NZJ w literaturze pięknej

Wątki z linkami do arykułów/programów/wywiadów związanych z NZJ.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Remedios44
Początkujący ✽✽
Posty: 315
Rejestracja: 16 gru 2005, 16:00
Choroba: CU
województwo: lubelskie
Lokalizacja: 40 km od Lublina

NZJ w literaturze pięknej

Post autor: Remedios44 » 01 cze 2012, 14:01

Alert google wyrzucił mi dziś: http://paranormalbooks.pl/2012/05/31/fr ... niceville/

Z fragmentu pierwszego rozdziału: "Moochie, posępny Libańczyk z obwisłą twarzą, na której chytrość mieszała się ze smutkiem, kiedyś potężnie zbudowany, ale dzisiaj w rezultacie wrzodziejącego zapalenia jelita grubego wyglądał jak topiąca się świeca. "

Czytał to może ktoś z was? Wątek CU u bohatera jest tam jakoś rozwinięty?
Ostatnio zmieniony 26 paź 2012, 14:36 przez Remedios44, łącznie zmieniany 2 razy.
Nawet gdy życie spycha cię najmocniej w dół, wciąż mierz wysoko. Wspinaj się na drabinę, podskakuj, choćbyś sam sobie wydawał się śmieszny ze swoją chęcią latania. Wszyscy mamy skrzydła, ale by latać, potrzeba wysiłku.

CU od 2002, ileostomia od 2004.

Awatar użytkownika
Remedios44
Początkujący ✽✽
Posty: 315
Rejestracja: 16 gru 2005, 16:00
Choroba: CU
województwo: lubelskie
Lokalizacja: 40 km od Lublina

Re: NZJ w literaturze pięknej

Post autor: Remedios44 » 01 cze 2012, 14:20

Był już może na forum temat o wzmiankach o naszych choróbskach w beletrystyce? Bo nie mogłam znaleźć, a dzisiejsze powyższe znalezisko przypomniało mi, że 10 lat temu, akurat gdy leżałam w szpitalu z megacolon toxicum, wpadła mi w ręce książka Hanny Krall "Zdążyć przed Panem Bogiem" (bodajże była to wtedy moja lektura w szkole, ale nie jestem pewna – chyba jeszcze nie) – i tam w wywiadzie Marek Edelman wspomniał, że jego matka zmarła na CU. Znalazłam teraz ten fragment:

"Ja byłem przy nich niczym. Nie należałem do towarzystwa. Uczyłem się gorzej, śpiewałem brzydziej, nie umiałem jeździć na rowerze i nie miałem domu, bo moja matka umarła, jak miałem czternaście lat. (Colitis ulceroza, wrzodziejące zapalenie jelit — pierwszy pacjent, jakiego leczyłem w życiu, chorował dokładnie na to samo. Ale wtedy już był encorton i penicylina, i wyszedł z tego w parę tygodni)."
Nawet gdy życie spycha cię najmocniej w dół, wciąż mierz wysoko. Wspinaj się na drabinę, podskakuj, choćbyś sam sobie wydawał się śmieszny ze swoją chęcią latania. Wszyscy mamy skrzydła, ale by latać, potrzeba wysiłku.

CU od 2002, ileostomia od 2004.

Awatar użytkownika
Remedios44
Początkujący ✽✽
Posty: 315
Rejestracja: 16 gru 2005, 16:00
Choroba: CU
województwo: lubelskie
Lokalizacja: 40 km od Lublina

Re: NZJ w literaturze pięknej

Post autor: Remedios44 » 26 paź 2012, 14:35

Trochę (a nawet bardzo trochę) niepoważnie, ale pomysł, hm... ciekawy:

Anatol France "Na białym kamieniu" (powieść wydana w 1905 roku)

