Uff, wyszłam ze szpitala w końcu

Mam diagnozę, opisuję mój przypadek.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
slonko
Początkujący ✽✽
Posty: 123
Rejestracja: 08 lut 2008, 08:13
Choroba: CD
województwo: świętokrzyskie
Lokalizacja: Kielce
Kontakt:

Re: Uff, wyszłam ze szpitala w końcu

Post autor: slonko » 28 mar 2008, 15:05

No cóż, nie zawsze tak jest. Czasami jak zmniejsza się dawkę to wszystko zostaje w takim stanie, jakby się brało cały czas dużą dawkę. W moim przypadku niestety albo właśnie stety, odstawianie sterydów spowodowało powrót objawów zaostrzenia, oczywiście dużo słabszych, i sporo skutków ubocznych, ale właśnie dzisiaj idę do mojego lekarza i sobie o tym porozmawiam. Narazie to ja zbyt zielona w tym jestem by cokolwiek tu mówić. Na pewno napisze jeszcze ktoś bardziej " oświecony" i obyty w tych sprawach :roll:
Ważę: 50kg
Mierzę: 164 cm
Stan: remisja?
Biorę: asamax 500mg 3x2, azatiopryna 50mg 1x2

Kocham Was za to, że jesteście, dajecie mi siłę...

Wiola.

nemezis
Początkujący ✽✽
Posty: 194
Rejestracja: 24 kwie 2007, 21:50
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Uff, wyszłam ze szpitala w końcu

Post autor: nemezis » 28 mar 2008, 21:50

Przeczekam weekend, zobaczymy. Dzis kibelek 2 razy, całkiem nieźle, nie boli. Żarełko tylko gotowane (szpinak, ryba, marchewka), jak sie nie poprawi, walę do lekarza. A immunopesantów w ciąży nie wolno z tego co wiem...

Mamcia
Specjalista od Spraw medycznych
Posty: 10316
Rejestracja: 04 mar 2004, 16:08
Choroba: CD u dziecka
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Uff, wyszłam ze szpitala w końcu

Post autor: Mamcia » 29 mar 2008, 08:32

Nie racja. Zależy od przypadku. Co prawda ostatnia praca o której pisałam wykazała nieznaczny negatywny wpływ, ale lepsze to niż zaostrzenie. Poczytajcie o ciąży po przeszczepie.
Przyłacz się do Towarzystwa J-elita. Działamy dla waszego dobra, ale bez Waszej pomocy niewiele zrobimy.

nemezis
Początkujący ✽✽
Posty: 194
Rejestracja: 24 kwie 2007, 21:50
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Uff, wyszłam ze szpitala w końcu

Post autor: nemezis » 31 mar 2008, 19:39

Chyba na razie sie uspokoiło. Z przykrością i wstydem muszę się przyznać, że to małe zaostrzonko zawdzięczam raczej słoikowi kapuchy kiszonej, który wówczas byłam uprzejma pochłonąć w całości :cry: proszę nawet tego nie komentować... :twisted:
teraz jest ok, znowu 1-2 razy kibelek, co prawda zwarcie mej kupy już nie jest tak imponujące jak przy 50 mg encotronu, ale też przyznam, że jem masę warzyw i owoców, a to raczej nie zatwardza. Coś za coś. Ważne że nie ma sraki i nic nie boli. Tylko zawsze po jedzeniu brzuch mam pękaty :smutny: jak w 7 miesiącu co najmniej, a jestem w 4, więc to jeszcze nie od tego. Taki chyba urok tej choroby i już.

AAA, no i dekolt mi niestety wysypało pryszczolami - takimi jakby wysypka, ale boli:mad: teraz to już nie wiem, czy to sterydy czy ciąża, bo mojej siostrze sie w ciąży cera jakby nadpsuła, więc pieron wie... Ważne, że gęba nieruszona, w golfikach będę biegac na razie i tyle...

Awatar użytkownika
misiek1
Aktywny ✽✽✽
Posty: 889
Rejestracja: 09 gru 2006, 19:43
Choroba: CD
województwo: lubuskie
Lokalizacja: Zielona Góra
Kontakt:

Re: Uff, wyszłam ze szpitala w końcu

Post autor: misiek1 » 01 kwie 2008, 16:44

nemezis pisze:Chyba na razie sie uspokoiło. Z przykrością i wstydem muszę się przyznać, że to małe zaostrzonko zawdzięczam raczej słoikowi kapuchy kiszonej, który wówczas byłam uprzejma pochłonąć w całości :cry: proszę nawet tego nie komentować... :twisted:
Jednak skomentuję :D

Sam trafiłem po dużej paczce M&M's do szpitala rok temu w kwietniu, raz na 2-3 miesiące mam zaostrzenie trwające do dwóch tygodni i jest spowodowane przejedzeniem albo niewłaściwą dietą.

