Artykul o testach nietolerancji pokarmowych

Artykuły o różnych chorobach - w tym autoimmunologicznych - pomagające w zrozumieniu NZJ

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

Zablokowany
genus
Początkujący ✽✽
Posty: 378
Rejestracja: 26 lis 2007, 10:04
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Poznan

Artykul o testach nietolerancji pokarmowych

Post autor: genus » 28 wrz 2010, 16:15

W zwiazku z tym, ze temat testow w kierunku nietolerancji pokarmowych pojawil sie nie tak dawno na forum, dla zainteresowanych chcialam przedstawic artykul z oficjalnego czasopisma szwedzkich dietetykow klinicznych, komentujacy rozwoj mniej lub bardziej kontrowersyjnych sposobow diagnozowania nietolerowanych pokarmow.
Tlumaczenie i publikacja za zgoda autora.

***

Nietolerancje pokarmowe a testy przeciwciał IgG – czy warto?

“DietistAktuellt” – oficjalne czasopismo dietetyków klinicznych, tom XIX, nr 4, 9/2009
Red. Magnus Forslin

Wiosną tego roku zaczęto lansować ”nowe”, przeznaczone do wykonywania w warunkach domowych testy nietolerancji pokarmowych – Food Detective. Zestaw, kosztujący ok. 1200 koron szwedzkich, ma sprawdzać reakcje na 59 produktów żywnościowych, najczęściej wywołujących objawy nietolerancji.
Michael Walker, kierownik Cambrige Nutritional Sciences (CNS), instytutu, który opracował ów produkt, stwierdza: “Widzimy wyraźny wzrost badań potwierdzających zastosowanie testów IgG przy określaniu typów produktów żywnościowych, na które pacjenci reagują negatywnie.” Ale czy naprawdę mamy do czynienia z takim wzrostem? I czy stwierdzenie nietolerancji poprzez testy przeciwciał IgG jest w ogóle możliwe?
Przyjmuje się obecnie, że prawie 15% dzieci i młodzieży wykazuje jakąś formę nadwrażliwości na produkty spożywcze. Ze względu na brak danych trudno oszacować ilość takich przypadków wśród osób dorosłych. Duża grupa ludzi jest nadwrażliwa nie wiedząc o tym, wiele osób natomiast wiąże swoje problemy zdrowotne z nietolerancją bądź alergią, podczas gdy przyczyna tkwi tak naprawdę w złych nawykach żywieniowych lub, mówiąc bardziej ogólnie, mniej zdrowym stylu życia.
Sytuację komplikuje również fakt, iż właściwie nie istnieje prosty test, mogący potwierdzić lub wykluczyć istnienie klinicznej nadwrażliwości, a diagnoza stawiana jest więc głównie na podstawie wywiadu lekarskiego.
Trudności w uzyskaniu jednoznacznego i szybkiego rozpoznania klinicznego stworzyły przestrzeń dla licznych ”testów samodzielnej diagnozy”, które są obecnie oferowane poza ramami tradycyjnej opieki zdrowotnej, przez mniej lub bardziej wiarygodne komercyjne podmioty. Szwecja, w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, zasadniczo uchroniła się od najbardziej absurdalnych oszustw, niemniej jednak Internet i międzynarodowy handel na poziomie konsumenckim otworzyły szwedzki rynek dla tego typu produktów.
Anna Carling, dietetyk z British Dietetic Association (FAISG), opracowała listę najczęściej oferowanych testów, z których większość należy uznać za praktyki czysto znachorskie [1]. Carling dzieli je na kilka zasadniczych grup:

1.Kinezjologia. Testy te opierają się na założeniu, że pewne produkty spożywcze zaburzają równowagę przepływu energii w organizmie. Aby tego dowieść, bada się zdolność reakcji mięśniowej.
2.Analiza włosów. Może wykazać obecność ołowiu lub rtęci w pasmach włosów. Bazuje na teorii, że alergie powodowane są przez metale ciężkie.
3.Testy cytotoksyczne. Do leukocytów z próbki krwi dodaje się badaną substancję. Jeśli białe krwinki zwiększają swoją objętość, ma to wskazywać na problemy z badanym produktem spożywczym.
4.Kontrola pulsu. Puls jest mierzony tuż przed spożyciem badanego produktu spożywczego. Po upływie 15 minut mierzy się puls ponownie. Jeśli zwiększył się on o więcej niż 10 uderzeń na minutę, stanowi to oznakę, że badany spożył coś, czego nie toleruje.
5.Testy elektrodermalne (tzw. test VEGA). W tym przypadku mierzy się zdolność ciała do przewodzenia elektromagnetycznego. Jeśli zdolność ta ulega pogorszeniu po spożyciu danego produktu, oznacza to, że badana osoba go nie toleruje.

Z pewnością nie trzeba wspominać, że powyższe testy już przed startem trafiają do kącika szarlatanerii, jednak istnieje również spora oferta testów krwi mierzących przeciwciała IgG (6), i których sensowności nie można tak łatwo zaprzeczyć, nieprawdaż?
Jednym z takich testów jest Food Detective, lansowany wiosną tego roku przez działającą w branży medycyny alternatywnej firmę Existens Maximum jako “pierwszy na świecie test domowy… prosty sposób, by przebadać się samodzielnie, w domowym zaciszu… Rezultat pokazuje jasno i wyraźnie, na jaki typ jedzenia czy napojów pacjent reaguje negatywnie, co może być powodem np. drażliwego jelita, wysypki skórnej, migreny, biegunek, wzdęć, nadmiernego zmęczenia, ogólnego złego samopoczucia, itd.”

Redakcja DietistAktuellt zwróciła się do dr n. med. Elisabeth Strandhagen, fizjologa żywienia z Instytutu Epidemiologii Zdrowia Uniwersytetu w Göteborgu z prośbą, by przyjrzała się bliżej testowi Food Detective:
Odwiedzając stronę internetową dystrybutora Food Detective, już na pierwszy rzut oka odczuwamy brak profesjonalizmu. A po zapoznaniu się z opublikowanymi informacjami pozostaje wiele niejasności. W instrukcji dołączonej do testu czytamy, że powinien on być przeprowadzony przez terapeutę – przy czym nie jest jasne, jakiego rodzaju terapeutę tak naprawdę ma się tu na myśli – mimo iż w notatce prasowej i na stronie internetowej wyraźnie jest mowa, że test można wykonać w domu, nawet jeśli zaleca się, by robił to terapeuta, który może ponadto udzielić właściwych wskazówek dietetycznych.
Zdaniem Elisabeth Strandhagen, w przypadku testów/badań przesiewowych zawsze istnieje ogólne ryzyko, że mogą pojawić się wyniki fałszywie dodatnie lub fałszywie ujemne, a ów czynnik zawodności zależy od jakości danego testu.
W przypadku Food Detective trudno mi się wypowiadać na temat czułości testu, ale jest oczywiste ryzyko, że efekt może być dwojaki. Większość symptomów ze strony przewodu pokarmowego nie jest związana z przeciwciałami IgG, choć na podstawie dokumentacji dystrybutora można odnieść wrażenie, że tak jest. Można jak najbardziej mieć symptomy będące skutkiem nietolerancji, której test nie wykaże, a jednocześnie wynik może skłonić wiele osób do niepotrzebnego wykluczenia produktów spożywczych.
Elisabeth Strandhagen podkreśla na zakończenie, że firma deklaruje, że nie bada alergii IgE-zależnych.
Dystrybutorem testu Food Detective w Szwecji jest firma Existens Maximum, posiadająca w swej ofercie imponującą paletę terapii kreatywnych. Wśród nich znajdziemy stosowaną między innymi w przypadku nadwrażliwości na prąd elektryczny terapię Qi: ”bezbolesna akupunktura świetlna, przeprowadzana bez użycia igieł, która mierzy i uzupełnia energię życiową”. Redakcja DietistAktuellt poprosiła firmę o przedstawienie badań, do których odwołuje się ona w swych reklamach, a które mają potwierdzać zasadność stosowania testów IgG, jednak nie otrzymano żadnej odpowiedzi.

