Rodzina

rodzina fundament społeczeństwa, ale jak wiadomo każdy ma swoje sukcesy i porażki, którymi może się z nami podzielić

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Misia

Re: Rodzina

Post autor: Misia » 23 lut 2006, 13:40

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
dota
Początkujący ✽✽
Posty: 113
Rejestracja: 11 sty 2006, 14:58
Choroba: CD u dziecka
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: SZCZECIN
Kontakt:

Re: Rodzina

Post autor: dota » 23 lut 2006, 14:13

Najgorzej jak dana osoba zamiast pomóc to straszy i dołuje. Bartek za tydzień ma pasaż i już się zaczyna straszenie mnie tym badaniem. Baryt mu zaszkodzi,źle robię, badanie niepotrzebne itp. Niby wiem , że moja decyzja jest słuszna ale ziarno zostało zasiane i gdzieś kiełkuje pytanie .... co jeśli to babcia ma racje?

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Rodzina

Post autor: ranka » 23 lut 2006, 14:16

powiem tak:zgodnie z wytycznymi pierwszym badaniem i niezwykle koniecznym jest badanie endoskopowe...radiologia ..moze i niestety zostaje wyparta w tym wypadku
Obrazek

Awatar użytkownika
dota
Początkujący ✽✽
Posty: 113
Rejestracja: 11 sty 2006, 14:58
Choroba: CD u dziecka
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: SZCZECIN
Kontakt:

Re: Rodzina

Post autor: dota » 23 lut 2006, 14:40

Bartek kolonoskopy miał 9 lutego. Najlepiej będzie jak spiszę opis."Aparat wprowadzono do końcowego odcinka jelita krętegona dł.10 cm. W odcinku dalszym niewielki przerost grudek chłonnych, w bliższym zlewające się grudki po jednej stronie. Zastawka Bauchina prawidłowa. Kątnica, wstępnica, poprzecznica niezmienione. W zagięciu wątrobowym obrzęk jednego z fałdów. w bliższym odcinku wstępnicy obrzęk, krwawliwośc kontaktowa. Od esicy zmiany ciągłe: obrzęk, krwawliwośc kontaktowa. " Na wyniki histologicznych czekam. Jeszcze w epikryzie: " W wykonanej gastroskopii obecny przerost granuralny opuszki dwunastnicy. W wykonanej kolonoskopii cechy colitis aktiva( w jelicie cienkim - przerost grudek chłonnych, zmiany zapalne w postaci obrzęku i krwawliwości kontaktowej w bliższym odcinku wstępnicy oraz oraz ciągłe w esicy i odbytnicy. Bartuś ma też nieznaczną niedokrwistośc. tak to wygląda.

Awatar użytkownika
Agnesis
Początkujący ✽✽
Posty: 135
Rejestracja: 29 lis 2005, 21:48
Choroba: CD
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: UK
Kontakt:

Re: Rodzina

Post autor: Agnesis » 23 lut 2006, 16:32

Mam nadzieję, że wszystko szybko minie, cały ten pasaż. A z powodu teściowej, to Ci współczuję. Niby wiesz, że masz racje i dbasz o dziecko, ale jak taki " wampir energetyczny zacznie truć" to się nad wszystkim zastanawiasz. Nie wiem skąd się tacy ludzie biorą, ale tak, jak tu ludzie piszą, trzeba to ignorować. Ja z kimś takim w ogóle nie gadam, bo jak się zacznę tłumaczyć i wyjaśniać, to dopiero zaczyna się dyskusja. Też sie nieraz dowiaduję, że jestem chora, bo wybrzydzam, tego nie jem, tamtego nie jem, a tyle leków zażywam, więc to na pewno dlatego jestem chora, bo "kto to widział na takiej diecie być".... :evil:
Pozdrawiam. Trzymajcie się i nie dajcie się!

