Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

Wyjaśnienia dotyczące badań diagnostycznych i przygotowanie do nich

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2717
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

Post autor: Jacekx » 03 cze 2017, 23:26

Noelia pisze:
Jacekx pisze:i po dwóch dniach trafiłem z krwotokiem z jelit do szpitala
Czyli udało się to jakoś zatrzymać? Samo przeszło? Bo przecież tego nie da się zatamować?
...
Nie samo bo trafiłem tego samego dnia gdy to się zaczęło w niedzielę i chyba gdzieś koło 21 -21.30 do szpitala na Oddział Wewnętrzny, na poprawę.
Pamiętam, że zmierzchało.
Jeżeli szpital coś popsuje to ma obowiązek naprawić nie inny szpital a ten sam.

To było tak...
Był niedzielny wieczór 30.09. .... około 19 szykowałem się na 1.09 - na rozpoczęcie się Nowego Roku Szkolnego do szkoły na rano.
Zaczęło się chlustanie krwią gdzieś o 20.
W domu miałem krew do :wc2: chyba 2X. Przerażony za telefon zadzwoniłem do Szpitala a Oni myk kazali mi przyjechać. Nie było czasu na karetkę więc szybko taksówka i do szpitala. Jakieś 15-20 minut.
Od 21 -21.30 i ciut nocy walczyli o mnie aż opanowali...
Jak?
Naładowali lekami zakrzepowymi - zastrzykami raczej nie był to wenflon bo biegałem do :wc: i udało UF... się chyba po 3 godzinach od przyjęcia.
Dyżur miał Ordynator Oddziału Wewnętrznego i on mnie nadzorował pamiętam jego zatroskaną twarz i milczenie jak mnie rwało do :wc: i za każdym razem chlust krwią, chlust krwią ... chyba było to 8 razy.


Ja byłem jak papier i coraz słabszy coraz też mocniej zaniepokojony chociaż milczałem.
Ordynator Oddziału to był przemiły człowiek cieply , doświadczony lekarz wojskowy , lekarz taki starej daty, z Leśnej Góry.
Wspominam go mimo kłopotliwej sytuacji z sympatią .
Widziałem, że robi co może i jest zatroskany moim stanem.
Ostatnio zmieniony 04 cze 2017, 22:31 przez Jacekx, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
alate
Moderator
Posty: 861
Rejestracja: 23 wrz 2014, 18:28
Choroba: CD
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Starachowice

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

Post autor: alate » 04 cze 2017, 13:19

zapominamy, że znieczulenie ogólne to dla organizmu tez duże obciążenie...nie jestem zwolennikiem męczenia pacjenta(moja pierwsza w życiu kolo była taka traumą, ze nikomu nie życzę), ale narkoza też nie zawsze pozytywnie działa. Jetem tydzień po mojej kolejnej kolonce, w narkozie, bo w moim obecnym ośrodku inaczej nie robią.. Nudności, drżenie rąk, zawroty głowy miałam jeszcze kilka dni po...a i jelitowo mocno mnie podrażniło, mimo, że badanie wykazało remisję śluzówkową
"Najmilej" wspominam moja drugą kolonkę, tylko w znieczuleniu miejscowym. Trwała ok. godziny , w trakcie się nawet króciutko zdrzemnęłam, zero bólu ! Doświadczony diagnosta to podstawa.
Jeśli zaś chodzi o dzieci to moim zdaniem o badaniu bez narkozy nie może być mowy !
Crohn ? Z tym da się żyć !

