Wyjazd za granicę a nasze choroby.

czyli problemy ogólnochorobowe i nie związane z nzj.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Gottii
Aktywny ✽✽✽
Posty: 971
Rejestracja: 14 kwie 2011, 13:11
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: Pruszcz Gdański
Kontakt:

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: Gottii » 31 sie 2011, 08:37

kasia38 pisze:konserwować się alkoholem
dobre, ja konserwuje się tylko w domku na wyjazdach raczej mało
Traktuj chorobę jako przyjaciela, a będziecie mogli się nawzajem znieść.

mf
Początkujący ✽✽
Posty: 181
Rejestracja: 09 sie 2007, 22:09
Choroba: CD w rodzinie
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: warszawa

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: mf » 31 sie 2011, 15:22

Zenobius pisze: Oraz.. nie polecam Holenderskiej kuchni
a co to jest "holenderska kuchnia"? dasz jakies przyklady?

e1231
Debiutant ✽
Posty: 12
Rejestracja: 29 maja 2011, 11:42
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: net

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: e1231 » 31 sie 2011, 21:29

Po wybojach Gruzińskiej Drogi Wojennej moje jelita nie są w stanie uspokoić się od ponad 3 miesięcy.

Awatar użytkownika
violek
Początkujący ✽✽
Posty: 72
Rejestracja: 26 lis 2007, 00:02
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: violek » 18 paź 2011, 21:43

A ja jade na pare dni do Berlina, oni tez jedza raczej tlusto i ciezko, wiec chyba zrobie sobie diete :razz:

Awatar użytkownika
kasia38
Doświadczony ❃
Posty: 1053
Rejestracja: 16 lut 2008, 18:49
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Płock
Kontakt:

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: kasia38 » 28 sty 2012, 01:38

właśnie wróciłam z Izraela
na dwa tygodnie przed wyjazdem miałam nie złą rewolucję, że bałam się jechać
natomiast tam, na miejscu nie miałam żadnych problemów brzuchowych
a nie oszczędzałam się za bardzo, jadłam wszystko, pewnie za dużo nawet mieszałam i nic mi nie było, normalnie dwa razy dziennie do wc i to wysiedziane :)
Seronegatywne zapalenie stawów, Ch L-C , stan po Helikolektomi prawostronnej, Centalna Retinopatia Surowicza, zmiany w kręgosłupie lędźwiowym (naczyniak?), 2 x przebyta zakrzepica, guzki w tarczycy, torbiel endometrialny na jajniku, jersinioza.
Biorę: Azotioprynę 100 mg ,Salofalk 500 mg 3x2, Calperos 1000, Alfadiol, Contrsahist, Alvesco, Alergodil, Magnez

Daga03
Początkujący ✽✽
Posty: 57
Rejestracja: 04 maja 2009, 11:52
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Lubin

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: Daga03 » 29 mar 2012, 09:37

Witam.8 maja wyjeżdzam do Egiptu, biorę salofalk 2x2 i kwas foliowy . jestem w pełnej remisji ale zastanawiam się czy kilka dni przed wylotem nie zażywać jakiś leków lub nie zwiekszyć salofalku.dodatkowo mam wlewki ale nigdy jeszcze ich nie używałam.co radzicie, a w Egipcie może kieliszek czystej wódeczki na strefie zakupionej oczywiście przed śniedaniem , proszę o radę.byłam w grecji , chorwacji i hiszpani , i nigdy nic się nie działo ale jednak Egipt jest troche egzotyczny. :roll:
Daga

Micky86
Debiutant ✽
Posty: 6
Rejestracja: 13 wrz 2008, 01:17
Choroba: CU
województwo: opolskie
Lokalizacja: Opole

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: Micky86 » 23 kwie 2012, 20:31

Hej Daga03.