"— Nasi uczeni — rzekł Michał — usiłują wprowadzić wyżywienie racjonalne.
— To są dzieciństwa — odparła młodziutka Chéron. — Nie osiągniemy nic dobrego, dopóki nie zlikwidujemy grubego jelita, organu nieużytecznego i szkodliwego, siedliska zakażeń bakteriami... Dojdziemy do tego.
— Jakim sposobem? — zapytałem.
— Ależ zupełnie prosto: przez wycięcie. Jeżeli na początku drogą zabiegu chirurgicznego pozbawimy grubego jelita dostateczną ilosć jednostek, nowa cecha organiczna będzie wykazywała dążność do rozpowszechnienia się drogą dziedziczności i przyjmie się następnie u całej rasy."
Nawet gdy życie spycha cię najmocniej w dół, wciąż mierz wysoko. Wspinaj się na drabinę, podskakuj, choćbyś sam sobie wydawał się śmieszny ze swoją chęcią latania. Wszyscy mamy skrzydła, ale by latać, potrzeba wysiłku.

CU od 2002, ileostomia od 2004.

Unknown
Początkujący ✽✽
Posty: 441
Rejestracja: 29 sie 2008, 23:08
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: ...

Re: NZJ w literaturze pięknej

Post autor: Unknown » 26 paź 2012, 14:46

Remedios44, dzięki za przypomnienie Zdążyć przed Panem Bogiem. Nie zwróciłam uwagi, że jest tam wzmianka o CU. Kiedy byłam w liceum nie miałam pojęcia o tej chorobie i niespecjalnie mnie to interesowało ;)
How does it feel
To be on your own
With no direction home
Like a complete unknown
Like a rolling stone?

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: NZJ w literaturze pięknej

Post autor: Mamcia » 26 paź 2012, 20:08

Remedios, a może zbierzesz parę cytatów do kwartalnika - to super i coś nowego.
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

Awatar użytkownika
Remedios44
Początkujący ✽✽
Posty: 315
Rejestracja: 16 gru 2005, 16:00
Choroba: CU
województwo: lubelskie
Lokalizacja: 40 km od Lublina

Re: NZJ w literaturze pięknej

Post autor: Remedios44 » 28 paź 2012, 22:03

Unknown, tak to jest, że jak się samemu nie jest chorym, to nie zwraca się uwagi na takie szczegóły. Dla mnie np. przy czytaniu "Mistrza i Małgorzaty" Bułhakowa, najważniejszym wątkiem była migrena Poncjusza Piłata, bo sama od wczesnego dzieciństwa cierpię na migreny ;)

Mamcia, jak na coś jeszcze natrafię, to będę tu pisać.
Nawet gdy życie spycha cię najmocniej w dół, wciąż mierz wysoko. Wspinaj się na drabinę, podskakuj, choćbyś sam sobie wydawał się śmieszny ze swoją chęcią latania. Wszyscy mamy skrzydła, ale by latać, potrzeba wysiłku.

CU od 2002, ileostomia od 2004.

Unknown
Początkujący ✽✽
Posty: 441
Rejestracja: 29 sie 2008, 23:08
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: ...

Re: NZJ w literaturze pięknej

Post autor: Unknown » 28 paź 2012, 23:29

Zgadzam się z Tobą w zupełności. Tak to już jest, że spośród milionów tytułów wybieramy akurat takie a nie inne: takie, które oscylują wokół naszych zainteresowań, trafiają do naszej wrażliwości lub też dotyczą spraw, w które jesteśmy jakoś zaangażowani. Nie inaczej jest z chorobami.

Przypomniałaś mi, że ostatnio - czytając Farby wodne Lidii Ostałowskiej - też odruchowo zwróciłam uwagę na fragment mówiący o młodej Cygance więzionej w Auschwitz, cierpiącej na biegunkę, dla której główna bohaterka zdołała wyprosić białe pieczywo.
How does it feel
To be on your own
With no direction home
Like a complete unknown
Like a rolling stone?

