą co mi jest…). Dostałem gasprid, ortanol i venter oraz hydroksyzynę i no-spę, gdyby bolał mnie brzuch.
Ta wizyta sprzed półtora miesiąca była moją ostatnią. Przez kolejne 2 tygodnie mam brać po jednej tabl. Ortanolu, 2x gasprid i 1x venter (wcześniej miałem silniejsze dawki, ale objawy są delikatniejsze). W zasadzie to się ostatnio czuję nijako. Mdli i wierci mnie w brzuchu mnie po śniadaniu oraz wieczorem, przez resztę dnia czuję śnie nawet nieźle. Nie jem praktycznie słodyczy, odstawiłem też potrawy smażone (po odsmażonych pierogach, które jadłem w sobotę, męczyłem się do poniedziałku). Ostatnio łapią mnie też jakieś smutki na przemian ze złościami, strasznie dziwnie się czuję… Zastanawiam się jaka czeka mnie przyszłość, bo teraz to mogę cały boży dzień w domu przesiedzieć, ale kiedy będę musiał rano wstawać do szkoły? Przecież to właśnie z rana mnie głownie bolało… a tu w dodatku nowa szkoła, nowi ludzie. Znajomi zapraszali mnie do domków pod koniec wakacji, ja odmówiłem, z obawy przed tym wszystkim…
Jeśli ktoś to przeczyta i odpisze (chociażby słowa wsparcia, a jeszcze lepiej jakieś podejrzenia, które mógłbym lekarce podsunąć) to będę bardzo wdzięczny. Pozdrawiam
PS. Nie wiem czy wybrałem dobry dział, jeśli nie, proszę administrację o przeniesienie :)

Awatar użytkownika
Coralie
Aktywny ✽✽✽
Posty: 535
Rejestracja: 12 lip 2010, 16:23
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z piekła

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Coralie » 05 sie 2010, 19:21

Gdyby to się objawiało tylko nudnościami, wymiotami i bólami, to pewnie byłby jakiś refluks, ale skoro masz jeszcze biegunki, to sprawa jest chyba bardziej skomplikowana. Rozumiem, że gastroskopie miałeś robioną jako małe dziecko, jeszcze w podstawówce? Teraz masz 16 lat, myślę że przetrwałbyś ją, może powinna zostać powtórzona, skoro tamtej nie dokończyli? Najważniejsze to nie odpuszczać leczenia, jeśli leki ci nie pomagają, to trzeba iść ponownie do lekarza, domagać się dodatkowych badań, wykluczyć wszelkie możliwe choroby.
Rzeczywiście może to być zespół jelita drażliwego, ale żeby to stwierdzić, trzeba wykluczyć wszystkie inne choroby.
W którym miejscu najczęściej boli cię brzuch?
New beginning :)

gregtech

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: gregtech » 05 sie 2010, 20:48

Prawdopodobnie nadżerki żołądka. Konieczna gastroskopia tylko ona wyjaśni sytuację.

Awatar użytkownika
Carl
Doświadczony ❃
Posty: 1016
Rejestracja: 28 lip 2010, 18:35
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Carl » 05 sie 2010, 21:16

Ja się za bardzo na tym nie znam i na pewno są tu lepsi fachowcy, ale osobiście poleciłbym zmianę lekarza. Jeżeli od tylu lat nie można rozpoznać co Ci jest, a tylko przepisuje Ci leki to coś jest nie tak... jak na mój gust przynajmniej.

