Strona 5 z 7

Re: Desperacka sytuacja z neurochirurgiem!

: 04 mar 2012, 21:59
autor: Natuśka
malapkasia pisze:weź lepiej cos na uspokojenie ;p
Melisą faszeruję się już ładne parę miesięcy :razz:
malapkasia pisze:tak właściwie to podejrzane, ze Ci tego nie mówi hmmm... :|
:neutral: Uspokaja mnie troszkę fakt, że jest szafarzem :razz: Choć to niczego nie wyklucza... :neutral:

Po wczorajszym powiedziałam sobie, że dzisiejszy dzień cały przeleżę... I marnie mi to wyszło... :/

Re: Desperacka sytuacja z neurochirurgiem!

: 05 mar 2012, 22:12
autor: Natuśka
I tak upłynął zabiegów dzień drugi :razz:

Wedle umowy facet przeprowadził szczerą rozmowę :razz:
Mianowicie spytał, czy w ciągu tego pół roku co włóczę się po lekarzach itp. w jakimś gabinecie wydarzyło się coś co mogło wyraźnie, mocno wpłynąć na moją psychikę. Powiedział, że nie chce wiedzieć co, ale czy tak czy nie... Myślę sobie o co mu kurde chodzi? :o
Odpowiedziałam, że nie, a on na to, czy nie czy nie chcę powiedzieć. Podtrzymałam swoją odpowiedź.

Wracając zastanawiałam się dlaczego zadał takie pytanie, co go zmotywowało?
Wydedukowałam, że być może to, że jestem bardzo spięta na zabiegach... Tylko, że ja nie tylko u niego, na niego tak reaguję tylko zawsze, wszędzie, codziennie. Kładę się do łóżka, jestem sztywna, na baczność i pierwsze 15 min muszę poświęcić, aby w miarę (napisałam "w miarę", bo zupełnie nie potrafię) się rozluźnić... :neutral:

Wydaje mi się, że dziś było lepiej ale może to tylko moje odczucie :razz:

Spytałam się dziś co to jest, to co mi robi. Tak to się ładnie nazywa "terapia kranio- sakralna".
powiedział mi parę słów o niej i wydaje się być git, choć czasem czułam się jak na seansie u Zbyszka Nowaka :p

A co się działo po zabiegu...
Miałam od razu nie wychodzić. Posadził mnie na fotelu, podał szklankę wody. Miałam odpocząć. W ciągu dnia miałam wypić przynajmniej 1,5 wody., bo to ważne, istotne itp.
OK.
Nie wiem jak to możliwe, czy to zwykły zbieg faktów ale po powrocie do akademika miałam tak wzmożoną diurezę, że szok :o Zaznaczam, że w przeddzień jakoś specjalnie dużych iloci płynów nie spożywałam, a przed wyjściem na rehabilitację nie zdążyłam nic wypić. Siedziałam w toalecie i dziwiłam się skąd się tyle moczu wzięło i gdzie to zmieściłam :zastanawia:
Poza tym po powrocie ogarnęło mnie nienaturalne zmęczenie. Położyłam się o 12 i jednym ciągiem przespałam do 15:19...
Dobrze, że zajęć dziś nie miałam :razz:

Kolejne spotkanie: środa, godz. 16:00 :smile:

Re: Desperacka sytuacja z neurochirurgiem!

: 03 kwie 2012, 00:09
autor: malapkasia
i jak Natuśka, sie czujesz? :)
skonczylas juz zabiegi ? :)

Re: Desperacka sytuacja z neurochirurgiem!

: 03 kwie 2012, 09:05
autor: Natuśka
malapkasia, jeszcze się nie zanosi na koniec... :/ Neurochirurg coś się ociąga z terminem, mówię już do rehabilitanta, że jestem tak zdesperowana, że operację będę musiała wykluczyć, bo szkoda mi nerwów, a on mi na to, że on jeszcze jej nie wykluczył :neutral:

Mam ćwiczenia jako pracę domową- codziennie 2x, rano i wieczorem. Dwa razy w tygodniu chodzę na masaże i cranio- sakralną, a raz w tygodniu na ćwiczenia ortopedyczne i reedukację stereotypu chodu.
Mam wrażenie, że coś jakby ruszyło do przodu ale rewelacyjnie nie jest tym bardziej, że od niedzieli znów mam "skutki bez picia wódki"... :neutral:

Zawroty głowy powróciły... :cry:

Nie wiem co przyjdzie prędzej: moje uzdrowienie czy debet na koncie, bo manualna nie jest refundowana i pokrywam wszystkie koszty swojej naprawy :( Choć nie powiem, bo starają się umawiać ze mną jak mają wolne dłużej niż godzinę, bo wtedy dłużej ze mną pracują :wink:
No i zawsze załapię się na szarlotkę :razz:

Całość troszkę uwstecznia to, że rozpoczęłam praktyki w szpitalu i mam 12h dyżury... Na porodówce raczej z kulą śmigać nie będę, a potem spać w nocy nie mogę... :(

Jest jeszcze kilka objawów, które nijak pasują do całego mojego obrazu chorobowego... :zastanawia:

Re: Desperacka sytuacja z neurochirurgiem!

