jak zaakceptować chorobę i żyć norlanie????

czyli smutki i radości posiadaczy CU i CD, wypróbowane sposoby radzenia sobie ze stresem etc.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
Awatar użytkownika
Jaras
Debiutant ✽
Posty: 18
Rejestracja: 04 wrz 2009, 22:20
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Środa Wlkp.
Kontakt:

jak zaakceptować chorobę i żyć norlanie????

Post autor: Jaras » 20 wrz 2009, 21:17

witam wszystkich i gorąco pozdrawiam:-)

zwracam sie z prosba o porady jak poradzic sobie na poczatku choroby......jestem nowicjuszem na forum, caly czas uwaznie czytam posty o chorobie, diecie itd. co dzien dowiaduje sie czegos nowego.....jednak pisze wlasnie tutaj bo moim najwiekszym problemem jest stres i nerwy:-( sporo sie u mnie narobilo ostatnio i obawiam sie ze nerwy moga tylko pogorszyc moja sytuacje:-( diagnoze postawiono kilka tygodni temu, wlaczono leki i problemy jelitowe w miare szybko zaczely wracac do normy, tylko w miedzyczasie sporo zwalilo mi sie na glowe skonczylem studia, myslalem ze teraz znajde prace i bedzie dobrze ale nie wszystko jest tak latwe jakby sie chcialo:-( najpierw problemy po wycieciu migdalkow infekcja, pozniej poszlo zaostrzenie w stawach bo choruje rowniez na ZZSK i na koniec problemy jelitowe i diagnoza CU:-( ze strony jelit nie mialem jakiegos wielkiego zaostrzenia poczatkowo biegunka pozniej sluz i troche krwi, po lekach w miare szybko sie uspokoilo, sluz znikl biegunki ustapily, krew rowniez, myslalem ze wszystko bedzie wracac do normy ale caly czas mialem problemy z psychika i nadal mam:-( widze ze sobie szkodze bo od kilku dni problemy jelitowe zaczely wracac lekarz stwierdzil ze to od stresu bo pojawil sie tylko sluz w kale i ze musze zaakceptowac swoja chorobe i nauczyc sie z nia zyc....ale ja kompletnie nie potrafie sobie z tym poradzic, w kolko mysle jak to bedzie, naczytalem sie strasznie duzo w internecie na temat choroby i jej przebiegu i w glowie ciagle mam straszne mysli, ciagle tylko mysle jak to bedzie wygladac jak przyjdzie mega zaostrzenie, co wtedy robic, co jesc, jak normalnie funkcjonowac, wiem ze powinienem wyrzucic takie mysli i cieszyc sie tym ze treaz jest lepiej ale nie potrafie, do tego szukam pracy wiec siedzenie w domu tylko pogarsza sprawe:-( moze gdybym sie czyms zajal przestal myslec ale w takiej sytuacji jak nie myslec siedzac ciagle w domu i zadreczajac sie choroba i tym ze nie moge znalezc pracy:-( jakby wszystkiego bylo malo ojciec stracil prace a ja w tej chwili bez pomocy rodzicow nawet nie mialbym kasy na lekarzy, a co to bedzie dalej jak choroba zostaje ze mna na cale zycie:(nie potrafie sobie z tym poradzic.....moze pomoc psychologa by pomogla ale nie majac pracy nie mam pieniedzy na taka pomoc:-( oprocz ciaglych mysli o chorobie nie moge patrzec w lustro wygladam strasznie, schudlem dosc mocno bo przy wzroscie 190 waze 68kg, fakt ze nigdy nie bylem grubasem i nie mialem wysokiej wagi ale teraz to juz wogole......pewnosc siebie uszla ze mnie i to pewnie tez przyczyna problemow z praca...... mimo rozmow kwalifikacyjnych nic nie moge znalezc, pewnie z braku pewnosci siebie:-(
zwaracam sie wiec z prosba jak sobie pomoc pewnie kazdy z was przechodzil to na wlasnej skorze, kazdy bowiem zaczynal przygode z CU i mial metlik w glowie, moze wasze rady wyprobuje na sobie i jakos zaczne normalnie zyc i funkcjonowac.....wzmocnie sie psychicznie, odbuduje pewnosc siebie i moze wszystko wroci do normy......moze gdybym znow przytyl to juz by byla polowa sukcesu bo widzac w lustrze ze tyje podbudowal bym sie psychicznie.... ale z tyciem to sami wiecie jak jest niby staram sie jesc wiecej powoli wprowadzam nowe rzeczy ale waga stoi w miejscu :-( a co to bedzie jak przyjdzie zaostrzenie przy takiej wadze jak jeszcze zaczne chudnac to jak ja wtedy bede wygladal:-(
przepraszam za tak chaotyczne mysli ale juz sam nie wiem jak sobie pomoc.........
Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą.......

rajan
Aktywny ✽✽✽
Posty: 872
Rejestracja: 14 cze 2007, 00:15
Choroba: CU
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: ...