A odnośnie pocieszenia to wielu z nas miało podobne doświadczenia, tak więc chłopie nie jesteś sam. :jupi:

Najważniejsze to się w tym odnaleźć i nauczyć się z tym żyć czerpiąc z życia jak najwięcej się da :wink: No chyba, że Cię da się wyleczyć, to wtedy to jest najważniejsze :razz:

Pozdrawiam i powodzenia :-)
Wpi**** budyń jak Miska każe :-P

Pronto
Debiutant ✽
Posty: 15
Rejestracja: 05 sie 2010, 15:50
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Bełchatów

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Pronto » 05 sie 2010, 21:19

Coralie pisze:ale skoro masz jeszcze biegunki
Miewałem, w ostatnich tygodniach szczęśliwie ustąpiły. 2-krotnie zauważyłem nawet krew w stolcu (dosłowna czerwień), ale lekarka stwierdziła, że skoro "lała się ze mnie woda" to możliwe, że uszkodziło się jakieś naczynko. Ale więcej już takich wypadków nie miałem.
Coralie pisze:Najważniejsze to nie odpuszczać leczenia, jeśli leki ci nie pomagają, to trzeba iść ponownie do lekarza, domagać się dodatkowych badań, wykluczyć wszelkie możliwe choroby.
Tak, tylko w tym kraju dostać się do specjalisty to chyba tylko premier i prezydent mogą. Normalnie w czerwcu termin zaproponowali na połowę września... szczęśliwie recepcjonistka poznała mamę po głosie i wygrzebała w zeszycie termin 3-tygodniowy. Co za kraj...
W którym miejscu najczęściej boli cię brzuch?
Bezpośrednio w okolicach pępka i wyżej, gdzieś w żołądku, czasami czuję dziwne, tępe ukłucia w prawym podbrzuszu czy nawet gdzieś w pęcherzu (nawet w tym momencie gdy pisze tego posta i kończę kolację). A samych bóli jest szeroki wachlarz, od takiego tępego (najgorszy) po piekący (do zniesienia).
Kurcze, straszycie mnie ta gastroskopią... gdyby chociaż takie badania robili na jakimś znieczuleniu albo najlepiej w narkozie, wtedy mi mogą tą rurką jeździć do skutku.

Edit, co by nie pisać posta pod postem :wink:
Ja się za bardzo na tym nie znam i na pewno są tu lepsi fachowcy, ale osobiście poleciłbym zmianę lekarza. Jeżeli od tylu lat nie można rozpoznać co Ci jest, a tylko przepisuje Ci leki to coś jest nie tak... jak na mój gust przynajmniej.
Mieszkam w Bełchatowie, jest tu tylko jeden lekarz gastrolog. Musiałbym się telepać do Łodzi, a z tym jest problem, bo wychowuję się tylko z mamą, a ona ostatnio z powodu różnych rozbudowanych przyczyn rodzinno-finansowych dużo pracuje.
A odnośnie pocieszenia to wielu z nas miało podobne doświadczenia, tak więc chłopie nie jesteś sam. :jupi:
Internet to wspaniałe narzędzie :P
No chyba, że Cię da się wyleczyć
Ciągle w to wierzę :)

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7752
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: obyty.z.cu » 05 sie 2010, 21:38

Coralie pisze: to pewnie byłby jakiś refluks, ale skoro masz jeszcze biegunki, to sprawa jest chyba bardziej skomplikowana.
Coralie pisze: Najważniejsze to nie odpuszczać leczenia, jeśli leki ci nie pomagają, to trzeba iść ponownie do lekarza, domagać się dodatkowych badań, wykluczyć wszelkie możliwe choroby.
Musisz przyjac,ze wszystkie tu posty beda jakąś odpowiedzia na wlasne problemy piszacych,tak juz jest i juz !
Nie zgadzam sie z wypowiedziamy ktore cytowalem ,ale w zakresie tylko ich "definitywnych" stwierdzen !
W przypadku mojego syna,wiele z twojego opisu sie potwierdza,a u niego po naprawde dobrej diagnostyce i badaniach (w tym i gastro i kolonoskopi i jeszcze iles tam-sam o to zadbalem) stwierdzono wlasnie nadwrazliwosci jelit,obojetnie jak to nazwiesz,a przepisane leki dzialaja ,ale ....gdy i dieta jest odpowiednia !!
Odpuszczenie diety (syn byl poza Polska) ,ze wzgledu na mozliwosci skutkowaly bardzo czesto odpowiednimi reakcjami,o ktorych ty piszesz.Stres byl tez jednym z wazniejszych czynnikow.Teraz syn jest w Polsce,jego sytuacja jest stabilna,dieta scisle (wg jego osobistych wskazan-tzn wie co moze a co nie !) przestrzegana,problem jelit jest pod kontrola, z tym, ze ze szczegolnym wskazanien na pod KONTROLA!
Tak wiec,nie wskazujac niczego, pragne tylko powiedziec,ze nic nie jest takie proste, a czasem problemy wskazane przez lekarzy sa warte wzieciea pod uwage.
Ponadto,naprawde czasem warto dać sobie spokoj i nie doszukiwac sobie chorob wg ....np. wyszukiwarki netowej !
Z moich osobistych przemyslen i doswiadczen wiem,ze nerwy i stres pewnie sa takim "zwornikiem" naszych chorob tego forum.
Musisz sam dojsc do tego, czy dalej pojdziesz droga poszukiwan choroby,a wtedy tylko badania endoskopowe (choc nie tylko),a moze warto tez rozwiazac swoje problemy na drodze psycholog-psychiatra,
wiem ze dla "mlodego" to brzmi zle,ale moze warto sprobować ?
Tu na forum wszyscy o tym wiedza, ze problemy jelitowe warto rozwiazywac takze w wspolpracy z takimi specjalistami.
Z mojego doswiadczenia wynika tez ,ze leczyc sie tez na jelita nalezy u gastroenterologa.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Raysha » 05 sie 2010, 21:56