Właśnie wróciłem kilka dni temu z Sharm el Sheik. Generalnie wyjazd super, pogoda świetna. Jeśli chodzi o zdrowie to nie było problemów. A wręcz powiem ci, że lepiej się tam czułem niż w Polsce. Spokój, z dala od pracy, zero stresów :)

Jedyny fatalny moment był jak wróciliśmy z nurkowania. Aparaty tlenowe i rurki przy pomocy których oddychaliśmy przewędrowały na zmianę przez usta chyba wszystkich uczestników rejsu :) Poza tym, żeby maska pod wodą nie parowała, trzeba na nią napluć i spłukać w wodzie. A że wszyscy te oplute maski płukali w jednym wiaderku, w połączeniu z odmienną florą bakteryjną w wodzie morskiej, efekt był taki że rano następnego dnia wszystkich poskręcało (także zdrowych, żeby nie było :P). Ja akurat cały dzień się czułem dobrze, ale w nocy na pół godziny przed wyjazdem do Jerozolimy poczułem rewolucje. Także jechałem na końskiej dawce Nifuroxazydu. Biegunki nie miałem, ale strasznie mnie na wymioty brało. Na nieszczęście jeszcze 2 godziny staliśmy na granicy z Izraelem, a na dobitke się okazało, że nasz żydowski kierowca zaspał i przyjechał po półtorej godzinie. Także ta noc, to był dramat, ale jakoś przeżyłem.

Poza tym wyjazd świetny. Unikałem surowych warzyw i owoców. Warzywa głównie grillowane albo gotowane na parze jadłem. Ostatniego dnia zjadłem całą miske sałatki owocowej bo bym chyba nie przebolał, jakbym nie skosztował i nic mi nie było. Wódkę jak najbardziej polecam. Ja tam codziennie stosowałem (profilaktycznie oczywiście ;)

Także nie ma się o co martwić. I udanych wczasów życzę :))
Chcesz być mocny, poznaj swoje słabe strony :)
Sulfasalazin EN: 2 rano/2 wieczorem, kwas foliowy: 1 dziennie

Awatar użytkownika
leila
Doświadczony ❃
Posty: 1220
Rejestracja: 18 mar 2008, 18:24
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: ....

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: leila » 23 kwie 2012, 21:08

a w Hiiszpanii trzeba na jakies jedzenie uwazac jak jedzie sie na taka wycieczke typowo hotelowa z biura podrózy?
protokół immunologiczny,5 praw natury ,dieta antyhistaminowa i przeciw grzybiczna :roll:
Obrazek
Obrazek

Daga03
Początkujący ✽✽
Posty: 57
Rejestracja: 04 maja 2009, 11:52
Choroba: CU
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Lubin

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: Daga03 » 17 maja 2012, 17:16

Słuchajcie, wróciłam w czwartek z Egiptu w ostatnim dniu pobytu wzięła mnie lekka zemsta-kilka razy w kibelku, i skurcze żołądka ale wziełam ANTINAL i jak ręką odjął.Jednak dzisiaj po obiedzie czuję , że coś ,mnie bierze czyli boli brzuch, burczenie jelit ,gazy itd.czy to może być przez to , że organizm znowu oswaja się z naszą florą bakteryjną.jak czytałam posty to nie zauważyłam , żeby ktoś miał nawrót.mam nadzieję , że niepotrzebnie panikuję.
Daga

karolusia1984
Debiutant ✽
Posty: 14
Rejestracja: 29 gru 2010, 22:25
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: łódź

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: karolusia1984 » 06 lut 2013, 12:25

witajcie, choruje na Leśniowskiego _crohna wybieram się na wakacje do Egiptu, czy ktoś w Was z tą chorobą był w Egipcie, jak się czu :wink: ł, dopadła go zemsta faraona? :wink:

Awatar użytkownika
Baby
Moderator
Posty: 4162
Rejestracja: 30 mar 2011, 12:19
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: Baby » 06 lut 2013, 14:29

Ja była w Tunezji i Turcji - nic mnie nie dopadło. Przestrzegalam jednak kilku zasad: piłam wodę butelkowaną, taką samą myłam zęby, nie jadłam nic kupionego na mieście na straganach ani (lodów, napojów, dań na wynos). Oczywiście starałam się trzymać dietę. Wiele osób odradza także drinki z lodem (bo lód robią z kranówki ktora można nam zaszkodzić). Ach no i owoce myłam wodą gotowaną a nie z kranu.

[ Dodano: 06-02-2013 ]
Polecam także zakupienie loperamidu, smecty, orsalitu, enterolu i endiexu - tak na wszelki wypadek. No-spa i przeciwbólowe sie przydadzą. Znajomą dopadła biegunka i niestety nie miała ze sobą nic.
,,Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie." Gandhi
,,Jeśli życie rzuca Ci kłody pod nogi - zrób sobie z nich tratwę."

