Opis mojego przypadku - w trakcie diagnozy

Nie mam diagnozy.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
topost
Początkujący ✽✽
Posty: 288
Rejestracja: 09 maja 2015, 21:03
Choroba: CU
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Kielce

Opis mojego przypadku - w trakcie diagnozy

Post autor: topost » 09 maja 2015, 21:28

Witam
W 2001 miałem pełna kolonoskopię w której stwierdzono stan zapalny w bańce odbytu oraz wewn. żylaki odbytu II stopnia a na jednym z nich maleńki polip ok.2mm który pobrano w całości jako wycinek. Wynik hit-pat z odbytu: procitits chronica non specifica. Pełne rozpoznanie patomorfologiczne: fragmenty błony śluzowej jelita grubego z cechami przewlekłego zapalenia. Wtedy gastrolog nie przepisał mi żadnych leków, stwierdził że to żadne zapalenie tylko IBS. I tak można powiedzieć bujałem się z tymi dolegliwościami aż po dziś dzień (a dolegliwości to klasyka dla IBS - uczcie niepełnego wypróżnienia, biegunki, oddawanie stolca "na raty", przelewania w brzuchu itp...) znacznie złagodziłem to sobie sam stosując dietę niskiego FODMAPS której trzymam się do dziś.

2 lata temu byłem badany per rectum przez innego gastro który nic niepokojącego nie stwierdził, zalecił czopki procto glyvenol na krwawienia oraz wyluzować się itp...

W tej chwili oczekuję na kolonoskopię, gdyż mam znaczne zaostrzenie objawów, obfite krwawienia, luźne stolce z krwią i śluzem, lekarz podejrzewa WZJG za kilka dni będzie kolonoskopia - będzie więc jasne co się konkretnie dzieje.

Moje pytanie do Was - jako osób doświadczonych z tego typu problemami jest takie - czy WZJG zupełnie nie leczone też przechodzi remisje i zaostrzenia? Bo miewałem juz podobne nasilenia które same mijały, brałem tylko procto glyvenol (będą przekonanym ze krwawienia są z hemoroidów) - niewiele to chyba dawało ale po pewnym czasie (ok. 2-3 miesiące) sytuacja się normowała i na ok. 6 miesięcy miałem względny spokój, czyli 2-3 stolce dziennie często prawidłowo uformowane, czasem luźnawe, ale raczej żadnych krwawień, biegunek itp... Teraz umieram ze strachu bo oczywiście bardzo boję się czy takie zapalenie nie leczone tyle lat nie przerodziło sie w coś znacznie gorszego np. raka, mój lekarz to onkolog więc nie wyklucza tez i takiej opcji chociaż uważa iż jest to mało prawdopodobne. Pocieszam się tylko tym że gdyby to miał być rak to raczej nie występowałyby takie samoistne remisje tylko choroba parła by do przodu. Ciekawi mnie tylko jak to jest z WZJG, czy nie leczone może samoczynnie się cofać? Od ok. 3 lat okresy zaostrzeń są coraz gorsze, takich krwawień jak teraz nie miałem nigdy, nie przypominam sobie również abym miał przypadki oddawania krwistego śluzu bez stolca co teraz zdarz mi się kilka razy dziennie. Pozatym generalnie czuję się OK, tzn. nie tracę na wadze, nie odczuwam innych dolegliwości, nie mam też bólów brzucha, krew będę robił za parę dni więc zobaczymy co tam wyjdzie, ale powiem Wam szczerze od kilku dni żyję w totalnym stresie, być może piszę ten post też dlatego żeby wyrzucić z siebie trochę tych złych emocji ... w każdym razie trochę mi ulżyło : )

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7785
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Opis mojego przypadku - w trakcie diagnozy

