Mój przypadek

Nie mam diagnozy.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Noelia
Moderator
Posty: 1910
Rejestracja: 11 kwie 2017, 01:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Mój przypadek

Post autor: Noelia » 16 paź 2018, 12:04

masterdark pisze:
15 paź 2018, 23:52
to następnym krokiem powinna być chyba enterografia lub enterokliza (pod warunkiem, że niemożność przyjęcia większej ilości płynów w krótkim czasie nie jest przeciwwskazaniem)
jolal pisze:
16 paź 2018, 08:55
W Twoim przypadku może być inaczej, ale na pewno na Twoim miejscu zrobiłabym badanie enterografii lub enteroklizy
Dokładnie tak :tak:
masterdark pisze:
16 paź 2018, 10:56
Pod warunkiem, że nie będzie przeciwwskazań. Bo przeczytałem tu na forum, że do tych badań trzeba wypić 2 litry płynu w 30 minut. W moim przypadku ze względu na stan mojego żołądka przyjęcie takiej ilości płynu w takim czasie jest niemożliwe. W 30 minut mogę przyjąć tylko około pół litra płynu.
Tak wygląda enterografia.
W przypadku enteroklizy nie pije się żadnego kontrastu - jest on podawany przez sondę (zgłębnik wprowadzony przez nos do dwunastnicy).
Te dwa badania różnią się właśnie sposobem podania kontrastu.
Mąż miał enteroklizę MRI (lepsza opcja niż TK = dokładniejsza + bezpieczna dla organizmu).
Poprosił pielęgniarkę, by sam mógł sobie zakładać tę sondę we własnym tempie - i jak najbardziej polecam takie rozwiązanie, bo poszło mu to bardzo sprawnie, a przy tym zupełnie nic nie bolało.
W tym poście opisałam jego enteroklizę bardziej szczegółowo: Colitis ulcerosa - zaczynamy walkę!
Kopiuję:
Następnego dnia enterokliza MRI.
Tym badaniem już się tak nie stresowałam, bo jest bezpieczne, nieinwazyjne i nie wymaga znieczulenia.
Obawiałam się jedynie wyników - czy nie wyjdą jakieś przewężenia jelita cienkiego itp.
Moje nerwy okazały się niepotrzebne, jak zwykle.
Wszystko wygląda prawidłowo, uff!

Samo badanie jest bezbolesne, chociaż nieco "specyficzne".
Wprowadza się sondę przez nos do dwunastnicy.
Sam początek - czyli rurkę przez nos do gardła - założyła pielęgniarka.
Mąż zaproponował, że dalej to już sam sobie poradzi (chociaż ten pierwszy etap też nie był trudny, bo widać tę sondę z tyłu gardła po otwarciu ust).
Zgodziła się, więc resztę sam sobie wkładał coraz głębiej, spacerując wte i wewte po korytarzach i po schodach (tak zaleciła - żeby to robić w ruchu).
Poszło bez problemu i bez bólu.
Kiedyś słyszałam, albo czytałam na Forum, że to mega nieprzyjemna sprawa, że niektórzy wymiotują, a wtedy cała zabawa od nowa.
Nie wiem, skąd takie reakcje, bo mąż to się w ogóle nie męczył podczas wkładania tej rurki, prawie tego nie czuł (sonda jest cieniutka jak "kabel" od kroplówki) - ale może przyczyną jest to, że pielęgniarka "wpycha" tę sondę na siłę i bez wyczucia?
Może warto poprosić, żeby samemu to sobie zakładać, we własnym tempie?

Przed samą enteroklizą zrobili zdjęcie RTG, czy zgłębnik się prawidłowo ułożył (w tej rurce jest drucik, więc widać go na prześwietleniu).
Robią też wcześniej dodatkowe badania z krwi (ze względu na kontrast dożylny) - m.in. mocznik i kreatyninę.
Tuż przed badaniem dostał zastrzyk rozkurczowy w tyłek - pewnie po to, żeby "uspokoić" jelita na czas rezonansu.