Awatar użytkownika
Remedios44
Początkujący ✽✽
Posty: 315
Rejestracja: 16 gru 2005, 16:00
Choroba: CU
województwo: lubelskie
Lokalizacja: 40 km od Lublina

Re: NZJ w literaturze pięknej

Post autor: Remedios44 » 29 paź 2012, 10:04

Unknown pisze:Tak to już jest, że spośród milionów tytułów wybieramy akurat takie a nie inne: takie, które oscylują wokół naszych zainteresowań, trafiają do naszej wrażliwości lub też dotyczą spraw, w które jesteśmy jakoś zaangażowani.
A nawet jeżeli wpadnie nam w rękę książka na pozór zupełnie nie związana ani z naszymi zainteresowaniami, ani z naszymi problemami, to jeżeli choć jednym słowem, gdzieś na marginesie czy pomiędzy wierszami o nie zahaczy, to i tak zauważymy ten fragment i go zapamiętamy, jak gdyby był napisany wielkimi czerwonymi literami :D
Nawet gdy życie spycha cię najmocniej w dół, wciąż mierz wysoko. Wspinaj się na drabinę, podskakuj, choćbyś sam sobie wydawał się śmieszny ze swoją chęcią latania. Wszyscy mamy skrzydła, ale by latać, potrzeba wysiłku.

CU od 2002, ileostomia od 2004.

Unknown
Początkujący ✽✽
Posty: 441
Rejestracja: 29 sie 2008, 23:08
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: ...

Re: NZJ w literaturze pięknej

Post autor: Unknown » 29 paź 2012, 10:10

A nawet jeżeli wpadnie nam w rękę książka na pozór zupełnie nie związana ani z naszymi zainteresowaniami, ani z naszymi problemami, to jeżeli choć jednym słowem, gdzieś na marginesie czy pomiędzy wierszami o nie zahaczy, to i tak zauważymy ten fragment i go zapamiętamy, jak gdyby był napisany wielkimi czerwonymi literami
_________________
Lubię to! :D
How does it feel
To be on your own
With no direction home
Like a complete unknown
Like a rolling stone?

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: NZJ w literaturze pięknej

Post autor: Mamcia » 29 paź 2012, 22:11

Ależ dla mnie post wczorajszy nie istniej. Zbierz to co masz i prześlij mailem - mogą być 2 mogą być 3. Mogą być same, albo z komentarzem. Do twojej decyzji.
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

Awatar użytkownika
Remedios44
Początkujący ✽✽
Posty: 315
Rejestracja: 16 gru 2005, 16:00
Choroba: CU
województwo: lubelskie
Lokalizacja: 40 km od Lublina

Re: NZJ w literaturze pięknej

Post autor: Remedios44 » 30 paź 2012, 13:03

Mamcia pisze:Ależ dla mnie post wczorajszy nie istniej.
Nie rozumiem.
Nawet gdy życie spycha cię najmocniej w dół, wciąż mierz wysoko. Wspinaj się na drabinę, podskakuj, choćbyś sam sobie wydawał się śmieszny ze swoją chęcią latania. Wszyscy mamy skrzydła, ale by latać, potrzeba wysiłku.

CU od 2002, ileostomia od 2004.

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: NZJ w literaturze pięknej

Post autor: Mamcia » 30 paź 2012, 21:06

Zaglądam na forum i patrzę na co muszę odpowiedzieć, a dzień wczorajszy nie istnieje.
Nie mam czasu aby śledzić przeszłość.
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

Awatar użytkownika
Remedios44
Początkujący ✽✽
Posty: 315
Rejestracja: 16 gru 2005, 16:00
Choroba: CU
województwo: lubelskie
Lokalizacja: 40 km od Lublina

Re: NZJ w literaturze pięknej

Post autor: Remedios44 » 09 lis 2012, 23:13

Znowu na coś trafiłam, i uśmiałam się do łez :D

Eliza Orzeszkowa "Bracia"