Misia

Re: Rodzina

Post autor: Misia » 23 lut 2006, 18:26

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Rodzina

Post autor: ranka » 23 lut 2006, 18:29

moja babcia tez we mnie wpycha wszelkie jadlo ale rzadko jezdze wiec nie jest zle :mrgreen:
Obrazek

Misia

Re: Rodzina

Post autor: Misia » 23 lut 2006, 19:06

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
Agnesis
Początkujący ✽✽
Posty: 135
Rejestracja: 29 lis 2005, 21:48
Choroba: CD
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: UK
Kontakt:

Re: Rodzina

Post autor: Agnesis » 28 lut 2006, 09:51

Ja jadłam pączki. I żyję. Trochę mnie muliło, ale żyję :mrgreen: , nie mogłam się oprzeć.

mal(a)gocha
Początkujący ✽✽
Posty: 103
Rejestracja: 15 wrz 2004, 07:55
Choroba: CD
województwo: małopolskie
miasto: Kraków
Lokalizacja: z Krakowa

Re: Rodzina

Post autor: mal(a)gocha » 05 mar 2006, 13:03

Zachorowałam na crohna gdy miałam 11 lat. Był rok 1981 i mało kto wiedział o crohnie. Pierwsze moją mamę nastraszyła lekarka w szpitalu, że to choroba nieuleczalna (miała rację ale źle to przekazała) która "zjada" mi jelita. Więc mama wpadła w panikę. Nie wiedziała jak mnie odwiedzać w szpitalu, żeby nie dać poznać po sobie, że ze mną to już koniec. Dopiero inny lekarz jej to wytłumaczył, że nieuleczalna nie oznacza śmiertelna. Od tego czasu minęło już 24 lata. Mój crohn ma przebieg dość łagodny. Jednak zdarzały się zaostrzenia, którym według mamy zawsze byłam winna. Przeważnie to były nerwy, po co się tak denerwuję (trzeba tu nadmienić, że najbardziej denerwuję się na moją mamę, która się na wszystkim najlepiej zna), przemęczam, czemu mąż mnie we wszystkim nie wyręcza itp. I czytając ten wątek uświadomiłam sobie, że owszem moja mama wie, że to choroba nieuleczalna, ale ja wg niej powinnam być w ciągłej remisji. I niestety nic już na to nie poradzę. Jest to straszne, bo nie mam w niej oparcia, ale zawsze wtedy myślę, że są gorsze sytuacje rodzinne.
pozdrawiam
-gocha-

Awatar użytkownika
Ala57
Aktywny ✽✽✽
Posty: 873
Rejestracja: 05 lis 2010, 20:19
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: Koszalin

Re: Rodzina

Post autor: Ala57 » 23 lis 2011, 09:59

Każdy z nas choruje na swoj sposób ale wiem po sobie,że bardzo latwo jest popaść w niemoc i izolację.Sama się w coś takiego pakuję od czasu do czasu.Czuję się gorzej więc nie wychodzę z domu,szczególnie z rana i tylko konieczność porannego kilkukrotnego rytuału wyciąga mnie z łóżka no i leki.Później czuję się trochę lepiej więc mogę coś poczytać ,obejrzeć w tv no i posiedzieć przy kompie.Znowu mala drzemka i poźniej do nocy siedzieć przy kompie juz mogę ale rano...jestem zmeczona i kółko się zamyka.Na szczęście udaje mi się z tego wyrwać i Tobie też tego życzę .Jedno jest pewne ,zależy to tylko od Ciebie.Nie piszesz jaki aktualny stan Twoich jelit i czy jak piszesz "źle się czuję"to oznacza bol,częste wizyty w wc czy niemoc i niechęć do czegokolwiek.
Wiesz ,rozumiem Twojego tatę martwi się o to co będzie dalej.Nigdy się się nie usamodzielnisz?Jaką masz przyszlość przed sobą, jakie życie?

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7759
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Rodzina

Post autor: obyty.z.cu » 23 lis 2011, 12:39

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
może i to prawda,ale ...