Post autor: obyty.z.cu » 09 maja 2015, 21:57

topost pisze:czy takie zapalenie nie leczone tyle lat nie przerodziło sie w coś znacznie gorszego np. raka,
rozumiem panikę,ale to za daleko posunięte ..domysły.
Choruje ponad 30 lat,z tego pierwsze dziesięć było bez leków,bo i diagnozy nie było,a jakoś raka nie załapałem.
Te nerwy tylko podkręcają niepotrzebnie ..sytuację.
Wyluzuj...bez sensu iść w tym kierunku,lepiej odpuścić,a wtedy szybciej dochodzi się do siebie.
WZJG to nie wyrok,to tylko diagnoza choroby którą się leczy,tak czy inaczej..
topost pisze: za kilka dni będzie kolonoskopia - będzie więc jasne co się konkretnie dzieje.
na pewno pomoże znaleźć przyczynę,choć w tym przypadku i tak będziesz czekał na wyniki his-patu pobranych wycinków ,które doprecyzują wynik kolonoskopii.Dopilnuj by je pobrano,czasem warto lekarzowi o tym ...przypomnieć,zapytać.
topost pisze:brałem tylko procto glyvenol (będą przekonanym ze krwawienia są z hemoroidów) - niewiele to chyba dawało ale po pewnym czasie (ok. 2-3 miesiące) sytuacja się normowała i na ok. 6 miesięcy miałem względny spokój
te czopki są dobre na żylaki,ale nie na stany zapalne w jelicie,przynajmniej mi szybko wybito je z ..używania.
topost pisze:Ciekawi mnie tylko jak to jest z WZJG, czy nie leczone może samoczynnie się cofać?
nie ma prostych odpowiedzi,leki bierzemy kiedy mamy już diagnozę,bo wcześniej niby jakie?
Nie można brać leków na coś czego się nie wie,w ten sposób można by sobie nieźle zaszkodzić.
Ale leki to nie wszystko,to także odpowiednie odżywianie,środowisko,nawyki,psychika,ruch... itd.
Dużo składników się składa na to czy wchodzi się w remisje.
No i czasem jest tak,że mając już diagnozę,masę rożnych leków, a i tak nie można jej osiągnąć.
Ale są i tacy,którzy mając już diagnozę ,zaleczyli stany zapalne i zapomnieli o chorobie,na miesiące,lata...daj boże !
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

topost
Początkujący ✽✽
Posty: 288
Rejestracja: 09 maja 2015, 21:03
Choroba: CU
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Kielce

Re: Opis mojego przypadku - w trakcie diagnozy

Post autor: topost » 10 maja 2015, 09:24

Bardzo dziękuję Ci za odpowiedź. Na prawdę dużo mi pomogła, zwłaszcza ta informacja że Ty też byłeś tak długo nie leczony i nie doszło do rozwoju nowotworu. Trochę panikuję na tym punkcie ponieważ straciłem obojga rodziców właśnie z powodu raka. Na szczęście nie był to rak jelita stąd tez mój gastro-onkolog patrzy na mój przypadek raczej spokojnym okiem.

Ja wiem że ten stres nakręca objawy, mimo wszystko nie potrafię się go pozbyć, pewnie sami wiecie jak to jest. Do niedawna wydawało mi się że mam ten cały stres pod kontrolą, wiele w moim życiu zmieniłem aby osiągnąć jak największy spokój wewnętrzny - biorąc sobie do serca porady gastrologa - ale wystarczyło takie, niespotykane dotąd w sile zaostrzenie i cały ten wewnętrzny porządek prysł jak bańka. Teraz czekam jak na zmiłowanie na to badanie, chcę mieć już diagnozę i podjąć jakieś leczenie bo to pewnie też nakręci pozytywnie moją psychikę i jakoś postaram, się nad tym cholerstwem zapanować.

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7785
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Opis mojego przypadku - w trakcie diagnozy

