Sulfazalin... zaostrzenie

Nie mam diagnozy.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
szamanka
Debiutant ✽
Posty: 5
Rejestracja: 20 lut 2007, 22:30
Choroba: CU
Lokalizacja: śląskie
Kontakt:

Sulfazalin... zaostrzenie

Post autor: szamanka » 15 mar 2007, 22:32

hej:) dlugo sledze forum ale dopieor teraz odwazylam sie napisac cos:) czuje ze to zly dzial wogole no al ejakos zaczac trzeba:)

choruje jakis 3 rok,pierwszy rok wszyskto ukrywalam i zbagatelizowalam problem chyba dlatego ze mialam te 14 czy 15 lat i wydawal mi sie to krepujacy temat.
Jak si ejuz przyznalam w domu to po badaniach stolca mama wyniki zaniosla do swojego kumpla (lekarza ktory pisal prace na temat CU) ten bez badania przepisal mi tabletki Sulfalazin, doszedl do wniosku ze mloda jestem i badania byly by dla mnie krepujace i meczace no i tka zyjde do dnia dzisiejszego. Czuje jakies dziwne stany od tygodnia,tak jakby drzenie miesni, ogolne oslabienie, zawroty glowy sama podejrzewam anemie ale w poniedzialek ide na badanie dopiero.
Jestem przed matura wiec stresow bardzo duzo no i troche si eboje zeby to si ebardzo zle nie skonczylo...i czuje ze ciagle sama sobie dzialam na szkode bo pod opieka lekarza bylabym bezpieczniejsza... ale ciekzo mi sie przelamac.
no nic wygadalam sie....
i szczerze z teog co czytam to Mamcia goruje na forum:) moze mi przemowi do rozsadku:) i cos z soba zrobie:)
pozdrawiam goraco:)

-Ania- edit:
post wydzielony z wątku CD a CU
Ostatnio zmieniony 15 mar 2007, 22:51 przez szamanka, łącznie zmieniany 2 razy.
" w życiu piękne są tylko chwile..."

Tamara
Debiutant ✽
Posty: 48
Rejestracja: 30 mar 2005, 15:12
Choroba: CU u rodzica
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Sulfazalin... zaostrzenie

Post autor: Tamara » 16 mar 2007, 09:24

Droga Szamanko,
Pamiętaj, nie ma wstydliwych spraw jesli chodzi o nasze zdrowie.
Ja mam juz swoje lata i kazda wizyta u lekarza ginekologa wiaze sie z jakims stresem (z wiekiem z coraz mniejszym). Lekarze odpowiednich specjalnosci sa od tego zeby nam pomagac. Naleza do nich rowniez proktolodzy i gastrolodzy. Siedzialam kiedys w kolejce z synem do proktologa. Ludzie w kolejce rozmawiali o swoich problemach zwiazanych ze schorzeniami i naprawdę nikt sie nie krepowal. Wszystko to ludzkie sprawy. Dla tych lekarzy to codziennosc. Trzeba tylko dopasowac sobie lekarza, ktory wzbudza w nas zaufanie.
Matura juz niedlugo i nie masz czasu na siedzenie w kolejkach w przychodni calymi przedpoludniami. Moze powinnas pojsc na prywatna wizyte (jezeli cie stac) do dobrego, sprawdzonego specjalisty. Na pewno ktos z forum Ci doradzi kogos z okolicy. Przeciez jestesmy z calej Polski.
goraco pozdrawiam
Tamara
(mój syn tez ma mature w tym roku )
Musia30

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Sulfazalin... zaostrzenie

Post autor: Mamcia » 16 mar 2007, 12:08

Do lekarza biegiem-marsz. A tak poważnie to można napoisać setkę artykółów, ale giaGNOZY BEZ BADAŃ NIE MOŻNA POSTAWIĆ. A MOŻĘ TO NIE cu I BIERZESZ LEKI NIEPOTRZEBNIE????
mamcia
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

szamanka
Debiutant ✽
Posty: 5
Rejestracja: 20 lut 2007, 22:30
Choroba: CU
Lokalizacja: śląskie
Kontakt:

Re: Sulfazalin... zaostrzenie

Post autor: szamanka » 16 mar 2007, 13:23

dziekuje bardzo:) kurcze balam sie odezwac na forum a teraz widze ze chyba niepotrzebnie.
Fakt...prywatnie byloby najlepiej bo szybko:) narazie w poniedzialek ide pobrac krew bo czuje sie okropnie oslabiona... no i wiazac to z choroba sama u siebie podejrzewam anemie a do tego jeszcze chora jestem:)

najbardziej boje sie wyladuje w szpitalu i nici z przygotowan do matury...

pozdrawiam cieplo:)
" w życiu piękne są tylko chwile..."

