no i po remisji...

Wszystko co nie pasuje do innych merytorycznych działów.

Moderatorzy: Anette28, Moderatorzy

ODPOWIEDZ
nemezis
Początkujący ✽✽
Posty: 194
Rejestracja: 24 kwie 2007, 21:50
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

no i po remisji...

Post autor: nemezis » 25 cze 2007, 12:34

Oj kochani, dawno tu nie zaglądałm, bo czułam się tak bosko, że zapomniałam w ogóle, żem ciężko chora... :roll: Ale niestety, teraz ja mam okazję się przekonac, jaka suka z tej choroby. Półtora tygodnia temu byłam na kontrolnej kolonce - i co? Wszystko się cudownie zagoiło, zero wrzodów, siatka naczyniowa w pełni widoczna. Lekarz powiedział, że wyglądam ślicznie od środka i wysłał mnie na pizze :mrgreen: Tyle tylko, że zakończył się program badawczy, a tym samym cudowne leki zza oceanu. Brałam wtedy albo 2,4 albo 4,8 g mesalazyny (nie wiem ile, bo to było właśnie elementem badania, że losowo przydzielono mi dawkę). Lekarz kazał brać 2 razy dziennie po 2 asamaxy 500 mg. No i się zaczęło :smutny: najpierw lekki ból i trochu rozwolnienie, a teraz to już ogień z doopy. Boli i z kibelka nie schodzę. Zwiększył mi przedwczoraj dawkę do 4 razy po 2 asamaxy po 500 mg. I mam czekać. No to czekam. Boże jak to możliwe, że jeszcze tydzień temu popijałam piwkiem fasolkę po bretońsku (serio :mrgreen: ) i było cudnie, a teraz po łyku herbaty do kibla lecę. Help. Myślicie, że wróci do normy??? Powinnam coś szczególnego robić/jeść? Oczywiście w odstawke poszło natychmiast wszystko surowe. Bleee, żyć mi się od tej sraki odechciewa :cry:

Awatar użytkownika
manka
Aktywny ✽✽✽
Posty: 682
Rejestracja: 13 kwie 2006, 19:34
Choroba: CU
województwo: kujawsko-pomorskie
Lokalizacja: torun

Re: no i po remisji...

Post autor: manka » 25 cze 2007, 13:07

jest możliwe że organizm przestawi się na nowe leki i wszystko wróci do normy ale uważaj z jedzonkiem :) parę dni temu byłam w podobnej sytuacji ale regularne leki i ścisła dieta no i już po krótkim czasie jest poprawa :)
mam nadzieję że z tobą też tak będzie
RAZ JEST DOBRZE RAZ JEST ŹLE ALE ZAWSZE JEST JAKOŚ ;)

nemezis
Początkujący ✽✽
Posty: 194
Rejestracja: 24 kwie 2007, 21:50
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: no i po remisji...

Post autor: nemezis » 25 cze 2007, 13:11

Dzięki, manka... Tez mam nadzieję, że to chwilowe. Poza tym, tak jak pisałam, możliwe, że z dawki 4,8 g (końskiej) zeszłam od razu na 2 g - i zaostrzenie gotowe. No i żebym osatatnio dietę trzymała, to nie powiem :oops:
Lekarz powiedział, że jak nie przejdzie, to jakieś wlewki mi da. A ja sobie tego kurna nie umiem wlewać :oops: No normalnie prawie świecę musze zrobić jak na wuefie, bo inaczej nijak się nie wlewa :twisted:

Awatar użytkownika
manka
Aktywny ✽✽✽
Posty: 682
Rejestracja: 13 kwie 2006, 19:34
Choroba: CU
województwo: kujawsko-pomorskie
Lokalizacja: torun

Re: no i po remisji...

Post autor: manka » 25 cze 2007, 13:17

no :) i można też zwiękrzyć dawkę do 3 x 2 :) ja tak zrobiłam i jest ok :)

http://crohn.home.pl/forum/viewtopic.php?t=3385

tu jest coś co może ci się przyda :)
RAZ JEST DOBRZE RAZ JEST ŹLE ALE ZAWSZE JEST JAKOŚ ;)

nemezis
Początkujący ✽✽
Posty: 194
Rejestracja: 24 kwie 2007, 21:50
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: no i po remisji...

