Strona 1 z 1

Dlaczego nie każdy lekarz powinien być lekarzem

: 26 lip 2012, 20:31
autor: martinez
Cześć
Właśnie wróciłem z badań okresowych w pracy i muszę się wywnętrzyć. Odwiedzam kolejno kilku specjalistów by w końcu trafić do gabinetu Pani doktor okulisty. Przepraszam, że ale nie napiszę jej nazwiska ani nazwy przychody. Świat jest mały a ja nie chcę mieć wilczego biletu do tej przychodni...

Wchodzę do gabinetu. Wręczam plik papierów z badań okresowych. Załączam swoje dodatkowe dotyczące choroby Leśniowski-Crohn wraz z ostatnimi wynikami badań bo może to ma jakieś znaczenie więc daje komplet. Pani doktor wypisuje jakieś papiery i każe mi czytać litery z najniższego rzędu z tablicy zasłaniając kolejno oczy. Nawet nie spojrzała, czy czytam prawidłowo. Pyta mnie o wadę oczu więc z pamięci podaję ile mam na jednym, a ile na drugim oku. Dodaje jeszcze że poza minusami mam 0,25 astygmatyzm na obu. Ona zaskoczona chyba że tym pamiętam niegrzecznym tonem domaga się przedstawienia wydruku od optyka gdzie robiłem szkła. Spokojnie odpowiadam, że pracodawca doręczając mi skierowanie na badania okresowe nie wskazywał na obowiązek przedstawienia takiej dokumentacji. Pani Doktor oburzona odpowiedzią odpowiada, że trzy lata temu najpewniej mi mówiła że taki dokument jest potrzebny przy badaniu. Jeszcze spokojnie odpowiadam jej, że zważywszy na mój stan zdrowia odwiedzam często lekarzy i po tylu latach mogłem chyba zapomnieć. Pani Doktor dostrzega mój wypis ze szpitala z diagnozą i odpowiada, żebym tutaj nie odstawiał szopki bo zna dużo gorsze choroby niż Crohna. Lekko poirytowany pytam ją "Jakie? Nowotwory? Przecież tu nie chodzi o samą chorobę a radzenie sobie z nią?". Poza tym grzecznie proszę ją o sprawdzenie wzroku. Przecież badania okresowe powinny u okulisty powinny dawać wiedzę, czy wzrok mi się pogorszył i w jakim stopniu. Pani doktor prychnęła na mnie, że ma za dużo pacjentów, żeby tak dokładnie się zajmować każdym. Na to ja odpowiedziałem, że może chociaż wypada zbadać przy tej okazji ciśnienie oka, w końcu aparat ma 2 metry od siebie a badanie trwa krótko. Mamrocząc epitety pod moim adresem coś w stylu "znalazł się wymagający pacjent" w końcu robi mi badanie które trwa minutę i wyprasza mnie z gabinetu. Cała wizyta wraz z wypisaniem dokumentów w zakresie badań okresowych trwała maksymalnie 5 minut. Nieźle co? No i oczywiście nie dowiedziałem się, czy pogorszył mi się wzrok a na pożegnanie zamiast usłyszeć "do widzenia" usłyszałem, że następnym razem bez wydruku od okulisty mam do niej nie przychodzić. Jak Wam się podoba takie podejście do pacjenta? Ciekawe czy często udaje Wam się spotkać takich konowałów?

Re: Dlaczego nie każdy lekarz powinien być lekarzem

: 26 lip 2012, 20:46
autor: maggie0278
martinez pisze: Pani Doktor dostrzega mój wypis ze szpitala z diagnozą i odpowiada, żebym tutaj nie odstawiał szopki bo zna dużo gorsze choroby niż Crohna. Lekko poirytowany pytam ją "Jakie? Nowotwory? Przecież tu nie chodzi o samą chorobę a radzenie sobie z nią?".
ale chamstwo :mad: i co z tego, że zna inne choroby, wiedzą się chciała pochwalić ? A że inne są gorsze ? Tego w ogóle nie powinna mówić, bo jak można różnicować , która lepsza a która gorsza...Ale mi ciśnienie skoczyło :mad:
Normalnie ręce opadają....

Re: Dlaczego nie każdy lekarz powinien być lekarzem

: 26 lip 2012, 20:50
autor: deth
martinez pisze:. Pani doktor wypisuje jakieś papiery i każe mi czytać litery z najniższego rzędu z tablicy zasłaniając kolejno oczy. Nawet nie spojrzała, czy czytam prawidłowo.
a gdzie miała spojrzeć :| toż ona litery z ostatniego rzędu (baa, i całą tablicę) zna na pamięć

Re: Dlaczego nie każdy lekarz powinien być lekarzem

: 26 lip 2012, 21:00
autor: Remedios44
Ja miałam na badaniach wstępnych w pracy też okulistę, ucieszyłam się z góry, że będę przebadana przy okazji, bo choć żadnych problemów mi na razie moje oczy nie sprawiają, to raz na parę lat przyda się profilaktyczny przegląd techniczny... Skończyło się tylko na czytaniu literek z tablicy, a na kartce z badania zobaczyłam potem jeszcze dwa inne badania, których wcale mi nie zrobiła, a które zapisała jako "prawidłowe"... Nie umiałam się wtedy o nic wykłócać, nawet nic nie powiedziałam nikomu, a żałuję.