Przez sondę podają kontrast prosto do dwunastnicy i jelita cienkiego.
Minusem jest jego ilość - kilka litrów! - co powoduje niezłe uczucie parcia w trakcie badania oraz biegunkę po.
Płyn chce się wydostać z jelit zaraz po wstaniu, mąż ledwo zdążył do łazienki - na szczęście była blisko.
Potem zaliczał wszystkie toalety w drodze powrotnej na swoją salę.
Aż wróciły wspomnienia z czasu zaostrzenia ; -)
Przez wenflon podają kontrast dożylny, który powoduje dziwne odczucia, np. ciepła czy lekkiego pieczenia.

Był to rezonans, czyli nieszkodliwe badanie, bez promieniowania RTG (jak w TK).
Poza tym enterokliza MRI jest dokładniejsza niż TK.
Mąż musiał jedynie podpisać specjalne oświadczenie odnośnie tatuażu na żebrach.
Dodam jeszcze, że przygotowanie do enteroklizy zależy od placówki/szpitala.
U męża była to 1 saszetka Fortransu oraz lewatywa.
Podawali mu również Espumisan + miał podłączoną kroplówkę z No-Spą + przed samym badaniem zrobili zastrzyk rozkurczowy (Buscolysin domięśniowo).
masterdark pisze:
15 paź 2018, 23:52
albo endoskopia dwubalonowa, tak mi się przynajmniej wydaje.
To się nazywa enteroskopia dwubalonowa, ponieważ jest to badanie jelita cienkiego.
Może być przeprowadzona od góry (jak gastroskopia) lub od dołu (jak kolonoskopia).
Żeby w pełni zbadać całe jelito cienkie, konieczne są obie te opcje.
Nie w każdym szpitalu robią to badanie.
Na łódzkich oddziałach gastro robią, ale nie wiem, jak jest w Twoim województwie, musisz się zorientować.
Doradca CU

CU u męża - diagnoza 13.04.17
REMISJA!
:serce:

Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind.
Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once.
Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.

masterdark
Początkujący ✽✽
Posty: 102
Rejestracja: 24 wrz 2018, 14:04
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: śląskie

