Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Czyli wszystko, co dotyczy chorób wątroby, żołądka (np. refluks), trzustki, itp

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Coralie
Aktywny ✽✽✽
Posty: 535
Rejestracja: 12 lip 2010, 16:23
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: pomorskie
Lokalizacja: z piekła

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Coralie » 06 sie 2010, 15:46

Nie trzeba koperty, jesteś niepełnoletni, bardzo źle zniosłeś poprzednie badanie, to jest wskazanie do wykonania badania w znieczuleniu, tylko po prostu trzeba być bardzo stanowczym (tu zadanie dla Twojej mamy) ;)
Nie przejmuj się z racji tego, że już jesteś prawie dorosły, przynajmniej fizycznie, na pewno teraz będzie o wiele lepiej niż jak miałeś 11 lat.

ita71, mi powiedzieli w 3 szpitalach, że nie ma takiej opcji no ale ja jestem pełnoletnia, nie wiem jak Twój syn, może w tym tkwi problem.
New beginning :)

Pronto
Debiutant ✽
Posty: 15
Rejestracja: 05 sie 2010, 15:50
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Bełchatów

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Pronto » 06 sie 2010, 21:25

Dzisiaj mama dzwoniła żeby mnie znów zapisać do gastrologa, kazali jej zadzwonić powtórnie w poniedziałek.
W ogóle dzisiaj to miałem chyba największego doła w życiu. Dwie godziny przeryczałem, ot tak. Jedna fala, kwadrans ulgi i powtórka, aż w końcu ustąpiło. Aż się zastanawiam, czy tak te moje problemy działają na psychikę, czy psychika na przewód pokarmowy... Całkiem nieźle się dzisiaj czułem, nie licząc pobytu u fryzjera, parę razy chciałem wyjść tak mnie mdliło ale jakoś przeżyłem. A potem spacerek przez miasto, co by tak na tyłku nie siedzieć. Ale cały czas nie mogę przestać o tym brzuchu, co mnie kujnie, zapiecze, zemdli, choćby delikatnie, to ja zaraz o tym... Trzeba by sobie jakieś zajęcie znaleźć.
Może te moje bóle to w głowie siedzą?

Awatar użytkownika
ita71
Doświadczony ❃
Posty: 1885
Rejestracja: 28 sty 2009, 22:45
Choroba: CD u dziecka
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Trójmiasto

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: ita71 » 06 sie 2010, 21:48

Pronto pisze:Aż się zastanawiam, czy tak te moje problemy działają na psychikę, czy psychika na przewód pokarmowy..
Raczej psychika na przewód pokarmowy...widzę ,że sam się nakręcasz i żyjesz
w ciągłym stresie,a to nasila objawy.
Warto umówić się do dobrego psychologa...to pomaga,też z synem chodziłam
(był wtedy dużo młodszy od Ciebie).
Porozmawiaj z P. dr może zgodzi się zrobić gastroskopię przez nos,dużo lepiej
ją znieść :smile:
Coralie pisze:mi powiedzieli w 3 szpitalach, że nie ma takiej opcji no ale ja jestem pełnoletnia, nie wiem jak Twój syn, może w tym tkwi problem.
Ano właśnie mojemu synowi duużo brakowało do pełnoletności :wink:
Nigdy nie mów nigdy...

Pronto
Debiutant ✽
Posty: 15
Rejestracja: 05 sie 2010, 15:50
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Bełchatów

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Pronto » 07 sie 2010, 12:32

Ano, nie mogę sobie poradzić z własnymi myślami... W poniedziałek mama będzie szukać jakiegoś psychologa (czy będzie dobry to się okaże) i zadzwoni do gastrologa. Ciekawe kiedy mi to znowu termin wyznaczy, mam wielką nadzieję, że jeszcze przed końcem wakacji. Poza tym watro by również wyleczyć te czyraki, bo gronkowiec, którego tam stwierdzono też może powodować bóle brzucha czy nudności...