Post autor: obyty.z.cu » 10 maja 2015, 12:09

topost pisze: że ten stres nakręca objawy, mimo wszystko nie potrafię się go pozbyć,
wielu tak ma,to normalne,dlatego trzeba nauczyć się go..kontrolować.
Stres należy wykorzystać dla dobra,jeśli każe szukać wiadomości w necie,to niech to będą publikacje medyczne,"dobre" źródła,unikać takich wiadomości typu : słyszałem,ktoś powiedział itd.
Tu trzeba konkretów a nie opowieści.
Zamiast się zamartwiać lepiej iść na spacer albo coś robić,dać się wciągnąć aby nie nakręcać się myśleniem.
topost pisze:chcę mieć już diagnozę i podjąć jakieś leczenie
super jeśli tak będzie,ale...zawsze jest jakieś ale.
Wariant "B" trzeba mieć w pogotowiu,czyli być gotowym na to,że leki nie będą potrzebne,a czasami
lepszy i bardziej pomocny jest psycholog.Prawie wszyscy z forum mają jakieś z nim kontakty.
Potrafią pomóc w sensie otwarcia się na swój organizm.
Nie wszystko co się w nim dzieje to oznaka jakieś choroby,a jeśli już tak jest,to "dodatek" do naszego codziennego życia,a nie żaden wyrok.
Można żyć i to nieźle z każdą przypadłością.
Na pewno diagnoza wiele ułatwia,ale też i nie zamyka tematu,czasem to początek nowego...życia,innego,choć zwykłego,a czasem zwariowanego,no bo otwiera nam oczy i inną perspektywę na przyszłość.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

topost
Początkujący ✽✽
Posty: 288
Rejestracja: 09 maja 2015, 21:03
Choroba: CU
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Kielce

Re: Opis mojego przypadku - w trakcie diagnozy

Post autor: topost » 10 maja 2015, 14:20

A wiesz, teraz przed tym aktualnym zaostrzeniem myślałem właśnie o wizycie u psychiatry i podjęciu leczenia pod tym kątem, czyli od strony głowy. Jestem dosyć nerwowy - ponieważ mam te problemy już od 14 lat - to nawet nie pamiętam czy zawsze tak było tzn. czy problem zaczął się od głowy czy może ta nerwowość właśnie jest wynikiem obniżonego komfortu życia z tego typu dolegliwościami.

Ostatnio oglądałem ciekawy film o problemach jelitowych w którym przedstawiono tezę że choroby typu IBS tak na prawdę początek mają najpierw w jelitach - jako rozumie pierwotnym - a oddziałują na mózg na zasadzie sprzężenia zwrotnego. W ciekawy sposób udowodniono to zmieniając myszom florę jelit, myszy rasy genetycznie agresywnej stawały się spokojne i na odwrót, okazuje się że rządzą nami bakterie w stopniu większym niż dotąd sądzono... ale to inny temat.

To co mnie zastanawia po lekturze tego forum to fakt że moje problemy jelitowe zasypiają wraz ze mną, czyli tak jak właśnie opisuje się w IBS. W nocy jelita pracują sobie spokojnie i nawet jak czasem wstanę z powodu pęcherza to ze strony układu pokarmowego wszystko jest OK, zaczyna się dopiero rano. Większość z forumowiczów opisuje również nocne pobudki z parciem na stolec. Pewnie jak to w życiu i tu nic nie jest zero-jedynkowe i okaże się że mam miks IBS z czymś tam jeszcze.

irek
Początkujący ✽✽
Posty: 175
Rejestracja: 04 sty 2014, 08:22
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Piotrków Tryb

Re: Opis mojego przypadku - w trakcie diagnozy

Post autor: irek » 10 maja 2015, 14:37

topost pisze:znacznie złagodziłem to sobie sam stosując dietę niskiego FODMAPS której trzymam się do dziś.)
Zaciekawiła mnie ta informacja.Jak np.wygląda Twój dzień żywieniowy?
Jaki styl życia prowadzisz? Co z używkami(papierosy,alkohol,kawa,cukier)?
Wszyscy mówili,że się nie da zrobić,ale przyszedł jeden,który nie wiedział,że się nie da i to zrobił.

Aby być mądrym,nie wystarczy mieć wiele ksiąg:
Osioł dźwigający na grzbiecie wiele książek nie jest przez to mądrzejszy.

topost
Początkujący ✽✽
Posty: 288
Rejestracja: 09 maja 2015, 21:03
Choroba: CU
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Kielce

Re: Opis mojego przypadku - w trakcie diagnozy

Post autor: topost » 10 maja 2015, 15:08

Papierosy rzuciłem ok. 6 lat temu.
Alkoholu używam sporadycznie, w tej chwili ok. 2 razy w roku po 2 lampki wina. Wprawdzie doraźnie po wypiciu alkoholu objawy jelitowe odchodzą jak ręką odjął, to jednak dzień po jest takim wyzwaniem dla moich bebechów że wolę sobie tego darować.
Kawa - w okresie najdłuższej remisji (ok. 2 lata temu) piłem 2 kawy dziennie z mlekiem i było OK, teraz nawet boję się na nią spojrzeć, zatem bywa różnie, ale generalnie chyba już do niej nie wrócę.