Re: Mój przypadek

Post autor: masterdark » 17 paź 2018, 13:02

Noelia pisze:
16 paź 2018, 12:04
masterdark pisze:
15 paź 2018, 23:52
to następnym krokiem powinna być chyba enterografia lub enterokliza (pod warunkiem, że niemożność przyjęcia większej ilości płynów w krótkim czasie nie jest przeciwwskazaniem)
jolal pisze:
16 paź 2018, 08:55
W Twoim przypadku może być inaczej, ale na pewno na Twoim miejscu zrobiłabym badanie enterografii lub enteroklizy
Dokładnie tak :tak:
Cały czas rozważam, że to może być od gruźlicy. Ta gruźlica podobno naprzemiennie z remisjami trwała/trwa (trudno ustalić) u mnie kilka lat, więc mogła zająć np. jelito cienkie.
Noelia pisze:
16 paź 2018, 12:04
W przypadku enteroklizy nie pije się żadnego kontrastu - jest on podawany przez sondę (zgłębnik wprowadzony przez nos do dwunastnicy).
Te dwa badania różnią się właśnie sposobem podania kontrastu.
Mąż miał enteroklizę MRI (lepsza opcja niż TK = dokładniejsza + bezpieczna dla organizmu).
Gdyby nie problem z poważnym zapowietrzaniem przewodu pokarmowego, to wolałbym enterografię. Chociaż z enteroklizą też może być problem, jeśli podawanie kontastu trwa długo, to długo będą otwarte zwieracze przełyku i "odkurzacz" będzie pracował i mogę zwymiotować i badanie się nie uda. Na mój rozum, żeby uniknąć ryzyka poważnego zapowietrzenia się górnego odcinka przewodu pokarmowego i objawów z tym związanych, trzeba by podać kontrast bezpośrednio do dwunastnicy, w sensie z całkowitym pominięciem otwarcia przełyku, ale nie wiem, czy istnieje coś takiego.
Oczywiście będę rozmawiał o tym z lekarzem, jeśli mnie skieruje na takie badanie. Zobaczę, co mi powie, czy jest możliwość wykonania badania bez ryzyka, że się nie uda, czy po prostu będzie próba, jak się uda, to dobrze, nie, no to trudno.
O rezonans przypuszczam, że będzie trudno. Doświadczenie mi mówi, że lekarze bardziej kierują na te badania, co wymagają mniej środków z NFZ, tomografie są bardziej preferowane, bo tańsze. O tomograf też przypuszczam, że łatwo nie będzie. Mam pesymistyczne zdanie o procesie diagnostycznym wszelakich schorzeń i podejrzewam, że na razie może nie być dalszych badań. Jeśli za kilka-kilkanaście miesięcy dolegliwości będą takie same, lub większe, no to wtedy będę miał większe szanse na dalszą diagnostykę.
To są tylko moje przypuszczenia, jak będzie naprawdę, to się okaże.
Noelia pisze:
16 paź 2018, 12:04
Poprosił pielęgniarkę, by sam mógł sobie zakładać tę sondę we własnym tempie - i jak najbardziej polecam takie rozwiązanie, bo poszło mu to bardzo sprawnie, a przy tym zupełnie nic nie bolało.
A skąd ma się wiedzieć, kiedy przestać wprowadzać sondę?
Kiedyś słyszałam, albo czytałam na Forum, że to mega nieprzyjemna sprawa, że niektórzy wymiotują, a wtedy cała zabawa od nowa.
Nie wiem, skąd takie reakcje, bo mąż to się w ogóle nie męczył podczas wkładania tej rurki, prawie tego nie czuł (sonda jest cieniutka jak "kabel" od kroplówki) - ale może przyczyną jest to, że pielęgniarka "wpycha" tę sondę na siłę i bez wyczucia?
Może warto poprosić, żeby samemu to sobie zakładać, we własnym tempie?
Przyczyną może być organizm, jeden zniesie to normalnie, dla drugiego sonda będzie koszmarem. W moim przypadku, jeśli będę skierowany na próbę tego badania, zakładanie sondy na pewno nie przejdzie bezproblemowo.
Płyn chce się wydostać z jelit zaraz po wstaniu, mąż ledwo zdążył do łazienki - na szczęście była blisko.
Potem zaliczał wszystkie toalety w drodze powrotnej na swoją salę.
To ja pewnie zaliczyłbym jedną, ale będzie zajęta na bardzo długo. Mnie jak mocno czyści, to nie mogę wyjść nawet na chwilę.
Noelia pisze:
16 paź 2018, 12:04
To się nazywa enteroskopia dwubalonowa, ponieważ jest to badanie jelita cienkiego.
Może być przeprowadzona od góry (jak gastroskopia) lub od dołu (jak kolonoskopia).
Żeby w pełni zbadać całe jelito cienkie, konieczne są obie te opcje.
Nie w każdym szpitalu robią to badanie.
Na łódzkich oddziałach gastro robią, ale nie wiem, jak jest w Twoim województwie, musisz się zorientować.
A czy przy enteroskopii też trzeba kilka litrów kontrastu, czy nie?
Choroba: diagnostyka w "hibernacji"
01.01.2018 - dzień, który zmienił moje życie
Wszystko jest lepsze niż biznes
Co Cię nie wzmocni, to Cię zniszczy

masterdark
Początkujący ✽✽
Posty: 102
Rejestracja: 24 wrz 2018, 14:04
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: śląskie

Re: Mój przypadek

Post autor: masterdark » 23 paź 2018, 14:24

Termin do gastrologa za miesiąc i miesiąc gdybania, co będzie na tej wizycie. Rozważałem jedną wizytę u płatnego gastrologa, ale jeśli nie dałby mi skierowania na dalsze badania, to byłyby wyrzucone pieniądze.