Agula84
Aktywny ✽✽✽
Posty: 872
Rejestracja: 20 lip 2010, 21:59
Choroba: IBS
województwo: małopolskie
Lokalizacja: małopolska

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Agula84 » 07 sie 2010, 15:55

czesc, jestem po gastroskopii w czwartek, szlam na pewniaka, podczas badania juz taka odwazna nie bylam. Pani dala mi ustnik, spisikala gardlo chyba jakas lidokaina, pozniej to sie zrobil z tego taki dziwny glut i plulam sobie w ligninke, nieprzyjemne bylo, faktycznie, ale ja, wariatka przezylam. Jak mi dali ustnik, to jeszcze zdazylam powiedziec ze nie moge mowic, a oni do mnie, ze wlasciwie to nie bardzo chca ze mna rozmawiac... mam troche wiecej niz 16 lat, ale mdleje na widok igly i szczykawki. i przezylam, wiec nawet jak Ci nie beda chcieli z ta gastroskopia pomoc w narkozie, to da sie przezyc, naprawde. odruch wymiotny towarzyszyl kilka razy, doktor do mnie mowil" jeszcze chwile, daga, jeszcze, daj mi chwile, odbij sobie, przytrzymaj powietrze, zaraz konczymy, teraz ogladam - tu mowil co oglada- teraz cie uszczypie zeby sprawdzic czy nie masz bakterii, to jest dla ciebie bezpieczne, jestemy juz po badaniu". bedzie dobrze, badaniami nie ma sie co stresowac. JA sie przynajmniej badaniami nie stresuje, chociaz niestety tez do konca nie wiem co mi jest - a taki brak wiedzy jest przynajmniej dla mnie okropny. glowa do gory.

Awatar użytkownika
maggie0278
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3162
Rejestracja: 17 lut 2008, 21:26
Choroba: CU u rodzica
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: obywatel świata
Kontakt:

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: maggie0278 » 12 sie 2010, 12:11

Moja Klaudia wszystkie badanie endoskopowe przechodziła do tej pory w narkozie lub płytkiej sedacji. Aż tu w ostatni wtorek przyjechałyśmy do CZD i się okazało, że ktoś wpisał Klaudię na taki termin badania - gastroskopii - że nie ma anestezjologa i chcąc nie chcąc zgodziłyśmy się na badanie w znieczuleniu miejscowym.
Nie był to dobry pomysł, sam docent zaznaczył w epikryzie, że dziecko żle zniosło badanie, odruchy wymiotne były cały czas, nie było możliwości żeby zbadać część pozaopuszkową 12stnicy.
Już wiem, że tylko przy pełnym znieczuleniu Klaudia może mieć wykonywane badanie i wtedy ma ono sens.
Aktualnie : Pentasa 1x2gr, Imuran obniżono do 50mg z uwagi na podwyższony poziom thioguaniny, Biopron 9 2x1, Omega-3, Calperos+Vit.D3
Czopki Salofalk, wlewy z Pentasy, wlewy z Corhydronu, Budenofalk Foam, Cyklosporyna -leki, które w ogóle nie pomogły :(
Włączono Infliksymab, który nie zaindukował remisji :(
Humira od września 2012r do maja 2013. REMISJA!
dodatkowo Astma Oskrzelowa (Alvesco, Zafiron, Ventolin)

Pronto
Debiutant ✽
Posty: 15
Rejestracja: 05 sie 2010, 15:50
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Bełchatów