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2717
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

Post autor: Jacekx » 04 cze 2017, 22:08

alate pisze:zapominamy, że znieczulenie ogólne to dla organizmu tez duże obciążenie...nie jestem zwolennikiem męczenia pacjenta(moja pierwsza w życiu kolo była taka traumą, ze nikomu nie życzę), ale narkoza też nie zawsze pozytywnie działa. Jetem tydzień po mojej kolejnej kolonce, w narkozie, bo w moim obecnym ośrodku inaczej nie robią.. Nudności, drżenie rąk, zawroty głowy miałam jeszcze kilka dni po...a i jelitowo mocno mnie podrażniło, mimo, że badanie wykazało remisję śluzówkową
"Najmilej" wspominam moja drugą kolonkę, tylko w znieczuleniu miejscowym. Trwała ok. godziny , w trakcie się nawet króciutko zdrzemnęłam, zero bólu ! Doświadczony diagnosta to podstawa.
Jeśli zaś chodzi o dzieci to moim zdaniem o badaniu bez narkozy nie może być mowy !
W szpitalach MSW w Gdańsku ( a są dwa : na Kartuskiej i na Polankach w Gdańsku Oliwie - 7 szpital Marynarki Wojennej) robili i robią
kolonoskopie w znieczuleniu ogólnym ( w zeszłym roku tylko na Kartuskiej) fachowo.
Nigdy nie chorowałem po tych znieczuleniach a miałem ich ponad 15 w ciągu 13 lat choroby CU .
Jestem trudnym pacjentem bo po 2 zawałach i zakrzepicy w związku z tym ostatnio oobchodzą się ze mną w MSW jak z jajkiem.
W szpitalu MSW na Kartuskiej mam do Ordynator Oddziału i Oddziału Gastroenterologicznego pełne zaufanie.

Miałem 2 kolonoskopie na żywca a ostatnie usuwanie gruczolaka kolonoskopowo w częściowym znieczuleniu.
To częściowe znieczulenie dało się ostatnio wytrzymać ale 2 poprzednie kolonoskopie na żywca tak sobie :smutny: .
Nie polecam kolonoskopii na żywca chyba , że jest tak potrzeba zdrowotna np. konieczność wykonania kolonoskopiii po zawale w czasie krótszym niż 1/2 roku - miałem taką kolonoskopiię.

Awatar użytkownika
Noelia
Moderator
Posty: 2303
Rejestracja: 11 kwie 2017, 01:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

Post autor: Noelia » 05 cze 2017, 15:52

alate pisze:Jetem tydzień po mojej kolejnej kolonce, w narkozie, bo w moim obecnym ośrodku inaczej nie robią.. Nudności, drżenie rąk, zawroty głowy miałam jeszcze kilka dni po...a i jelitowo mocno mnie podrażniło, mimo, że badanie wykazało remisję śluzówkową
Coś w tym jest na pewno :tak:
Mąż miał kolonkę bez znieczulenia i lekarka wyraźnie starała się robić wszystko delikatnie, bardzo powoli (badanie trwało niemal godzinę) i z wyczuciem.
Reagowała na każde jego słowo.
Powiedział (oczywiście wypytywałam o wszystko :lol:), że nawet zerkała często na jego twarz, żeby ewentualnie zobaczyć oznaki, grymasy bólu.

Bolało (mniej lub bardziej) od początku, ale na jednym zakręcie w końcu już nie wytrzymał (wg niego ból 10/10), bo były problemy żeby przejść endoskopem dalej - jakieś trudne miejsce (zwężenie?) i trzeba było użyć dużej ilości powietrza i płynu.
Ale przeciwbólowy zastrzyk dostał natychmiast po prośbie, a pani gastro poczekała, aż zadziała i jeszcze go przepraszała za ten ból - aż mu głupio potem było, bo to nie jej wina przecież ;)