Dobrze chociaż, że stoperan mi pomaga, więc dalej będę się go trzymał. Ma on jednak dziwną specyfikę działania. Działa u mnie inaczej, niż pisze w ulotce. Działanie rozpoczyna się dopiero kilka godzin po zażyciu i utrzymuje się do kilkudziesięciu godzin. Minusem jest tylko to, że czasem powoduje on potem utrudnione oddanie stolca tworząc jakąś tak jakby "gulę" w jelitach, przez którą stolec ma problem, żeby się przejść. Ale w końcu "gula" znika i oddaję stolec no i to i tak lepsze niż biegunki.
Choroba: diagnostyka w "hibernacji"
01.01.2018 - dzień, który zmienił moje życie
Wszystko jest lepsze niż biznes
Co Cię nie wzmocni, to Cię zniszczy

Awatar użytkownika
Noelia
Moderator
Posty: 1910
Rejestracja: 11 kwie 2017, 01:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Mój przypadek

Post autor: Noelia » 24 paź 2018, 08:38

masterdark pisze:
17 paź 2018, 13:02
Cały czas rozważam, że to może być od gruźlicy. Ta gruźlica podobno naprzemiennie z remisjami trwała/trwa (trudno ustalić) u mnie kilka lat, więc mogła zająć np. jelito cienkie.
Jest taka opcja.
Poczytaj też o teorii zw. z prątkami paragruźlicy, czyli MAP:
Bakteria MAP możliwą przyczyną choroby Crohna
masterdark pisze:
17 paź 2018, 13:02
O rezonans przypuszczam, że będzie trudno. Doświadczenie mi mówi, że lekarze bardziej kierują na te badania, co wymagają mniej środków z NFZ, tomografie są bardziej preferowane, bo tańsze. O tomograf też przypuszczam, że łatwo nie będzie.
Aż tak źle nie jest.
Mój miał zarówno TK, jak i MRI.
masterdark pisze:
17 paź 2018, 13:02
A skąd ma się wiedzieć, kiedy przestać wprowadzać sondę?
Na tej rurce była podziałka - miarka.
Pielęgniarka poleciła mężowi zakładać tę sondę w ruchu, nie mógł nawet na chwilę usiąść.
Także chodziliśmy sobie w kółko po szpitalu, korytarze, schody itd., a on sobie to wkładał coraz głębiej.
Kilka razy podeszliśmy do tej pielęgniarki na kontrolę, czy jest ok.
A tuż przed samą enteroklizą robią RTG - w tym zgłębniku jest drucik, więc na zdjęciach widać, czy się prawidłowo ułożył.
masterdark pisze:
17 paź 2018, 13:02
Przyczyną może być organizm, jeden zniesie to normalnie, dla drugiego sonda będzie koszmarem. W moim przypadku, jeśli będę skierowany na próbę tego badania, zakładanie sondy na pewno nie przejdzie bezproblemowo.
W szpitalach poznaliśmy sporo osób, które miały enteroklizę.
Te osoby, którym sondę zakładała pielęgniarka, niezbyt dobrze to wspominają, np. wymioty w trakcie wsuwania tej rurki i wtedy cała zabawa od początku.
Natomiast te, które same sobie wprowadzały zgłębnik, twierdzą dokładnie to samo, co mój mąż - czyli "spoko badanie" ;), nic strasznego, trochę nieprzyjemne i tyle.
Gdybym ja musiała przejść enteroklizę lub żywienie dojelitowe, to też sama bym sobie zakładała sondę do nosa - jakoś sobie samej bardziej ufam niż komuś obcemu.

Ogólnie wyglądało to mniej więcej tak, jak na tym filmiku:
How to insert an NG Tube EASILY
Ta dziewczyna choruje na CD i zakłada sobie tutaj sondę do żywienia enteralnego (dojelitowego), ale z tym zgłębnikiem do enteroklizy jest bardzo podobnie.
Łzy jej lecą, ale mówi, że nie z powodu bólu, że nie jest to bolesne, tylko to taka naturalna reakcja organizmu jak podczas kichania.
Mąż podobnie to odczuwał i też mu łzy leciały - niezbyt fajna sytuacja z tymi łzami, zwłaszcza dla faceta, gdy się spaceruje wśród ludzi na korytarzu, ale co zrobić, nie da się tego powstrzymać ;)
Ale bólu przy tym naprawdę zero, bo przed wkładaniem sondy podają do nosa sporą dawkę znieczulającego żelu z lidokainą.
masterdark pisze:
17 paź 2018, 13:02
A czy przy enteroskopii też trzeba kilka litrów kontrastu, czy nie?
Nie, do enteroskopii dwubalonowej nie pije się żadnego kontrastu.
Ta enteroskopia to taka przedłużona kolonoskopia lub przedłużona gastroskopia.
Czyli najpierw robią taką standardową kolonkę lub gastroskopię, a następnie przedłużają ją do jelita cienkiego.
Enteroskop posiada 2 balony, które wypełniają na przemian powietrzem w taki sposób, by jelito cienkie nie tworzyło pętli.
Można zbadać całą długość jelita cienkiego i pobrać z niego wycinki - wtedy wykorzystuje się obie drogi, czyli np. najpierw od góry jak gastro, zaznaczają najdalsze zbadane miejsce jelita specjalnym markerem, a potem od dołu jak kolono - do tego zaznaczonego miejsca.
Doradca CU