: 04 kwie 2012, 21:34
autor: Natuśka
Ludzie........ Dziś padałam normalnie......... :mad:
Dzwoni do mnie babka ze szpitala z Poznania, tam gdzie miałam mieć tę operację kręgosłupa i zadowolona, że 10 kwietnia mam datę zabiegu.

Nosz kurde! :mad:

Przed świętami mi dzwoni, że zaraz po świętach mam pojawić się na izbie przyjęć :mad: Mam takiego nerwa, jakiego nie miałam, gdy czekałam na telefon, a oni nie dzwonili! :mad:
Kiedy ja umierałam, ledwo chodziłam i ich potrzebowałam to nikogo nie było, a teraz nagle się przypomina i dzwonią, kiedy mi jest troszkę lepiej i nabrałam mobilizacji, żeby trochę powalczyć bezoperacyjnie! :mad:

Nieeeeee, no ja już nie mam pojęcia co począć... :(

Re: Desperacka sytuacja z neurochirurgiem!

: 04 kwie 2012, 22:16
autor: malapkasia
Laska ciesz sie, że tak szybko, bo widocznie się ktoś wykruszył i mają miejsce. pojdziesz podziabią i będziesz mie to za sobą :) spokojnie, pomysl o tym inaczej, z ei tak Cie to mialo nie miac, wiec chyba lepiej teraz, niż za miesiąc np. ;)
ja osobiscie, bardzo trzymam za Ciebie kciuki i życze Ci spokoju i dużo zdrówka :*
przeciez kazdy ma jakiś limit nerowów :)
spokojnie, twarda jestes i niezniszczalna, dasz radę ;)

Re: Desperacka sytuacja z neurochirurgiem!

: 04 kwie 2012, 22:38
autor: Natuśka
Tylko, że ja sama nie wiem teraz czy się chcę operować, czy ćwiczyć i się wstrzymać jeszcze... :neutral:
Ech... Niby błaha sprawa ale nie daje mi spokoju... :zastanawia:
malapkasia pisze:chyba lepiej teraz, niż za miesiąc
Podchodzę do tego troszkę inaczej, że już miesiąc w tę stronę czy w druga to różnicy mi nie robi :wink: Już tyle przeszłam, przeżyłam w bólu, więc i kolejny miesiąc bym przeżyła. Tym bardziej, że chcę jakoś dobrnąć mimo wszytko do końca semestru. Jeśli miałabym się dać dotknąć operacyjnie to zrobiłabym to na czas wakacji, żebym mogła wypoczywać i nie stresować... :neutral:

Re: Desperacka sytuacja z neurochirurgiem!

: 17 maja 2012, 20:05
autor: Natuśka
Nie wiem co się dzieje...
Znów mimo rehabilitacji potwornie boli mnie miednica, noga drętwieje, mrowi i wszytko co może jeszcze robić :cry: Ogólnie od początku tygodnia czuję się fatalnie zmęczona, , rano budzę się niewypoczęta, śpię w ciągu dnia, nic mi to nie pomaga.
Bolą mnie wszystkie stawy :oops: Puchną palce u dłoni, bolą nadgarstki, ogólnie stawy dłoni, kolana, stopy...
A najlepsze jest to, że przeciwbólowe za bardzo nie pomagają... :( Muszę wziąć tramal+ pyralginę+tramal, a i tak bólu mi to nie zabierze, a co najwyżej mnie przytępi...

No ja nie wiem co mam robić :smutny: Każdy nade mną ręce rozkłada, nie wie co ma mi dać czy zrobić, żeby było lepiej :smutny:
Zastanawiam się, czy nie pocisnąć lekarza teraz w szpitalu, gdy będę na kolonoskopii, żeby coś mi załatwili, jakąś konsultację z reumatologiem, czy nie wiem jakieś leki dali?
Właściwie to ja nie wiem co w sobie noszę! :oops:

Zaczynam powoli wysiadać... :cry:

Re: Desperacka sytuacja z neurochirurgiem!