Myślę, że gdyby spał i przez to nie reagował, to mogliby nie być aż tak delikatni, uważni i "powolni".
Poza tym wielokrotnie zmieniał pozycje (na plecy, na boki itd.), żeby było łatwiej wprowadzać ten kabelek, i dzięki temu nie musieli wdmuchiwać tak często powietrza - to na pewno też było korzystne dla jelit.
I w związku z tym nie miał za bardzo dolegliwości po badaniu.
Czuł się ogólnie źle z powodu zaostrzenia, ale kolonka niczego nie pogorszyła ani nie podrażniła.
Jedynie problemy z koncentracją mu przeszkadzały, bo niepotrzebnie podali Dormicum - ale to już wie na przyszłość przynajmniej.
Na początku to mówił równoważnikami zdań - podrzędnie złożone były za trudne i się plątały :lol:
alate pisze:moja pierwsza w życiu kolo była taka traumą, ze nikomu nie życzę
On ma dla odmiany uraz (może nie aż traumę, ale jednak) do rektoskopii :roll:
alate pisze:"Najmilej" wspominam moja drugą kolonkę, tylko w znieczuleniu miejscowym.
W opisie badania, który dostał, była wzmianka o "znieczuleniu miejscowym".
Ale to oznacza tylko ten żel z lidokainą, a tego chyba zawsze używają, więc w zasadzie każda kolonka jest w znieczuleniu miejscowym, na to wychodzi.
alate pisze:Doświadczony diagnosta to podstawa.
Dokładnie, my mamy ogromne szczęście, że od początku tak dobrze trafiliśmy.
Bo wcześniej naczytałam się takich histori w necie, że brak słów :shock:
W niektóre to aż ciężko uwierzyć, szczerze mówiąc.
Trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś się zwija i płacze z bólu, a lekarz brnie dalej i nie zwraca na to uwagi.
Jak już nie da się wytrzymać, to można poprosić o coś przeciwbólowego - jak nie pomoże, to przypuszczam, że o większą dawkę lub o coś innego, albo można zrezygnować w trakcie i następnym razem zdecydować się na uśpienie i anestezjologa...
Przecież na siłę nikt nic nie zrobi.
A jednak natknęłam się na przerażające opisy, więc gdzieś tam takie rzeczy widocznie się dzieją :/
Jacekx pisze:Miałem 2 kolonoskopie na żywca a ostatnie usuwanie gruczolaka kolonoskopowo w częściowym znieczuleniu.
To częściowe znieczulenie dało się ostatnio wytrzymać ale 2 poprzednie kolonoskopie na żywca tak sobie
W "częściowym" znieczuleniu to masz na myśli pełną świadomość + np. narkotyk przeciwbólowy? Czy jak?
A podczas tych 2 poprzednich na żywca nie można było poprosić o jakiś lek/zastrzyk?
Jacekx pisze:Nie polecam kolonoskopii na żywca chyba , że jest tak potrzeba zdrowotna
Nikt nie chce czuć bólu, ale nie każdy chce spać i nie mieć kontroli nad tym, co się z nim dzieje ;)
Doradca CU

CU u męża - diagnoza 13.04.17 💔

Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind.
Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once.
Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.


https://astheria.pl - polecam! 🖤

Awatar użytkownika
Luki36
Aktywny ✽✽✽
Posty: 662
Rejestracja: 11 lip 2013, 11:32
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

Post autor: Luki36 » 05 cze 2017, 18:16

Ja tam wolę na żywca. Kto wie co przyjdzie do.glowy badającemu...
;)

A skoro przy unerwieniu jelit jesteśmy, to aż mi się nie chce wierzyć, że nie są unerwione, serio.
Może jakaś tam cześć w rejonie jelita cienkiego może i nie jest,ale ze niby odbytnica także nie jest unerwiona!?
A jak skręca brzuch i za chwilę leci sraka,to co boli jak nie jelita?
Serii,aż mi się wierzyć nie chce.
Na razie, bez leków

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2717
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

Post autor: Jacekx » 05 cze 2017, 21:01

Luki36 pisze:Ja tam wolę na żywca. Kto wie co przyjdzie do.glowy badającemu...
;)

A skoro przy unerwieniu jelit jesteśmy, to aż mi się nie chce wierzyć, że nie są unerwione, serio.
Może jakaś tam cześć w rejonie jelita cienkiego może i nie jest,ale ze niby odbytnica także nie jest unerwiona!?
A jak skręca brzuch i za chwilę leci sraka,to co boli jak nie jelita?
Serii,aż mi się wierzyć nie chce.
Są unerwione ale właściwie reagują na rozciąganie - potwierdzeniem są bóle po gazach np. gdy robią "kolonoskopię wirtualną" - tomografię jelit ( przy niej pompują jelita) to potrafi boleć oj potrafi dołożyć ...miałem takie grafie 3X.
Przeczytaj Luki stronę po linkiem http://www.chirurgia-bariatryczna.com/i ... =5&lang=pl o unerwieniu jelita