Re: jak zaakceptować chorobę i żyć norlanie????

Post autor: rajan » 20 wrz 2009, 21:27

Każdy kiedyś zaczynał przygodę z chorobą, i to co teraz czujesz jest po prostu normalne.
Minie trochę czasu i sam zobaczysz, że CU to nie jest koniec świata ani żaden wyrok.
Poczytaj sobie ten wątek: viewtopic.php?t=1725

Magdap
Początkujący ✽✽
Posty: 71
Rejestracja: 28 sie 2009, 10:56
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: Pniewy
Kontakt:

Re: jak zaakceptować chorobę i żyć norlanie????

Post autor: Magdap » 20 wrz 2009, 21:40

Rajan ma racje CU to nie koniec świta...Przedewszystkim nie możęsz myślec negatywnie bo to pogarsza Twoja sytuacje, ja napoczatku tez przezywalam ze nie moge nigdzie wyjsc ze znajomymi bo zaraz mnie dopadnie biegunka ale zainwestowałam w stoperan zawsze mam go przy i sobie zawsze pomaga :roll: Teraz po kilku miesiacach leczenia jest duzo lepiej zyje normalnie,staram sie nie myslec o chorobie.... :roll:
Azathiopirine 100mg Asamax 3x3
ZG Klinika Zdrojowa
Stan zaostrzenie .

Misia

Re: jak zaakceptować chorobę i żyć norlanie????

Post autor: Misia » 20 wrz 2009, 22:41

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika
Ostatnio zmieniony 20 wrz 2009, 22:56 przez Misia, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
CzarnaMamba
Doświadczony ❃
Posty: 1188
Rejestracja: 30 kwie 2009, 23:01
Choroba: nie ustalono
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Lubinek :)

Re: jak zaakceptować chorobę i żyć norlanie????

Post autor: CzarnaMamba » 20 wrz 2009, 22:50

martita pisze:Myślę,ze większość z Nas przez to przechodzi na początku i nie tylko.
Tu masz Kochana racje, ja przez to dalej przechodze, myslalam, ze to poczatek byl ciezki, lecz tak nie jest. Nie potrafie nadal zaakceptowac choroby i tego, ze juz do konca zycia, aczkolwiek zdarza mi sie o niej zapomniec gora 2-7 dni, po czym jak dostane boli, to zyc sie odechciewa i przychodzi jeden wielki dol :( powiem szczerze, ze juz nie jestem taka jak przed diagnoza- wtedy wiecznie usmiechnieta, w niczym nie widzialam problemu, a teraz??? To nie jestem prawdziwa ja, zmienila mnie choroba. Boje sie imprez, rodziny, wyjscia na miasto.
Magdap pisze:ale zainwestowałam w stoperan zawsze mam go przy i sobie zawsze pomaga :roll:
No niestety stoperan mi nie pomaga, wiec czuje sie z tym jeszcze gorzej, ze leki tego typu nie sa w stanie mi pomoc.

A! I tak jak napisala Misia i to jest swieta prawda: Potrzeba czasu, zaleznie od czlowieka, bo ja potrzebuje go dosyc duzo, by sie przyzwyczaic.

Pozostaje Nam sie nie przejmowac i cieszyc sie kazdym dniem, bo nie wiadomo co bedzie jutro :) Tylko pytanie: jak sie cieszyc jak sie jest uzaleznionym od wc?
Obrazek

Misia

Re: jak zaakceptować chorobę i żyć norlanie????

Post autor: Misia » 20 wrz 2009, 23:00

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
CzarnaMamba
Doświadczony ❃
Posty: 1188
Rejestracja: 30 kwie 2009, 23:01
Choroba: nie ustalono
województwo: dolnośląskie
Lokalizacja: Lubinek :)

Re: jak zaakceptować chorobę i żyć norlanie????