"Czego ona dziś tak skwaśniała? Alboż to kiedykolwiek ma jaką przyczynę? Owszem, jest przyczyna, tylko niewidzialna, bo siedzi w śledzionie albo w kiszkach. Człowiek ma charakter swoich kiszek. Wczoraj były one dobre, i on był dobry; dziś są złe, i on jest zły. Takim sposobem każdy znajduje się w zależności nietylko od swojego żołądka, ale i od wszystkich żołądków, które go otaczają. Ażeby dowiedzieć się o losie dnia, który go czeka, powinien mówić do otaczających zamiast: dzień dobry! — jak się macie, najjaśniejsze żołądki?"
Nawet gdy życie spycha cię najmocniej w dół, wciąż mierz wysoko. Wspinaj się na drabinę, podskakuj, choćbyś sam sobie wydawał się śmieszny ze swoją chęcią latania. Wszyscy mamy skrzydła, ale by latać, potrzeba wysiłku.

CU od 2002, ileostomia od 2004.

grzegorzjanicza
Początkujący ✽✽
Posty: 51
Rejestracja: 19 gru 2013, 19:48
Choroba: CD
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Birmingham

Re: NZJ w literaturze pięknej

Post autor: grzegorzjanicza » 31 gru 2013, 01:25

powiem szczerze, że temat bardzo ciekawy :) szkoda tylko, że jest tego CUDowania tak mało w literaturze

ogólnie o chorobach praktycznie w literaturze się zapomina. polecam Wam książeczkę "O chorowaniu" Virginii Woolf. piszę ona właśnie o tym, że choroby praktycznie nigdy nie są motywem w literaturze.
Zresztą zacytuje tutaj początek

"Kiedy się weźmie pod uwagę, jak powszechnym stanem jest choroba, jak potężne zmiany duchowe niesie z sobą, jak zdumiewające, wraz z przyćmieniem świateł zdrowia, otwierają się przed nami krainy, dotąd nieodkryte, jakie ugory i pustkowia duszy ujawnia najlżejszy nawet atak influency, jakie urwiska i łąki usiane jasnym kwieciem odkrywa przed nami najdrobniejszy skok temperatury, jakie to odwieczne i mocarne dęby przewracają się z korzeniami, gdy zaatakuje nas słabość, a kiedy wyrywamy ząb, jak schodzimy w otchłań śmierci, czując, że wody unicestwienia zamykają się nam nad głowami i budzimy się przekonani, że jesteśmy wśród chórów anielskich i niebieskich harfistów, tymczasem powracamy na powierzchnię, siedząc w fotelu u dentysty, a jego "proszę wypłukać, proszę wypłukać", bierzemy za słowa powitania z ust bóstwa zniżającego się ku nam z nieboskłonu - kiedy się to wszystko weźmie pod uwagę, naprawdę dziwi, że choroba nie zajęła wraz z miłością, orężem i zazdrością miejsca pośród głównych tematów literatury."

szkoda tylko, że nie dała jakiś pięknych metafor odnośnie jelitowych problemów :)

chyba czas najwyższy coś z tym zrobić!?! na pewno wśród CUDaków jest jeszcze jakiś literat, który może wyskrobałby jakieś literackie urywki z naszego życia :)

sam o tym myślę, ale ja nie do końca nadaję się do pisania powieści
za to dość dużo myślę (i myślałem również przed chorobą) o zbiorze reportaży o życiu ludzi chorych przewlekle
nie koniecznie o samej chorobie, raczej bardziej o ich życiu, o tym co myślą, co czują, lubią, jak żyją
co o tym sądzicie? jak złapię trochę więcej wolnego czasu i uspokoję się trochę z moim krwawieniem, to poświęcę temu troskę czasu i zobaczę, czy jest szansa by to zrobić

czekam na wasze opinie :)
Encorton 40mg
Entocort 9mg
Helides 40mg
Pentasa granulat 2g
Acidum folicum richter 15mg
Enteromax 1kaps.
Salofalk czopki 1g

ODPOWIEDZ

Wróć do „NZJ w mediach”