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2717
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

Post autor: Jacekx » 05 cze 2017, 21:30

Noelia pisze:...
Jacekx pisze:Miałem 2 kolonoskopie na żywca a ostatnie usuwanie gruczolaka kolonoskopowo w częściowym znieczuleniu.
To częściowe znieczulenie dało się ostatnio wytrzymać ale 2 poprzednie kolonoskopie na żywca tak sobie
W "częściowym" znieczuleniu to masz na myśli pełną świadomość + np. narkotyk przeciwbólowy? Czy jak?
A podczas tych 2 poprzednich na żywca nie można było poprosić o jakiś lek/zastrzyk?
Jacekx pisze:Nie polecam kolonoskopii na żywca chyba , że jest tak potrzeba zdrowotna
Nikt nie chce czuć bólu, ale nie każdy chce spać i nie mieć kontroli nad tym, co się z nim dzieje ;)
Po pierwsze - jak częściowe znieczulanie możesz potraktować w moim rozumieniu jako miejscowe bądż takie przy którym nie zasypiasz i trochę czujesz .
Nie mozna było poprosić - na starcie przed badaniem wiedziałem , że będzie bez znieczulenia już się na nie zapisując.
Przy znieczuleniu musi być anestezjolog to jest wtedy inna procedura i na znieczulenie wyrażasz zgodę na piśmie.


Po co ta świadomość bólu przy badaniu ?
Co to zmienia ?
Jako pacjent nie ucieknę przecież ze stołu zabiegowego ... czy w hororze nie będą przecież reagował agresją na ból na osobie wykonującej zabieg.

Po co to bohaterstwo pacjenta?

Awatar użytkownika
Noelia
Moderator
Posty: 2303
Rejestracja: 11 kwie 2017, 01:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