Post autor: CzarnaMamba » 20 wrz 2009, 23:04

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]

Sama zaczelam juz taki nosic, jak mi sie zdarzylo, a bylam w bialych spodniach :(

[cytat usunięty na prośbę użytkownika]

Jak sie znajdzie dobre atuty siedzenia w wc :P hahah ja sobie chyba zainstaluje jakis telewizorek i bede ogladac mtv :) to wtedy tak, moze i o bolu zapomne :E

W sumie gorzej trafic nie chcialabym, niektorzy sluch traca, wzrok, a tu da sie zyc :)
Obrazek

Misia

Re: jak zaakceptować chorobę i żyć norlanie????

Post autor: Misia » 20 wrz 2009, 23:16

treść wpisu została usunięta na prośbę użytkownika

Awatar użytkownika
deep navy
Aktywny ✽✽✽
Posty: 581
Rejestracja: 30 paź 2008, 21:45
Choroba: osoba zainteresowana
województwo: lubelskie
Lokalizacja: zza Buga

Re: jak zaakceptować chorobę i żyć norlanie????

Post autor: deep navy » 20 wrz 2009, 23:42

Jaras pisze:nie potrafie sobie z tym poradzic.....moze pomoc psychologa by pomogla ale nie majac pracy nie mam pieniedzy na taka pomoc:-(
Na pomoc tego specjalisty to jeszcze masz czas. Ten kryzys psychiczny przez, który teraz przechodzisz jest czymś oczywistym - każdy z nas przez to przechodził.
Jaras pisze:moze gdybym sie czyms zajal przestal myslec ale w takiej sytuacji jak nie myslec siedzac ciagle w domu i zadreczajac sie choroba i tym ze nie moge znalezc pracy
Pamiętaj o tym, że szukanie pracy jest pracą samą w sobie (wiem, ze to śmieszne, ale... mam nadzieję, ze jesteś zarejestrowany w urzędzie pracy jako osoba bezrobotna). Szukanie pracy pochłania dziennie około 4 godzin - jeżeli swoje poszukiwania ograniczysz się do 15 minut dziennie to... nie licz na cud.
Jaras pisze:mimo rozmow kwalifikacyjnych nic nie moge znalezc, pewnie z braku pewnosci siebie
Na rozmowie kwalifikacyjnej pewność siebie to podstawa. Pracodawca musi wiedzieć, że będziesz samodzielny, że sobie poradzisz.
"Wciąż wierzę w miłość, w pokój, w pozytywne myślenie" J.Lennon

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: jak zaakceptować chorobę i żyć norlanie????

Post autor: exa » 21 wrz 2009, 06:04

Jaras pisze:jak normalnie funkcjonowac
po pierwsze - jesteś chory, a normalnie to już było...
skoro wroga trudno zwalczyć, trzeba się z nim zaprzyjaźnić, zaakceptować i żyć dalej, bo młody jesteś a świat i wiele wyzwań - nie tylko choroba, przed tobą....

po drugie - kiedy dotrze do ciebie, że colitis będzie ci towarzyszył do końca życia, to pozostaje zająć się tym co chcesz robić, tym co cię pochłonie bardziej od choroby i jakość życia, nawet nie wiesz kiedy, znacznie się poprawi....
Jaras pisze:ale ja kompletnie nie potrafie sobie z tym poradzic, w kolko mysle jak to bedzie, naczytalem sie strasznie duzo w internecie na temat choroby i jej przebiegu i w glowie ciagle mam straszne mysli, ciagle tylko mysle jak to bedzie wygladac jak przyjdzie mega zaostrzenie, co wtedy robic, co jesc, jak normalnie funkcjonowac, wiem ze powinienem wyrzucic takie mysli i cieszyc sie tym ze treaz jest lepiej ale nie potrafie, do tego szukam pracy wiec siedzenie w domu tylko pogarsza sprawe:
jak człowiek się nie zajmuje niczym innym, tylko ma za dużo czasu, to są skutki......bicie się z myślami...
pamiętaj, że obawy i rozterki ma każdy, nawet ludzie zdrowi....
musisz spojrzeć na swoją chorobę z właściwej perspektywy - z boku.....
czy naprawdę twoja sytuacja jest aż tak zła?......przez chwilę się nie roztkliwiaj nad sobą i rozejrzyj dookoła - jak żyją inni i z czym się na codzień muszą zmagać......
człowiek nabiera respektu i pokory wobec nieszczęść tego świata i wtedy cu, przynajmniej dla mnie, stało się jedynie - sporą, ale jednak niedogodnością, nie zaś nieszczęściem na którym kończy się moje życie....mogę nawet śmiało powiedzieć, że stało się pełniejsze... :mrgreen:

Jaras - nikt nie mówił, że będzie łatwo..ale jak będzie naprawdę, w dużym stopniu zależy od ciebie i twojego nastawienia do życia...
ja rozumiem, że jesteś na początku, że młodemu człowiekowi trudno zaakceptować takie utrudnienia, że obawy się podwajają......ale!, nie wyrzucaj tych myśli, tylko się z nimi uporaj, rozmawiaj ze sobą, argumentuj i przekonuj....
każdy z nas ma chwile, kiedy słabnie, kiedy włącza się rezerwa..wtedy się trzeba zatrzymać, nawet kiedy wszystko się wali, dać sobie i organizmowi czas na regenerację...inaczej padamy na tzw ryło i nie mamy nic - siły ani widoków na przyszłość...
Jaras pisze:pewnosc siebie uszla ze mnie i to pewnie tez przyczyna problemow z praca...... mimo rozmow kwalifikacyjnych nic nie moge znalezc, pewnie z braku pewnosci siebie:-(
moim zdaniem, wbrew temu co mówili specjaliści w wątku twoim o pracy, powinienieś był pójść na zwolnienie lekarskie - tym bardziej, że nie tylko cu ci dolega - i dać sobie nieco czasu by się ze wszystkim uporać.....nabrać sił....poukładać sobie...

jak zawsze masz dwa wyjścia........dać się chorobie wkręcić, albo ustawić ją z boku i dać sobie szansę....

nie piszę co jeść, jak sobie radzić z różnymi "przypadkami" bo to możesz wyczytać z różnych wątków....i to są sprawy, można rzec, techniczne i do opanowania.....

najważniejsza jest zmiana w twojej głowie.....i tutaj musisz trochę powalczyć, bo to łatwo ani samo nie przychodzi...
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

Awatar użytkownika
makika83
Początkujący ✽✽
Posty: 309
Rejestracja: 26 sie 2008, 15:35
Choroba: CU
województwo: kujawsko-pomorskie
Lokalizacja: Świecie
Kontakt:

Re: jak zaakceptować chorobę i żyć norlanie????

Post autor: makika83 » 21 wrz 2009, 09:39

też byłam przerażona, w dodatku ja trafiłam na to forum po prawie pół roku od diagnozy. zdążyłam przejśc przez etap totalnego zakoczenia + strachu w czekaniu na wyniki histopatologii; potem szukania wselkich informacji o chorobie i przerażenia, bo byłam epwna, że na pewno przejdę WSZYSTKO, czyli operacje, wszelkie leki, stomię itd.; najgorsze na samym początku było przestawić dietę - ja uwielbiałam pikantne żarcie i słodycze i najbardziej rzeczy, o których teraz - nawet w remisji - mogę tylko pomarzyć...

zmieniłam cały swój światopogląd, wiele rzeczy przestało mieć znaczenie, a inne stały się bardzo ważne i, w czym pewnie nie jestem jedyna, już nie pamiętam jak myślałam przezd zachorowaniem :)

walcz z chorobą zaprzyjaźniając się z nią! wiem, że wydaje się to niewykonalne, ale powiedz sobie, że co? że jakaś choroba jest silniejsza niż Ty? nie może tak być! to Ty jesteś górą! udowodnij jej, że nie przeszkadza Ci! Będą takie chwile, gdy będziesz wątpił, gdy znów zjawi się strach i ból - ale to normalne, czasem osłabić trzeba przeciwnika dając mu nadzieję na wygraną, żeby potem walnąć mu silnie z pięści!

Dziś wydaje się to niemożliwe, ale każdy z nas boryka się z innymi, poza chorobą, problemami i tak samo przeżywa każde wahania swojego stanu fizycznego.

każdy ma prawo upaść, grunt to podnieść się i iść dalej mimo wszystko! powodzenia!
dla każdego życie ma co innego

Asamax 3x 1000mg

Awatar użytkownika
leila
Doświadczony ❃
Posty: 1217
Rejestracja: 18 mar 2008, 18:24
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: ....

Re: jak zaakceptować chorobę i żyć norlanie????