: 01 cze 2012, 22:19
autor: Natuśka
Podczas pobytu w klinice na badaniach anestezjolog pomógł w podjęciu decyzji o operacji kręgosłupa. Zaraz po tym poszłam na neurochirurgię i zapisałam się na termin 7 sierpnia bieżącego roku.
I dostałam 2 stopień ASA przez ten kręgosłup. Powiedział, że powinna być 3 ale to serce nie wyklucza mnie z narkozy i uznał, że przy dwójce pozostanie :wink:

Re: Desperacka sytuacja z neurochirurgiem!

: 02 cze 2012, 08:44
autor: malapkasia
nio i super... 3mam kciuki :*

Re: Desperacka sytuacja z neurochirurgiem!

: 03 sie 2012, 20:14
autor: Natuśka
Moi Drodzy teraz bank pytań na gorąco...

Operację na kręgosłup mam 7.08 i mam mieć ze sobą:
1. skierowanie
2. dowód osobisty
3. dowód ubezpieczenia
4. dotychczasowe wyniki, badania etc.
5. kasa...


ad. 1.
Skierowanie od neurochirurga mam z datą 16.01.2012r. i nie wiem czy to skierowanie jest ważne czy odnowić je u lekarza POZ?

ad. 2.
Dowód osobisty... Właśnie... Bo... Mój pod koniec czerwca pozbył się daty ważności i się wyrabia... Tu chodzi o PESEL i ogólne dane, nie? :zastanawia: Bo mój ojciec robi mi już akcje z tego powodu, że na próżno wycieczki samochodowej do Poznania sobie nie będzie ze mną robił :neutral:

ad. 4.
Tu chodzi o wyniki dotyczące kręgosłupa typu MR, TK, RTG? Ewentualnie grupa krwi? Czy morfologię, elektrolity mam też robić do przyjęcia czy oni sobie to już swoje zrobią? Mam mały mętlik w głowie, bo mi na ginekologię kazali z aktualnymi badaniami przyjść, pacjentki z planowymi przyjęciami na gin. też przychodziły z plikiem badań i nie wiem jak mam to rozegrać... :zastanawia:

ad. 5.
Kasa, kasa... Umówiona jestem pewną odpłatę :neutral: Pytanie, może ktoś już dokładał do podobnego interesu: czy to ma być gotówka, czy na konto, przed czy po zabiegu itp?

Przepraszam za pakiet głupich pytań, ale próbowałam dodzwonić się do lekarza, który ma mnie operować, lecz nie mogę i dalej nic nie wiem :/

Re: Desperacka sytuacja z neurochirurgiem!

: 03 sie 2012, 20:20
autor: obyty.z.cu
Natuśka pisze:Dowód osobisty... Właśnie... Bo... Mój pod koniec czerwca pozbył się daty ważności i się wyrabia...
wyrabiając więc dostałaś "papier" o tym świadczący z danymi,on zastępuje dowód.

Re: Desperacka sytuacja z neurochirurgiem!

: 03 sie 2012, 20:22
autor: malapkasia
skierowanie do szpitala jest ważne pol roku, wiec na wszelki wypadek ja bym przebiła ;)
co do dowodu, myślę, że przejdzie, bo jak sama wiesz, potrzebne sa z niego dane typu pesel, wiec być może przejdzie ;) ewe. zadzwoń na izbę przyjęć i zapytaj po prostu ;)
wszystkie badania jakie mialas do tej pory.. myślę ze możesz sobie zrobić wyniki podstawowe-ewe. kiedy ostatnie robilas? jesli masz grupe krwi to zabierz wynik- bo oni w razie co muszą miec ;)
ad 5 nie pomogę bo nie wiem ;)

Re: Desperacka sytuacja z neurochirurgiem!

: 03 sie 2012, 20:33
autor: obyty.z.cu
malapkasia pisze:jesli masz grupe krwi to zabierz wynik- bo oni w razie co muszą miec
Natuśka pisze:Ewentualnie grupa krwi?
to ważne,ale ten wynik-badanie musi być "orginalne,tzn.takie np.szpitalne,z podaniem nr badania itd.,inne "opowieści" że gdzieś badano i stwierdzono są nie odpowiednie,nic nie znaczące,liczy się papier z pieczątką i nr badania,w szpitalu taki zawsze wydają.

Re: Desperacka sytuacja z neurochirurgiem!

: 03 sie 2012, 20:41
autor: Mamcia
Mój pod koniec czerwca pozbył się daty ważności i się wyrabia...
To chyba coś się nie zgadza w wieku, bo z danych wynika, żeś z 1988 roku, a dowody to dają na jakieś 10 lat.