Post autor: Noelia » 06 cze 2017, 16:29

Luki36 pisze:Ja tam wolę na żywca. Kto wie co przyjdzie do.glowy badającemu...
Haha, mój też ma taki argument, nie mogę z tego :lol:
Luki36 pisze:A skoro przy unerwieniu jelit jesteśmy, to aż mi się nie chce wierzyć, że nie są unerwione, serio.
Ja nie napisałam, że "nie są unerwione", tylko że "nie są unerwione czuciowo od środka".
Dlatego nie czuć pobierania wycinków błony śluzowej (biopsji).
Luki36 pisze:ale ze niby odbytnica także nie jest unerwiona!?
Podczas kolonki pobrali mu kilka hist-patów z różnych miejsc, z odbytnicy też.
Za każdym razem obserwował to na ekranie - metalowe szczypce (kleszczyki?) i zaraz po tym krew (którą przepłukiwali natychmiast jakimś płynem) - nie wiem, czy krew jest zawsze (on ma w opisie "krwawienie kontaktowe").
Nie czuł tego w ogóle, absolutnie nic.
Podczas rektoskopii też pobrali kilka z odbytnicy.
Wycinków nie czuł "od środka", co nie zmienia faktu, że ból czuł ogólnie - ale to raczej z powodu pompowanego powietrza, które rozciągało jelito i przy okazji otrzewną - i to ta błona otrzewnej właśnie generuje ból, bo jest bogato unerwiona i bardzo wrażliwa (dlatego zapalenie otrzewnej to niesamowicie silny ból).
I swoją drogą rektoskop też na pewno "napiera" na tę krezkę i to właśnie boli.
Taka ciekawostka:
Krezkę jako jednolity, samodzielny narząd ludzkiego ciała, opisuje już najnowsza edycja słynnego podręcznika anatomii „Gray’s Anatomy”.
Luki36 pisze:A jak skręca brzuch i za chwilę leci sraka,to co boli jak nie jelita?
Moje wnioski są takie, że gazy i nadmiar wody w jelicie podczas biegunki rozciągają krezkę/otrzewną i właśnie to boli, a nie jelito samo w sobie od środka.
Jacekx pisze: potwierdzeniem są bóle po gazach np. gdy robią "kolonoskopię wirtualną" - tomografię jelit ( przy niej pompują jelita) to potrafi boleć oj potrafi dołożyć ...miałem takie grafie 3X.
Nigdy bym nie pomyślała, że tomografia -kolonoskopia wirtualna boli :shock:
Tu jest tylko powietrze, a co dopiero ten wlew kontrastowy RTG - tam jest jakiś gęsty płyn...
To wlew barytowy też jest bolesny w takim razie :?:
Jacekx pisze:Nie mozna było poprosić - na starcie przed badaniem wiedziałem , że będzie bez znieczulenia już się na nie zapisując.
Przy znieczuleniu musi być anestezjolog to jest wtedy inna procedura i na znieczulenie wyrażasz zgodę na piśmie.
Mąż też wiedział, że bez znieczulenia i że nie będzie anestezjologa - ale wiedział, że może dostać na żądanie narkotyk przeciwbólowy.
Mogli wstrzyknąć od razu na początku, ale nie chciał - bo myślał, że da radę i nie będzie aż tak bolało.
Przed badaniem przecież nie wiedział, czy ma jakieś trudne zakręty, zwężenia itp.
Dali mu też uspokajającą benzodiazepinę (sami z siebie, nie prosił) - to również rozluźnia mięśnie i rozkurcza, więc w pewnym sensie też działa przeciwbólowo.
Ja rozumiem, że bez znieczulenia (czyli bez propofolu - do tego potrzebny anestezjolog, musi kontrolować kilka parametrów), ale nie można było poprosić o opioid + np. nasenne Dormicum?
Jacekx pisze:Po co ta świadomość bólu przy badaniu ?
Co to zmienia ?
Po co to bohaterstwo pacjenta?
A. musi mieć kontrolę nad wszystkim, taki charakter ;)
I ja go rozumiem, bo mnie też przeraża takie "sztuczne" uśpienie, podczas którego obcy ludzie robią coś z moim ciałem, a ja nie mam o tym pojęcia...
No i po takiej mocnej usypiającej chemii to niemal cały dzień z głowy.
Już chyba wolę ból - zwłaszcza, że w każdej chwili mogę poprosić o zastrzyk przeciwbólowy, albo przerwać na kilka minut (mężowi powiedzieli, że mogą w razie czego i zresztą po zastrzykach zrobili taką przerwę), albo całkowicie zrezygnować.

Podczas kolonki jest też niestety nieprzyjemne uczucie parcia, co jest oczywiste i na to chyba nie ma żadnej rady ani leku :roll:
Za to można sobie na żywo oglądać swoje wnętrze na monitorze - mnie tam interesują takie sprawy - może kiedyś mąż zgodzi się mnie zabrać na chociaż jedną kolonoskopię :lol:
Jak rodziłam, to błagałam, żeby nie skończyło się CC - nie bałam się cięcia, tylko samego znieczulenia, a konkretnie uczucia paraliżu i cewników, nie dałabym chyba rady psychicznie i mam nadzieję, że nigdy mnie to nie spotka.
Wolałam już te bóle przez kilka godzin.
A mąż wolał ból (po lekach był już znośny i do wytrzymania) i stres niż pełne uśpienie.
Niektórzy mają bardzo przykre doświadczenia, wręcz traumę - wtedy nic dziwnego, że wybierają znieczulenie i sen.
A on trafił na fajną, sympatyczną atmosferę (jak na takie "specyficzne okoliczności") - cały czas gadali, żartowali - nie było tak źle.
Ludzie są różni i mają różne przeżycia po prostu ;)
Doradca CU