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Pronto » 16 sie 2010, 18:21

Ustalenia po dzisiejszej wizycie u gastrologa: w związku z tym, że jest lepiej (tydzień lepiej, tydzień gorzej, taka szachownica) to po odstawieniu tych leków mam brać w razie objawów colinox i ranigast. Poza tym mam prowadzić kajecik i notować w nim ewentualne dolegliwości. Jeśli się okaże, że będą one częste to czeka mnie najprawdopodobniej gastroskopia (stawiam bułkę z kruszonką, że do niej dojdzie, heh).
Co do samej gastroskopii, to według pani doktor mieli wykonywać ją na znieczuleniu, ale sama w końcu nie wie czy tak jest czy nie. Mama dostała telefon i ma się we własnym zakresie dowiedzieć.
Ja się teraz zastanawiam, czy zjadać coś przed wyjściem do szkoły, czy jeść dopiero w szkole. Jakąś godzinę czy pół po pierwszym posiłku nieźle mnie muli, potem już nie. Przez poprzednie miesiące jak miałem takie objawy w szkole to nic nie jadłem, było ok. Ale wątpię, czy pociągnę te 7-8 godzin na głodnego, to chyba najgorsze rozwiązanie...

genus
Początkujący ✽✽
Posty: 378
Rejestracja: 26 lis 2007, 10:04
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Poznan

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: genus » 17 sie 2010, 07:56

Takie rozwiazanie z pewnoscia jest najgorsze. Oprocz klopotow z przewodem pokarmowym zafundujesz sobie niedozywienie, a to bardzo powazna sprawa. Musisz jesc, czasem wbrew objawom, to bardzo wazne. po prostu wybieraj to, co jest troche lepiej tolerowane (choc czasem wydaje sie ze szkodzi wszystko...)
Mlody organizm potrzebuje duzo skladnikow pokarmowych, tym bardziej jesli np sa problemy z trawieniem i wchlanianiem, wiec trzeba zadbac o jakas "rezerwe" :-)

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Mamcia » 17 sie 2010, 16:03

Pronto, a gdzie ty do tego gastrologa biegasz??
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

Pronto
Debiutant ✽
Posty: 15
Rejestracja: 05 sie 2010, 15:50
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Bełchatów

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Pronto » 17 sie 2010, 20:47

genus pisze:Musisz jesc, czasem wbrew objawom, to bardzo wazne. po prostu wybieraj to, co jest troche lepiej tolerowane (choc czasem wydaje sie ze szkodzi wszystko...)
W zasadzie większość produktów idzie zjeść, byleby nie były smażone. I ze słodyczami raczej kiepsko, ale biszkopty, herbatniki i dżemy całkiem mi podchodzą. I sucharki :P
Mamcia pisze:Pronto, a gdzie ty do tego gastrologa biegasz??
Do doktor Wojtyniak. Przyjmuje w przychodni, na Chrobrego (w Bełchatowie). Zumi mi podpowiedziało, że ma też prywatny gabinet. Coś w związku z tym?

EDIT: Po dzisiejszej wizycie u psychologa mogę powiedzieć: lipa^2. Nie dość, że 10 minut z matką się kręciliśmy, bo poradnia jest kompletnie gdzie indziej niż pisze w internecie (przenieśli ją jakieś 5 lat temu a podany adres jest stary) to nic mi to nie pomogło. Najpierw ogólnie z matką wyjaśniliśmy o co nam biega. Wypytała kiedy się te dolegliwości zaczęły, czy przeżyłem wtedy coś niezwykłego. No w zasadzie nic, tylko tydzień wcześniej z kumplami spałem pod namiotem, piliśmy wszystko co kolorowe i z bąbelkami, a naszym najzdrowszym żarciem były kiełbaski z grilla i takie podejrzenia były najpierw, że tym sobie żołądek uwaliłem. Ona na to, że nie o to jej chodzi, dała mi kartkę papieru, ołówek i kazała narysować... drzewo owocowe. Potem poprosiła, żebym wyszedł na korytarz. Przestałem tam z pół godziny, w końcu wyszła i powiedziała, że jesteśmy umówieni za tydzień.
Matka w czasie rozmowy z nią podobno jej tłumaczyła, że ciągle o tym myślę, że mam złe nastawienie, może to się da jakoś zmienić. Psycholożka, że takie rzeczy to farmakologicznie, że ona nie jest w stanie pomóc...
No kurcze, to jakim ma sens to bieganie? No właśnie przecież chodzi o to, że gdziekolwiek nie wychodzę, to się zastanawiam, czy mnie brzuch nie będzie bolał, czy mnie nie zemdli (wersja hard - czy pawia nie puszczę). Jak się nastawiam, że mi będzie niedobrze to kurde z pewnością tak będzie... No i póki co zostałem z hasającym żołądkiem i skłaniającą mnie do lęku myślą "co będzie w szkole?".
Chyba póki mi tej gastroskopii nie zrobią to nic z tego nie wyniknie. Bo gdybym miał wrzody, to leki na nie które łykam od 3 miesięcy (+ to co jeszcze wziąłem na początku roku) by chyba pomogły już, nie? :neutral:

genus
Początkujący ✽✽
Posty: 378
Rejestracja: 26 lis 2007, 10:04
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Poznan

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: genus » 26 sie 2010, 11:49

Pronto pisze:Po dzisiejszej wizycie u psychologa mogę powiedzieć: lipa^2
Powoli,powoli... naprawde trudno, by 1 wizyta u psychologa mogla komukolwiek pomoc. Psychika to skomplikowana sprawa. Mysle, ze naprawde warto, w formie uzupelnienia badan i leczenia, pomyslec o wsparciu psychologicznym, mysle tutaj przede wszystkim o tym, ze mozna nauczyc sie lepiej radzic sobie ze stresem, a czasem po prostu ulzyc sobie, wygadac sie, zrzucic z siebie roznorakie "ciezary". Przeciez nic dziwnego, ze zycie z dolegliwosciami nie nalezy do najlatwiejszych, dodatkowo szkola, inne zajecia, pogodzenie tego wszystkiego ze soba - stres "gwarantowany".
Psycholog nie wyleczy nikogo z problemow jelitowo-zoladkowych, ale rozmowa z nim pozwala troche inaczej spojrzec na to wszystko, nabrac dystansu, nadziei, sily wewnetrznej.

Pronto
Debiutant ✽
Posty: 15
Rejestracja: 05 sie 2010, 15:50
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Bełchatów

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Pronto » 01 wrz 2010, 12:53

Ech, matko... Nie wyobrażam sobie jak mam chodzić 10 miesięcy do szkoły i przebywać tam przez 6-8 godzin, kiedy ja mam dość już dziś, po rozpoczęciu. Spać po nocach nie mogę, bo się we mnie tak kręciły te myśli o mdłościach. Nawet 0,10 hydroksyzyny nie pomaga.
Rano się przebudziłem i już się źle czułem, ledwo herbatę wypiłem. Łyknąłem 0,25 hydroksyzyny, trochę się uspokoiłem, ale to niewiele. Śniadania nie zjadłem, bo nie byłem w stanie nic przełknąć... Mdliło mnie, żołądek mnie bolał, jelita też, miałem wrażenie, że zaraz biegunki dostanę, szczęśliwie tego nie było, chociaż ubikację musiałem odwiedzić...
W szkole i w drodze do niej podobnie, chociaż starałem się być spokojny i jakoś pociągnąłem...
Tak, wygląda to wszystko na nerwicę żołądka. Ale kurcze ja nigdy nie bałem się szkoły, nawet jak mnie w podstawówce straszyli gimnazjum... Przeszło mi dopiero jak wróciłem do domu, usiadłem spokojnie i zjadłem kilka sucharków.
Zdaje mi się, że jak miałem leki, to było trochę lepiej, bo źle się czułem tylko do południa, a obiad czy kolację jadłem spokojnie. A teraz mnie muli po wszystkim, chociaż to może z tych nerwów.
Rozsądek podpowiada mi, żeby jakoś zrobił tą gastroskopię. Doświadczenie przeciwnie...

genus
Początkujący ✽✽
Posty: 378
Rejestracja: 26 lis 2007, 10:04
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Poznan

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: genus » 01 wrz 2010, 14:03