CU u męża - diagnoza 13.04.17
REMISJA!
:serce:

Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind.
Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once.
Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.

masterdark
Początkujący ✽✽
Posty: 102
Rejestracja: 24 wrz 2018, 14:04
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: śląskie

Re: Mój przypadek

Post autor: masterdark » 24 paź 2018, 16:17

Noelia pisze:
24 paź 2018, 08:38
W szpitalach poznaliśmy sporo osób, które miały enteroklizę.
Te osoby, którym sondę zakładała pielęgniarka, niezbyt dobrze to wspominają, np. wymioty w trakcie wsuwania tej rurki i wtedy cała zabawa od początku.
Natomiast te, które same sobie wprowadzały zgłębnik, twierdzą dokładnie to samo, co mój mąż - czyli "spoko badanie" ;), nic strasznego, trochę nieprzyjemne i tyle.
Ja jestem nieco specyficzny, mam coś, co można by nazwać wrodzoną hipersensorycznością układu nerwowego i u mnie reakcje są znacznie zwiększone. Owszem dyskomfort może być mniejszy, jeśli bym sondę wkładał sam, ale marne szanse, że przebiegnie to bezproblemowo. Udać się powinno, jeśli bym nie kichnął, no ale nie będzie to bezproblemowe.
Noelia pisze:
24 paź 2018, 08:38
Nie, do enteroskopii dwubalonowej nie pije się żadnego kontrastu.
Ta enteroskopia to taka przedłużona kolonoskopia lub przedłużona gastroskopia.
Czyli najpierw robią taką standardową kolonkę lub gastroskopię, a następnie przedłużają ją do jelita cienkiego.
Enteroskop posiada 2 balony, które wypełniają na przemian powietrzem w taki sposób, by jelito cienkie nie tworzyło pętli.
Można zbadać całą długość jelita cienkiego i pobrać z niego wycinki - wtedy wykorzystuje się obie drogi, czyli np. najpierw od góry jak gastro, zaznaczają najdalsze zbadane miejsce jelita specjalnym markerem, a potem od dołu jak kolono - do tego zaznaczonego miejsca.
To chyba wolę tą enteroskopię, niż enteroklizę czy enterografię. To się uda, a enterokliza czy enterografia niekoniecznie. Przy enterografii problem z przyjmowaniem płynu, a przy enteroklizie zaś, pomijając męczenie się z sondą, to potem przeszkodą może być to moje tajemnicze schorzenie powodujące, że żołądek w pewnym sensie pracuje jak odkurzacz, gdy otwarte są zwieracze przełyku, to doprowadza do zapowietrzenia żołądka, a następnie objawów, które mogą uniemożliwić dalsze podawanie kontrastu.
Jeśli lekarz mimo to mnie jednak skieruje, no to próbę podejmę. W sumie szanse, że się uda są 50/50.
Choroba: diagnostyka w "hibernacji"
01.01.2018 - dzień, który zmienił moje życie
Wszystko jest lepsze niż biznes
Co Cię nie wzmocni, to Cię zniszczy

masterdark
Początkujący ✽✽
Posty: 102
Rejestracja: 24 wrz 2018, 14:04
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: śląskie