CU u męża - diagnoza 13.04.17 💔

Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind.
Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once.
Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.


https://astheria.pl - polecam! 🖤

Awatar użytkownika
Luki36
Aktywny ✽✽✽
Posty: 662
Rejestracja: 11 lip 2013, 11:32
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

Post autor: Luki36 » 06 cze 2017, 16:48

Dziwnie się pisze z fajną laską o bólach odbytnicy... więc wycofuję się z dyskusji i pozostańmy, że to kreska boli, czy tam krezka. Pozdro
Na razie, bez leków

Awatar użytkownika
Noelia
Moderator
Posty: 2303
Rejestracja: 11 kwie 2017, 01:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

Post autor: Noelia » 06 cze 2017, 18:04

Mnie tam nigdy takie sprawy za bardzo nie ruszały, a teraz po diagnozie to już w ogóle nie ma dla mnie żadnego tematu tabu :lol:
A medycyna jest interesująca.
Męża tak wypytywałam o te badania wszystkie, że się za głowę łapał i powiedział, że stuknięta jestem :wink:
Doradca CU

CU u męża - diagnoza 13.04.17 💔

Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind.
Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once.
Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.


https://astheria.pl - polecam! 🖤

Jacekx
Znawca ❃❃
Posty: 2717
Rejestracja: 29 lip 2006, 21:24
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Gdańsk

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

Post autor: Jacekx » 06 cze 2017, 20:58

Noelia pisze:Mnie tam nigdy takie sprawy za bardzo nie ruszały, a teraz po diagnozie to już w ogóle nie ma dla mnie żadnego tematu tabu :lol:
A medycyna jest interesująca.
Męża tak wypytywałam o te badania wszystkie, że się za głowę łapał i powiedział, że stuknięta jestem :wink:
Sorry Noelia ... ale nie mogę na taką reakcję męża i komentarz zaraz się pochacham :facepalm: :rotfl3:
na ostatnim na mom zabiegu kolonoskopowym nie było mi smutno ale żeby aż tak wesoło to nie... :idea:
Noelia pisze:...
Jacekx pisze: potwierdzeniem są bóle po gazach np. gdy robią "kolonoskopię wirtualną" - tomografię jelit ( przy niej pompują jelita) to potrafi boleć oj potrafi dołożyć ...miałem takie grafie 3X.
Nigdy bym nie pomyślała, że tomografia -kolonoskopia wirtualna boli :shock:
Tu jest tylko powietrze, a co dopiero ten wlew kontrastowy RTG - tam jest jakiś gęsty płyn...
To wlew barytowy też jest bolesny w takim razie :?: ...
Z tego co piszesz to taki ból Twój mąż zniesie (w mojej skali bólu to między 3 a 4)...

gorzej , że pojawia się mocne parcie i człowiekowi wstyd zapaskudzić tomograf :wink: czy stół na którym się leży przy wlewie.
Ja po wytrzymanym wlewie odrzutowo zasuwałem do :wc2: który znajdował się tak gdzieś 1 i 1/2 metra od stołu :smutny:
Przy kolonoskopii wirtualnej to operator pompuje ? pompką elektryczną jelita i chyba może ciut poprzestać.
Bo do mnie mówił przez mikrofon z kabiny jeszcze troszeczkę niech Pan wytrzyma...
Ostatnio zmieniony 07 cze 2017, 12:17 przez Jacekx, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
Anette28
Junior Admin
Posty: 3556
Rejestracja: 16 lis 2008, 22:17
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Holandia/Helmond
Kontakt:

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

Post autor: Anette28 » 06 cze 2017, 21:44

prawda jest taka, że to jak przejdzie się kolonoskopię na żywca zależy od stanu jelit np. przy przewężeniach czy guzach zapalnych nawet super doświadczony lekarz nie pomoże; dlatego lepsze jest płytkie znieczulenie, zasypia się na kilkanaście minut i budzi po badaniu
~Nie ma sensu życia tylko życiu trzeba nadać sens~
*Hoe minder mensen weten, hoe beter ze leven*