Pronto pisze:Spać po nocach nie mogę, bo się we mnie tak kręciły te myśli o mdłościach
Pronto pisze:miałem wrażenie, że zaraz biegunki dostanę,
Dlaczego sam sie tak nakrecasz? Jesli stale bedziesz koncentrowac sie na tym jak sie czujesz, nigdy nie bedzie lepiej...
Pronto pisze:Przeszło mi dopiero jak wróciłem do domu, usiadłem spokojnie i zjadłem kilka sucharków.
No wlasnie, spokojnie, i nie na glodzie caly dzien - to na pewno nie zaszkodzi!
Pronto pisze:Łyknąłem 0,25 hydroksyzyny
Z takimi lekami lepiej ostroznie, to chyba nasenny?

Wybacz, nie chce Cie urazic, wiem, ze naprawde jest ciezko i rozumiem, skad te czarne mysli, ale uwierz mi, psychika ma ogromne znaczenie. Jesli masz te wrzody, czy cos innego, trzeba oczywiscie dalej starac sie o diagnoze i leczenie, ale wlasne nastawienie psychiczne mozesz zmienic sam, ty i tylko ty. Bo inaczej popadniesz w zamkniete kolo i tylko wzmocnisz swoje dolegliwosci.
Przestan myslec, co to bedzie i jak dasz rade, nie martw sie na zapas, koncentruj sie na zyciu tu i teraz, pomysl sobie, co w tym zyciu mozesz docenic, co jest wazne i dobre, a potem idz dalej, zobacz co mozesz zrobic, by bylo lepiej. Trenuj relaksowanie sie, bo to wcale nie latwa sprawa, szczegolnie, jesli boli lub mdli. Trudne, ale mozliwe. Wiekszosc osob na tym forum codziennie doswiadcza bolu i nieprzyjemnych objawow, ale mimo wszystko wielu z nich moze ci powiedziec, ze zycie jest piekne!

Pronto
Debiutant ✽
Posty: 15
Rejestracja: 05 sie 2010, 15:50
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Bełchatów

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: Pronto » 01 wrz 2010, 17:23

genus pisze: Dlaczego sam sie tak nakrecasz? Jesli stale bedziesz koncentrowac sie na tym jak sie czujesz, nigdy nie bedzie lepiej...
To się dzieje podświadomie, ja tego nie kontroluję. Jak mi myśli zejdą na inny tor to jest super, zapominam o problemie. Tyle, ze za chwilę wracam z powrotem myślami do żołądka. A szanowna pani psycholog stwierdziła, że nie potrafi mi pomóc. Świetnie.
genus pisze: No wlasnie, spokojnie, i nie na glodzie caly dzien - to na pewno nie zaszkodzi!
Jem ile mogę.
genus pisze: Z takimi lekami lepiej ostroznie, to chyba nasenny?
Przeciwlękowy i uspokajający. Lekarka mi je zapisała gdy zaczęli sądzić, że to nerwowe. W czerwcu dostałem je powtórnie do łykania w razie bólu brzucha.

genus
Początkujący ✽✽
Posty: 378
Rejestracja: 26 lis 2007, 10:04
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Poznan

Re: Niezidentyfikowane problemy jelitowo-żołądkowe

Post autor: genus » 01 wrz 2010, 22:15

Naprawde trzymam kciuki, bys szybko znalazl dobre wspacie ze strony lekarza, a rownolegle jakiegos sensownego psychologa, tak wspomagajaco. pamietaj, ze jest wielu dobrych specjalistow, psychologow tez, jak jeden nie pomoze, trzeba sie udac do innego, probowac. Niestety w tym przypadku inicjatywa nalezy do pacjenta, wiec trzeba zacisnac piesci i do przodu :-) jak zostaniesz sam z soba i dolegliwosciami, to niestety nikt ci nie bedzie w stanie pomoc
dbaj o siebie i dobrze sie odzywiaj!
a po hydroksyzyne siegaj jak najrzadziej, by sie nie uzaleznic, bo niestety tak tez dziala.

Zablokowany

Wróć do „Powikłania ze Strony Ukł. Pokarmowego”