Re: Mój przypadek

Post autor: masterdark » 24 paź 2018, 17:59

A no i enteroskopia w ogóle pokaże, jak daleko ciągną się zmiany. No bo zmiany są w żołądku, dwunastnicy i ileum terminale (zakładam, że zmiany w żołądku i dwunastnicy się utrzymują, bo za bardzo nie mogłem tego leczyć i wątpię, aby to się cofnęło). Może to jest to jest to samo schorzenie, które ciągnie się od żołądka do ileum terminale. No i to chyba tylko enteroskopią można wyjaśnić, enterokliza czy enterografia tego chyba nie wyjaśnią.
Choroba: diagnostyka w "hibernacji"
01.01.2018 - dzień, który zmienił moje życie
Wszystko jest lepsze niż biznes
Co Cię nie wzmocni, to Cię zniszczy

masterdark
Początkujący ✽✽
Posty: 102
Rejestracja: 24 wrz 2018, 14:04
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: śląskie

Re: Mój przypadek

Post autor: masterdark » 25 paź 2018, 22:55

A może helicobacter po części spowodował te zmiany w ileum terminale. Wyczytałem, że u niektórych osób długotrwały helicobacter może przyczynić się wspólnie z innymi czynnikami do różnych rzeczy, więc być może też i do np. zapalenia jelita cienkiego. Przypuszczam, że dalej helicobactera mogę mieć, bo pełne leczenie jest u mnie niemożliwe, bo ja nie mogę inhibitorów pompy i tego nie brałem.
Albo helicobacter i jakieś inne bakterie/czynniki (bo ja uważam, że helicobacter nie jest samodzielną przyczyną zapalenia żołądka) najpierw były w żołądku i dwunastnicy, a potem poszły do jelita cienkiego.

Mam czas na snucie różnych hipotez, bo nawet jeśli na tej wizycie, co będzie za miesiąc gastrolog od razu da skierowanie na następne badania, to raczej nie będzie to na cito (to, że na oddział na kolonoskopię dostałem na cito, to miałem jakieś po prostu szczęście) i sobie poczekam z pół roku. Tak więc mam co najmniej około pół roku na snucie hipotez.
Choroba: diagnostyka w "hibernacji"
01.01.2018 - dzień, który zmienił moje życie
Wszystko jest lepsze niż biznes
Co Cię nie wzmocni, to Cię zniszczy

Awatar użytkownika
Noelia
Moderator
Posty: 1910
Rejestracja: 11 kwie 2017, 01:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Mój przypadek

Post autor: Noelia » 26 paź 2018, 09:22

masterdark pisze:
24 paź 2018, 16:17
To chyba wolę tą enteroskopię, niż enteroklizę czy enterografię. To się uda, a enterokliza czy enterografia niekoniecznie.
Wątpię, żeby ktoś Cię skierował prosto na enteroskopię, bez wcześniejszej enteroklizy lub enterografii.
Enteroskopia to drogie (ok. 6000 zł, jak sam gdzieś napisałeś), inwazyjne i trudno dostępne badanie, na NFZ to robią zapewne dopiero wtedy, gdy badania obrazowe nie są w stanie wyjaśnić objawów ze strony jelita cienkiego.
Czyli najpierw to raczej enterokliza lub enterografia, są kilka razy tańsze (opcja TK ok. 500 zł, opcja MR ok. 800 zł), nieinwazyjne (bezpieczne) i dość łatwo dostępne.
Plusem enteroskopii jest to, że mogą pobrać wycinki hist-pat.
Z kolei plusem enteroklizy/enterografii jest to, że widać także zmiany "na zewnątrz" jelita, ew. zwężenia, ropnie, przetoki, guzy zapalne itp. + dodatkowo inne narządy dookoła (wątrobę, trzustkę itd.).
masterdark pisze:
25 paź 2018, 22:55
to, że na oddział na kolonoskopię dostałem na cito, to miałem jakieś po prostu szczęście
Mój mąż dostał skierowanie na pierwszą kolonkę właśnie na cito, ze względu na krwawienia - tzn. powiedział, że widzi krew w stolcu, więc lekarka zbadała per rectum, gdzie również było sporo krwi, także tak wypisała to skierowanie i badanie miał bardzo szybko.
W innym przypadku musiałby zrobić kolono prywatnie.
Ale nie wiem, czy zawsze jest to (ta krew widoczna gołym okiem) wystarczająca przesłanka, by wpisać "na cito", pewnie zależy od lekarza.
Doradca CU