Dieta niskiego FODMAPs
To tak na prawdę był dla mnie przełom. Zmiana żywienia poprawiła moje życie diametralnie. Praktycznie już drugiego dnia stosowania odczułem wyraźną poprawę. Problemem jest to że jest ona w moim przypadku bardzo uboga w warzywa i owoce, gdyż to głównie one (cukry) powodują u mnie problemy. Od 2-3 lat jem regularnie 5 posiłków dziennie, zazwyczaj wygląda to tak (numery posiłków):
1-2. indyk z ryżem pomidorami i zielona pietruszką (czasem ze szpinakiem)
3. czasem zamieniam indyka wołowiną
4. omlet z mąki ryżowej, jajek (2całe i 2 białka) posmarowany masłem orzechowym bez dodatku cukru i soli, + dodaję wysokiej jakości izolat białka serwatkowego (bez tłuszczu i cukrów) słodzony sukralozą jako dodatek smakowy - ma wtedy pyszny smak waniliowy
5. albo jak 1-2, albo indyka zamieniam rybą
i tak to mniej więcej wygląda, oczywiście zmieniam kolejność, czasem coś dodam, czasem troszkę zmienię, ale to jest schemat
indyk - to piersi, bez skóry i panierki duszone na patelni
wołowina - chude steki grilowane bez tłuszczu, albo chuda wołowina zmielona z której formuję kotlety i griluje albo duszę na patelni jak do spaghetti
ryba - najczęściej łosoś też duszony na patelni
do każdego posiłku poza omletem dodaję ok. 20gr oleju lnianego na zimno tzn. polewam nim ryż
czasem ryż zamieniam makaronem ryżowym, sporadycznie pieczonymi w piekarniku ziemniakami
czasem na kolację np. zrobię sobie grilowaną pierś indyka i zjadam ją z płatkami ryżowymi
swego czasu jadłem bardzo dużo szpinaku ale po prostu przejadł mi się do tego stopnia że już nie mogę na niego patrzeć

jak pisałem problemem jest mała ilość warzyw i owoców
czasem zjadam jedno kiwi albo jednego banana ale raczej co drugi dzień, w okresie remisji dwa banany dziennie to dla mnie festiwal gazów wieczorem, w okresie zaostrzeń - dodatkowe wizyty w toalecie

eksperymentuję z suplementacją witamin i minerałów ale staram się celować w naturalne wyciągi, piję też dużo wody mineralnej - ok. 4 litrów dziennie, nic innego nie piję

Może się to wydać ultra monotonne jeść ciągle to samo, ale mnie to w sumie pasuje, dzięki kontrolowanej diecie udało mi się również wypracować w miarę estetyczną sylwetkę, bo łatwo kontrolować ilość kalorii jedząc w/g schematu, choć nie ukrywam że czasem jak moje dziewczyny (żona i córka) sobie coś upichcą to skręca mnie z głodu. W okresach remisji pozwalam sobie na szaleństwa - pizzę raz na jakiś czas czy nawet lody, ale w okresach zaostrzeń nie ma o tym mowy. Najtrudniej wbrew pozorom dla mnie jest nie tyle trzymać dietę co tłumaczyć dziecku dlaczego tata znowu nie chce zjeść lodów na spacerze czy poczęstować się słodyczem.