Post autor: nemezis » 25 cze 2007, 13:44

Teraz biorę 4x2 (asamax 500), czyli 4 g. Maksymalnie jest 4,5 g na dobę, więc w zasadzie biorę prawie maksa... Jak długo mój organizmek się może przywyczajać? :cry:

Zeno, na ostatniej kolonce wyszło, że w ogóle juz nie mam żadnych zmian, tylko lekkie przekrwienie błony śluzowej tuż przy odbycie... Reszta czysta

Uprasza sie o nie pisanie posta pod postem - uzyj opcji edytuj
Ostatnio zmieniony 25 cze 2007, 15:22 przez nemezis, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
manka
Aktywny ✽✽✽
Posty: 682
Rejestracja: 13 kwie 2006, 19:34
Choroba: CU
województwo: kujawsko-pomorskie
Lokalizacja: torun

Re: no i po remisji...

Post autor: manka » 25 cze 2007, 14:01

nemezis pisze: Jak długo mój organizmek się może przywyczajać?
no wiesz właściwie nie ma jednoznacznej odpowiedzi :(


no myślę że jedzonko odgrywa dużą rolę w długości remisji
RAZ JEST DOBRZE RAZ JEST ŹLE ALE ZAWSZE JEST JAKOŚ ;)

nemezis
Początkujący ✽✽
Posty: 194
Rejestracja: 24 kwie 2007, 21:50
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: no i po remisji...

Post autor: nemezis » 25 cze 2007, 14:48

A czego Ty moja droga unikasz? (jedzeniowo)
Pijasz alkohol w remisji, czy jednak rygor?
Chyba masz rację z tym jedzonkiem, ja jak się dobrze czuję, to pizza, kupa warzyw surowych, piwka, ogólnie na mieście często się żywię... :smutny: i teraz są efekty :oops:

Awatar użytkownika
manka
Aktywny ✽✽✽
Posty: 682
Rejestracja: 13 kwie 2006, 19:34
Choroba: CU
województwo: kujawsko-pomorskie
Lokalizacja: torun

Re: no i po remisji...

Post autor: manka » 25 cze 2007, 15:54

to moje poprzednie zdanie o jedzonku tyczyło się właściwie postu który został przeniesiony ale i do tego też po części pasuje więc nie usuwam :)

a moja droga :) unikam kategorycznie rzeczy ostrych i mocno wzdymających nawet podczas remisji klinicznej , ale wiem że niektórzy jedzą takie rzeczy bez większych konsekwencji - ja jednak boję się nawet spróbować :( alkoholu natomiast sobie nie odmawiam - oczywiście w rozsądnych ilościach :) nie pijam tylko ciężkich likierów :( choć bardzo lubię

i jak Zeno pisze jak tak dalej będzie to rzeczywiście należałoby pomyśleć o zmianie leków

edit: poprawilam orty
Ostatnio zmieniony 25 cze 2007, 16:11 przez manka, łącznie zmieniany 1 raz.
RAZ JEST DOBRZE RAZ JEST ŹLE ALE ZAWSZE JEST JAKOŚ ;)

Renata2
Początkujący ✽✽
Posty: 394
Rejestracja: 22 sty 2007, 21:36
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: no i po remisji...

Post autor: Renata2 » 25 cze 2007, 18:42

Sądzę, że trzebaby odwiedzic pana doktora... Bo jak dalej tak pójdzie, to się nafaszerujesz lekami a zaostrzenie jak było, tak będzie. :oops: Do zmiany leków dołożyłaś brak diety i wynik opłakany. Nawet w remisji zwracam uwagę na to co jem. :wink: Nie ma co czekac - do lekarza marsz :!: :!: i dieta, dieta..... czyli same miłe rzeczy :!: :lol: :lol: No nie :?:
Renata2
asamax / salofalk /pentasa / 500g 2-0-2
tardyferon fol

nemezis
Początkujący ✽✽
Posty: 194
Rejestracja: 24 kwie 2007, 21:50
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: no i po remisji...