Pronto pisze:Kurcze, straszycie mnie ta gastroskopią... gdyby chociaż takie badania robili na jakimś znieczuleniu albo najlepiej w narkozie, wtedy mi mogą tą rurką jeździć do skutku.
Można poprosić o narkozę podczas kolonoskopii i gastroskopii. Chyba gdzieś o tym pisało na forum, że wystarczy na skierowaniu uwzględnić, ewentualnie prywatnie się poświęcić niż eksperymentować lekami, które mogą mieć zgubny wpływ.

Lorema

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Lorema » 05 sie 2010, 22:01

Mój syn miał skierowanie na kolonoskopię i gastroskopię i w czasie jednej narkozy zrobiono te badania.

Olimpijka

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Olimpijka » 05 sie 2010, 22:02

Lorema, a na skierowaniu mial wpisana narkoze, czy mozna sie dogadac juz na oddziale?

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7752
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: obyty.z.cu » 05 sie 2010, 22:03

Pronto pisze:Kurcze, straszycie mnie ta gastroskopią...
tak naprawde o gastroskopi wiem tylko tyle,ze trwala kilka sekund,moze wiecej niż minute,w tym czasie zdiagnozowano co miano,zrobiono zdjecia,pobrano probki, a ja sie caly czas zastanawialem,kiedy bedzie wreszcie ta gastroskopia.....
Strach ma wielkie oczy...to naprawde tylko takie...nastepne badanie.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Lorema

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Lorema » 05 sie 2010, 22:05

Olimpijka
Tak zaproponował lekarz. Syn musiał mieć powtórzone obydwa badania.

obyty.z.cu
Tylko, że dzieci trochę inaczej podchodzą do takich badań.

Tomy
Doświadczony ❃
Posty: 1161
Rejestracja: 07 sty 2006, 13:46
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Polska

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Tomy » 05 sie 2010, 23:28

obyty.z.cu pisze:w tym czasie zdiagnozowano co miano,zrobiono zdjecia,pobrano probki, a ja sie caly czas zastanawialem,kiedy bedzie wreszcie ta gastroskopia.....
Taaa... to teraz już wiem, że jak się siedzi w poczekalni i się widzi tych wszystkich ludzi, którzy wychodzą po gastroskopii i mają takie wielkie i załzawione oczy, to wygląda na to, że tak mają tylko od wytężania wzroku i usilnego wypatrywania, "kiedy wreszcie będzie ta gastroskopia" :wink: :lol:

Awatar użytkownika
Coralie
Aktywny ✽✽✽
Posty: 535
Rejestracja: 12 lip 2010, 16:23
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z piekła

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Coralie » 06 sie 2010, 00:37

obyty.z.cu pisze:Nie zgadzam sie z wypowiedziamy ktore cytowalem ,ale w zakresie tylko ich "definitywnych" stwierdzen !
Napisz proszę z czym dokładniej się nie zgadzasz, ja chętnie zweryfikuję swoje zdanie :) Mimo wszystko póki co uważam, że jeśli występują biegunki to ciężko za nie winić refluks, który był mu sugerowany i również uważam, że nie można odpuszczać diagnostyki i czekać, aż dolegliwości same ustąpią. A z tą częścią mojej wypowiedzi się nie zgodziłeś.