CU u męża - diagnoza 13.04.17
REMISJA!
:serce:

Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind.
Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once.
Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.

masterdark
Początkujący ✽✽
Posty: 102
Rejestracja: 24 wrz 2018, 14:04
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: śląskie

Re: Mój przypadek

Post autor: masterdark » 26 paź 2018, 12:21

Noelia pisze:
26 paź 2018, 09:22
Wątpię, żeby ktoś Cię skierował prosto na enteroskopię, bez wcześniejszej enteroklizy lub enterografii.
Enteroskopia to drogie (ok. 6000 zł, jak sam gdzieś napisałeś), inwazyjne i trudno dostępne badanie, na NFZ to robią zapewne dopiero wtedy, gdy badania obrazowe nie są w stanie wyjaśnić objawów ze strony jelita cienkiego.
Czyli najpierw to raczej enterokliza lub enterografia, są kilka razy tańsze (opcja TK ok. 500 zł, opcja MR ok. 800 zł), nieinwazyjne (bezpieczne) i dość łatwo dostępne.
Tzn w moim przypadku próba enteroklizy lub enterografii, bo jak już pisałem, moje problemy mogą uniemożliwić przyjęcie odpowiedniej ilości kontrastu, obojętne czy to przy enteroklizie czy przy enterografii. I jeśli się nie uda, to pozostanie enteroskopia, albo brak badań jelita cienkiego.
Noelia pisze:
26 paź 2018, 09:22
Mój mąż dostał skierowanie na pierwszą kolonkę właśnie na cito, ze względu na krwawienia - tzn. powiedział, że widzi krew w stolcu, więc lekarka zbadała per rectum, gdzie również było sporo krwi, także tak wypisała to skierowanie i badanie miał bardzo szybko.
W innym przypadku musiałby zrobić kolono prywatnie.
Ale nie wiem, czy zawsze jest to (ta krew widoczna gołym okiem) wystarczająca przesłanka, by wpisać "na cito", pewnie zależy od lekarza.
Ja krwi nie miałem, jedyne co zgłaszałem ogólnie to biegunki na przemian z "blokadami" i nocne bóle brzucha, gdy nie wezmę na noc no-spy. Tak więc po prostu miałem chyba jakieś szczęście z tym cito. Miałem obawy, czy szpital nie odrzuci tego cito, ale się okazał, że ten lekarz pracuje też w szpitalu, a szpitale podobno nie odrzucają cito, jeśli jest ono wystawione przez lekarza pracującego także w szpitalu, w innym przypadku może być różnie. Więc wiem, czemu szpital nie odrzucił cito, ale z jakiego konkretnie powodu lekarz wystawił cito, to nie wiem.
Miałem do wyboru kolonoskopię ambulatoryjnie prywatnie, albo na NFZ na oddziale, bo opcja wystawienia skierowania na kolonoskopię na NFZ ambulatoryjnie jest w moim przypadku niedostępna.
Teraz w listopadzie idę do innego lekarza (też pracuje dodatkowo w szpitalu), bo tamten był mało rozmowny i miałem obawy, że mogę się od niego niewiele dowiedzieć.
Mam taki plus, że za każdym umawianiem wizyty jeśli zechcę, mogę wybierać innego lekarza i w innym miejscu, bo nie korzystam z lekarzy specjalistów na NFZ, tylko przez pewną firmę, w której mam dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne. Oczywiście mogę wybierać tylko tych prywatnych lekarzy, którzy współpracują z tą firmą. Ma to jeden mały minus, że jest ograniczona możliwość wystawiania skierowań na ambulatoryjne badania, nie wiem, jak jest konkretnie w przypadku enteroklizy, enterografii i gastroskopii, ale możliwe, że będzie potrzebny przynajmniej dobowy pobyt w szpitalu. No ale wolę to, niż czekanie pół roku na samą wizytę do gastrologa na NFZ. No chyba, żeby weszły gorsze przepisy, że w tym pakiecie nie będzie można wystawiać czegokolwiek na NFZ, a teoretycznie mogą takie coś wprowadzić w każdej chwili, no to wtedy będę musiał zapisać się do gastrologa na NFZ.
Choroba: diagnostyka w "hibernacji"
01.01.2018 - dzień, który zmienił moje życie
Wszystko jest lepsze niż biznes
Co Cię nie wzmocni, to Cię zniszczy

masterdark
Początkujący ✽✽
Posty: 102
Rejestracja: 24 wrz 2018, 14:04
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: śląskie