Post autor: nemezis » 25 cze 2007, 18:59

Wiesz, ja jestem w stałym kontakcie telefonicznym z moim lekarzem. I właśnie przedwczoraj do niego zadzwoniłam i to on kazał zwiększyć dawkę asamaxu do 4x2. Widocznie zbyt szybko chciał mi zmniejszyć dawke mesalazyny i taki efekt. Teraz nie bardzo mam do niego po co iść, wie w jakim jestem stanie, no a jeśli w ciągu paru dni nie przejdzie, to mam się zgłosić. teraz to cieżko chyba powiedzieć, czy lek nietrafiony, czy dawka po prostu za mała. Dzisiaj 3 sraczki zaliczyłam (krwi brak), więc chyba tragicznie nie jest. Teraz wsuwam barszczyk czerwony, co go sobie ugotowałam na tę okoliczność :roll: Gospocha ci ze mnie nie lada! :wink:

Renata2
Początkujący ✽✽
Posty: 394
Rejestracja: 22 sty 2007, 21:36
Choroba: CD
województwo: małopolskie
Lokalizacja: Kraków

Re: no i po remisji...

Post autor: Renata2 » 25 cze 2007, 19:11

Barszczyk nie jest zły, tylko nie przestrasz się czerwonej kupki , bo to tylko pozostałości barszczyku będą :wink:
Renata2
asamax / salofalk /pentasa / 500g 2-0-2
tardyferon fol

nemezis
Początkujący ✽✽
Posty: 194
Rejestracja: 24 kwie 2007, 21:50
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: no i po remisji...

Post autor: nemezis » 25 cze 2007, 19:34

Renata2 pisze:Barszczyk nie jest zły, tylko nie przestrasz się czerwonej kupki , bo to tylko pozostałości barszczyku będą :wink:
:twisted: wiem wiem - już raz się wystaszyłam, że cały krwioobieg wydalę, narobiłam rabanu, mało po pogotowie nie zadzwoniłam, a to było po botwince :mrgreen:
ostatnia wizyta w kibelku o 12, na razie cisza...
zobaczymy - barszczyk wszedł idealnie, ciekawe jak wyjdzie :neutral:

Ale wiecie, ja to się na dietę nie nadaję :smutny: chuda jestem jak patyk, ale uwielbiam jeść!!! Wszystko i dużo - tłusto, niezdrowo, heh... Jak już zacznę, to nie idzie skończyć. Sama sie czasem zastanawiam. gdzie mi się to podziewa, bo przecież nie w tym chudym doopsku, co już ostatnio w 34 sie mieścił :cry: teraz wróciłam sobie do 36, a nawet czasem 38, a tu znowu przymusowe odchudzanie :cry:
Ostatnio zmieniony 25 cze 2007, 19:39 przez nemezis, łącznie zmieniany 1 raz.

klaudi
Początkujący ✽✽
Posty: 134
Rejestracja: 29 kwie 2007, 20:25
Choroba: nie ustalono
Lokalizacja: Polska

Re: no i po remisji...

Post autor: klaudi » 25 cze 2007, 19:38

Raz zjadłam surówkę z czerwonej kapusty to opróżniałam worek zawartość była cała czerwona i też miałam dzwonić po pogotowie :razz: A ja muszę się pochwalić nie biorę żadnych leków :twisted:

nemezis
Początkujący ✽✽
Posty: 194
Rejestracja: 24 kwie 2007, 21:50
Choroba: CD
województwo: mazowieckie
Lokalizacja: Warszawa

Re: no i po remisji...

Post autor: nemezis » 25 cze 2007, 19:42

:mrgreen: Ty to sobie chociaż możesz pooglądać, co w siebie nawrzucałaś :wink:
Ja raz na kolonce widziałam swojego kebaba... Bo się tak kontrolnie tylko przeczyściłam. I muszę Wam powiedzieć, że jak go kupowałam, wyglądał o niebo lepiej :mrgreen:

klaudi
Początkujący ✽✽
Posty: 134
Rejestracja: 29 kwie 2007, 20:25
Choroba: nie ustalono
Lokalizacja: Polska

Re: no i po remisji...

Post autor: klaudi » 25 cze 2007, 19:49

nemezis pisze::mrgreen: Ty to sobie chociaż możesz pooglądać, co w siebie nawrzucałaś :wink:
Jasne, a potem nabieram na to apetytu :wink: :lol:
Ostatnio zmieniony 25 cze 2007, 23:51 przez klaudi, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ogólnie o NZJ”