Słoika kapusty chyba bym się nie odważył zjeść :lol:
Martwisz się chorobą ? ale z Ciebie egoista, na tej samej ziemi umiera codziennie tysiące dzieci z głodu, to jest prawdziwa choroba.

Zaglądam tu raz na jakiś czas ale nie są to godziny ani dni a nawet tygodnie :)

nemezis
Początkujący ✽✽
Posty: 194
Rejestracja: 24 kwie 2007, 21:50
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Uff, wyszłam ze szpitala w końcu

Post autor: nemezis » 11 kwie 2008, 23:13

No i skończyły się wakacje. Znowu jest źle :cry: zeszłam do 30 mg encortonu i się zaczęło: :wc: wczoraj już 5 razy, oczywiście sraka, a jakże, do tego pojawił się śluz no i pobolewa jak zwykle prawa strona. Popędziłam do mojej doktor do MSWiA - zrobiła mi ekspresem CRP, przez godzine czekałam jak na wyrok, bo powiedziała, że może będę musiała zostać na oddziale, poryczałam się ze strachu, bo jak sobie znowu ten szpital wyobrażę, to... :smutny: Na szczęście CRP wyszło 30, czyli duże, znaczy zoastrzenie, ale mogę to próbować na razie opanowac w domu. Co oznacza powrót do dawki 50 mg :cry: czyli całe schodzenie zdawki na nic. Jak nie przejdzie w pare dni, to szpital mnie nie ominie. Całe 1,5 miesiąca było dobrze, długo, co? :mad: Załamało mnie to, przecież ten koszmar się nigdy nie skończy, psycha mi siada, a dziś w nocy mi sie śniło, że umarłam :cry: koszmar jakiś.... jak tu sobie radzić? Chyba jednak jestem sterydozależna, a kompletnie nie wiem, jak to w ciąży rozegrać. Ale to chyba nie ja mam wiedzieć. ja się tylko siedzę i boję. Do bani to wszystko :cry:
PS może MichałZ w poście powyżaj miał rację, sama to sperniczyłam dietą, a raczej jej brakiem :evil:

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Uff, wyszłam ze szpitala w końcu

Post autor: ranka » 12 kwie 2008, 10:56

nemezis jesli wiesz ze jestes w ciazy to bardziej dbaj o siebie
Obrazek

nemezis
Początkujący ✽✽
Posty: 194
Rejestracja: 24 kwie 2007, 21:50
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: Uff, wyszłam ze szpitala w końcu

Post autor: nemezis » 13 kwie 2008, 00:10

Ranka, nie gniewaj sie proszę, ale jak słyszę zdanie "dbaj o siebie", to mi sie flaki przelewają :cry: Wiecie ile razy dziennie słysze je zewsząd, odkąd jestem w ciąży? Co mam jeszcze robić? staram się, ale jestem tylko człowiekiem, nie jestem stworzona niestety do stanu błogosławionego, słabo znosze ograniczenia, zwłaszcza że w ciąży i na sterydach apetyt rośnie gigantycznie. Z wielu rzeczy juz zrezygnowałam, ale dalsze ograniczenia mnie dobiją psychicznie po prostu. Nie chcę się żalić, bo w końcu sama chciałam miec dziecko, ale naprawdę dodatkowo presja społeczna, taka emocjonalna, że przyszła mama ma mieć uśmiech przyklejony do pyska a w głowie tylko maleńkie słodkie ciuszki i oczywiście pełnię szczęścia z przyszłego rodzicielstwa wcale mi nie pomaga. Słabe to wszystko, a do tego choroba w zaostrzeniu :smutny: naprawde mi ciężko.
PS odstawiłam ten prenatal z żelazam dopóki mi się nie poprawi, bo to chyba może dodatkowo zaostrzyć temat. A dziś juz miałam regularną wodę z tyłka niestety :cry: pierwszą dawkę 50 mg wzięłam rano, poczekam pare dni, może sie uspokoi, bo jak nie, to juz nie wiem

Awatar użytkownika
ranka
Mistrzunio ❃❃❃
Posty: 3958
Rejestracja: 18 gru 2005, 17:53
Choroba: CU
województwo: pomorskie
Lokalizacja: 3 city
Kontakt:

Re: Uff, wyszłam ze szpitala w końcu

Post autor: ranka » 13 kwie 2008, 10:09

nemezis, chodzilo mi o to ze skoro wiesz ze masz trudne do leczenia CU i jeszcze na dodatek dzidzie to nie mozna sobie bezkarnie pochlaniac sloika kapusty.
bo moze sie to skonczyc konsekwencjami o ktorych zapewne wiesz.
i tylko o to mi chodzilo.wszelkie takie zachcianki trzeba starac sie zwalczyc.
Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „CuDaczny Oddział - Mam Diagnozę”