Re: Mój przypadek

Post autor: masterdark » 27 paź 2018, 12:46

Nie wiem, co za dziadostwo ja mam w stolcu, żeby je trzeba było nawet godzinę wycierać, może to żółć i ona dostaje się do stolca w większych ilościach? Gdy mam "bardzo dobry stolec" to podcieram się około 10 minut i to chyba moje minimum podcierania. Lekarze jak na razie zignorowali akurat ten objaw, a na pewno nie jest to normalne. Pewnie po prostu nie wiedzą, a lekarze zazwyczaj nie lubią przyznawać się do niewiedzy, więc udają, że "nie słyszeli". Do mojego stolca dostaje się coś, co dostawać się nie powinno, albo nie w takich ilościach, jak się dostaje. Albo jakiś narząd produkuje zdecydowanie za dużo jakiejś mazi, albo jest jakieś "lewe połączenie" pomiędzy jelitami, a czymś, w czym znajduje się normalnie ta maź.
Choroba: diagnostyka w "hibernacji"
01.01.2018 - dzień, który zmienił moje życie
Wszystko jest lepsze niż biznes
Co Cię nie wzmocni, to Cię zniszczy

masterdark
Początkujący ✽✽
Posty: 102
Rejestracja: 24 wrz 2018, 14:04
Choroba: w trakcie diagnozy
województwo: śląskie

Re: Mój przypadek

Post autor: masterdark » 06 lis 2018, 07:16

Wczorajsza pierwsza połowa dnia była najmocniejsza od początku problemów, z niewielkimi przerwami 2 i pół godziny w toalecie, 4 rolki papieru i 4 stoperany. Gdyby nie stoperan, to wczoraj spędził bym chyba w toalecie cały dzień od rana do wieczora, może z tymi niewielkimi przerwami. Mam trochę obaw, że stoperan straci skuteczność wcześniej, niż gastrolog postawi diagnozę i wdroży odpowiednie leczenie, bo wtedy mogą się zdarzać dni, że od rana do wieczora będę wyłączony z funkcjonowania.
Choroba: diagnostyka w "hibernacji"
01.01.2018 - dzień, który zmienił moje życie
Wszystko jest lepsze niż biznes
Co Cię nie wzmocni, to Cię zniszczy

Awatar użytkownika
Noelia
Moderator
Posty: 1910
Rejestracja: 11 kwie 2017, 01:03
Choroba: CU u partnera
województwo: łódzkie

Re: Mój przypadek

Post autor: Noelia » 06 lis 2018, 11:21

masterdark pisze:
06 lis 2018, 07:16
4 rolki papieru
To zamiast tego papieru lepiej korzystać z bidetu albo z prysznica.
Do mycia jakiś płyn do higieny intymnej o łagodzącym i ściągającym działaniu (np. z korą dębu) albo specjalny preparat "proktologiczny" w stylu pianki oczyszczającej Proktis-M (mąż używa tej pianki, wg niego działa super, sprawdza się też przy szczelinie i hemoroidach).
A poza domem wilgotne chusteczki, czyli tzw. mokry papier toaletowy.
Takiego zwykłego, suchego papieru to mąż praktycznie w ogóle nie używa.
Doradca CU

CU u męża - diagnoza 13.04.17
REMISJA!
:serce:

Don't fight in the North or the South. Fight every battle, everywhere, always, in your mind.
Everyone is your enemy, everyone is your friend. Every possible series of events is happening all at once.
Live that way and nothing will surprise you. Everything that happens will be something that you've seen before.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Izba przyjęć”