CD od 2002
Ileostomia 18.11.2012

Awatar użytkownika
S_Gosia
Aktywny ✽✽✽
Posty: 661
Rejestracja: 21 sty 2017, 21:41
Choroba: CU u dziecka
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Lubin

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

Post autor: S_Gosia » 06 cze 2017, 21:52

Pandziaak pisze:prawda jest taka, że to jak przejdzie się kolonoskopię na żywca zależy od stanu jelit np. przy przewężeniach czy guzach zapalnych nawet super doświadczony lekarz nie pomoże; dlatego lepsze jest płytkie znieczulenie, zasypia się na kilkanaście minut i budzi po badaniu
To prawda :)
Pierwsza moja kolonoskopia właśnie była w takim płytkim znieczuleniu i było ok :)
Druga, już bez niego - no widziałam co mam w środku, nie było nieprzyjemnie, mogłam współpracować z lekarzem, więc to też jest do przeżycia ale....
moja siostra źle wspomina kolonoskopię bez znieczulenia - ją mocno bolało i musieli ją "uśpić"

a obie mamy zdrowe jelita - badanie było profilaktyczne w kierunku raka jelita
Gosia - mama Krzysia (ur. 2004r.)
diagnoza: 12.01.2017r. - CU u dziecka
Asamax 500mg 2x3, Imuran 1x50mg, D-Vitum Forte 4000j.m., Ecomer, Vivomixx kapsułki, Sanprobi ibs - czekamy na remisję


Wygrana majowa i czerwcowa Lista Naszych Przebojów 2017 :)

Online
Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7759
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

Post autor: obyty.z.cu » 06 cze 2017, 23:25

Pandziaak pisze:prawda jest taka, że to jak przejdzie się kolonoskopię na żywca zależy od stanu jelit np. przy przewężeniach czy guzach zapalnych nawet super doświadczony lekarz nie pomoże; dlatego lepsze jest płytkie znieczulenie, zasypia się na kilkanaście minut i budzi po badaniu
i tak to należy robić, bo im dłużej chorujemy, tym stan jelit się pogarsza, a to oznacza też albo robienie badania na szybko żeby dojść do końca, albo przerwanie w ogóle.
Lepiej więc dać szansę by lekarz spokojnie je obejrzał i pobrał wycinki, a my przeżyjemy je bez stresu.
Wtedy tylko stresujemy się czyszczeniem, a to jest wyzwanie.
Im więcej kolonek, tym gorzej wchodzi ten fortrans i inne specyfiki.
Nigdy bym jednak nie dopuścił do badania lekarza nie doświadczonego w badaniach endoskopowych, a ostatnio jest jakaś moda na tę specjalizację wśród innych specjalistów , chirurgów czy innych. Ci potrafią "pchać na siłę" a i tak słabo potrafią "czytać" jelito.
Jakaś komercjalizacja i tu sięgnęła po kasę z badań.... no bo jest teraz wiele programów badań przesiewowych na raka...więc wiele kasy.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
Anette28
Junior Admin
Posty: 3556
Rejestracja: 16 lis 2008, 22:17
Choroba: CD
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Holandia/Helmond
Kontakt:

Re: Kolonoskopia - jak ją przechodzicie?

Post autor: Anette28 » 07 cze 2017, 12:31

obyty.z.cu o to właśnie mi chodziło :roll: jak dobrze, że Duszek czuwa :roll:
obyty.z.cu pisze:Wtedy tylko stresujemy się czyszczeniem, a to jest wyzwanie.
oj wyzwanie, ja nieraz mam że leci dołem i górą :oops: , to na kolonkę idę wykończona; a niekiedy blokada i nic, także stres zawsze jest przed.
~Nie ma sensu życia tylko życiu trzeba nadać sens~
*Hoe minder mensen weten, hoe beter ze leven*

CD od 2002
Ileostomia 18.11.2012

ODPOWIEDZ

Wróć do „Diagnostyka”