Co do stylu życia
Praca siedząca przy komputerze, ćwiczę od 3 do 4 razy w tygodniu na siłowni, w wolnych chwilach wolę jednak pognić na kanapie niż spacerować po lesie

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7785
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Opis mojego przypadku - w trakcie diagnozy

Post autor: obyty.z.cu » 10 maja 2015, 15:13

topost pisze:choroby typu IBS tak na prawdę początek mają najpierw w jelitach - jako rozumie pierwotnym - a oddziałują na mózg na zasadzie sprzężenia zwrotnego.
jelita mają bardzo duże ..no można powiedzieć,że jelita to drugi mózg ,one przesyłają więcej wiadomości do mózgu niż cała reszta.
Żartując to można by powiedzieć że to one nami rządzą :wink:
Jeśli się je odpowiednio ukierunkuje,to można żyć :roll:
Na zasadzie- jeśli uśmiechasz się do kogoś to i on się uśmiechnie,czyli pozytywne nastawienie działa.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

irek
Początkujący ✽✽
Posty: 175
Rejestracja: 04 sty 2014, 08:22
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Piotrków Tryb

Re: Opis mojego przypadku - w trakcie diagnozy

Post autor: irek » 10 maja 2015, 15:54

topost pisze:Problemem jest to że jest ona w moim przypadku bardzo uboga w warzywa i owoce, gdyż to głównie one (cukry) powodują u mnie problemy.
Gdy czytam o ludziach,którzy cieszą się przewlekłym zdrowiem,nawet w późnej starości,to w ich menu zawsze goszczą warzywa i owoce.Więc myślę,że na dłuższą metę Twój sposób odżywiania zakwasza organizm(mocno pochłania minerały i witaminy)
Próbował,bym coś takiego:
http://crohn.home.pl/forum/viewtopic.php?t=16940
I do przemyślenia coś takiego:
http://www.akademiawitalnosci.pl/5-mito ... #more-2613
Wszyscy mówili,że się nie da zrobić,ale przyszedł jeden,który nie wiedział,że się nie da i to zrobił.

Aby być mądrym,nie wystarczy mieć wiele ksiąg:
Osioł dźwigający na grzbiecie wiele książek nie jest przez to mądrzejszy.

topost
Początkujący ✽✽
Posty: 288
Rejestracja: 09 maja 2015, 21:03
Choroba: CU
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Kielce

Re: Opis mojego przypadku - w trakcie diagnozy

Post autor: topost » 10 maja 2015, 17:10

To prawda, zakwaszenie to problem. Walczę z nim stosując proszek zasadowy, staram się kontrolować PH, ale wiem że nie tędy droga (w sensie że powinno się dbać o to nie suplementacją a żywnością). Dlatego wciąż kombinuje jak włączać warzywa i owoce do diety, sęk w tym że moje jelita zdecydowanie wolą jak jest ich mniej. Za linki dziękuję - na pewno poczytam

Aha dodam tylko że od czasu stosowania tej diety, zdecydowanie wzrosła moja odporność, do tego czasu co roku przechodziłem jakieś zapalenie gardła, miałem też problemy z zatokami, katar dosłownie lał się ze mnie, 2 dni miałem wyjęte z życiorysu, takie ataki miewałem średnio 2x w roku. Od czasu zmian żywienia praktycznie nie choruję, katar dopadł mnie tylko raz i to zdecydowanie o mniejszym nasileniu.

topost
Początkujący ✽✽
Posty: 288
Rejestracja: 09 maja 2015, 21:03
Choroba: CU
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Kielce

Re: Opis mojego przypadku - w trakcie diagnozy

Post autor: topost » 19 maja 2015, 11:22

Witam ponownie
Zatem jestem już po kolonoskopii i badaniach krwi, krew wyszła bardzo dobrze (morfologia+biochemia), natomiast w kolonoskopii wyszedł - jak to określił lekarz - wręcz książkowy przykład WZJG - i takie też podejrzenie napisał we wnioskach, oczywiście pobrał wycinki i czekamy na hist-pat.

Ponoć zajęta jest tylko końcowa część jelita ok. 15 cm, na której stwierdzono liczne nadżerki, pozostała część jelita czysta.

Dostałem na razie czopki pentasa 1x1g/dobe oraz asamax tabletki 2x2tabl. 500mg. I teraz najdziwniejsze:
juz drugiego dnia po kolonoskopii po zażyciu pierwszej dawki leków miałem zwrot o 180 stopni. Niemal zero problemów, potem przez kolejne 4 dni zero krwi, nawet kropelki i prawidłowo uformowane stolce, jak nigdy. Natomiast dziś niestety znowu zmiana, luźne stolce z krwią. Mieliście podobnie? Czy to tak może działać? że raz jest zupełnie OK a raz taki nawrót? Czy to w ogóle możliwe żeby w tak krótkim czasie zadziałały leki i to aż tak radykalnie? Dziwi mnie to wszystko niesłychanie.