Post autor: leila » 21 wrz 2009, 21:04

po latach inaczej patrze na chorobe bardziej dbam o siebie dieta leki
ale doły miewam takze :roll:
protokół immunologiczny,5 praw natury ,dieta antyhistaminowa i przeciw grzybiczna :roll:
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Raysha
Weteran ✿
Posty: 4274
Rejestracja: 06 sie 2006, 12:44
Choroba: CD
województwo: śląskie
Lokalizacja: Jaworzno
Kontakt:

Re: jak zaakceptować chorobę i żyć norlanie????

Post autor: Raysha » 22 wrz 2009, 09:38

Jaras pisze:w kolko mysle jak to bedzie,
Takie myślenie powoduję, że się nakręcamy jeszcze bardziej, stres się potęguję, a Colit objada się tym stresem jak deserem, jak jakimś delikatesem i rozkoszuję się, że Ci może zaszkodzić. Dla niego to taka pożywka, jak dla Ciebie obiad. Poza tym na takie pytanie nigdy nie znajdziesz odpowiedzi, więc... po co sobie zaprzątać tym głowę?
Ja miałam dużo zaostrzeń w życiu, choruję na Crohna od 9lat, czasami się zastanawiałam jak to będzie, czy sobie poradzę itd. ale po chwili przychodziło otrzeźwienie, żebym się skupiła na czasie teraźniejszym, a później się będę martwić, co dalej. Tego mnie nauczyła mama i jestem jej za to wdzięczna

Odnośnie diet, to zostało tu bardzo dużo napisane, zapraszam do działu DIETY, ja Ci to tak fachowo nie umiem wytłumaczyć jak Misia, ale myślę że lektura nie zaszkodzi.

Awatar użytkownika
leila
Doświadczony ❃
Posty: 1217
Rejestracja: 18 mar 2008, 18:24
Choroba: CU
województwo: zachodniopomorskie
Lokalizacja: ....

Re: jak zaakceptować chorobę i żyć norlanie????

Post autor: leila » 23 wrz 2009, 18:13

staram sie zyc normalnie ale nie powiem ze choroba nie miała zadnego wpływu na mnie
ograniczyła w jakims stopniu zycie prywatne i zawodowe , moze był by juz jakis mąż jakies dzieci :razz: i zupełnie inna praca ale co zrobic :smutny:
protokół immunologiczny,5 praw natury ,dieta antyhistaminowa i przeciw grzybiczna :roll:
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
obyty.z.cu
Doradca CU
Posty: 7759
Rejestracja: 28 lis 2008, 13:48
Choroba: CU
województwo: wielkopolskie
Lokalizacja: wielkopolska- Leszno

Re: jak zaakceptować chorobę i żyć norlanie????

Post autor: obyty.z.cu » 23 wrz 2009, 20:39

leila pisze:moze był by juz jakis mąż jakies dzieci i zupełnie inna praca ale co zrobic
zycie jest jakie jest.
Nic nie zmieni jakies nawolywanie, albo "szybkie" szukanie i przymusznanie sie do do zwiazku.
Bedzie co ma byc.
Powiem to ze z drugiej strony,,tzn, przykladowego meza...wszystko jest ok gdy sie uklada, ale gdy sa problemy, to kazdy sobie szuka "swojego"wytlumaczenia "problemu.
Jesli w tym temacie problemow, wyjdzie Twoja choroba "ukryta" to bedzie pretekst.

Wazne by byc otwartym i mowic o swoich problemach.
Z drugiej strony,zawsze moze byc tak, ze choroba wszystko zmienia,caly układ.
Jedno jest wtedy pewne, zostaniesz z chorobą....
Pytanie wiec jak w temacie : jak zyc z choroba i zyc normalnie jest proste.
Trzeba ja zaakceptowac, zyc z ludzmi ktorzy ja traktuja jako cos normalnego,nie peszyć sie klopotami dnia codziennego, szukac wsparcia i zrozumienia, uczucia....ale w żadnym wypadku .....itp.itd.

Zyc trzeba soba ...dobrze gdy z kims...ale nic na sile !!
„Przytulanie jest zdrowe. Wspomaga system immunologiczny, utrzymuje człowieka w dobrym zdrowiu, leczy depresje, redukuje stres, przywołuje sen, odmładza, orzeźwia, nie ma przykrych skutków ubocznych, jest więc po prostu cudownym lekiem ..."Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku" . https://senmaluszka.pl

Zablokowany

Wróć do „Nasza Psychika”