Może tez czasem warto by "chory" pokazał cos więcej od siebie,a nie tylko " jestem,chory,słaby,mam gorączkę , muszę się przespać"...
Może warto poprosić o pomoc,wciągnąć "tego ojca" w swoje obawy,rozmową spokojną przekazywać swoje "zastrzeżenia" ale też pytać o rade,a odpowiedzi nie traktować jak jeszcze jedną mądrość życiową ojca tylko poszukać razem jakiś rozwiązań.
Tylko opowiadając czego nie można ,nic się nie załatwi.
Opowieści "chcę się wyprowadzić z domu" to brzmi jak jakiś szantaż ... zakochanego licealisty.
Na forum jest wiele osób ,którzy pomimo gorszego stanu zdrowia dali rade,wzięli się za siebie i zaistnieli ,sami odpowiadają za swoje życie.
Poczytaj sobie post "Zenobius" o jego chorowaniu ,nauce,pracy,życiu...
Odszukaj post "Misia" jak nie załamała się w chorowaniu,jak walczyła i dalej walczy...
Ileż tu jeszcze trzeba przykładów ludzi po operacjach,życiowych załamaniach ....itd i cieszących się ,że coś mogą robić,a nie tylko chorowac.

Rodzicom też należy się .... a nie ciągle wysłuchiwać nierozwiązywalnych problemów swoich dorosłych już dzieci.
Rodzina ma wspomagać,a nie być zasłoną przed realnym życiem.
Ojciec "chce" byś się usamodzielnił,bo co będzie z tobą później gdy zabraknie rodziców ?
Chcesz być ich "synalkiem" mając 40 lat i być od nich uzależnionym?

Choroba nie może być usprawiedliwieniem przed nie podejmowaniem życiowych decyzji i tyle.
Ojciec to widzi i próbuje to tobie przekazać.

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]
taaa,
a mamusia przyjdzie i pogłaszcze swojego 25 letniego synka i da 100 zł z słowami
"idz synek gdzieś i się trochę rozerwij,nie możesz tak ciągle chorować i chorować,tobie się też coś należy od życia,zabaw się albo cuś :wink: "...
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
megi_25
Aktywny ✽✽✽
Posty: 640
Rejestracja: 17 lut 2007, 13:11
Choroba: CD u partnera
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Rodzina

Post autor: megi_25 » 23 lis 2011, 13:07

Podpisuje się pod tym co napisał obyty.

Oczywiście wszystko zależy od tego czy choroba na to pozwala, ale patrząc na forum to jest wiele osób po poważnych zdrowotnych przejściach, które pracują, studiują i prowadzą normalne życie.

Każdy inaczej podchodzi do choroby, jedni walczą, zwalczają trudności inni załamują się i nie widzą sensu nauki i pracy.

Nawet wiem po sobie, czasem patrzę na męża i myślę matko tyle lat studiów, doskonalenie się i co nagle może się okazać,że nie będzie mógł już pracować,bo choroba /ja tak patrzę/, a on chce iść na podyplomowe i absolutnie nie patrzy,że choroba go jakoś ogranicza /wiadomo mogą być przeszkody, ale on tak nie zakłada/.

Znam też sporo takich wiecznych chłopców, którym super w domu u mamusi, bo ciepło, mama przytuli, pogłaszcze po główce, da na kino i wtedy czasem dobrze jak tata da przysłowiowego kopniaka w tyłek :wink:
Żona Crohnowca mama urwisów Wiktora i Wojtka :-)))
Mąż: Leki: BRAK,po humirze dwa lata remisji endoskopowej teraz nawrót !!!!!

Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7759
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Rodzina

Post autor: obyty.z.cu » 24 lis 2011, 10:59

Corleone pisze:obyty.z.cu, rodzice ode mnie nie wysłuchują żadnych narzekań i problemów. To ojciec co chwilę do mnie o tym mówi i wymaga ode mnie rzeczy, których nie jestem w stanie zrobić
wiesz,...wiele napisałeś czego nie możesz zrobić,ale NIC CO MOŻESZ zrobić !