Aniijjaa
Początkujący ✽✽
Posty: 469
Rejestracja: 27 sty 2007, 14:49
Choroba: CU
województwo: opolskie

Re: Sulfazalin... zaostrzenie

Post autor: Aniijjaa » 16 mar 2007, 13:59

Szamanko nie bój się!!!! strach ten wielki i ciągły same problemy na nas sprowadza.Wstydzić się też nie ma czego ,od tego są lekarze i całą uwagę skupiają na problemie.W momencie badania, rozmowy z pacjentem muszą być skupieni nad wynikami,objawami,nad tym wszystkim co jest ważne w doborze postawienia odpowiedniej diagnozy i dobrania odpowiedniego leczenia.To jest tak jak masz do rozwiązania jakieś zadanie matematyczne-w momencie kiedy je rozwiązujesz nie myslisz o biologii tylko cała uwagę skupiasz nad tym zadaniem aby je dobrze rozwiązać.Kiedy rozwiążesz setki takich zadań o różnych wynikach staje się to rutyną dla Ciebie,robisz to wg schematów ale nadal nie myślisz przy tym o biologii. :wink:
Jeżeli Ci się nie podoba podejście Twojego lekarza do Ciebie zawsze możesz przerwać badanie,zawsze możesz wyjść z gabinetu i więcej tam nie wracać,nie musisz się do niczego zmuszać !!- to nie koniec świata ,jest wielu innych lekarzy którzy mają odpowiednie kompetencje i mają dobre podejście do pacjenta, a to jest bardzo ważne.
Trzymaj się ciepło .
Aniijjaa

Graga
Początkujący ✽✽
Posty: 169
Rejestracja: 13 paź 2006, 18:49
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontakt:

Re: Sulfazalin... zaostrzenie

Post autor: Graga » 16 mar 2007, 18:33

Przypuszcam, że dla większośći z nas na początku mówienie o swojej chorobie było krępujące - nawet w gronie rodzinnym, nie mówiąc już o innych osobach. U mnie przynajmniej tak było, ale teraz jest inaczej. Nie ma się czego wstydzić, choroba jak każda inna i nie najgorsza, tylko trzeba się przyzwyczaić, a do tego trzeba czasu. Życzę Ci powodzenia i żebyś trafiła do lekarza, który przypadnie Ci do gustu.

exa
Doświadczony ❃
Posty: 1741
Rejestracja: 28 sie 2006, 19:13
Choroba: CU
województwo: łódzkie
Lokalizacja: Łódź/Piaseczno

Re: Sulfazalin... zaostrzenie

Post autor: exa » 16 mar 2007, 19:18

szamanka, jak czytasz forum to widzisz jak nikt sie nie krepuje, nawet opisywaniem, kiedy nie zdąży...więc kobiałko sie nic nie martw, rozmowa ułatwia wiele, a jak masz wątpliwości to pisz do kogokolwiek, albo ogólnie na forum....nie zostaniesz bez odpowiedzi i podniesienia na duchu....kazdy przechodzi przez taki etap..a później jest tylko lepiej :wink:
choruję od 96 roku, diagnoza od 98, remisja: od 2004 z 3 miesięczną przerwą:) bez leków (nie polecane)

szamanka
Debiutant ✽
Posty: 5
Rejestracja: 20 lut 2007, 22:30
Choroba: CU
Lokalizacja: śląskie
Kontakt:

Re: Sulfazalin... zaostrzenie

Post autor: szamanka » 16 mar 2007, 21:32

widze wsparcie tutaj dosc dobre:)

no tak w domu niejednoktortnie mnie nie rozumieja. W tej chwili tyle poczytalam o anamii ze wzgledu na to ze sie bardzo zle czulam no i podejrzewam z ei mnie dopadla bo w koncu jak jelita nie do konca sa dobrze leczone to i ubytek krwi dalej jest...
Mozecie mi polecic jakiegos dobrego lekarza ze Ślaska? mieszkam dokoladnie w Rudzie Śląskiej ale z tego co juz z postow poczytalam to w katowicach ponoc jest jakis fajny:)

do konca nie wiem jak sie za to zabrac i jak znalesc czas pomiedzy nauka do matury...no i ciagle strach przed tym glupim szpitalem;(

dizkei za wsparcie:) a czytanie forum zawsze w tym anszym mnieszczesciu poprawi ami humor:) bo wiem ze nie jestem sama:) i fakt ze potraficie juz z dystansem podejsc do choroby jest dla mnie motywujacy:)
" w życiu piękne są tylko chwile..."

Adam

Re: Sulfazalin... zaostrzenie

Post autor: Adam » 17 mar 2007, 09:39

Zenobius pisze:Szpitala sie nie ma co bac. Ludzie demonizuja szpital, tak jak pojscie do psychologa :-)
Jak czlowiek idzie do szpitala to juz horror, jak idzie do psychologa to na pewno wariat ;-)
Bez przesady, czasem dobrze jest pojsc do szpitala, polezec kilka dni, przejsc wszystkie badania na miejscu i byc pod okiem lekarzy. To nic strasznego, a przynajmniej szybko mozna uzyskac dobre leczenie :-)

Ja sie w grudniu przeszedlem na tydzien ponad.. i nie zaluje, a i fajnie bylo :-)
patrzac na to co jesz to chyba nie czesto bywasz w szpitalu, dla mnie szpital to tragedia, jesli na zywca wkladaja rure do roznych otworow, nie moga po 5-10 razy wbic sie weflonem itd i lezec z jakimis staruchami, ktore zaczepiaja, mozna zejsc na psychike przy 10+ razie
szamanka pisze:...ten bez badania przepisal mi tabletki Sulfalazin, doszedl do wniosku ze mloda jestem i badania byly by dla mnie krepujace i meczace no i tka zyjde do dnia dzisiejszego
?! 8-O

fajny lekarz, jesli tak go mozna nazwac, przez jego super decyzje to jeszcze bedziesz sie leczyc w szpitalu w trakcie matury i mozesz przez to oblac..

misty
Debiutant ✽
Posty: 18
Rejestracja: 30 sty 2007, 14:48
Choroba: CU
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Spod stolicy

Re: Sulfazalin... zaostrzenie

Post autor: misty » 17 mar 2007, 10:44

Ja bardzo lubie byc w szpitalu i wlasciwie jestem tam codziennie, bo studiuje medycyne. Nie martw sie Szamanko, ze jesli wyladujesz w spitalu, to nie bedziesz mogla sie przygotowac do matury. Wrecz przeciwnie - lezysz sobie w lozku, nie musisz sprzatac pokoju ani wynosic smieci i masz mnostwo czasu na nauke :).

Babsi72
Debiutant ✽
Posty: 5
Rejestracja: 15 mar 2007, 15:02
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Sulfazalin... zaostrzenie

Post autor: Babsi72 » 17 mar 2007, 11:28

Witam,
szpital nie jest taki straszny. Ja byłam tam dokładnie 22 dni. Przez pierwsze dni było bardzo źle, ale dostałam kopa od dziecka i się pozbierałam. Poza tym leżała ze mną starsza pani ok. 70-tki i okazało się, że jest takim dobrym duchem całego oddziału, z każdym potrafiła porozmawiać i dodać otuchy. minęło prawie 5 miesięcy a ja dalej ją mile wspominam i nawet wybieram się do niej z wizytą. Opuszczenie murów szpitala jest niewątpliwie najfajniejsze, ale można się tak przejąć tą wiadomością, jak ja , że zemdlałam i strzeliłam czółkiem w umywalkę, ale i tak nie trzymali mnie za długo. Porobili wszystkie badania, a lekarz z mojej sali był kompetentny chociaż młody.
Szamanko w szpitalu też można się przygotować do matury, wiadomo jeden dzień jest lepszy drugi gorszy, ale zawsze można się jakoś zorganizować i dasz sobie radę . Trzymam kciuki i pozdrawiam cieplutko.
Basia
Buziaczki Babsi72