Awatar użytkownika
Cinimini
Znawca ❃❃
Posty: 2451
Rejestracja: 27 maja 2006, 10:25
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: łódź
Kontakt:

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: Cinimini » 06 lut 2013, 15:11

karolusia1984, Ja byłam w 2010r. i w dniu poprzedzającym wyjazd dopadła mnie klątwa. Czegoś takiego w życiu nie przeżyłam - crohn się chowa. Przestrzegałam wszystkich zasad o których pisze Baby, ale na to nie ma reguły. Skończyłam w gabinecie lekarskim pod kroplówką. Uświadomiono mnie, ze bakteria coli, która jest odp. za tzw. klątwę faraona jest chociażby w klimatyzacji i wodzie z basenu, także nie sposób się przed nią uchronić. To jest los na loterii, raz złapie, raz nie. Swego czasu byłam w Tunezji gdzie żadnych zasad nie przestrzegałam i było ok. a mój ówczesny chłopak okaz zdrowia poległ po całości.
Certolizumab od lipca'08 do lutego'11 -
Była zakwalifikowana do resekcji j. grubego na 12/04/2011, ale zwiała spod noża :D
Remicade od 24/02/2012 - 07/01/2013 - odstąpiono od leczenia ze wzg. na CIĄŻĘ !! :D

JELITKO JESTEŚ ZDROWE !!

Obrazek

Awatar użytkownika
Baby
Moderator
Posty: 4162
Rejestracja: 30 mar 2011, 12:19
Choroba: mikroskopowe zap. j.
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: Baby » 06 lut 2013, 15:44

Pewnie że nie ma reguły ale lepiej dmuchać na zimne ;)
,,Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie." Gandhi
,,Jeśli życie rzuca Ci kłody pod nogi - zrób sobie z nich tratwę."

karolusia1984
Debiutant ✽
Posty: 14
Rejestracja: 29 gru 2010, 22:25
Choroba: CD
województwo: łódzkie
Lokalizacja: łódź

Re: Wyjazd za granicę a nasze choroby.

Post autor: karolusia1984 » 06 lut 2013, 15:45

Cinimini pisze:karolusia1984, Ja byłam w 2010r. i w dniu poprzedzającym wyjazd dopadła mnie klątwa. Czegoś takiego w życiu nie przeżyłam - crohn się chowa. Przestrzegałam wszystkich zasad o których pisze Baby, ale na to nie ma reguły. Skończyłam w gabinecie lekarskim pod kroplówką. Uświadomiono mnie, ze bakteria coli, która jest odp. za tzw. klątwę faraona jest chociażby w klimatyzacji i wodzie z basenu, także nie sposób się przed nią uchronić. To jest los na loterii, raz złapie, raz nie. Swego czasu byłam w Tunezji gdzie żadnych zasad nie przestrzegałam i było ok. a mój ówczesny chłopak okaz zdrowia poległ po całości.

Ester
Debiutant ✽
Posty: 6
Rejestracja: 06 cze 2013, 23:07
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

leki za granicą

Post autor: Ester » 06 cze 2013, 23:23

Witam. To mój pierwszy post. Planuję wyjazd za granicę, właściwie, jest już przesądzony, będę mieć ubezpieczenie poza Polską, mam nadzieję, że ktoś coś wie na ten temat, ale o tym za chwilę. Jestem w trakcie obserwacji od 3 lat:) Zawsze bałam się, że gdybym zapomniała leków poza Polską, to tragedia, a tu dowiaduję się, że Pentasa w wielu krajach dostępna jest bez recepty, oczywiście kosztuje, ale to cena rzędu 50 funtów, czyli w nagłym przypadku, do przełknięcia.
Moje pytanie : czy ktoś ma jakieś doświadczenia z przeprowadzką z Polski i otrzymywaniem refundowanych leków poza Polską? Jakie dokumenty udało Wam się uzyskać w kraju. Ja mam wrażenie, że nie dość, że jestem chora, to jeszcze na 2,5 miesięcznej smyczy. Nie znalazłam lekarza, który odważyłby się napisać cokolwiek po angielsku i dać pieczątkę.

Moje prywatne spostrzeżenia na temat łapania problemów na wakacjach - można przestrzegać diety, ale z doświadczenia wiem, że wiele podróżujących osób, nawet zdrowych łapie biegunkę lub inne, bo podczas mycia zębów płucze usta wodą z kranu.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Inne”