Zamykanie się w sobie i utwierdzanie w swoich "wartościach" i żalach,bez szczerej rozmowy powoduje tylko narastanie nie zrozumienia z obu stron,czasem odczytywane jako nic robienie przez ciebie by to zmienić.
Mógłbym wiele napisać jak się czuje,choćby dzisiaj,muszę iść do lekarza,diabetologa i kardiologa,w wc byłem już pewnie z 10 razy ,z wielkim bólem,Tramal w dużej dawce 2 razy,...ale to wcale nie znaczy że się wycofam z wizyt,pójdę i zrobię też o wiele więcej,
wrócę póznym wieczorem i pewnie będę bardzo zadowolony,że udało mi się aż tyle.
Zamykanie się w sobie czy w swiecie wirtualnym to jedno,ale żyć można tylko w realnym świecie,reszta to ułuda.
Nie mówię,że masz iść od razu pracować gdzieś ,do tego w czasie określonym,w narzuconym środowisku.
Mówię że,zamiast analizować wszystkie wystąpienia ojca jako anty,czy wręcz moralizatorskie pokaż ,że masz swoje plany.
Ojciec,jak sam piszesz wykazał wiele zainteresowania twoją choroba,szukał opisów,wyjaśnień od lekarz,dietetyków itp.,czyli wykazał że nie jesteś mu obojętny.
Na swój sposób próbuje ciebie wyciągnąć do życia,twojego zaangażowania w coś więcej niż analizowanie swojego stanu zdrowia.
Wszystkie posty powyżej mojego piszą to samo,wyjdż do ludzi.
Wieczorem i w nocy jest ci lepiej,bo wczesniej wypocząłeś,ale pewnie i dlatego,że wtedy nikt tobie nie przeszkadza,choćby w wirtualnym świecie.

My na forum nie jesteśmy psychologami,swoje przeszliśmy więc często piszemy,pogadaj z dobrym psychologiem KLINICZNYM,on w rozmowie potrafi wiele pomóc,uzmysłowić sobie co tak naprawdę jest problemem,a nie szukać winny u innych.

Jak sobie sam nie pomożesz wychodząc z tego "zaklętego kręgu" domowego chorowania,to nikt ci nie pomoże.

Po długim namyśle dopisałem:
rozmowy ojca z synem nigdy nie są łatwe,ale jeśli się chce to wszystko jest możliwe.
Wystarczy tylko wykluczyć założenie,że druga strona nic nie rozumie i wszystko jest złe.
Trzeba nauczyć się rozmawiać !!
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Awatar użytkownika
deth
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3117
Rejestracja: 02 lut 2011, 16:33
Choroba: CD
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Reda

Re: Rodzina

Post autor: deth » 24 lis 2011, 18:08

Chłopaku, trzymaj się.... (ino to: płakać się chce - zamień na: śmiać się
...chce ! ;) )

[ Dodano: 26-11-2011 ]
...tak skrobne, bo siedzisz mi chłopie w głowie.

Odwołam się do początku Twojego pierwszego postu.
Uodpornij się na argumenty ojca, nie rozumie choroby. abo raczej wyraża brak akceptacji i zrozumienia dla Twojej "biernej postawy wobec życia" - umniejszając role choroby. Ktoś zdrowy nie zrozumie, z czym borykamy się na co dzień.
Z drugiej strony, stan naszego zdrowia jest chwiejny - raz jest lepiej, raz gorzej - mimo to, trzeba żyć, pracować i takie tam... i dla naszego zdrowia, psychicznego zwłaszcza, dobrze jest zawalczyć o samego siebie, spróbuj poszukać swojego miejsca w dzień, noc jest łatwa - i w niej łatwo o ukojenie. Jednak, trzeba zawalczyć o dzień...
Postaraj się o jakąś pracę - jakąkolwiek znajdziesz - każda może dać satysfakcję o ile włoży się w nią serce, chęć i zaangażowanie. Wiadomo jest, zę "jakaś" praca - to też "jakieś pieniądze" - bliżej nieokreślone ochłapy ;) ale już jakiekolwiek wynagrodzenie - daje Ci poczucie większej samodzielności, uniezależnienie i większą obojętność na krytykę ojca - która to też, powinna się zmniejszyć.
Wykonywaniepracy, która nie angażuje w pełni, jest frustrujące na dłuższą metę - dlatego warto pomyśleć o dokształcaniu, które da Ci nadzieję na poprawę bytu w przyszłości. wiedz to, ze kasa (nawet ta niewielka) i nadzieja na przyszłość - to już porządny oręż....
Do pełni szczęścia, brakuje jeszcze fajnej dziewczyny :roll: - to bardzo istotna sfera życia. Drobne rzeczy, które można porobić razem - bardzo ubogacają. Wspólne picie kawy przy serialu, szybki spacer w chłodny wieczór, a potem wypicie herbaty w ciepełku, pośmianie się z czegokolwiek - moje ulubione - to najzwyklejsze posiedzenie razem na kanapie blisko siebie, poczucie bliskośći i ciepła drugiego człowieka, pogłaskanie po głowie. wszystko to cenne chwile, reset, relaks i nabieranie dystansu do gonitwy, którą i tak nota bene - zaczyna się od kolejnego poranka ;)
Ja sobie też zdaję sprawę, ze Ty o tym wiesz. mimo to postanowiłem napisać, tak dla przypomnienia, usystematyzowania, poukładania, hierarchii rzeczy ważnych i ważniejszych - bo to co mniema sobie tata, to mało istotne - ważny jesteś Ty
(czasem można się pogubić, tym bardziej - jeśli organizm niedomaga, ale mamy opakowanie jakie mamy ) no i wreszcie piszę też po to - byś tego wszystkiego zapragnął... :)