Adam

Re: Sulfazalin... zaostrzenie

Post autor: Adam » 17 mar 2007, 11:35

Zenobius pisze:Lezalem w sumie prawie dwa tygodnie, ale owszem, nie bywam tam czesto.
No wlasnie, a ja liczylem wizyty w szpitalu i skonczylem na 10ciu jak jeszcze na dzieciecy chodzilem.. dzieciecy tak w ogole to tragedia 2 razy wieksza jak dla doroslych, bo tam sie ucza, wiecej bolu ogolnie.. ja lezalem 3-4 tyg to myslalem ze zejde na psychike tam do tego bylo swieto niepodleglosci wiec oszczednie wylaczyli ogrzewanie i przyniesli nam koce pod okna (na dzieciecym..) szkoda gadac.. albo suche pieczywo, jak ktos nie ma zeby ktos cos do jedzenia dowiozl to mozna z glodu pasc bo ile mozna jesc suche pieczywo, czesto sa tez akcje ze np mialem diete bezresztkowa a oni zupe mi podaja i tam pelno marchewki i innych warzyw.. no to nic nie jadlem.. albo hasla w stylu ze moze mi ktos gruszki do lewatywy kupic z rodziny (dzieciecy, przed kolanoskopia) albo bede musial miec z tego wielorazowego zestawu 1,5 litra (na oko).. wiec o czym mowic, szpital to tragedia, nie mowiac ze o 3/4 rzeczy pewnie nie wiemy co sie dzieje innego absurdalnego np w trakcie zabiegow, slyszalem np o akcjach oszczedzania na 'srodku usypiajacym' i ludzie sie budzili w trakcie kolanoskopii np.. polska to okropny kraj, kiedys bylem w szpitalu w austrii ale to ze skora mialem (pomiajac fakt ze za 1 razem calosc wyleczyli) to warunki luksusowe, doslownie, w zyciu bym sie nie spodziewal ze tak moze byc w szpitalu, jak w domu, moze nawet lepiej, 3 rozne obiady do wyoru, czysto, wszystko nowe, park z bungalowami jako sale + pomieszczenie dla pielegniarki.. eh

Grześ
Początkujący ✽✽
Posty: 133
Rejestracja: 25 lut 2007, 18:21
Choroba: CD
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Gorzów Wlkp.
Kontakt:

Re: Sulfazalin... zaostrzenie

Post autor: Grześ » 17 mar 2007, 15:38

Pełna diagnostyka przy naszych chorobach to podstawa, żeby ustawić dobrze leczenie. Niektóre z badań można wykonać tylko w szpitalu. Ja byłem ostatnio 10 dni i miałem robioną diagnostykę aby sprawdzić aktualny stan choroby. Wiadomo, że nikt nie lubi tego miejsca, ale naprawdę nie było źle. Sala dwuosobowa, czysta, cieplutko mimo mrozów na zewnątrz, jedzenie dobre, pielęgniarki miłe i bardzo dużo czasu na różne rzeczy. Nauka jak najbardziej jest możliwa.

Pozdrawiam.
Grześ.

Graga
Początkujący ✽✽
Posty: 169
Rejestracja: 13 paź 2006, 18:49
Choroba: CU
województwo: śląskie
Lokalizacja: Górny Śląsk
Kontakt:

Re: Sulfazalin... zaostrzenie

Post autor: Graga » 17 mar 2007, 17:09

Szamanko, jeśli chcesz iść na prywatną wizytę do lekarza to chętnie mogę Ci kogoś polecić. Na tym forum jest on raczej mało znany, bo większość leczy się u lekarzy z kliniki. Mój lekarz z pewnością podniesie Cię na duchu , a przy okazji zajrzy tu i ówdzie. Wizyta jest jednak dosyć kosztowna. Jeśli chcesz namiary napisz do mnie na gg, opiszę Ci dokładnie namiary i warunki. Gabinet jest w Katowicach. Ja mieszkam w Świętochłowicach, więc niedaleko Ciebie. Pozdrawiam, mój mój numer gg znajdziesz w moim profilu.

Adam

Re: Sulfazalin... zaostrzenie

Post autor: Adam » 18 mar 2007, 08:21

W takich ze na wejsciu masz wrazenie ze cofasz sie w czasie o 50 lat..

ODPOWIEDZ

Wróć do „Izba Przyjęć - Nie Mam Diagnozy”