Co do narkozy, to może i można ją mieć ale np. w Gdańsku w większości szpitali nie zrobią, bo cyt. "nie robią i już". Pewnie jakoś można to załatwić, ale na pewno nie drogą przez zwykłe skierowanie (sprawdzone). Co ciekawe za drobną dopłatą można mieć narkozę przy endoskopii w przychodni zdrowia. Z tego co wiem inaczej jednak w tej kwestii podchodzi się do dzieci, a Pronto mimo 16 lat wciąż się do nich formalnie zalicza ;)
obyty.z.cu pisze:Ponadto,naprawde czasem warto dać sobie spokoj i nie doszukiwac sobie chorob wg ....np. wyszukiwarki netowej !
Święte słowa. Szczególnie, jak ktoś ma tendencje do wyszukiwania u siebie objawów odpowiadających róznym strasznym chorobom.

Awatar użytkownika
ita71
Doświadczony ❃
Posty: 1885
Rejestracja: 28 sty 2009, 22:45
Choroba: CD u dziecka
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: ita71 » 06 sie 2010, 07:18

Coralie pisze:w Gdańsku w większości szpitali nie zrobią, bo cyt. "nie robią i już". Pewnie jakoś można to załatwić, ale na pewno nie drogą przez zwykłe skierowanie (sprawdzone).
Syn miał w Szpitalu Wojewódzkim w Gdańsku i gastro-i kolonoskopię pod narkozą.
Nie było żadnego problemu,ani specjalnego skierowania.
Nigdy nie mów nigdy...

Pronto
Debiutant ✽
Posty: 15
Rejestracja: 05 sie 2010, 15:50
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Bełchatów

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Pronto » 06 sie 2010, 09:32

Co do stresu, to bardzo możliwe, bo nerwicę żołądka podpowiadają wszyscy i znajoma pani internistka i pani gastrolog, nawet panie, które pobierały mi krew do badań. Gdy brałem hydroksyzynę czułem się nawet lepiej, gdy z początkiem czerwca ją odstawiłem (na rzecz Persenu) zaczęły się cyrki... tylko czym miałbym się stresować w wakacje? Chyba że to działa na zasadzie |boli mnie brzuch bo się boję że mnie będzie bolał brzuch|.
Skoro jest możliwość zrobienia tego w narkozie, to muszę porozmawiać o tym z lekarką. Pierwszą gastroskopię wspominam na prawdę fatalnie. W pierwszą noc po badaniu to mało co spałem, bo co zamknąłem oczy, to uczucie tej rurki w gardle powracało, razem ze słowami pielęgniarki "będziesz się mógł pochwalić na biologii, że widziałeś swój żołądek". Tak, pani poda zeszyt, porobię notatki :lol:
Coralie pisze:Z tego co wiem inaczej jednak w tej kwestii podchodzi się do dzieci, a Pronto mimo 16 lat wciąż się do nich formalnie zalicza ;)
Miałem 11 lat i mi nie dali żadnego znieczulenia, więc tym bardziej teraz, w moim wieku i gdy głową prawie obijam futryny, wątpię żeby taka łaska i wielkie serce ich dopadło.
Matka potrafi negocjować, gdyby trzeba było, to i kopertę da, także...
U nas w Bełchatowie na początku tego roku oddali wyremontowany i nowo wyposażony oddział endoskopii, także może trochę lepsze warunki są :)

Zablokowany

Wróć do „Powikłania ze Strony Ukł. Pokarmowego”