Dodam że dzisiejsze pogorszenie poprzedził wczorajszy dość duży stres, którego niestety nie dało się uniknąć - zupełnie nieprzewidziana sytuacja + być może moja głupota w postaci frytek ze stekiem dwa dni wcześniej których nie potrafiłem sobie odmówić (chyba zbyt pewnie poczułem się po tym nagłym ustąpieniu objawów), a pamiętam że frytki (choć nie smażone ale z piekarnika) zawsze działały na mnie wc-pędnie.

Najbardziej dziwi mnie jednak tak szybka zmiana na plus. Teraz jestem ciekaw co będzie jutro, w zasadzie stres związany w wypróżnianiem znów niestety powrócił a przez chwilę było tak pięknie ...
"Wstaję - upadam, upadam - wstaję. Przegrywam walkę kiedy się poddaję"

Awatar użytkownika
alate
Moderator
Posty: 861
Rejestracja: 23 wrz 2014, 18:28
Choroba: CD
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Starachowice

Re: Opis mojego przypadku - w trakcie diagnozy

Post autor: alate » 19 maja 2015, 15:48

topost,
gdzie się leczysz/badasz, jeśli wolno wiedzieć ?
Crohn ? Z tym da się żyć !

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7785
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Opis mojego przypadku - w trakcie diagnozy

Post autor: obyty.z.cu » 19 maja 2015, 17:34

topost pisze:Najbardziej dziwi mnie jednak tak szybka zmiana na plus.
wyjaśnienie jest proste,po kolonoskopii byłeś wyczyszczony więc gładko i pięknie szło wszystko w jelicie,dopóki nie doszło "większe" obciążenie.A stres to w ogóle podkręca jelito do działania .
topost pisze:Dostałem na razie czopki pentasa 1x1g/dobe oraz asamax tabletki 2x2tabl. 500mg.
Czopki ok,asamax także,tylko ta dawka mała,2 g to jako chemoprewencja w remisji.
Weź z 2 czopki /dobę ,nie zaszkodzą a pomogą,bo działają miejscowo w miejsce chore.
Szkoda że nie masz wlewek,ale może to wynika z "oglądu" lekarza robiącego kolonkę.
Wlewka to 4 g więc "mocne uderzenie".
Leczysz się u gastroenterologa ?
Jeśli nie,powinieneś sobie znaleźć dobrego i,komunikatywnego i ..z dostępem do niego.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Opis mojego przypadku - w trakcie diagnozy

Post autor: Mamcia » 19 maja 2015, 17:49

Na 15 cm wlewki nie są potrzebne i tabletki w zasadzie też nie. Uważa się, że 1 gram w czopku wystarcza, bo miejscowo to tyle co ponad 4 doustnie.
Co do diety to zgroza, bo błonnik jest niezbędny do rozwoju prawidłowej flory bakteryjnej. O witaminach nie wspominam.
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7785
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: Opis mojego przypadku - w trakcie diagnozy

Post autor: obyty.z.cu » 19 maja 2015, 18:03

Ze swojego chorowania pamiętam że "dawka uderzeniowa" w miejsce powinna być duża,inaczej to leczenie trwa,a remisji nie widać.
Tak swoją drogą,to nigdy nie nauczyłem się aplikować czopków Pentasy,to normalne klocki do wpychania.Za to czopki Salofalku "same" wchodzą :wink:
Mamcia pisze:błonnik jest niezbędny
Błonnik to podstawa edukacji o jedzeniu w naszej chorobie...
On albo bardzo pomaga,albo może narozrabiać.
Polecam szukanie wiadomości o nim.
Wołowina,czyli stek to także dyskusyjny temat...ja jej unikam,co najwyżej gotowana w rosole.
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Izba Przyjęć - Nie Mam Diagnozy”