teraz znów technicznie ;)
wiem po sobie, że trudno nadać samemu sobię dyscyplinę. Próby porannego wstawania i poszukiwania zajęcia we własnym zakresie - zawsze kończyły sie u mnie - drzemką po godzinie aktywności. Do tego dochodzi jeszcze samotność w działaniu - to już w ogóle motywacji żadnej :lol: Praca jest najlepszym dyscyplinatorem, określa sztywno czas aktywności i odpoczynku. Konsekwencją pobłażania sobie - jest utrata pracy i powrót do jałowych mało efektywnych czynnosci domowych :razz: Dlatego warto podporządkować, wszystkie inne zajęcia pod kątem pracy. Często ze smutkiem, kończę dzień, bo bardzo chciałbym jeszcze np coś obejrzeć w tv. Niestety wyspać się muszę, 8 h wystarcza mi, by komfortowo pracować, ale niech tylko zdarzy się mi posiedzieć dłużej i przespać zaledwie 6h, ba, nawet i 7,5h to już jest odczuwalne i wlecze się zaległość cały tydzień :suchy:

...co tam jeszcze do tych starych
no trzeba przyjąć, że to ludzie ! nie wyrocznie, nie nieomylni i już powoli (odwrotnie proporcjonalnie do przybywających nam lat, ale nie koniecznie ;) ) coraz mniejsze autorytety. Swoją samoocenę opieraj na własnych przemyśleniach, najwyżej biorąc tylko pod uwagę krytykę czy pochwały innych - ale nigdy odwrotnie. Sam weryfikuj na bieżąco ile jesteś wart - to uchroni od miażdżącej krytyki od innych. Nawet ktoś taki jak ojciec, którego akceptacja jest pożądana, ale do życia nie niezbędna, nie zachwieje Twojego poczucia wartości - jeśli będziesz się czuł z samym sobą w porządku.

....a jeszcze co do pracy, siedząc w domu, wydaje sie nam, ze nie na wiele nas stać - ale to tylko takie poczucie... wielokrotnie miałem totalne zjazdy, gorączki, sraczki, wymioty. Bywało tak, że haftnąłem sobie w pracy, ocierałem twarz chusteczką i wracałem do zajęć, zostawiając analizę na później, czyli będąc już w domu. Wtedy przychodził czas na przemyślenia, na żal za "przesrany" los, smutek i często łzy, które nijak nie chciały płynąć.... wrzucałem do świadomości, z niewielkim przekonaniem - jakoś będzie, muszę przetrwać, to co dziś - nie koniecznie jutro, muszę to przespać - to wszystko jakoś pomagało.... jakoś....


....i jeszcze tak mi się przypomniało na koniec, trochę zweryfikuj swoje podejście do innych ludziach (wiedza na ten temat z innych wątków)
ocena "głupi" jest równie powierzchowna, jak miano "osraniec" o nas :wink:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Rodzina”