Czym zatem jest IgG-zależna nietolerancja?
Mimo że domowe testy badające przeciwciała IgG są sprzedawane w Stanach Zjednoczonych i w Wielkiej Brytanii od lat osiemdziesiątych, nadal brak właściwych, naukowych dowodów na to, że mogłyby one stanowić poważną alternatywę do powszechnie stosowanych testów radioalergosorpcji RAST (ImmunoCAP) czy skórnych testów punktowych.
Zwolennicy teorii IgG, często działający w ramach medycyny alternatywnej czy naturalnej, uważają, że ten rodzaj alergii pokarmowej aktywuje przeciwciała immunoglobulin G. Reakcja taka ma być zatem możliwa do zmierzenia za pomocą testu (ELISA, test York czy Food Detective). Przeciwciała IgG odpowiadają za reakcje nieatopowe i przesunięte w czasie. Trudno jest znaleźć przyczynę symptomów, ponieważ mogą one wystąpić po wielu godzinach, a nawet dniach od spożycia niekorzystnie działającej substancji.
Jednym z problemów związanych z testami IgG jest fakt, iż nie istnieją żadne wartości referencyjne, pozwalające określić daną reakcję IgG jako ”szkodliwą”. Każde laboratorium stosuje własne standardy. Niezależne angielskie pismo konsumenckie Which? ”przetestowało” test, wysyłając próbki tej samej krwi do laboratorium CNS, ale pod dwoma nazwiskami – otrzymano dwa różne rezultaty. [2]
Już przeszło dziesięć lat temu M Jenkins opublikował wyniki badań, Unreliability of IgE/IgG4 antibody testing as a diagnostic tool in food intolerance [3], z których wynika, że rezultat testów zasadniczo można przyrównać do wyniku losowego, niezależnie od zastosowanego modelu statystycznego (Conclusion: We found no evidence that IgE/IgG4 antibody testing as performed by this laboratory is a reliable diagnostic tool).
W tym kontekście należy jednak wspomnieć o badaniach Wendy Atkinson, Food elimination based on IgG antibodies in irritable bowel syndrome: a randomised controlled trial, [4] w których wysunięto wniosek, że Food elimiation based on IgG antibodies may be effective in reducing IBS symptoms and is worthy of further biomedical research.”
W innym badaniu [5] z powodzeniem zastosowano pomiary m. in. przeciwciał IgG w surowicy celem określenia znaczenia nietolerancji pokarmowej u pacjentów z IBS.
IBS i nietolerancja pokarmowa stanowią jednak dwie odmienne diagnozy. A krytyka testów IgG kierowana jest głównie wobec zastosowania ich w przypadkach, gdy podejrzewa się nietolerancję pokarmową. Nie została nawet zbadana rola, jaką przeciwciała IgG miałyby odgrywać jako markery nietolerancji. Przeciwciała IgG uważa się bowiem zasadniczo za normalną reakcję immunologiczną, również zdrowej jednostki, w kontakcie z alergenami. Dlatego też trudno jest określić sposób, w jaki przeciwciała te miałyby stanowić wyznaczniki w przypadku eliminacji określonych produktów spożywczych. IgG wskazują w najlepszym wypadku, że spożyliśmy dany produkt, ale nie świadczą o występowaniu nietolerancji.
W wywiadzie umieszczonym na bloggu Breath spa for Kids dr Glenis Scadding, przewodnicząca British Society for Allergy and Clinical Immunology stwierdza, że testy IgG to pieniądze wyrzucone w błoto. “You´re better off going to see a dietitian and using an exclusion diet followed by reintroduction. The IgG antibody tests are liable to leave patients often like to think they´re improving. They carry on in the teeth of very little improvement and may end up malnourished.”

Według Cambridge Nutritional Sciences (CNS) z nietolerancją pokarmową wiążą się następujące choroby:
Astma, zespół zaburzeń uwagi, moczenie nocne, wzdęcia, bronchit, celiakia, mukowiscydoza, syndrom chronicznego zmęczenia, depresja, biegunka, fibromialgia, lęki, reumatyzm, zapalenie żołądka, bóle głowy, nadpobudliwość, nieswoiste choroby zapalne jelit, problemy ze snem, IBS, reakcje skórne, zaburzenia wchłaniania, migrena, zaburzenia snu, nadwaga.
Nie jest jednak jasne, na czym taki związek miałby polegać.
Bibliografia:

1.Anna Carling. The truth about allergy testing, British Dietetic Association (FAISG).
2.www.which.co.uk/advice/the-truthabout-a ... /index.jsp
3.Jenkins M et al. Unreliability of IgE/IgG4 antibody testing as a diagnostic tool in food intolerance. Clin Exp Allergy. 1998 Dec; 28(12):1457-9.
4.Atkinson W et al. Food elimination based on IgG antibodies in irritable bowel syndrome: a randomised controlled trial. Gut 2004;53:1459-1464
5.Drisko J et al. Treating irritable bowel syndrome with a food elimination diet followed by food challenge and probiotics. Journal of the American College of Nutrition, Vol. 25, No. 6, 514-522 (2006)

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Artykul o testach nietolerancji pokarmowych

Post autor: Mamcia » 28 wrz 2010, 20:54

Dzięki za to tłumaczenie. Niestety nie dałam rady zrobić skrótu do kwartalnika - i tak się opóźnia.
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

genus
Początkujący ✽✽
Posty: 378
Rejestracja: 26 lis 2007, 10:04
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Poznan

Re: Artykul o testach nietolerancji pokarmowych

Post autor: genus » 29 wrz 2010, 07:40

Okej,jakbym mogla byc pomocna jakos to jestem do dyspozycji

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Artykul o testach nietolerancji pokarmowych

Post autor: Mamcia » 29 wrz 2010, 16:16

Zawsze - gdybyś napisałafajnyt przystępny sktot - to super
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

ubi
Debiutant ✽
Posty: 6
Rejestracja: 02 lis 2008, 22:41
Choroba: CU
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Krk

test ImuPro50, ImuPro100, ImuPro300

Post autor: ubi » 07 paź 2010, 23:58

Czy ktoś z Was słyszał o tym teście? Dziś się dowiedziałem,że coś takiego jest robione w Poznaniu ( do niedawna najbliżej można było zrobić w Berlinie). To jest test na alergię pokarmową typu III ( różni się od tej typu I). Jest napisane,że warto to zrobić w CU i CD, ponieważ stan zapalny może się pojawiać na skutek reakcji immunologicznej przeciw antygenom zawartym w pokarmie. Można zrobić 3 opcje tego badania, najbardziej wypasiona bo koło 300 antygenów kosztuje 1650 zł, najtańsza koło 390 zł. Miał ktoś z Was tego typu badanie? Jeśli tak to czy pomogło coś po odstawieniu pokarmów,które dają kopa naszemu układowi immunologicznemu.

Dla zainteresowanych podaje strone: http://www.instytut-mikroekologii.pl

genus
Początkujący ✽✽
Posty: 378
Rejestracja: 26 lis 2007, 10:04
Choroba: niesklasyfikowane NZJ
województwo: -- poza Polską --
Lokalizacja: Poznan

Re: Artykul o testach nietolerancji pokarmowych

Post autor: genus » 10 gru 2010, 16:27

Krytyczne stanowisko wobec testow IgG w diagnostyce nietolerancji i alergii pokarmowych zajelo ostatnio takze Niemieckie Stowarzyszenie Crohn i Colitis, opierajac sie na badaniach naukowcow niemieckich wrecz odradza stosowanie takiej formy diagnostyki.
Dla zainteresowanych, w jezyku niemieckim:
http://www.dccv.de/aktuelles/news/singl ... 1e6137a8af

Streszczenie artykulu w jez angielskim:
https://www.thieme-connect.de/ejournals ... 30-1265924

Zablokowany

Wróć do „Nie tylko o NZJ”